<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.raportwarszawski.pl/rss/articles/pl/150/historia" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - HISTORIA - Raport Warszawski ]]></title>
        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykuly/150/historia</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Raport Warszawski]]></copyright>
        <lastBuildDate>Wed, 28 Jan 2026 14:40:00 +0100</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Zimą Ogród Saski zmieniał swoje oblicze...]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4561,zima-ogrod-saski-zmienial-swoje-oblicze</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4561,zima-ogrod-saski-zmienial-swoje-oblicze</guid>
            <pubDate>Wed, 28 Jan 2026 14:40:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zima-ogrod-saski-zmienial-swoje-oblicze-1769606704.jpg</url>
                        <title>Zimą Ogród Saski zmieniał swoje oblicze...</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4561,zima-ogrod-saski-zmienial-swoje-oblicze</link>
                    </image><description>Jedną z największych atrakcji były ślizgawki, które co roku organizowano na wyznaczonych fragmentach ogrodu. Naturalny lód, starannie przygotowywany i utrzymywany, przyciągał zarówno dzieci, jak i dorosłych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zimą Ogród Saski zmieniał swoje oblicze, stając się jedną z najważniejszych przestrzeni rekreacyjnych Warszawy. Gdy opadały liście, a alejki pokrywał śnieg, park nie zapadał w sen, &nbsp;tętnił życiem i przyciągał mieszkańców spragnionych ruchu, rozrywki i spotkań towarzyskich. Zimowa pora w Ogrodzie Saskim była czasem, w którym natura, miejska codzienność i rozrywka splatały się w charakterystyczny dla epoki sposób.</p><p style="text-align:justify;">Jedną z największych atrakcji były ślizgawki, które co roku organizowano na wyznaczonych fragmentach ogrodu. Naturalny lód, starannie przygotowywany i utrzymywany, przyciągał zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jazda na łyżwach była nie tylko formą aktywności fizycznej, lecz także ważnym elementem życia towarzyskiego. Na lodzie spotykali się urzędnicy, uczniowie, rzemieślnicy i przedstawiciele warszawskiej inteligencji. Ślizgawki stawały się miejscem rozmów, flirtów i obserwowania miejskich mód, od krojów zimowych płaszczy po najnowsze fasony łyżew.</p><figure class="image image-style-align-left image_resized" style="width:43.01%;"><img style="aspect-ratio:2686/3634;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2026/01/28/palacsaski4.jpg" width="2686" height="3634"></figure><p style="text-align:justify;">Zimą Ogród Saski pełnił również funkcję spacerową, choć przechadzki miały zupełnie inny charakter niż w cieplejszych miesiącach. Ośnieżone alejki, zamarznięte fontanny i rzeźby przykryte białymi czapami tworzyły scenerię sprzyjającą refleksji i wyciszeniu. Jednocześnie park był regularnie odśnieżany, aby umożliwić bezpieczne poruszanie się mieszkańcom. Popularne były niedzielne spacery całych rodzin, często połączone z wizytą przy lodowisku lub krótkim odpoczynkiem na ławkach ustawionych w miejscach osłoniętych od wiatru.</p><p style="text-align:justify;">Istotnym, choć mniej oczywistym elementem zimowego funkcjonowania Ogrodu Saskiego była infrastruktura ogrodnicza. Tuż przy Instytucie Wód Mineralnych wybudowano cieplarnię, przeznaczoną do przechowywania w okresie zimowym egzotycznych roślin zdobiących ogród w cieplejszych porach roku. Dzięki niej możliwe było zabezpieczenie delikatnych gatunków przed mrozem oraz utrzymanie bogatego zaplecza roślinnego, które wiosną ponownie wracało na parkowe rabaty. Cieplarnia stanowiła dowód nowoczesnego podejścia do zarządzania przestrzenią zieloną i świadczyła o randze Ogrodu Saskiego jako reprezentacyjnego założenia miejskiego.</p><p style="text-align:justify;">Szczególną rolę w zimowym krajobrazie parku odgrywała rzeźba „Zima”, wykuta przez Jana Plersza w latach 40. XVIII wieku. Dzieło to, należące do zespołu alegorii pór roku, nabierało w chłodnych miesiącach wyjątkowego znaczenia. Przedstawiająca postać uosabiającą zimę rzeźba zdawała się harmonizować z otoczeniem, mrozem, śniegiem i skróconym dniem. Dla spacerowiczów była nie tylko elementem dekoracyjnym, lecz także symbolicznym komentarzem do pory roku, przypominającym o cykliczności natury i przemijaniu czasu.</p><p style="text-align:justify;">Nie brakowało również atrakcji dla najmłodszych. Dzieci korzystały z sanek, które sunęły po ubitych śnieżnych trasach i łagodnych wzniesieniach. Zimowe zabawy, bitwy na śnieżki i wspólne zjazdy tworzyły atmosferę beztroski, tak cennej w chłodniejszych miesiącach roku. Ogród Saski stawał się miejscem, gdzie miejska zima była bardziej przyjazna i oswojona.</p><p style="text-align:justify;">Ważnym elementem zimowego funkcjonowania parku byli sprzedawcy gorących napojów i drobnych przekąsek. Herbata, kawa czy grzane napoje pozwalały ogrzać się po dłuższym pobycie na mrozie. Choć oferta była skromniejsza niż współcześnie, jej obecność sprawiała, że Ogród Saski stawał się przestrzenią dłuższego pobytu, a nie tylko krótkiego przejścia.</p><p style="text-align:justify;">Zimowy Ogród Saski miał także wymiar społeczny i symboliczny. Pozostawał przestrzenią wspólną, dostępną dla wszystkich mieszkańców miasta, niezależnie od ich statusu materialnego. W czasach, gdy wiele form rozrywki miało charakter elitarny, park oferował otwartą i demokratyczną przestrzeń rekreacji. Zima nie odbierała mu tej roli, przeciwnie, podkreślała jego znaczenie jako miejsca integracji i wspólnego spędzania czasu.</p><figure class="image image_resized" style="width:61.11%;"><img style="aspect-ratio:3500/2581;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2026/01/28/palacsaski6_2.jpg" width="3500" height="2581"></figure><p style="text-align:justify;">Dziś archiwalne opisy i fotografie pozwalają dostrzec, że zimowy Ogród Saski był czymś więcej niż tylko parkiem przykrytym śniegiem. Był sceną codziennego życia Warszawy, miejscem aktywności, odpoczynku i spotkań, gdzie ślizgawki, spacery, cieplarnia chroniąca egzotyczne rośliny oraz obecność takich dzieł jak rzeźba „Zima” Jana Plersza współtworzyły niepowtarzalny obraz miejskiej zimy.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rusza remont kamienicy przy Stalowej 54. Historyczna fasada wróci do życia]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4520,rusza-remont-kamienicy-przy-stalowej-54-historyczna-fasada-wroci-do-zycia</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4520,rusza-remont-kamienicy-przy-stalowej-54-historyczna-fasada-wroci-do-zycia</guid>
            <pubDate>Wed, 26 Nov 2025 07:59:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-rusza-remont-kamienicy-przy-stalowej-54-historyczna-fasada-wroci-do-zycia-1764140428.jpg</url>
                        <title>Rusza remont kamienicy przy Stalowej 54. Historyczna fasada wróci do życia</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4520,rusza-remont-kamienicy-przy-stalowej-54-historyczna-fasada-wroci-do-zycia</link>
                    </image><description>Ponadstuletnia kamienica na Pradze-Północ przejdzie gruntowną modernizację. Miasto zapowiada odtworzenie architektonicznych detali, nowe mieszkania komunalne i prace konserwatorskie, które mają przywrócić dawny charakter budynku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kamienica przy Stalowej 54 z końca XIX wieku przejdzie gruntowny remont, obejmujący elewację, klatkę schodową, dach i podwórko. W budynku znajdzie się 11 mieszkań i lokal usługowy, w którym zachowany zostanie oryginalny piec kaflowy oraz przedwojenne sztukaterie. Projekt zakłada również instalację windy, modernizację piwnic oraz odnowienie przejazdu bramnego. Historyczne detale – w tym stolarka, fryzy i gzymsy – zostaną odtworzone na podstawie zachowanej dokumentacji fotograficznej z lat 70.&nbsp;</p><blockquote><p>– Kamienica przy ul. Stalowej 54 wpisana jest do Gminnej Ewidencji Zabytków, dlatego jej modernizacja jest realizowana we współpracy północno-praskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami z Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków – tłumaczy Aldona Machnowska-Góra, zastępczyni prezydenta Warszawy. – Odtworzenie brakujących detali architektonicznych fasady będzie możliwe dzięki dokumentacji fotograficznej z lat 70. XX w. Przewidziano zachowanie "postrzelin" z okresu II wojny światowej usytuowanych w centralnej części elewacji – dodaje.</p></blockquote><p>Renowacji poddane zostaną elementy metaloplastyki, m.in. żeliwne balkony i pozostałości haków służących niegdyś do podwieszania trakcji tramwajowej. We wnętrzach przywrócona zostanie historyczna kolorystyka tam, gdzie udało się ją zidentyfikować. W jednym z pomieszczeń na pierwszym piętrze odkryto polichromię w odcieniach czerwieni i niebieskiego – zostanie poddana specjalistycznej konserwacji.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4515,platne-parkowanie-na-mokotowie-i-we-wlochach-ruszaja-konsultacje-spoleczne"></oembed></figure><h2>Podwórko, historia i konserwacja</h2><p>Prace obejmą także podwórko, gdzie odtworzony zostanie m.in. przedwojenny zdrój podwórkowy używany później do podlewania roślin. Historyczne warstwy wykończeniowe sprawdzono w elewacjach, przejeździe bramnym, stolarkach i lokalach mieszkalnych – wszędzie tam, gdzie były możliwe do zachowania, zostaną przywrócone. Kamienica powstała w latach 1898–1899. Jej ostatnią właścicielką przed wojną była Chaja Taube. Po 1945 roku budynek przeszedł w zarząd miasta i przez dziesięciolecia pełnił funkcję mieszkań komunalnych. <strong>Koszt obecnej modernizacji przekracza 12 mln zł.</strong></p><p>Remont przy Stalowej 54 to następny projekt realizowany w ramach Gminnego Programu Rewitalizacji. W ostatnich latach w dzielnicy — w budynkach wyłączonych z użytkowania — przeprowadzono 13 kompleksowych modernizacji za ok. 82 mln zł. Modernizacje objęły również 15 budynków zamieszkałych, a dzielnica jest liderem w doposażaniu obiektów w windy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy Świat 25 odzyskał blask. Zakończono remont zabytkowej elewacji kamienicy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4482,nowy-swiat-25-odzyskal-blask-zakonczono-remont-zabytkowej-elewacji-kamienicy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4482,nowy-swiat-25-odzyskal-blask-zakonczono-remont-zabytkowej-elewacji-kamienicy</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Nov 2025 14:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-swiat-25-odzyskal-blask-zakonczono-remont-zabytkowej-elewacji-kamienicy-1763120059.jpg</url>
                        <title>Nowy Świat 25 odzyskał blask. Zakończono remont zabytkowej elewacji kamienicy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4482,nowy-swiat-25-odzyskal-blask-zakonczono-remont-zabytkowej-elewacji-kamienicy</link>
                    </image><description>Zabytkowa kamienica przy Nowym Świecie 25 przeszła gruntowny remont frontowej elewacji. Prace dofinansowało miasto, a odnowiony budynek ponownie wyróżnia się na Trakcie Królewskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Kamienica przy Nowym Świecie odzyskuje formę</strong></h3><p>Przy Nowym Świecie 25 w centrum Warszawy zakończył się remont elewacji frontowej jednej z najciekawszych kamienic Traktu Królewskiego. Budynek, w którym przed wojną działał słynny pasaż „Italia”, przez lata wymagał pilnych prac konserwatorskich. Miasto pokryło blisko połowę kosztów – dotacja wyniosła około 233 tys. zł.</p><p>Klasycystyczna kamienica powstała w 1822 roku według projektu Karola Henryka Gallego. Odbudowana po II wojnie światowej, w ostatnich latach była w złym stanie technicznym: tynki zawilgocone i wyblakłe, blacharki nieszczelne, a kruszące się elementy balkonu stanowiły zagrożenie dla przechodniów.</p><p>W 2024 roku rozpoczęto konserwację od elewacji tylnej. Położono tam nowy tynk w kolorystyce z 1953 roku, z detalami imitującymi szary piaskowiec. Na tych doświadczeniach oparto zakres tegorocznego remontu głównej fasady. Właścicielka kamienicy otrzymała z budżetu miasta dotację na poziomie ponad 49 procent kosztów modernizacji fasady. Zakres finansowania nie obejmował wymiany okien, ale pozwolił na odnowienie dekoracji, czyszczenie tynków i przywrócenie dawnych elementów sztukaterii. <i>„Udało się natomiast wyczyścić tynki, przywrócić dawne zdobienia i elementy sztukaterii” </i>— czytamy w przekazanych informacjach od Stołecznego Konserwatora Zabytków.&nbsp;</p><p>Efekt prac przy frontowej elewacji podkreśla historyczny charakter zabytku, który od lat stanowi ważny punkt na Trakcie Królewskim.</p><h3><strong>Pasaż Italia, kino, dancing i Julian Tuwim</strong></h3><p>Historia budynku jest równie bogata jak jego architektura. W drugiej połowie XIX wieku działała tu księgarnia Leopolda Szyllera. Po 1923 roku kamienica wraz z sąsiednim numerem 23 trafiła do Instytutu Wydawniczego „Biblioteka Polska”, który nadbudował ją o jedno piętro.</p><p>Około 1926 roku obie nieruchomości nabył Włoch Alfredo Frassati. Jego córka, Luciana Gawrońska-Frassatti, dodała kolejne piętro, a w końcówce lat 20. XX wieku na tyłach posesji powstała ogromna sala kawiarniana „Italia”. W budynku działał także handlowy pasaż o tej samej nazwie. Sale miały różny charakter — w mauretańskiej pijano kawę po turecku. W czasie wojny mieściło się tam kino i dancing.</p><p>Kamienica została poważnie zniszczona w 1944 roku. Odbudowano ją w 1951 roku, zachowując XIX-wieczną formę i dopasowując wysokość do nowej zabudowy ulicy. W latach 1951-1953 mieszkał tu Julian Tuwim — o czym przypomina tablica na świeżo odnowionej fasadzie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Walka o pamięć. Jak powstał Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4453,walka-o-pamiec-jak-powstal-grob-nieznanego-zolnierza-w-warszawie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4453,walka-o-pamiec-jak-powstal-grob-nieznanego-zolnierza-w-warszawie</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Nov 2025 14:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-walka-o-pamiec-jak-powstal-grob-nieznanego-zolnierza-w-warszawie-1762505622.png</url>
                        <title>Walka o pamięć. Jak powstał Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4453,walka-o-pamiec-jak-powstal-grob-nieznanego-zolnierza-w-warszawie</link>
                    </image><description>Pomysł oddania hołdu Polakom poległym w I wojnie światowej i w walkach o granice pojawił się już w 1921 roku. Mimo dyskusji czy zakładania kolejnych komitetów nie podjęto żadnych wiążących decyzji. Aż do grudnia 1924 roku, gdy oddolna akcja obudziła rządzących. Oto historia powstania Grobu Nieznanego Żołnierza.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><a href="https://inbook.pl/czasopisma,c1590.html"><i><strong>To fragment artykułu, który pojawił się w listopadowym wydaniu miesięcznika Skarpa Warszawska (nr 11, 199)&nbsp;</strong></i></a></p><p>Pomysł oddania hołdu Polakom poległym w I wojnie światowej i w walkach o granice pojawił się już w 1921 roku. Mimo dyskusji czy zakładania kolejnych komitetów nie podjęto żadnych wiążących decyzji. Aż do grudnia 1924 roku, gdy oddolna akcja obudziła rządzących. Oto historia powstania Grobu Nieznanego Żołnierza.&nbsp;</p><p>Mieszkańcy Warszawy, którzy rankiem 2 grudnia 1924 roku spieszyli się do pracy, zatrzymywali się w&nbsp;tym miejscu nieco zaskoczeni. Stawali przy płycie i&nbsp;czytali: „Nieznanemu żołnierzowi poległemu za Ojczyznę”. Do południa pod tym upamiętnieniem, ustawionym spontanicznie, bez wiedzy władz, złożono trzy wieńce z&nbsp;biało-czerwonymi szarfami. Jeden z&nbsp;nich złożył Związek techników gorzelniczych – donosiła prasa. Szybko zaczęły pojawiać się pytania: kto za tym stoi?</p><blockquote><p>Wieczorem o&nbsp;pomniku dyskutowało już całe miasto. W&nbsp;popołudniowym wydaniu, „Kurier Warszawski” zastanawiał się, dlaczego płytę ustawiono bez porozumienia z&nbsp;władzami. <i>„Pobudki czynu tego były oczywiście jak najszlachetniejsze. Niemniej przecież zachodzi tu akt pewnej samowoli. Grobowiec &lt;&lt;nieznanego żołnierza&gt;&gt; w&nbsp;stolicy stanowi własność publiczną. Ma być miejscem czci, składanej przez społeczeństwo. Ofiarowany miastu, powinien być przez to miasto przyjęty. (…) Pomijanie tych władz (miejskich – red.) może zakrawać na ich lekceważenie, co najmniej zaś, jeśli intencja taka była być może daleka od myśli ofiarodawcy, fakt dokonany może wywołać pewne, niepotrzebne zupełnie, podrażnienie.”</i></p></blockquote><p>Autor krótkiego tekstu de facto krytykuje pomysł tych, którzy ustawili tablicę. Jednak w&nbsp;pewnym momencie, nieco łagodząc swoje stanowisko, przyznaje, że <i>„władze municypialne zawiniły nieco, iż same nie wystąpiły od dawna z&nbsp;inicjatywą wzniesienia grobowca &lt;&lt;nieznanemu żołnierzowi&gt;&gt;”.&nbsp;</i>Po chwili dodaje, że mimo wszystko, ktoś ten pomysł powinien skonsultować. Jak widać, autorowi, tradycjonaliście, nie w&nbsp;smak były działania oddolne.</p><figure class="media"><oembed url="https://youtu.be/nVg59ACAXNE"></oembed></figure><h2><span style="color:black;"><strong>Kto za tym stoi?</strong></span></h2><p>Śledztwo w&nbsp;tej sprawie podjął „Kurjer Poranny”, czyli pismo wspierające obóz Józefa Piłsudskiego. W&nbsp;tym czasie jego redakcja mieściła się przy ul. Marszałkowskiej 148, zaledwie kilkaset metrów od głównego miejsca wydarzeń. Nie było to jednak wyrafinowane śledztwo – po prostu dziennikarz zwrócił się do prezesa Związku techników gorzelniczych, czyli organizacji, która złożyła wspomniany wyżej wieniec pod płytą. To był dobry trop.&nbsp;</p><p>Prezes związku, inżynier Józef Kączkowski początkowo został przedstawiony przez dziennik jako domniemany fundator. W&nbsp;rozmowie z&nbsp;gazetą przyznaje, że od dawna myślał o&nbsp;upamiętnieniu poległych bohaterów.</p><blockquote><p><i>„Od czasu zakończenia wojny upłynęło lat kilka, a&nbsp;nic nie uczyniono dla bohaterów, którzy padli w&nbsp;walce o&nbsp;niepodległość Ojczyzny. (…) Wszystkie prawie państwa wyraziły swój hołd poległym żołnierzom i&nbsp;usymbolizowały go w&nbsp;pomniku nieznanego żołnierza</i> (…) Bolało nas to bardzo, że polski żołnierz czci należnej i&nbsp;hołdu nie otrzymał” – mówił dziennikarzowi „Kurjera Porannego”.</p></blockquote><p>Przyznał, że płytę wykonano z&nbsp;piaskowca w&nbsp;zakładach Romana S. Lubowieckiego, a&nbsp;wzorowano na podobnym upamiętnieniu znajdującym się pod Łukiem Triumfalnym w&nbsp;Paryżu. Następnie zaczął zwracać się w&nbsp;liczbie mnogiej, w&nbsp;odniesieniu do pomysłodawców całej akcji. W&nbsp;tym momencie dziennikarz zorientował się, że Kączkowski wcale nie jest głównym fundatorem. Został wytypowany przez bliżej nieznaną grupę do wypowiedzenia ich politycznego manifestu. Kączkowski przyznał, że są inicjatorzy „których nazwisk nie umiem wymienić”. Dodał, że życzą sobie oni „wzniesienia grobowca w&nbsp;miejscu przez siebie obranem”. Do tego są gotowi za to upamiętnienie zapłacić. Wspomniał też, że cała akcja została zaplanowana tylko po to, by zrobić szum wokół całej inicjatywy i&nbsp;nagłośnić ważną dla nich sprawę.</p><p>Sprawą zajęła się ówczesna policja. Maglowano Lubowieckiego, właściciela pracowni, która wykonała płytę. Proszono i&nbsp;grożono, mówiono mu, że to sprawa wagi państwowej. Lubowiecki odpowiadał pokrętnie. Przyznał, że płytę zamówiło trzech mężczyzn, jednak ich nazwisk nigdzie nie zapisał. Policjanci jako głównego podejrzanego wskazali inż. Józefa Kączkowskiego, co nie było do końca prawdą.</p><p>Na tym sprawa się nie zakończyła. Spekulowano, że tak naprawdę za całą akcją stoi były premier Ignacy Paderewski. W&nbsp;historii tej podkreślano znaczenie ufundowanego przez niego Pomnika Grunwaldzkiego w&nbsp;Krakowie (1908 roku), którego odsłonięcie stało się wielką manifestacją propolską – wzięło w&nbsp;niej udział ok. 150 tysięcy osób. Ten trop również okazał się fałszywy. Faktyczną grupą, której anonimowości bronił Kączkowski, było Zjednoczenie Polskich Stowarzyszeń Rzeczypospolitej. To organizacja patriotyczna, która powstała w&nbsp;oparciu o&nbsp;byłych członków rozwiązanej straży obywatelskiej.&nbsp;</p><p>(...)&nbsp;</p><p><strong>Więcej o tym:&nbsp;</strong></p><ul><li><strong>w jaki sposób to wydarzenie wpłynęło na powstanie grobu?</strong></li><li><strong>dlaczego pochowano Nieznanego Żołnierza z bitwy pod Lwowem?</strong></li><li><strong>jak wyglądało przewiezieni zwłok i dlaczego było tak uroczyste?</strong></li></ul><p><strong>...przeczytacie w wersji drukowanej Skarpy Warszawskiej.&nbsp;</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/czasopisma,c1590.html"></oembed></figure><h2><span style="color:black;"><strong>Pogrzeb</strong></span></h2><p>Ciało Nieznanego Żołnierza, wybrane w losowaniu, ekshumowano we Lwowie. Po ceremoniałach, obrzędach kościelnych i oddaniu hołdu przez mieszkańców, umieszczono je w specjalnym wagonie pociągu. Tak ruszyło w drogę do Warszawy, podczas której - w każdej większej miejscowości - Nieznanemu Żołnierzowi hołd oddawali okoliczni mieszkańcy i związki strzeleckie. Gdy pociąg już jechał, w&nbsp;stolicy trwały intensywne przygotowania. Na uroczystość zaproszono tysiące gości, a&nbsp;także wszystkich mieszkańców. W&nbsp;prasie wydrukowano nawet ułożenie placu Saskiego podczas pogrzebu. Komendant m.st. Warszawy Stefan Suszyński wydał odezwę, w&nbsp;której pisał: <i>„Warszawo, stolico nasza! Gdy cała Polska i&nbsp;naród składać będzie hołd ofiarnym prochom żołnierza, Ty, przyjmując drogie szczątki w&nbsp;wieczne posiadanie masz obowiązek wziąć jak najliczniejszy udział w&nbsp;uroczystościach i&nbsp;przywdziać szaty odświętne. (…) Tego oczekuje od Ciebie, stolico, Bezimienny Bohater walk o&nbsp;wolność, chwałę i&nbsp;potęgę Ojczyzny.”</i>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1749/1146;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/11/12/zrzut-ekranu-2025-11-04-141303.png" width="1749" height="1146"><figcaption>Polska Zbrojna 1926.&nbsp;</figcaption></figure><p>Uroczystości zaplanowano w&nbsp;najdrobniejszych szczegółach. Na Dworcu Głównym trumnę oficjalnie przekazał wiceprezydent Lwowa. Następnie przykryto ją szkarłatnym całunem z&nbsp;ogromnym wizerunkiem orła białego, a&nbsp;ośmiu kawalerów virtuti militari przeniosło ją na łoże działowe. Stamtąd kondukt żałobny ruszył Alejami Jerozolimskimi, Nowym Światem i&nbsp;Krakowskim Przedmieściem do Katedry św. Jana.&nbsp;</p><p>Procesja zgromadziła tłumy, choć dziennikarz „Polski Zbrojnej”, mając w&nbsp;pamięci atmosferę ze Lwowa, pozwolił sobie na pewną krytykę.</p><blockquote><p><i>„Przykre wrażenie natomiast robi cały szereg domów, nieozdobionych flagą narodową, nawet budynki rządowe nie dają pod tym względem dobrego przykładu – jedynie Komenda miasta wywiesiła flagę. Gdy się zestawi Warszawę z&nbsp;Lwowem, gdzie tylko domy Ukraińców świeciły pustemi oczodołami okien, a&nbsp;zresztą wszystkie miały nalepki, flagi, transparenty, dywany, herby itp. – nieszczególnie wyjdzie nasza stolica z&nbsp;tego zestawienia. Może poprawi się w&nbsp;południe i&nbsp;wieczorem.”</i></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1786/1141;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/11/07/zrzut-ekranu-2025-11-07-094309.png" width="1786" height="1141"><figcaption>z kolekcji Rafała Bielskiego.</figcaption></figure><p>W&nbsp;katedrze prezydent RP Stanisław Wojciechowski złożył przed trumną srebrzysty wieniec. Tylko ten jeden miał pozostać podczas pochodu przez miasto. Kardynał Aleksander Kakowski, prymas Polski, odprawił uroczystą mszę, która zgromadziła całą wierchuszkę państwa, a&nbsp;także liczne delegacje zagraniczne. Następnie przed kościołem uformował się pochód. Tłumna procesja przeszła na plac Saski.</p><blockquote><p><i>„Sam pochód jest olbrzymi, imponujący. Za Prezydentem Rzeczypospolitej, za generalicją, przedstawicielami władz i&nbsp;dyplomacją, oficerami cudzoziemskimi w&nbsp;barwnych, złotem kapiących mundurach, kroczą weterani powstania narodowego 1863 r., inwalidzi wojenni, przedstawiciele delegacyj organizacyj społecznych, prasy, sztuki, zrzeszeń i&nbsp;korporacyj, dalej delegacja kawalerów orderu virtuti militari, byli żołnierze i&nbsp;uczestnicy walk. Kondukt zamyka orkiestra policji państwowej i&nbsp;oddział policji konnej, na czem kończy się część oficjalna pochodu. A&nbsp;przecież idą jeszcze szkoły, zrzeszenia, związki, idą tłumy” –&nbsp;</i>relacjonowała „Polska Zbrojna”.</p></blockquote><p>Przed złożeniem do grobu nieco zmieniono układ orszaku. Za trumną pomaszerowały dwie matki poległych, dwie wdowy, dwie sieroty oraz sześciu inwalidów wojennych. Miała to być symboliczna rodzina Nieznanego Żołnierza.&nbsp;</p><p>Nim trumna znalazła się w&nbsp;kolumnadzie Pałacu Saskiego, po obu jej bokach ułożono 14 urn z&nbsp;ziemią pozostałą z&nbsp;pobojowisk biorących udział w&nbsp;losowaniu. Następnie oddano 24 strzały, zapadła minuta ciszy, odśpiewano ułożoną na tę okazję pieśń, a&nbsp;następnie trumna trafiła do grobu. Nad nią umieszczono płytę z&nbsp;napisem „Tu leży żołnierz Polski poległy za Ojczyznę”, a&nbsp;pierwszy znicz zapalił Prezydent RP.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Serce by chciało, aby tamta Warszawa przetrwała”. Premiera 3. tomu albumu  „Było takie miasto... Warszawa”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4451,serce-by-chcialo-aby-tamta-warszawa-przetrwala-premiera-3-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-warszawa</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4451,serce-by-chcialo-aby-tamta-warszawa-przetrwala-premiera-3-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-warszawa</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Nov 2025 10:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-bylo-takie-miasto-part-3-spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim-1762507104.jpg</url>
                        <title>„Serce by chciało, aby tamta Warszawa przetrwała”. Premiera 3. tomu albumu  „Było takie miasto... Warszawa”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4451,serce-by-chcialo-aby-tamta-warszawa-przetrwala-premiera-3-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-warszawa</link>
                    </image><description>Warszawa 20-lecia międzywojennego była miastem pełnym kontrastów. W tym „Paryżu północy”, pełnym przepięknych architektonicznych cudów, nie brakowało jednak gwałtu, przemocy i skrajnej biedy. Różnice te oraz ewolucję, jaką przeszła młoda Warszawa 1918 roku, względem swej dojrzalszej iteracji 1939 roku widać doskonale w trzecim już albumie Rafała Bielskiego. „Było takie miasto… Warszawa na starych zdjęciach i kartach pocztowych. Tom 3: 1918–1939” to kolejna część serii, która przenosi nas w czasy, gdy stolica Polski rozdzielana była przez ponurą rzeczywistość i nadzieję na przyszłość.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Fotograficzna podróż do Warszawy 20-lecia międzywojennego</h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);">6 listopada w sali kolumnowej Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, znajdującego się przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w Warszawie odbyło się spotkanie autorskie z <strong>Rafałem Bielskim</strong> z okazji premiery trzeciego tomu albumu </span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);"><i><strong>Było takie miasto… Warszawa na starych zdjęciach i kartach pocztowych z kolekcji Rafała Bielskiego</strong></i></span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);">. Tym razem autor poświęcił uwagę</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span>Warszawie z lat 1918-1939, czyli stolicy pełnej zarówno ogromnych nadziei, jak i równie wielkich rozczarowań.&nbsp;</p><p>Okres dwudziestolecia międzywojennego, jawi się nam m. in. za sprawą naszych dziadków i pradziadków. Przedstawiany przez nich był jako złoty okres Polski. Miejsce wręcz fantastyczne, gdzie szacunek do drugiego człowieka i optymizm wypełniały niekiedy ponure ulice stolicy. Jednak dzięki wydaniu albumu, wypełnionego pocztówkami i zdjęciami, możemy lepiej poznać realia tamtych dni.</p><blockquote><p>- Każdy medal ma dwie strony. Kiedy patrzy się na stare zdjęcia, serce bardzo by chciało, aby <strong>tamta Warszawa przetrwała do dzisiaj</strong>. Jednak rozum podpowiada, że należy patrzeć głębiej, na drugi i trzeci plan. Zastanowić się, w jakich warunkach żyli ówcześni ludzie i dlatego tak wielu z nich za swój dom uznawało ulicę. Warto tez zdać sobie sprawę, że Warszawa 1918 roku i 1939 roku to niemal<strong> dwa zupełnie różne miasta</strong> - mówił podczas spotkania Rafał Bielski, autor.</p></blockquote><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/651,spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim" target="_blank"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/11/07/szablon-galeria.png" width="1920" height="1080"></a><figcaption>Rafał Bielski wydał już trzeci tom swojego bestsellerowego albumu o historii Warszawy / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.magazyninbook.pl/artykul/351,listopadowe-zapowiedzi-nowosci-od-rafala-bielskiego-lukasza-grabala-i-karoliny-wilczynskiej"></oembed></figure><p>Jak zaznaczył autor, jako kolekcjonera, zaskoczyło go to, że pocztówki z tego okresu wcale nie są popularniejsze, czy też łatwiej dostępne niż zdjęcia i pocztówki z XIX wieku. Spowodowane jest to m. in. tym, że karta pocztowa już spowszedniała. W odróżnieniu np. do pocztówek wojennych ludzie<strong> nie przykładali uwagi do zachowania zdjęć z 20-lecia</strong>. Do tego wspomnieć trzeba także o cenzurze, w tym wojskowej, po zamachu majowym (1926), która <strong>niszczyła wiele materiałów fotograficznych</strong>.</p><blockquote><p>- Musimy sobie zdać sprawę, że II Rzeczpospolita nie była do końca wolna, na pewno nie tak, jak dzisiaj rozumiemy wolność. Ów historię przedstawiam w swoim albumie. Opisane są tam również dzieje karty pocztowej, historia fotografii oraz swoiste małżeństwo zdjęć i pocztówek, które w pewnym momencie były wręcz produkowane masowo. Całość wymagała ode mnie nie tylko selekcji materiałów, które chciałem pokazać czytelnikom, ale i krytycznej analizy źródła historycznego, którym karta pocztowa niewątpliwie jest - dodaje Rafał Bielski.</p></blockquote><p><span style="color:#32373C;">Intencją autora jest, aby o Warszawie lat 20-tych i 30-tych wypowiedzieli się ludzie, którzy ówcześnie żyli i zajmowali się dziejami miasta. Stąd pomysł, aby do opisu poszczególnych ulic, parków czy pomników użyć cytatów z przewodników z epoki. Dzięki temu zabiegowi album zyskał charakter ekskluzywnego przewodnika. W albumie znajduje się też reprodukcja planu „Wielkiej Warszawy” z 1930 roku, wykonanego w słynnym zakładzie graficznym W. Cukrzyńskiego w Warszawie.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4409,zmiejewska-powraca-z-nowa-powiescia-w-tle-zabojstwo-w-wigilie-bozego-narodzenia"></oembed></figure><h2>Album podzielono na trzy główne części</h2><p>Trzeci tom albumu podzielony został na trzy części.&nbsp;</p><ul><li>Pierwsza dotyczy historii karty pocztowej, rozwoju technik stosowanych przez wydawców pocztówek i powiązanych z nimi zakładów fotograficznych.</li><li>Drugą częścią jest rozdział poświęcony karcie pocztowej pokazującej najważniejsze wydarzenia odradzającego się państwa polskiego. Od derusyfikacji i obrony Warszawy 1920 roku, poprzez wielkie uroczystości patriotyczne, m. in. demontaż pomnika carskiego namiestnika Iwana Paskiewicza, przewiezienie ciała Henryka Sienkiewicza do Warszawy, po uroczysty pogrzeb Nieznanego Żołnierza czy realizację wielkich inwestycji i koncepcji Stefana Starzyńskiego.</li><li>Trzecia część pokaże nam Warszawę nowoczesną, optymistycznie wchodzącą w trzecią dekadę XX wieku. Szczególnie zainteresowani powinni być fani awioniki, bowiem kilka zdjęć i pocztówek pokazuje skromne początki dobrze znanego Lotniska Okęcie.</li></ul><p>Aby przybliżyć historię stolicy Polski turystom, autor postanowił, że wszystkie albumy w serii będą polsko-angielskie.</p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/bylo-takie-miasto-warszawa-na-starych-zdjeciach-i-kartach-pocztowych-z-kolekcji-rafala-bielskiego-tom-3-1918-1939-z-autografem,id456373.html"></oembed></figure><p><span style="color:#32373C;"><strong>Rafał Bielski, właściciel jednej z największych kolekcji warszawskich zdjęć, pocztówek i planów, zaprasza Państwa na spacer ulicami Warszawy dwudziestolecia międzywojennego!</strong></span></p><figure class="media"><oembed url="https://youtu.be/nVg59ACAXNE"></oembed></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4422,dom-schronienia-przytulisko-oficjalnie-zabytkiem-to-piekna-srodmiejska-kamienica"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zabójstwo Marka Papały. Po ćwierć wieku zagadka śmierci generała nadal pozostaje nierozwiązana]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1443,zabojstwo-marka-papaly-po-cwierc-wieku-zagadka-smierci-generala-nadal-pozostaje-nierozwiazana</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1443,zabojstwo-marka-papaly-po-cwierc-wieku-zagadka-smierci-generala-nadal-pozostaje-nierozwiazana</guid>
            <pubDate>Sun, 02 Nov 2025 13:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zabojstwo-marka-papaly-po-cwierc-wieku-zagadka-smierci-generala-nadal-pozostaje-nierozwiazana-1730624377.jpg</url>
                        <title>Zabójstwo Marka Papały. Po ćwierć wieku zagadka śmierci generała nadal pozostaje nierozwiązana</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1443,zabojstwo-marka-papaly-po-cwierc-wieku-zagadka-smierci-generala-nadal-pozostaje-nierozwiazana</link>
                    </image><description>Zabójstwo gen. Marka Papały to jedna z najgłośniejszych zbrodni w historii III RP. Sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona. W ciągu ćwierć wieku od tragicznych wydarzeń przesłuchano kilkuset świadków - niektórych wielokrotnie i sprawdzono różne hipotezy. - Sprawców nie wykryto do dziś i ta sprawa jest największą porażką polskiej Policji i prokuratury - czytamy w Gazecie Policyjnej z 2020 r.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy tekst z listopada 2024 roku.</i></p><p><span style="color:black;">Zabójstwo generała Marka Papały wstrząsnęło całą Polską. </span>Został <strong>zastrzelony w samochodzie na parkingu</strong> przed swoim domem w nocy 25 czerwca 1998 r. <span style="color:black;">Generał był szefem</span><span style="background-color:white;color:black;"> polskiej policji przez rok od stycznia 1997 r.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">Dwie godziny przed zabójstwem <strong>gościł na przyjęciu imieninowym</strong> emerytowanego generała Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, Józefa Sasina. Papała z przyjęcia wyszedł sam. Następnie miał&nbsp;</span><span style="background-color:white;color:#222222;">pojechać na Dworzec Centralny, skąd miał odebrać matkę. Pociąg się spóźniał, więc wrócił do domu.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1A1A1A;">Pod budynek przy ul. Rzymowskiego 17, gdzie mieszkał Marek Papała pojechał samochodem marki Daewoo Espero. Na miejscu był kilka minut przed godz. 22. Nie wysiadł jeszcze z samochodu, kiedy padł strzał - jak później ustalono - z <strong>pistoletu z tłumikiem</strong>. Kula trafiła w czoło generała, odbiła się rykoszetem od przedniej szyby samochodu i utkwiła w oparciu siedzenia.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1431,204-kg-narkotykow-starczyloby-ich-dla-pol-miliona-osob-policja-zlikwidowala-nielegalna-fabryke"></oembed></figure><p><span style="background-color:white;color:#1A1A1A;"><strong>Ciało odnalazła jego żona</strong>, która wówczas wyprowadzała psa na spacer. Próbowała reanimować męża, strzał okazał się jednak śmiertelny.</span></p><p><span style="color:black;">Informacja o zabójstwie tej nocy postawiła na nogi wszystkich policjantów.&nbsp;</span>Wykrycie sprawców traktowano jako honorową sprawę dla całej Policji.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#1A1A1A;">-&nbsp;</span><span style="color:black;">W nocy w komendzie stołecznej została powołana specjalna grupa śledcza, która zabezpieczała ślady i prowadziła inne rutynowe działania na miejscu zabójstwa. Od pierwszego dnia do wszystkich policjantów służby kryminalnej w kraju kierowane były zadania związane z pracą operacyjną. Wszyscy mieli <strong>penetrować środowiska przestępcze</strong> i szukać informacji, które mogły mieć jakikolwiek związek z zabójstwem, a następnie przekazywać je do specgrupy w KSP – opisywała przebieg zdarzeń Gazeta Policyjna.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;"><strong>Podsłuch zainstalowano m.in. w grobie </strong>Papały oczekując, że&nbsp;</span><span style="color:#222222;">odwiedzający grób powiedzą coś, co pomoże w dochodzeniu. Nic takiego się jednak nie stało.&nbsp;</span></p><h2><span style="color:#222222;">Dlaczego nie znaleziono sprawcy?</span></h2><p><span style="color:#222222;">W czerwcu następnego roku szef MSWiA wyznaczył 150 tys. nagrody dla tego, kto pomoże w ujęciu zabójcy. Do nagrody dołożyli się m.in. komendant główny policji i redakcje prasowe, zwiększając jej wartość do 230 tys. zł.</span></p><p><span style="color:black;">Prowadzone przez kilka miesięcy śledztwo nie przyniosło jednak żadnych efektów. W strukturach policyjnych stworzono nową grupę o kryptonimie „Generał”. Następnie śledztwo było przedłużane. <strong>Rozpatrywano 11 wersji śledczych</strong> - badano wątki służbowe, osobiste i polityczne.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#222222;">Wśród osób podejrzanych byli m.in. Ryszard B. i Igor M. Ostatecznie nikt nie został skazany. Nie tylko nie złapano sprawców, ale&nbsp;</span><span style="color:black;">d</span>o dziś <strong>niejasny jest motyw zbrodni</strong>.&nbsp;</p><p><span style="background-color:white;color:#202122;">Wskazywanych jest kilka wersji – m.in. obawa ujawnienia przez ofiarę organizatorów międzynarodowego przemytu narkotyków</span>. Pod uwagę brany był również spór rodzinny lub obawa ujawnienia korupcji w strukturach policyjnych. Możliwym motywem jest korupcja przy bezcłowym imporcie milionów ton zboża z&nbsp;<span style="background-color:white;">Uzbekistanu</span><span style="background-color:white;color:#202122;">&nbsp;i&nbsp;</span>Kazachstanu. Inny motyw związany jest z działalnością mafii paliwowej.&nbsp;</p><p><span style="color:black;">Zdaniem ekspertów i dziennikarzy, którzy przez lata przypatrywali się śledztwu, badający sprawę <strong>popełnili szereg błędów</strong> np. fakt, że na miejscu zbrodni miało dojść do zadeptania śladów. W śledztwo nigdy nie włączyły się też służby specjalne. Policjanci mieli też być nieprzygotowani do prowadzenia sprawy takiego kalibru.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:black;">Marek Papała został pochowany 2 lipca 1998 r. na cmentarzu parafialnym w rodzinnym Pruchniku na Podkarpaciu. Jego prochy zostały ekshumowane w 2020 r. i 21 lutego 2021 r. odbył się powtórny pochówek na Powązkach Wojskowych w Warszawie.</span></p><p><span style="color:black;">Z biegiem lat wydaje się <strong>coraz mniej prawdopodobne</strong>, żebyśmy poznali odpowiedź na pytanie, kto stoi za zabójstwem Marka Papały.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1403,25-lat-wiezienia-za-zabojstwo-biznesmena-w-wawrze-zapadl-wyrok-w-glosnej-sprawie"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Osiedle Dudziarska. „Kolonia karna” i getto z lat 90. Fatalny eksperyment społeczny]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2347,osiedle-dudziarska-kolonia-karna-i-getto-z-lat-90-fatalny-eksperyment-spoleczny</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2347,osiedle-dudziarska-kolonia-karna-i-getto-z-lat-90-fatalny-eksperyment-spoleczny</guid>
            <pubDate>Sun, 02 Nov 2025 09:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-osiedle-dudziarska-kolonia-karna-i-getto-z-lat-90-fatalny-eksperyment-spoleczny-1744354575.jpg</url>
                        <title>Osiedle Dudziarska. „Kolonia karna” i getto z lat 90. Fatalny eksperyment społeczny</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2347,osiedle-dudziarska-kolonia-karna-i-getto-z-lat-90-fatalny-eksperyment-spoleczny</link>
                    </image><description>Najbardziej kontrowersyjne osiedle w Warszawie - Dudziarska - czeka na wyburzenie. To trzy bloki, które powstały w latach 90., by przenieść tu tych, którzy albo nie płacą za czynsz, albo są trudnymi lokatorami. Historia tego miejsca jest zatrważająca. Zamiast rozwiązać problemy, na Dudziarskiej je uwypuklono.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Operacja Dudziarska. Tak powstała „kolonia karna” pośrodku niczego</h2><p>A gdyby tak wszystkich „trudnych” lokatorów, tych, którzy nie płacą czynszu czy awanturują się, przenieść w jedno miejsce? – pomyśleli stołeczni urzędnicy, na początku lat 90. <strong>Tak rozpoczęła się operacja „Dudziarska”.&nbsp;</strong></p><p><strong>W 1993 roku</strong> rozpoczęto budowę pierwszego bloku na Pradze-Południe przy ul. Dudziarskiej 40B. Prosta konstrukcja, cztery kondygnacje z prefabrykatów z dachem pokrytym papą, powstała błyskawicznie. Do budynku dociągnięto prąd i kanalizację, ogrzewania i ciepłej wody już nie. W<strong> 1994 roku przeniesiono tam pierwszych lokatorów. </strong>Przede wszystkim ze starych kamienic w Śródmieściu. I to głównie tych, którzy nie płacili, czy awanturowali się.&nbsp;</p><blockquote><p>- <i>Bo to miała być kolonia karna. Dla tych, co nie płacą za mieszkania socjalne, są uciążliwi, podpalają lokale od miasta</i> – mówił gazecie „Stołecznej” Jan Rutkiewicz, jeden z pomysłodawców osiedla, a zarazem burmistrz Śródmieścia w latach 1990-1994.</p></blockquote><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/279,dudziarska-opuszczone-osiedle#zdjecie-1"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/SZABLON%20GALERIA%20%20%20(23).jpg" alt="Dudziarska - opuszczone osiedle." width="1920" height="1080"></a><figcaption>Osiedle Dudziarska obecnie / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><p><strong>Pierwszy blok nowego osiedla składał się z 56 mieszkań. </strong>Wciśnięto tam niewielkie klitki o powierzchni 15-40 mkw. Dwa lata później (w roku 1996) otwarto kolejne dwa bloki osiedla:&nbsp;</p><ul><li>Dudziarska 40A – 81 mieszkań oraz trzy lokale usługowe</li><li>Dudziarska 40 – 80 mieszkań oraz trzy lokale usługowe.&nbsp;</li></ul><p>W sumie w pasie z trzech stron „odgrodzonym” torami kolejowymi, między spalarnią śmieci, aresztem i potężną bocznicą PKP, powstało 211 mieszkań. Ich średnia powierzchnia wyniosła poniżej trzydziestu metrów kwadratowych. Wyglądało to na zsyłkę. Na miejsce nie dojeżdżał żaden autobus. Do najbliższego przystanku były nieco ponad dwa kilometry. Ale można było dotrzeć o połowę szybciej. Wystarczyło przejść „na dziko” przez bocznicę, zaplecze kolejarzy i linię otwocką. <i>„Mieszkańcy często skracają sobie drogę i <strong>nielegalnie przekraczają ponad 40 torów kolejowych (!)</strong>, co jest zagrożeniem dla ich zdrowia i życia”</i> – pisał oburzony radny, po tym jak odezwali się do niego mieszkańcy.</p><figure class="image image_resized" style="width:75%;"><img style="aspect-ratio:1149/709;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/image(21).png" alt="mapa" width="1149" height="709"><figcaption>Trasa piesza, z pominięciem terenów PKP / źródło: Google Street View</figcaption></figure><h2>Osiedle Dudziarska. Fatalne warunki i policjanci&nbsp;</h2><p><strong>Osiedle zaczęło sypać się tuż po otwarciu. </strong>Odpadał tynk, na ścianach pojawił się grzyb, a podpiwniczenia zalewały ścieki, ponieważ regularnie dochodziło do awarii pomp. Urzędnicy tłumaczyli, że to z powodu „niewłaściwej eksploatacji instalacji”. Co ciekawe, w 2004 roku zgodzili się na remont kilku mieszkań, które były w fatalnym stanie niecałą dekadę po oddaniu ich do użytku.&nbsp;</p><p><strong>Szybko do Dudziarskiej przylgnęła łatka getta.</strong> Nikt, kto nie był w podbramkowej sytuacji, nie chciał tam mieszkać. Znalazło się tam sporo osób podejrzanych, doskonale znanych policji, ale również mniej zamożni – bo na Dudziarskiej było zwyczajnie tanio. Do tego miksu lokali socjalnych i komunalnych dołożono… policjantów.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2336,trwa-budowa-osiedla-tbs-na-ochocie-po-latach-kontrowersji-inwestycja-w-koncu-zostanie-zrealizowana"></oembed></figure><blockquote><p>- Budynki powstały w celu rozwiązania problemu rodzin eksmitowanych z mieszkań znajdujących się na terenie m.in. dzielnicy Pragi-Południe. <strong>Aby zapobiec gromadzeniu się w jednym miejscu znacznej liczby osób niezaradnych życiowo, ok. 30 proc. mieszkań zostało zasiedlonych przez policjantów z rodzinami</strong> – odpowiadał Michał Olszewski, ówczesny wiceprezydent Warszawy na pytania jednego z radnych.&nbsp;</p></blockquote><p>Ten opisywał beznadzieję Dudziarskiej dwie dekady po otwarciu osiedla. <strong>„Zimno, wilgotno, ściany są zagrzybione, bo mieszkania są często niedogrzane ze względu na oszczędności”</strong> – czytamy w interpelacji. - <i>Pomysł zgromadzenia w jednym miejscu osób z problemami życiowymi był w mojej ocenie całkowicie chybiony, bo groził stworzeniem miejskiego getta</i> – pisał jej autor, radny SLD, Sebastian Wierzbicki.&nbsp;</p><p>Pomysł dokwaterowania policjantów okazał się chybiony. Wiosną 2014 roku na osiedlu mieszkało tylko osiem policyjnych rodzin, choć zgodnie z pierwotnym założeniem powinno być ich tam co najmniej sześćdziesiąt.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/2000;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/DSC_9958.jpg" alt="osiedle dudziarska" width="3000" height="2000"><figcaption>Osiedle Dudziarska / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>„Osiedle Dudziarska to zbrodnia”</h2><p>Sprawa Dudziarskiej regularnie przyciągała dziennikarzy. <strong>W 2005 roku o osiedlu dowiedziała się cała Polska </strong>za sprawą reportażu telewizyjnego (program „Uwaga”, TVN) o problemach współczesnego getta. Konsekwencje tego nagrania okazały się fatalne… dla mieszkańców. Cała Warszawa wiedziała już, że Dudziarska to złe miejsce. Po programie podobno niektórzy mieszkańcy stracili pracę. Nikt nie chciał zatrudniać „patologii z Dudziarskiej”. Do tego dzieci z Dudziarskiej zaczęły być szykanowane w szkołach.</p><p><strong>W 2006 roku osiedle stało się nawet tematem kampanii wyborczej.</strong> Ówczesny prezydent Warszawy, Kazimierz Marcinkiewicz, powiedział: <i><strong>„Osiedle Dudziarska to zbrodnia”</strong></i>. Odmówił jednak przyjazdu na miejsce. Pojawiła się tam jego rywalka – Hanna Gronkiewicz-Waltz, która obiecała wsparcie. Faktycznie, po wygranych wyborach doprowadziła do osiedla linię autobusową o numerze 245.&nbsp;</p><p>Kompleksowego wsparcia nie było. Rosło natomiast zadłużenie lokali, które w 2010 roku przekroczyło 1,2 miliona złotych. Nawet ci, którzy wcześniej regulowali należności, porzucili nadzieję i opłaty na rzecz utrzymania. Widzieli, że Dudziarska się sypie i – o ile nie udało im się przenieść w inne miejsce, postanowili nie płacić za życie w getcie.</p><figure class="image"><img src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/DSC_9952%20(1).jpg" alt="osiedle dudziarska"><figcaption>Przystanek autobusowy. Dziś autobusy już tu nie jeżdżą / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Ostatnia próba ratunku. Sztuka</h2><p><strong>W 2010 roku wciąż niemal 90 proc. lokali było zamieszkanych.</strong> Kierowano tam osoby z problemami, ale nie próbowano znaleźć dla nich systemowego rozwiązania. Zabrakło miksu społecznego, który mógłby ciągnąć w górę tych, którzy wymagali resocjalizacji. Tak działo się od lat na zachodzie Europy. Tymczasem Dudziarska coraz bardziej przypominała słynne amerykańskie osiedle Pruitt-Igoe z St. Louise. Tam postawiono wysokie bloki, które szybko zamieniły się w getto, siedlisko przestępców i narkomanów. Po dwóch dekadach (w 1972 roku) było tam już tak niebezpiecznie, że całość wysadzono w powietrze.</p><p><strong>Ratunkiem dla Dudziarskiej miała być sztuka.&nbsp;</strong>W parterach działała co prawda organizacja pozarządowa „Przywrócić Dzieciństwo” – działająca na rzecz najmłodszych – ale postanowiono tym razem zadbać o wszystkich. W 2010 roku ruch Zmiana Organizacji Ruchu na Dudziarską wymalował na elewacji budynków klasyczne obrazy – kolorowe i czarne kwadraty. Te czarne nawiązywały do dzieła Malewicza „Czarny Kwadrat”. I one wkurzyły mieszkańców. Uznali, że symbolizują ich ciężkie życie na tym osiedlu-getcie. W końcu twórcy przyznali, że ich pomysł nie wypalił. Kwadraty nie przyniosły oczekiwanej zmiany. Nie pomógł też Festiwal Lata na Dudziarskiej, który co prawda podobał się mieszkańcom, ale po trzech dniach skończył się, nie przynosząc zbyt wielu pozytywnych rezultatów.&nbsp;</p><h2>Powolny zgon Dudziarskiej</h2><p><strong>W 2010 roku na osiedlu były 24 pustostany, trzy lata później – 65.</strong> Z Dudziarskiej uciekali ci, co mogą, zostali ci, którzy nie mieli gdzie się podziać. Sytuację dobrze obrazuje zbrodnia, do której doszło tu w 2014 roku.&nbsp;</p><p>W jednym z mieszkań kilku mężczyzn piło wódkę. Do libacji zaprosili osobę bezdomną. Rano część imprezowiczów ruszyła w daleką drogą (w pobliżu nie było sklepu) po kolejny alkohol. Gdy wrócili, rzucili się na bezdomnego, który – według nich – miał szukać czegoś w lodówce. Gospodarz wyciągnął nóż. Zadał kilka ciosów w klatkę piersiową. Ale to nie koniec. Bezdomny przeżył, wszyscy się pogodzili i pili dalej, aż usnęli. Nikt nie zauważył, że dźgnięty nożem jest w coraz gorszym stanie. Zmarł, gdy pozostali już spali. &nbsp;</p><p><strong>Na osiedlu założono kamery. Regularnie pojawiała się policja oraz straż miejska.</strong></p><blockquote><p>„Policja patroluje osiedle kilka razy dziennie. Na stałe zatrudniony jest dozorca, który osobiście codziennie prowadzi prace porządkowe” – pisał Tomasz Kucharski, wtedy i teraz burmistrz Pragi-Południe w odpowiedzi na coraz częściej pojawiające się pytania radnych. Wielu z nich sugerował, że osiedle należy zamknąć.&nbsp;</p></blockquote><p>Przez pierwsze sześć miesięcy 2013 roku odnotowano 17 „przypadków dotyczących bezpieczeństwa publicznego” – to straż miejska. Za to policja (od stycznia do kwietnia 2013) na Dudziarskiej była aż 24 razy. W jakich sprawach?&nbsp;</p><ul><li><strong>handel narkotykami</strong></li><li><strong>kradzieże tablic rejestracyjnych</strong></li><li><strong>włamania.&nbsp;</strong></li></ul><p>Pod koniec 2014 roku zasiedlenie spadło do 60 proc.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/2000;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/DSC_9957.jpg" alt="osiedle dudziarska" width="3000" height="2000"><figcaption>Osiedle Dudziarska / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><blockquote><p>- Obecnie Dzielnica Praga-Południe nie kieruje mieszkańców, należących do szczególnie wrażliwych grup społecznych, do zawarcia umów najmu lokali na Osiedlu Dudziarska. Dotyczy to w szczególności osób w podeszłym wieku, chorych, oraz samotnych matek z dziećmi – pisał burmistrz Tomasz Kucharski.&nbsp;</p></blockquote><p>Co więcej, osobom, którym skończył się najem, proponuje się mieszkania w innej części dzielnicy. <i>„Jednocześnie informuję, że wszystkie wykazane wyżej lokale spełniają pod względem architektoniczno-budowlanym wymogi lokali mieszkalnego i nadają się do zamieszkania” </i>– to dalej burmistrz. Ale dzielnica już nie ruszała pustostanów: <i><strong>„Wcześniejsze wyposażenie lokali (pustostanów - red.) niesie za sobą ryzyko ich dewastacji przez osoby trzecie”</strong></i> – czytamy w korespondencji burmistrza z radnymi.&nbsp;</p><h2>Marny koniec. Nie ma za co zburzyć getta z lat 90. &nbsp;</h2><p>W 2015 roku zarząd dzielnicy podejmuje decyzję o „stopniowej likwidacji funkcji mieszkalnej” osiedla. To ostateczny koniec Dudziarskiej, choć ostatni lokatorzy mieszkali tam aż do listopada 2019 roku. <strong>Od tego czasu bloki stoją puste.</strong> Wkrótce pojawili się tam bezdomni i narkomani. Dzielnica wynajęła nawet firmę ochroniarską, której płaciła 30 tys. zł miesięcznie, by pilnowała terenu. Nie udało się. W końcu zamurowano drzwi i okna.&nbsp;</p><p><strong>Dudziarska czeka na wyburzenie, ale… nie ma na to pieniędzy.</strong> Koszt takiej operacji w 2022 roku oszacowano na okrągły milion złotych. W sierpniu 2024 roku dzielnica przyjęła nawet uchwałę, z której wynika, że osiedle zostanie wyburzone z powodu „braku możliwości realizacji funkcji mieszkalnej”.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:black;"><i>- <strong>Potrzebne są środki finansowe. </strong>To jest dość drogie przedsięwzięcie, a mamy potrzeby remontowe budynków, które są już zamieszkałe, także to jest priorytet. Na pewno osiedle Dudziarska nie będzie ponownie zaludnione z oczywistych względów. Nie po to zostało zamknięte, żeby znów je zasiedlać. Docelowo nastąpi rozbiórka osiedla, ale kiedy, nie wiemy – mówił nam jesienią 2024 roku Michał Szweycer z urzędu dzielnicy Praga-Południe.</i></span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1174,osiedle-dudziarska-ma-zostac-wyburzone-tylko-kiedy-dzielnica-szuka-pieniedzy"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Odnaleziono bezcenne zdjęcia zrujnowanej Warszawy. Niezwykła kolekcja trafi na wystawę]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4413,odnaleziono-bezcenne-zdjecia-zrujnowanej-warszawy-niezwykla-kolekcja-trafi-na-wystawe</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4413,odnaleziono-bezcenne-zdjecia-zrujnowanej-warszawy-niezwykla-kolekcja-trafi-na-wystawe</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Oct 2025 13:45:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-odnaleziono-bezcenne-zdjecia-zrujnowanej-warszawy-niezwykla-kolekcja-trafi-na-wystawe-1761741463.jpg</url>
                        <title>Odnaleziono bezcenne zdjęcia zrujnowanej Warszawy. Niezwykła kolekcja trafi na wystawę</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4413,odnaleziono-bezcenne-zdjecia-zrujnowanej-warszawy-niezwykla-kolekcja-trafi-na-wystawe</link>
                    </image><description>Tysiące fotografii Andrzeja Nitscha pokazują Warszawę w ruinach i podczas odbudowy. Po latach w archiwach bezcenny zbiór trafi do Instytutu Strat Wojennych i zostanie zaprezentowany publicznie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W zniszczonej po wojnie Warszawie, gdzie ruiny przeważały nad ocalałymi budynkami, Andrzej Nitsch dokumentował każdą cegłę odbudowującego się miasta. Teraz jego <strong>bezcenne zdjęcia Warszawy</strong> trafią na planowaną wystawę plenerową, przygotowywaną przez Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego i Dom Spotkań z Historią.</p><blockquote><p>– <i>Kolekcja zdjęć Andrzeja Nitscha to niezwykłe świadectwo odbudowy Warszawy, ale też dzięki niej możemy zobaczyć, jak wyglądały przedwojenne budynki, które przepadły bezpowrotnie lub zostały odbudowane w zmienionej formie. To bezcenne źródło dla historyków, architektów i konserwatorów</i> – powiedziała Aldona Machnowska-Góra, zastępczyni prezydenta m.st. Warszawy, cytowana przez stołeczny ratusz.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2500/1667;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/29/kolekcja-andrzeja-nitscha-fot-um-warszawa-1.jpg" width="2500" height="1667"><figcaption>fot. UM Warszawa</figcaption></figure><h2>Tysiące fotografii z domowych archiwów</h2><p>W zbiorach Instytutu Strat Wojennych znajduje się około 4000 zdjęć autorstwa Nitscha – architekta, absolwenta Politechniki Lwowskiej i pracownika Biura Odbudowy Stolicy. Fotografie pokazują ruiny, proces odbudowy i nieistniejące dziś kamienice.</p><blockquote><p>– <i>Zbiór Andrzeja Nitscha trafił do Instytutu Strat Wojennych od spadkobierców, którzy przez lata go przechowywali. Rozpoczęliśmy proces jego zabezpieczania, katalogowania, konserwacji i opracowania. Dziś nadszedł moment, by powiedzieć głośno, że istnieje taki wyjątkowy zespół zdjęć autorstwa człowieka związanego z odbudową Warszawy</i> – powiedział Bartosz Gondek, dyrektor Instytutu Strat Wojennych, cytowany przez miasto.</p></blockquote><p>Każda fotografia została ręcznie opisana przez autora – z nazwą ulicy, datą oraz tajemniczym numerem. Część odbitek nosi ślady upływu czasu, a nawet uszkodzeń dokonanych przez gryzonie. Cały zbiór został już skatalogowany i zdigitalizowany.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4373,ukryta-perelka-na-kamionku-modernistyczna-drukarnia-zabytkiem-co-z-remontem"></oembed></figure><h2>Miasto, które odrodziło się z ruin</h2><p>Na zdjęciach widać nie tylko ogrom zniszczeń, ale też początki odbudowy – m.in. budowę trasy W-Z, jednej z pierwszych inwestycji powojennej Warszawy. W zbiorze można odnaleźć zarówno znane symbole stolicy, jak Zamek Królewski czy siedzibę Sejmu, jak i te, które zniknęły na zawsze: Pasaż Simonsa, Pałac Teppera czy Instytut Propagandy Sztuki.</p><p>Nie brakuje też mniej znanych miejsc – Pałacu Symonowiczów przy ul. Solec, dawnego Gimnazjum św. Jana Kostki przy ul. Traugutta czy kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 40, gdzie mieścił się „Kurier Warszawski”.</p><p>Zbiór Nitscha to nie tylko dokumentacja strat, lecz także zapis siły odrodzenia miasta. Dzięki współpracy Instytutu Strat Wojennych, m.st. Warszawy i Domu Spotkań z Historią <strong>bezcenne zdjęcia Warszawy</strong> wkrótce zobaczą mieszkańcy i turyści.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spotkanie autorskie z Rafałem Bielskim z okazji premiery trzeciego tomu albumu ,,Było takie miasto…&#039;&#039;]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4426,spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim-z-okazji-premiery-trzeciego-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-039-039</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4426,spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim-z-okazji-premiery-trzeciego-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-039-039</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Oct 2025 09:44:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim-z-okazji-premiery-trzeciego-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-1762159495.jpg</url>
                        <title>Spotkanie autorskie z Rafałem Bielskim z okazji premiery trzeciego tomu albumu ,,Było takie miasto…&amp;#039;&amp;#039;</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4426,spotkanie-autorskie-z-rafalem-bielskim-z-okazji-premiery-trzeciego-tomu-albumu-bylo-takie-miasto-039-039</link>
                    </image><description>Serdecznie zapraszamy na spotkanie z Rafałem Bielskim - kolekcjonerem warszawskich zdjęć, pocztówek i planów, które stały się podstawą do powstania wielokrotnie wznawianej serii albumów ,,Było takie miasto… Warszawa na starych zdjęciach i kartach pocztowych z kolekcji Rafała Bielskiego&#039;&#039;.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);"><strong>6 listopada o godzinie 18:00 w sali kolumnowej Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego</strong>, znajdującego się przy<strong> ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w Warszawie</strong> odbędzie się spotkanie autorskie z <strong>Rafałem Bielskim</strong> z okazji premiery trzeciego tomu albumu <i>Było takie miasto… Warszawa na starych zdjęciach i kartach pocztowych z kolekcji Rafała Bielskiego</i>. Tym razem autor poświęcił uwagę</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong>Warszawie z lat 1918-1939</strong>, czyli stolicy pełnej zarówno ogromnych nadziei, jak i równie wielkich rozczarowań. Spotkanie będzie okazją do rozmowy, zdobycia autografu oraz poznania kulisów powstania cyklu.</p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);">Spotkanie poprowadzi Miłka Skalska.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(5,5,5);"><strong>Wstęp na wydarzenie jest wolny.</strong></span></p><h2><strong>Kolejna część albumu. Co w środku?&nbsp;</strong></h2><figure class="media"><oembed url="https://www.magazyninbook.pl/artykul/351,listopadowe-zapowiedzi-nowosci-od-rafala-bielskiego-lukasza-grabala-i-karoliny-wilczynskiej"></oembed></figure><p><strong>12 listopada ukaże się trzeci tom cyklu</strong> wzbogacony o świadectwa i cytaty prawdziwych przewodników epoki międzywojnia. Zaprezentowane zostaną pamiątki, obrazujące rozwój miasta i nastroje społeczne w <strong>Warszawie z lat 1918-1939</strong>. To pozycja obowiązkowa dla miłośników historii, pasjonatów fotografii i każdego, kto pragnie poznać przeszłość stolicy, o której często się nie mówi.</p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/bylo-takie-miasto-warszawa-na-starych-zdjeciach-i-kartach-pocztowych-z-kolekcji-rafala-bielskiego-tom-3-1918-1939-z-autografem,id456373.html"></oembed></figure><p><span style="color:#32373C;"><strong>Rafał Bielski, właściciel jednej z największych kolekcji warszawskich zdjęć, pocztówek i planów, zaprasza Państwa na spacer ulicami Warszawy dwudziestolecia międzywojennego!</strong></span></p><p><span style="color:#32373C;">Od derusyfikacji i obrony Warszawy 1920 roku, poprzez wielkie uroczystości patriotyczne, sprowadzenie zwłok Henryka Sienkiewicza do Warszawy i przewrót majowy 1926 roku, po realizację wielkich inwestycji i koncepcji Stefana Starzyńskiego.</span></p><p><span style="color:#32373C;">Intencją autora jest, aby o Warszawie lat 20-tych i 30-tych wypowiedzieli się ludzie, którzy ówcześnie żyli i zajmowali się dziejami miasta. Stąd pomysł, aby do opisu poszczególnych ulic, parków czy pomników użyć cytatów z przewodników z epoki. Dzięki temu zabiegowi album zyskał charakter ekskluzywnego przewodnika.</span></p><p><span style="color:#32373C;">W albumie znajduje się też reprodukcja planu „Wielkiej Warszawy” z 1930 roku, wykonanego w słynnym zakładzie graficznym W. Cukrzyńskiego w Warszawie.</span></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Warszawa upamiętniła Zofię i Kazimierza Moczarskich. Miłość silniejsza niż wojna]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4397,warszawa-upamietnila-zofie-i-kazimierza-moczarskich-milosc-silniejsza-niz-wojna</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4397,warszawa-upamietnila-zofie-i-kazimierza-moczarskich-milosc-silniejsza-niz-wojna</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Oct 2025 07:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-warszawa-upamietnila-zofie-i-kazimierza-moczarskich-milosc-silniejsza-niz-wojna-1761548106.jpg</url>
                        <title>Warszawa upamiętniła Zofię i Kazimierza Moczarskich. Miłość silniejsza niż wojna</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4397,warszawa-upamietnila-zofie-i-kazimierza-moczarskich-milosc-silniejsza-niz-wojna</link>
                    </image><description>Skwer u zbiegu Mokotowskiej i Alei Armii Ludowej otrzymał imię Zofii i Kazimierza Moczarskich. Bohaterowie Armii Krajowej przeszli przez konspirację, więzienie i szykany – razem, do końca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Hołd dla bohaterów Warszawy</h3><p>W centrum Warszawy, u zbiegu ulic Mokotowskiej i Alei Armii Ludowej, odsłonięto tablicę upamiętniającą Zofię i Kazimierza Moczarskich. Uroczystość odbyła się w obecności rodziny, przyjaciół oraz przedstawicieli władz stolicy. Skwer nosi teraz imię pary, która zapisała się w historii Polski jako symbole odwagi, lojalności i miłości wystawionej na najcięższą próbę.</p><blockquote><p>– Miłość Kazimierza i Zofii Moczarskich była tkliwa, czuła i mocna. Przeprowadziła tę parę przez życie, przez konspirację i więzienie, szykanowania ze strony stalinowskiego aparatu represji. Tej głębokiej miłości towarzyszyły jeszcze inne wartości – przyzwoitość, odpowiedzialność, wytrwałość, niezależność – to właśnie był fundament przystąpienia Moczarskich do Armii Krajowej, uczestniczenia w Powstaniu Warszawskim. Niech ta uroczystość będzie docenieniem tego niezwykłego dzieła, pilnowania wartości – mówiła Aldona Machnowska-Góra, zastępczyni prezydenta m.st. Warszawy.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3655,straz-sasiedzka-dniem-i-noca-patroluje-ulice-wawra-nie-jestesmy-straznikami-teksasu"></oembed></figure><h3>Zofia i Kazimierz Moczarscy – życiorysy niezłomnych</h3><p>Zofia Moczarska, z domu Płoska ps. „Malina”, urodziła się w 1919 roku. Przed wojną studiowała dziennikarstwo, w czasie okupacji działała w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK oraz w Kierownictwie Walki Podziemnej. Podczas Powstania Warszawskiego była łączniczką i redaktorką prasy powstańczej. Po wojnie została aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa i skazana pod fałszywymi zarzutami na sześć lat więzienia. Uwolniona w 1956 roku, nie wróciła już do pracy zawodowej z powodu złego stanu zdrowia.</p><p>Kazimierz Moczarski, ps. „Maurycy”, „Rafał”, „Grawer”, był prawnikiem, dziennikarzem i żołnierzem Armii Krajowej. W czasie wojny kierował działaniami Biura Informacji i Propagandy oraz walczył w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie spędził 11 lat w więzieniu, a po rehabilitacji w 1956 roku powrócił do pracy publicznej. Jego książka <i>Rozmowy z katem</i>, opisująca spotkanie z generałem SS Jürgenem Stroopem, dowódcą pacyfikacji powstania w getcie warszawskim, stała się jednym z najważniejszych świadectw XX wieku.</p><h3>Symbol odwagi i pamięci</h3><p>Upamiętnienie Moczarskich to kolejny krok w przywracaniu pamięci o warszawskich bohaterach podziemia. Ich historia – wspólna walka, więzienie i niezłomność – pozostaje symbolem siły miłości i godności w najtrudniejszych czasach. Skwer ich imienia ma przypominać, że wartości, za które walczyli, są wciąż aktualne.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ukryta perełka na Kamionku. Modernistyczna drukarnia zabytkiem. Co z remontem?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4373,ukryta-perelka-na-kamionku-modernistyczna-drukarnia-zabytkiem-co-z-remontem</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4373,ukryta-perelka-na-kamionku-modernistyczna-drukarnia-zabytkiem-co-z-remontem</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Oct 2025 13:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-ukryta-perelka-na-kamionku-modernistyczna-drukarnia-zabytkiem-co-z-remontem-1761046828.jpg</url>
                        <title>Ukryta perełka na Kamionku. Modernistyczna drukarnia zabytkiem. Co z remontem?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4373,ukryta-perelka-na-kamionku-modernistyczna-drukarnia-zabytkiem-co-z-remontem</link>
                    </image><description>Modernistyczna drukarnia zachwyca wnętrzami. W tym miejscu działa już Instytut Przemysłów Kreatywnych. Ale żeby działał na dobre, potrzebny jest generalny remont. Nieruchomość właśnie została wpisania do rejestru zabytków. Czy to pomoże? Właściciel, konserwator i zarządca twierdzą zgodnie, że tak.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Idąc wzdłuż Mińskiej nie widać potencjału tych budynków. Ciągną się przez wiele metrów, dostrzec można jedynie równy rytm okien oraz punktowiec - mieszkalny blok wystający ponad zabudowania. Ale wewnątrz można przenieść się do lat 50. i 60., gdy uruchamiano tu <span style="color:#212121;">Zakłady Poligraficzne im. Rewolucji Październikowej, jedne z największych w Polsce i Europie.</span></p><p><span style="color:#212121;">W jednej z hal wieżyczki-świetliki doprowadzają słońce do wewnątrz, w drugiej w padają przez dwa rzędy okien, ułożone piętrowo i złączone z ukośnym dachem. W kolejnej rozświetlają całe pomieszczenie. Bo właśnie światło było niezbędne w funkcjonowaniu drukarni - mówią obecni pracownicy. Są trochę jak kustosze, opowiadając o przeszłości. Także tej niedawnej, bo w tym miejscu kręcono wiele teledysków. -<i> Quebonafide, Sanah... Proszę podać artystów, bardzo możliwe, że też tu kręcili </i>- słyszę.&nbsp;</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2044/1150;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/21/multimedia-2.jpg" width="2044" height="1150"><figcaption>Wnętrza Mińskiej 65 / fot. Piotr Wróblewski</figcaption></figure><p><span style="color:#212121;">Pozostaje pytanie o przyszłość. W tym ma pomóc konserwator zabytków.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4372,warszawa-kolejowa-setki-nowych-mieszkan-w-pasie-przy-srednicy-poznalismy-szczegoly"></oembed></figure><h2><span style="color:#212121;"><strong>Hala przy Mińskiej zabytkiem. I co dalej?&nbsp;</strong></span></h2><blockquote><p>- Kompleks zabudowy dawnej drukarni naukowo-technicznej przy ul. Mińskiej 65 trafił do rejestru zabytków. Mogę powiedzieć, że ta decyzja jest ostateczna. Powodów jest bardzo wiele: to jeden z najważniejszych zespołów przemysłowych dawnej Warszawy. Historycznie jeden z największych kompleksów drukarskich w Europie w swoim czasie – mówił Marcin Dawidowicz, mazowiecki konserwator zabytków.</p></blockquote><p>Następnie porównał hale do innych modernistycznych zabytków, jak pawilon Cepelii czy dworce kolejowe. Przekonywał, że Mińska 65 jest wyjątkowa. Także dlatego, że została zachowana w całości. To wyjątek, biorąc pod uwagę, że niemal wszystkie okoliczne hale zostały zburzone pod osiedla mieszkaniowe.&nbsp;</p><blockquote><p>- To ważny moment w historii dzielnicy Praga-Południe. Wiele powojennych kompleksów już zniknęło. Widzimy dużą presję inwestycyjną. Nie chcemy, żeby wszystko wypełniło się obiektami mieszkaniowym – przekonywał Dawidowicz.</p></blockquote><p>Właścicielem nieruchomości od wielu lat jest Polska Agencja Prasowa, która przekonuje, że cieszy się ze wpisu. Zdaniem szefostwa PAP pozwoli on na pozyskanie funduszy na rewitalizację budynków, które są w różnym stanie. Przykładowo, największa z hal jeszcze kilka lat temu była wynajmowana pod większe imprezy, jednak obecnie przestała spełniać wymogi m.in. przeciwpożarowe. Konieczny jest remont.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2044/1150;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/21/multimedia.jpg" width="2044" height="1150"><figcaption>Wnętrza Mińskiej 65 / fot. Piotr Wróblewski</figcaption></figure><blockquote><p>- Wpis otworzy pewną ścieżkę w sprawie pozyskania środków na remonty. Od końca 2023 roku naszym partnerem i gospodarzem tego miejsca jest Instytut Przemysłów Kreatywych. Dzierżawa ma charakter wieloletni. Rozmawiamy, jak wspólnie doprowadzić do tego, żeby tchnąć w te mury życie – mówi Marek Błoński, prezes PAP. &nbsp;</p></blockquote><h2><strong>Kreatywne centrum Warszawy?&nbsp;</strong></h2><p>Instytut zarządza przestrzenią od 3,5 roku. Stworzył w tym miejscu „hub kreatywny”, do współpracy zaprasza architektów, muzyków czy projektantów mody. Na razie jest to przestrzeń hermetyczna, zamknięta dla mieszkańców, choć jeszcze kilka lat temu odbywały się tu targi czy wydarzenia rozrywkowe (m.in. miejski festiwal Niewinni Czarodzieje).&nbsp;</p><blockquote><p>- Nasza instytucja, zgodnie ze statutem, wspiera profesjonalistów. Dotąd nie prowadziliśmy działań dla mieszkańców, ale docelowo chcielibyśmy to robić. Myślimy nad tym, jak mieszkańcy mogliby wykorzystywać te przestrzenie. Chcielibyśmy też tutaj prowadzić opowieść o architekturze Warszawy. Przygotowujemy też coś na kształt fashion hubu, ale część przestrzeni (pod to przeznaczonych - red.) wymaga ulepszenia – wylicza Aleksandra Szymańska, dyrektor Instytutu Przemysłów Kreatywnych.&nbsp;</p></blockquote><p>Wszystkie strony są zgodne, że potrzebny jest remont. Pozostają pytania o fundusze, pozwolenia i zakres prac. Konserwator zapewnia, że wspomoże tę inicjatywę, współpracując przy projekcie rewitalizacji. Swoje „trzy grosze” dorzucić ma Ministerstwo Kultury, będące zwierzchnikiem zarówno PAP-u, jak i IPK.</p><p>Jednak mimo to remont nie zacznie się szybko. Pytany o terminy, prezes PAP odpowiedział zachowawczo. - <i>Ciągle słyszymy, że to jest świetne miejsce, bo w pobliżu będzie stacja trzeciej linii metra. Gdy ona zostanie otwarta, to ten teren na pewno będzie żył</i> – powiedział. Stacja Mińska, kilkaset metrów od budynków, ma być gotowa w 2032 roku. Za to kadencja dyrektor Szymańskiej kończy się w 2029 roku. Czy uda jej się rozpocząć przebudowę?&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2040/1148;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/21/multimedia-3.jpg" width="2040" height="1148"><figcaption>Wnętrza Mińskiej 65 / fot. Piotr Wróblewski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czy Pałac Karasia powinien zostać odbudowany? Warszawa dyskutuje o „Lalce”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4343,czy-palac-karasia-powinien-zostac-odbudowany-warszawa-dyskutuje-o-lalce</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4343,czy-palac-karasia-powinien-zostac-odbudowany-warszawa-dyskutuje-o-lalce</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Oct 2025 16:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-czy-palac-karasia-powinien-zostac-odbudowany-warszawa-dyskutuje-o-lalce-1760601974.jpg</url>
                        <title>Czy Pałac Karasia powinien zostać odbudowany? Warszawa dyskutuje o „Lalce”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4343,czy-palac-karasia-powinien-zostac-odbudowany-warszawa-dyskutuje-o-lalce</link>
                    </image><description>Gdy przy Trakcie Królewskim stanęła atrapa Pałacu Karasia, mieszkańcy Warszawy zaczęli dyskutować o jego potencjalnym przywróceniu. To dyskusja wciąż żywa, bo odbudowa stolicy nie skończyła się ani w latach 50., ani w 80.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na Krakowskim Przedmieściu stanął Pałac Karasia, czyli budynek, który nie istnieje od ponad stu lat (dokładnie od 1913 roku). Nie jest to prawdziwa, solidna konstrukcja, a&nbsp;jedynie atrapa przygotowywana na potrzeby wysokobudżetowego filmu „Lalka”. &nbsp;Pałac posłuży jako scenografia przez kilka dni zdjęciowych, a&nbsp;następnie zniknie. Jednak odtworzenie – choć na chwilę – dawnego budynku rozpoczęło wielką dyskusję. Mieszkańcy robią sobie zdjęcia, turyści pytają o&nbsp;historię. Przez chwilę możemy poczuć się jak w&nbsp;symulacji umiejscowionej w&nbsp;Warszawie sprzed ponad stu lat. Ale wraz z&nbsp;atrapą ustawioną na Krakowskim Przedmieściu pojawia się prawdziwe pytanie – <strong>czy Pałac Karasia powinien zostać odbudowany?</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4226,szkoly-starzynskiego-w-ciagu-pieciu-lat-powstalo-az-kilkadziesiat-nowych-budynkow"></oembed></figure><h2><strong>Pałac Karasia do odbudowy?</strong></h2><p>Zacznijmy od historii. Klasycystyczny pałac powstał w&nbsp;1772 roku według projektu polsko-włoskiego architekta Jakuba Fontany. Należał do marszałka Kazimierza Karasia (stąd nazwa), który ziemię pod budowę otrzymał od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Rodzina właściciela zajmowała jedno z&nbsp;pięter, a&nbsp;resztę wynajmowała. Po śmierci marszałka budynek wielokrotnie zmieniał właścicieli.&nbsp;</p><p>Charakterystyczny pomnik Mikołaja Kopernika, który niegdyś stał przed pałacem, odsłonięto w&nbsp;1830 roku. W&nbsp;tym czasie budynek już podupadał. Mieściły się w&nbsp;nim sklepy, a&nbsp;także szynk „Pod Karasiem”, który miał opinię niebezpiecznego. W&nbsp;1905 roku Pałac Karasia kupił prywatny inwestor w&nbsp;celu zburzenia. W&nbsp;zamian chciał postawić większy i&nbsp;nowocześniejszy gmach. Planów nie doprowadził jednak do końca, choć zdążył rozebrać pałac. W&nbsp;kolejnych latach nieruchomość znów zmieniła właściciela, a&nbsp;wybuch I&nbsp;wojny światowej zatrzymał inwestycję. Pozostał pusty plac. I&nbsp;tak zostało do dziś. Od 1956 roku na działce istnieje parking.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2040/1148;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/16/multimedia-63.jpg" width="2040" height="1148"><figcaption>Plan zdjęciowy "Lalki", w tle po prawej stronie makieta Pałacu Karasia / fot. Piotr Wróblewski</figcaption></figure><p>Raz po raz wraca temat odbudowy. Najgłośniej było o&nbsp;niej w&nbsp;okolicach 2010 roku, gdy na sesji dzielnicy Śródmieście pokazano projekt architektów z&nbsp;RKW Rhode Kellermann&nbsp;<br>Wawrowsky. Propozycja otrzymała nawet warunki zabudowy, ale utknęła m.in. ze względu na kwestie własnościowe – działka należy do miasta, ale ubiegają się o&nbsp;nią spadkobiercy. Co ciekawe, pozytywnie w&nbsp;sprawie proponowanej odbudowy wypowiadał się również konserwator zabytków. Był to znak, że Pałac Karasia może wrócić. Przynajmniej wtedy, ponad dekadę temu, wydawało się to prawdopodobne.</p><blockquote><p>- Odbudowa Pałacu Karasia byłaby wartościowa dla Warszawy. Jestem gorącym zwolennikiem rekonstruowania&nbsp; wartościowych obiektów architektonicznych. Uważam, że w każdym mieście, które ucierpiało w wyniku działań wojennych oraz na skutek fatalnych decyzji władz komunistycznych, powstać powinien katalog najcenniejszych obiektów z pełną dokumentacją techniczną, fotograficzną itd. Następnie powinny zostać wykonane ekspertyzy w celu określenia możliwości technicznych i prawnych zrekonstruowania tych obiektów. Szczególny nacisk powinno się położyć na odtworzenie najatrakcyjniejszych osi widokowych oraz spójnych założeń urbanistycznych, wraz z infrastrukturą komunikacyjną czy hydrologiczną, terenami zielonymi, małą architekturą, atrakcjami turystycznymi itd. – mówią nam przedstawiciele inicjatywy Architektura Klasyczna, którzy pokazywali szkice i wizualizacje Pałacu Karasia, które w kolejnych latach były prezentowane przez potencjalnych inwestorów.&nbsp;</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/magazyn-skarpa-warszawska-nr-10-198-pazdziernik-2025,id459716.html"></oembed></figure><h2><strong>Pałac Jabłonowskich&nbsp;</strong></h2><p>Temat odbudowy przedwojennych pałaców raz po raz wraca. Pierwszą w&nbsp;wolnej Polsce inwestycją przywracającą dawną tkankę historycznej zabudowy w&nbsp;Warszawie była rekonstrukcja Pałacu Jabłonowskich, który w&nbsp;latach 1819-1944 pełnił funkcję ratusza. Okazały gmach został zniszczony w&nbsp;czasie wojny, a&nbsp;kilka lat później jego ruiny rozebrano, choć architekci przyznawali, że można było go w&nbsp;łatwy sposób odbudować. W&nbsp;tym miejscu do 1997 roku stał pomnik Bohaterów Warszawy – Nike. Przeniesiono go w&nbsp;obecne miejsce, by odbudować dawny ratusz.&nbsp;</p><p>Rekonstrukcja początkowo wywoływała kontrowersje. Odtworzono jedynie front dawnego Pałacu Jabłonowskich, a&nbsp;wnętrza zamieniono na biura. Z&nbsp;czasem zarówno mieszkańcy, jak i&nbsp;architekci w&nbsp;dużej mierze przekonali się do tej inwestycji. Jeśli nie ze względu na kwestionowane walory architektoniczne, to z&nbsp;uwagi na wypełnienie pustki w&nbsp;pierzei ulicy Senatorskiej. Zresztą nieodbudowanie ratusza tuż po wojnie było również decyzją polityczną. Budynek kojarzył się z&nbsp;II RP i&nbsp;niezależną władzą miejską, co w&nbsp;nowym, komunistycznym systemie zostało uznane za niewygodne.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4140,palac-saski-wraca-do-gry-co-dalej-z-najslynniejsza-odbudowa-w-polsce"></oembed></figure><h2><strong>Pałac Saski</strong></h2><p>Decyzja o&nbsp;odbudowie Pałacu Jabłonowskich została podjęta zaraz po przełomie 1989 roku. Była to największa rekonstrukcja od czasów odtworzenia Zamku Królewskiego. Kolejnym krokiem jest planowana odbudowa Pałacu Saskiego.</p><p>Przypomnijmy, Pałace Saski i Brühla przy placu Piłsudskiego zostały wysadzone w&nbsp;powietrze przez Niemców pod koniec grudnia 1944. Ostał się jedynie fragment arkad z&nbsp;Grobem Nieznanego Żołnierza. Po wojnie rozważano zabudowanie terenów w&nbsp;zupełnie inny sposób. Z&nbsp;planów zrealizowano jedynie fragment – w&nbsp;miejscu pałacu Kronenberga stanął hotel Victoria, a&nbsp;przy ul. Królewskiej 1 budynek Ministerstwa Obrony Narodowej.</p><p>W&nbsp;latach 70. rozpisano konkurs na nową zabudowę, jednak planów nigdy nie zrealizowano. Po zmianie systemu, w&nbsp;1989 roku, powrócił temat prawdziwej odbudowy, a&nbsp;właściwie rekonstrukcji Pałacu Saskiego w&nbsp;przedwojennej formie. W&nbsp;latach 90. rozważano wpisanie Pałacu Saskiego do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, odbyła się też wystawa-happening pokazująca odbudowane gmachy jako konstrukcje z&nbsp;klocków Lego. Na polityczne salony temat wniósł ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński, w&nbsp;latach 2004-2006 zabiegający o&nbsp;odbudowę. Finalnie udało mu się rozpocząć inwestycję.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1024/768;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/11/zaproszenie-negocjacje.jpg" width="1024" height="768"><figcaption><i>Przedstawiciele pracowni WXCA Group sp. z o.o. i Pałac Saski sp. z o.o. przy makiecie zachodniej pierzei pl. Piłsudskiego</i></figcaption></figure><p>Mimo przeprowadzenia pierwszych prac archeologicznych budowę wstrzymano w&nbsp;2008 roku. Powodem były problemy finansowe, a&nbsp;środki przeniesiono na budowę mostu Północnego. Temat wrócił w&nbsp;2013 roku, gdy powstało stowarzyszenie „Saski 2018”. Data umieszczona w&nbsp;nazwie organizacji pozarządowej okazała się prorocza – 11 listopada 2018 roku, podczas obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, prezydent Andrzej Duda podpisał deklarację o&nbsp;odbudowie Pałacu Saskiego. Trzy lata później Sejm i Senat przyjęły uchwałę w tej sprawie.</p><p>Od grudnia 2021 roku działa spółka celowa Pałac Saski. Dwa lata później, w&nbsp;międzynarodowym konkursie, wybrano koncepcję architektoniczną odbudowy, przygotowaną przez pracownię WXCA. Obecnie trwają negocjacje z&nbsp;architektami oraz prace archeologiczne. Odbudowa ma potrwać do 2030 roku.</p><p><strong>Na koniec wróćmy znów do „Lalki”. </strong>Skoro w&nbsp;obecnej ekranizacji rolę odgrywa atrapa Pałacu Karasia, to być może przy kolejnej tłem dla wydarzeń będzie – prawdziwy – Pałac Saski? Wątki wiążące ówczesny salon Warszawy z&nbsp;powieścią Bolesława Prusa znajdziemy bez problemu.</p><blockquote><p>„Wokulski na chwilę tylko wpadł do sklepu, przy obiedzie nie mógł jeść, potem poszedł do Saskiego Ogrodu ciągle myśląc: Czy klacz wygra i&nbsp;czy go panna Izabela pokocha?…” – to fragment początku XIII rozdziału słynnej powieści.&nbsp;</p></blockquote> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Trasa Łazienkowska. To sztandarowa inwestycja lat 70. Kto ją wymyślił?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4347,trasa-lazienkowska-to-sztandarowa-inwestycja-lat-70-kto-ja-wymyslil</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4347,trasa-lazienkowska-to-sztandarowa-inwestycja-lat-70-kto-ja-wymyslil</guid>
            <pubDate>Sat, 18 Oct 2025 10:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-trasa-lazienkowska-to-sztandarowa-inwestycja-lat-70-kto-ja-wymyslil-1760605515.jpg</url>
                        <title>Trasa Łazienkowska. To sztandarowa inwestycja lat 70. Kto ją wymyślił?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4347,trasa-lazienkowska-to-sztandarowa-inwestycja-lat-70-kto-ja-wymyslil</link>
                    </image><description>Nazwa „Łazienkowska” jest mi bliska od najmłodszych lat. Od dziecka kojarzy mi się przede wszystkim ze Stadionem Wojska Polskiego i z trasą, którą regularnie się przemieszczałem. Wielokrotnie przejeżdżając autobusami nieistniejących już linii 515 czy 408, podziwiałem z Trasy Łazienkowskiej charakterystyczne reflektory starego stadionu przy Łazienkowskiej 3, aż w końcu trafiłem do środka, przez ostatnie 25 lat odwiedzając go co najmniej kilkaset razy, stając się stałym bywalcem meczów Legii. Tym razem jednak nie o Legii, a o Trasie Łazienkowskiej i jej swoistym fenomenie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><a href="https://inbook.pl/magazyn-skarpa-warszawska-nr-10-198-pazdziernik-2025,id459716.html"><i><strong>Artykuł pochodzi z październikowego wydania Skarpy Warszawskiej Nr 10 (198). Poniżej jego fragment.&nbsp;</strong></i></a></p><p>W średniowieczu Warszawa była miastem o stosunkowo skromnym zasięgu, jednak już od najwcześniejszych etapów jej istnienia rozwijały się tu ważne trakty komunikacyjne, które łączyły ją z okolicznymi osadami i większymi ośrodkami. Wzdłuż Wisły, jako naturalnej osi komunikacyjnej, biegły drogi handlowe i militarne, które wyznaczały przestrzenny rozwój miasta. W miarę rozwoju osady i przekształcania jej w miasto, naturalnym stało się wytyczanie coraz liczniejszych ulic i arterii łączących nowe dzielnice z centrum i z głównymi szlakami wyjazdowymi. Patrząc całościowo, Warszawa sama w sobie była kluczowym miastem na staropolskich szlakach komunikacyjnych, co zdecydowało o nadaniu jej stołecznego charakteru. Wszak leżała między Krakowem a Wilnem (między stolicami dwuczęściowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów) i między Krakowem a Gdańskiem (szlak handlu rzecznego).</p><p>W XVIII i XIX wieku Warszawa była już dość dużym miastem, które prężnie rozwijało się wzdłuż naturalnych szlaków komunikacyjnych. Tradycyjne arterie, takie jak Krakowskie Przedmieście, Aleje Ujazdowskie czy Trakt Królewski, kształtowały urbanistyczną tożsamość miasta, stanowiąc zarazem o jego funkcji politycznej, kulturalnej oraz handlowej. Wszystkie one sięgały daleko poza ramy dzisiejszej dzielnicy Śródmieście, łącząc Warszawę z innymi miastami i regionami.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2656,dom-chlopa-jak-powstawal-wyrozniajacy-sie-budynek-w-warszawie"></oembed></figure><p>Po II wojnie światowej, kiedy miasto odbudowywało się z niemal całkowitych zniszczeń, konieczne stało się nie tylko odtworzenie historycznych traktów, ale też stworzenie nowoczesnej sieci komunikacyjnej, zdolnej sprostać rosnącej mobilności mieszkańców i rozwijającemu się transportowi samochodowemu. Powojenne lata przyniosły szereg dużych inwestycji infrastrukturalnych, które miały uczynić z Warszawy nowoczesną stolicę. Jedną z pierwszych była Trasa W-Z (Wschód–Zachód), wybudowana w latach 1947–1949. Biegnąca przez serce miasta wzdłuż osi wschód–zachód, była pionierskim projektem, który miał usprawnić komunikację między nowo odbudowanymi dzielnicami i odciążyć zabytkowe centrum. Z charakterystycznym tunelem pod Krakowskim Przedmieściem i nowoczesnym przebiegiem stała się symbolem powojennej odbudowy i tworzenia nowej Warszawy, integrując dawne ciągi uliczne w nowy system.</p><p>(...)</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/1032;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/16/skan31.jpg" width="1200" height="1032"><figcaption><span style="background-color:rgb(239,239,239);color:rgb(0,0,0);">Budowa w latach 1971-75, z kolekcji Rafała Bielskiego</span></figcaption></figure><h2><strong>Kto wymyślił Trasę "Ł"?</strong></h2><p>W lipcu 1974 roku Warszawa zyskała nowy, efektowny ciąg komunikacyjny, który ponad pół wieku temu został otwarty i na dobre zakorzenił się w tożsamości miasta. Trasa Łazienkowska – „jasna, długa, prosta, szeroka jak morze”, jak śpiewano w filmie „Miś” Stanisława Barei – stała się jedną z najbardziej charakterystycznych stołecznych inwestycji PRL-u. Jej historia to opowieść o wielkich ambicjach urbanistycznych, politycznych perturbacjach i inżynierskiej determinacji.</p><p>Pierwsze koncepcje szerokiej ulicy o przebiegu zbliżonym do dzisiejszej Trasy Łazienkowskiej sięgają lat trzydziestych XX wieku. Po wojnie, wraz z budową Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej w 1952 roku, częściowo ustalono przebieg przyszłej arterii – nowo powstałe domy wyznaczyły Aleję Armii Ludowej na osi ulicy Wawelskiej aż do placu Na Rozdrożu. Celem budowy miało być przejęcie ruchu tranzytowego i międzydzielnicowego z pominięciem śródmieścia oraz zapewnienie najkrótszego połączenia południowych dzielnic Warszawy po obu stronach Wisły.</p><p>W latach sześćdziesiątych koncepcja nabrała konkretnego kształtu. Józef Sigalin, główny architekt powojennej Warszawy i współtwórca Planu Generalnego z lat 1951–1953, już w 1960 roku dyskutował o Trasie Łazienkowskiej na naradzie w Biurze Studiów i Projektów Komunikacji Miejskiej. Ten wybitny architekt, odpowiedzialny m.in. za odbudowę mostu Poniatowskiego czy realizację MDM, przekonywał Władysława Gomułkę o pilnej potrzebie budowy nowej przeprawy przez Wisłę.</p><p>Pierwsze prace budowlane rozpoczęto wiosną 1968 roku od rozkopania placu Na Rozdrożu, przy okazji burząc budynek kasyna z czasów carskich. Przekładano instalacje podziemne i wysiedlano mieszkańców z budynków stojących na trasie przyszłej arterii. Jesienią 1968 roku w ramach prac przygotowawczych ruszyła budowa podpór mostowych na Cyplu Czerniakowskim i na Saskiej Kępie. Przygotowania te jednak bardzo się ślimaczyły. Władysław Gomułka, znany z oszczędzania i niechęci do dużych, kosztownych inwestycji, sprawił, że budowa praktycznie stanęła. W kwietniu 1969 roku pierwszy sekretarz KC PZPR stwierdził kategorycznie, że „Polski i Warszawy nie stać na budowę Trasy Łazienkowskiej”, nakazując wstrzymanie wszystkich analiz w terenie i projektowania. Makietę trasy, jak wspominał Sigalin, zamknięto w pałacu Pod Blachą „w areszcie domowym”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/906;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/16/skan41.jpg" width="1200" height="906"><figcaption><span style="background-color:rgb(239,239,239);color:rgb(0,0,0);">Budowa w latach 1971-75, z kolekcji Rafała Bielskiego</span></figcaption></figure><p>Przełom nastąpił w czerwcu 1971 roku, gdy nowa ekipa Edwarda Gierka zdecydowała o wznowieniu budowy i oddaniu trasy do użytku w ramach IV planu pięcioletniego. Latem 1971 roku przy placu Na Rozdrożu ustawiono pawilon z makietą trasy, a właściwe prace budowlane rozpoczęto 10 września 1971 roku. Głównym projektantem pozostał Józef Sigalin, który dbał nie tylko o tempo realizacji, ale też o poziom wykonania. W skład zespołu architektów wchodzili m.in.: Stanisław Niewiadomski, Leszek Gruszczyński, Jan Knothe, Józef Lemański, Krzysztof Łubieński i Wiesław Rososiński. Most projektował zespół inżynierów z Centralnego Biura Projektów Dróg i Mostów „Transprojekt” pod kierunkiem Jerzego Mazura, w składzie m.in. z Józefem Miturskim, Czesławem Szkudlarkiem i Marianem Bogackim.</p><h2><strong>Wielka szosa: „jasna, długa, prosta, szeroka jak morze”</strong></h2><p>Inwestycja miała – jak na ówczesne czasy – gigantyczną skalę. Powstała arteria dwujezdniowa, a każda z nich miała trzy pasy ruchu o szerokości 10,5 metra. W chwili zakończenia budowy długość trasy od ulicy Żwirki i Wigury do ronda Wiatraczna wynosiła 8 kilometrów. Po obu stronach Wisły powstało po osiem estakad o łącznej długości ponad 2 kilometrów. (...)&nbsp;</p><p>Centralnym elementem była przeprawa przez Wisłę – most Łazienkowski o długości 423 metrów. (...) Podpory – cztery w nurcie Wisły i dwie na lądzie – wykonano z żelbetu, świadomie rezygnując z granitowej okładziny. Montaż konstrukcji stalowej prowadził Mostostal; z uwagi na napięty harmonogram prace toczyły się także nocą przy świetle reflektorów. Elementy nasuwano z obu brzegów na rolkach, a montaż ostatniego elementu przęsła brzegowego zakończono na początku grudnia 1973 roku.</p><blockquote><p>Trasę Łazienkowską oddano do użytku 19 lipca 1974 roku, po trzech latach budowy. Uroczyste otwarcie dla ruchu samochodowego nastąpiło 22 lipca 1974 roku – w rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN, co było typowe dla ważnych inwestycji tamtej epoki. Okazja była podwójna, bo data otwarcia zbiegała się z trzydziestą rocznicą.</p></blockquote><p>Budowa Trasy Łazienkowskiej stała się ważnym elementem kultury popularnej. Wielokrotnie stanowiła tło wydarzeń w kultowym serialu „Czterdziestolatek”, którego główny bohater, inżynier Stefan Karwowski, pracował na jednym z odcinków budowy. Wiele zapisów filmowych z odcinka „Otwarcie trasy, czyli czas wolny” dokumentuje prawdziwe uroczyste otwarcie z 22 lipca 1974 roku. Trasa wpisała się też w polską kinematografię dzięki słynnej piosence z filmu „Miś”: <i>„Przecież na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie z pewnością jasna, długa, prosta, szeroka jak morze Trasa Łazienkowska! I z brzegiem zepnie drugi brzeg, na którym twój ojciec legł!”.</i></p><p>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/magazyn-skarpa-warszawska-nr-10-198-pazdziernik-2025,id459716.html"></oembed></figure><p><strong>***</strong></p><p><i><strong>Przemysław Ciunowicz</strong> - przewodnik w PoWarszawsku. Pasjonat historii oraz zmian zachodzących w Warszawie na przestrzeni wieków.&nbsp;</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[PKP sprzedaje mieszkania w Wolskich Pięciochatkach, a konserwator grozi karami]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Oct 2025 16:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami-1759995847.jpg</url>
                        <title>PKP sprzedaje mieszkania w Wolskich Pięciochatkach, a konserwator grozi karami</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</link>
                    </image><description>Wyglądają jak barokowe dworki, a ich historia sięga lat 20. ubiegłego wieku. PKP wystawiły na sprzedaż mieszkania w zabytkowych Wolskich Pięciochatkach - perle architektury zawieszonej między Dworcem Zachodnim a ruchliwą Trasą AK. Ceny kuszą, bo są nawet o połowę niższe niż w okolicy. Jednak za atrakcyjną ceną kryje się poważne ryzyko. Remont nie został zaakceptowany, a przyszli właściciele mogą odziedziczyć po kolejarzach spór z konserwatorem i nieprzewidziane koszty liczone w setkach tysięcy złotych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Wolskie Pięciochatki na licytacji</strong></h2><p>Na jednym z portali aukcyjnych trafiliśmy na oferty mieszkań przy ul. Prądzyńskiego na Woli w zaskakująco niskiej cenie. To część zespołu pięciu historycznych domów, tzw. Wolskich Pięciochatek, wybudowanych w latach 1923-1924 dla kolejarzy. Zaprojektowane przez Aleksandra Ranieckiego osiedle nawiązywało do polskich dworów, tworząc unikatowy pałacowy układ. - <i>Spina on całe założenie. Wyróżnia się lekko zarysowanym ryzalitem i zwieńczony jest trójkątnym równobocznym szczytem z owalnym oknem pośrodku</i> - czytamy w opisie architektonicznym najdłuższego budynku o numerze 23B.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4284,ta-kamienica-odbija-historie-kamionka-konserwator-zdecydowal-sie-ja-uratowac-od-zniszczenia"></oembed></figure><p>Dziś to perełka architektoniczna wpisana do rejestru zabytków. PKP oferują tam mieszkania w pozornie atrakcyjnych cenach: <strong>40 m² za 465 tys. zł</strong>, <strong>58 m² za 630 tys. zł.</strong> Metr kwadratowy kosztuje tu od 10 do 13 tys. zł. Tymczasem mieszkania na tej samej ulicy osiągają nawet dwukrotnie wyższe ceny - około <strong>22 tys. zł za metr</strong>. Różnica jest porażająca i powinna zapalić czerwone światło w głowie każdego potencjalnego nabywcy.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8338.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Konserwator wszczął postępowanie karne</h2><p>Odpowiedź na pytanie o źródło tej dysproporcji kryje się w oficjalnych pismach. Anna Śmigielska, rzeczniczka Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w odpowiedzi dla naszej redakcji potwierdza poważne problemy:&nbsp;</p><blockquote><p><i>- W dniu 27 listopada 2024 r. została przeprowadzona kontrola mająca na celu sprawdzenie wykonania zaleceń pokontrolnych Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z dnia 7 maja 2020 roku. W następstwie nie wykonania prac wskazanych w zaleceniach pokontrolnych przez podmiot na który zostały nałożone, <strong>organ konserwatorski w dniu 2 lipca 2025 r. wszczął postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej -</strong> odpowiada Śmigielska.</i></p></blockquote><p>To kluczowy fragment układanki. Mimo że PKP deklarują prowadzenie różnych prac, konserwator uznał je za niewystarczające i na tyle, że wymagają wszczęcia postępowania karnego. Stan techniczny zabytku nie został zaakceptowany przez osobę, której opinia jest kluczowa dla dalszych losów obiektu. Część prac, które miały uratować te budynki, nie została wykonana. A teraz - jak wynika z wypowiedzi stron - <strong>odpowiedzialność za ich sfinalizowanie ma spaść na nowych właścicieli.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8327.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Koszt przerzucony na wspólnotę. „Lokatorzy godzili się na to”</h2><p>W obszerniej odpowiedzi rzecznik prasowy PKP, Michał Stilger, szczegółowo wyjaśnia nam strategię kolei. Przyznaje, że obowiązek dokończenia prac zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi przejdzie na kupujących.&nbsp;</p><blockquote><p><i>- W momencie wyodrębnienia oraz sprzedaży lokali mieszkalnych znajdujących się w budynkach powstała wspólnota mieszkaniowa, która w chwili obecnej jest podmiotem wyłącznie odpowiedzialnym oraz uprawnionym do realizacji pozostałych prac określonych w treści zaleceń</i> - wyjaśnia Stilger.</p></blockquote><p>Dodaje, że lokatorzy, którzy kupowali wynajmowane przez siebie mieszkania z ogromnymi bonifikatami (nawet do 97,5%), byli o tym informowani.&nbsp;</p><blockquote><p><i>- Lokatorzy z Prądzyńskiego, biorąc pod uwagę cenę nabycia lokali, która średnio wynosiła kilkanaście tysięcy zł za mieszkanie, uwzględniając znaczące obniżki, dzięki którym była możliwość kupna lokali po cenach znacznie niższych niż rynkowe, godzili się na to</i> - podkreśla rzecznik PKP.</p></blockquote><p>Tłumaczy również, że cena dla nabywców komercyjnych uwzględnia konieczność remontu. Jednak w obliczu wszczętego postępowania karnego przez konserwatora, skala i koszt tych prac mogą okazać się znacznie wyższe, niż zakładano w operatach szacunkowych.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8331.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Dzielnica Wola: „Nie jesteśmy zainteresowani odkupieniem”</h2><p>Pytania o przyszłość Pięciochatek i zaangażowanie samorządu zadaliśmy także dzielnicy Wola. Rzecznik dzielnicy, Marcin Jakubik, odpowiedział w sposób, który nie napawa optymizmem: - <i>O fakcie sprzedaży lokali dowiedzieliśmy się od Pani, natomiast muszę tu zaznaczyć, że właścicielem tych nieruchomości jest PKP</i>.</p><p>Przypomniał też zaangażowanie burmistrza sprzed lat w ratowanie budynków: - <i>Burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski kilka lat temu zaangażował się w ratowanie w tych budynków. Po prośbach mieszkańców wnioskował m.in. do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przeprowadzenie kontroli stanu dachów oraz podjęcie działań, które zapobiegną degradacji Wolskich Pięciochatek.&nbsp;</i></p><p>Jednak jeśli chodzi o bezpośrednie działania – wyraźny dystans. - <i>Dzielnica nie jest zainteresowana odkupieniem budynków. Mamy największy w mieście własny zasób lokalowy</i> – stwierdził Jakubik.</p><h2>Kupujesz mieszkanie czy problem? Pułapka na inwestorów</h2><p>Wolskie Pięciochatki to marzenie dla miłośników historii i dobra lokalizacja. Opisy nieruchomości zachwalają: „dostęp do ogrodu, w pobliżu sklep Żabka, Warszawskie Centrum EXPO XXI, dworzec Warszawa Zachodnia”. Ale oferta PKP to ryzykowna inwestycja.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4263,wyremontuja-kamienice-na-stalowej-powstana-w-niej-komunalne-kawalerki"></oembed></figure><p><strong>Kupujący nabywa nie tylko metry, ale także obowiązek doprowadzenia zabytku do stanu wymaganego przez konserwatora</strong>, w sytuacji, gdy sam dotychczasowy właściciel – potężne PKP – nie był w stanie lub nie chciał tego zrobić, narażając się na karę. Niska cena przyciąga, ale może być złudna. To nie jest zwykły remont. To spełnianie restrykcyjnych wymogów dla obiektu z rejestru, gdzie każdy detal musi mieć zgodę konserwatora.</p><p>Dla dotychczasowych najemców, którzy mogli odkupić mieszkania w okazyjnej cenie, koszt remontu może nie wydawać się tak wysoki. Jednak nowi nabywcy, przed złożeniem oferty w przetargu, warto, aby dokładnie przeliczyli, czy prawdziwy koszt „okazji” z Prądzyńskiego nie przekroczy ceny metra w nowym apartamentowcu.</p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Na Mokotowie odsłonięto mural ku czci bohaterek Powstania Warszawskiego]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4267,na-mokotowie-odslonieto-mural-ku-czci-bohaterek-powstania-warszawskiego</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4267,na-mokotowie-odslonieto-mural-ku-czci-bohaterek-powstania-warszawskiego</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Oct 2025 07:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-na-mokotowie-odslonieto-mural-ku-czci-bohaterek-powstania-warszawskiego-1759470071.jpg</url>
                        <title>Na Mokotowie odsłonięto mural ku czci bohaterek Powstania Warszawskiego</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4267,na-mokotowie-odslonieto-mural-ku-czci-bohaterek-powstania-warszawskiego</link>
                    </image><description>Na ścianie liceum przy ul. Żywnego pojawił się mural upamiętniający kobiety Powstania Warszawskiego. To wspólny projekt szkoły, Domu Kultury Kadr i dzielnicy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Hołd dla odwagi bohaterek&nbsp;</h3><p>Wczoraj, w dniu obchodów zakończenia walk Powstania Warszawskiego, na Wierzbnie odsłonięto mural poświęcony kobietom walczącym w 1944 roku. Malowidło zdobi ścianę CLV Liceum Ogólnokształcącego im. Bohaterek Powstania Warszawskiego.</p><blockquote><p>- To właśnie bohaterkom codziennej służby poświęcony został nowy mural na Wierzbnie, który oficjalnie od 2 października 2025 roku zdobi ściany CLV Liceum Ogólnokształcącego – powiedział na uroczystości odsłonięcia muralu Rafał Miastowski, burmistrz Mokotowa.</p></blockquote><p>Powstanki pełniły w czasie walk role łączniczek, sanitariuszek, kurierów, peżetek, minerek czy wywiadowczyń. Ich odwaga i solidarność były równoważne z walką zbrojną i pozostają częścią pamięci o Powstaniu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4270,cywile-w-cieniu-powstania-dzisiaj-obchodzimy-ich-dzien-pamieci"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3024/1835;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/03/ilustracja-mural-powstanek-na-wierzbnie-3.jpg" width="3024" height="1835"><figcaption>źródło: UD Mokotów</figcaption></figure><h3>Wspólnota pamięci</h3><p>Uroczystość odbyła się przed budynkiem szkoły przy ul. Wojciecha Żywnego 25. Wzięli w niej udział mieszkańcy, uczniowie, przedstawiciele władz Mokotowa i zaproszeni goście.</p><blockquote><p>- Choć działamy w różnych przestrzeniach – łączy nas troska o pamięć, odpowiedzialność za wspólnotę i przekonanie, że odwaga, solidarność i współpraca powinny być fundamentem zarówno lokalnych działań, jak i codziennego życia – mówił Zbigniew Darda, dyrektor Domu Kultury Kadr.</p></blockquote><p>Projekt powstał we współpracy szkoły, urzędu dzielnicy i Domu Kultury Kadr oraz przy wsparciu produkcyjnym Stacji Muranów.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-spowiedz-nazistowskiej-bestii"></oembed></figure><h3>Symbol wpisany w miasto</h3><p>Autorką muralu jest Sabina Twardowska. Malowidło przedstawia trzy młode kobiety na tle umownej panoramy Warszawy.</p><blockquote><p>- Dowiedziałam się, jak wiele funkcji pełniły kobiety w czasie walk. Postanowiłam zebrać wszystkie te nazwy i umieścić je na muralu pod wizerunkiem trzech kobiet, reprezentujących wszystkie Powstanki – mówi Sabina Twardowska.</p></blockquote><p>Artystka podkreśliła, że bohaterki zostały przedstawione jako młode osoby, aby współczesnym uczniom uświadomić, że powstańcze losy były udziałem ich rówieśników.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3024/1623;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/03/ilustracja-mural-powstanek-na-wierzbnie_1.jpg" width="3024" height="1623"><figcaption>źródło: UD Mokotów</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Cywile w cieniu Powstania. Dzisiaj obchodzimy ich Dzień Pamięci]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4270,cywile-w-cieniu-powstania-dzisiaj-obchodzimy-ich-dzien-pamieci</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4270,cywile-w-cieniu-powstania-dzisiaj-obchodzimy-ich-dzien-pamieci</guid>
            <pubDate>Thu, 02 Oct 2025 17:03:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-cywile-w-cieniu-powstania-dzisiaj-obchodzimy-ich-dzien-pamieci-1759417440.jpg</url>
                        <title>Cywile w cieniu Powstania. Dzisiaj obchodzimy ich Dzień Pamięci</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4270,cywile-w-cieniu-powstania-dzisiaj-obchodzimy-ich-dzien-pamieci</link>
                    </image><description>Powstanie Warszawskie, poza bohaterską walką zbrojną, ma także swoją ciemniejszą stronę, którą jest cierpienie setek tysięcy cywilów. Dlatego 2 października obchodzimy Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. Dzisiaj oddajemy honor tym, którzy oddali życie za wolność ojczyzny, nie sięgając za broń, a pomagając Powstańcom.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>81 lat temu zakończył się heroiczny zryw</strong></h2><p>2 października 1944 roku w<strong>&nbsp;</strong>Ożarowie Mazowieckim&nbsp;podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych, który zakończył trwające od 1 sierpnia Powstanie Warszawskie. Kapitulacja Powstania Warszawskiego zakończyła <strong>okres 63 dni&nbsp;</strong>pełnych wiary i nadziei w militarne oraz polityczne zwycięstwo Polski nad Niemcami. &nbsp;</p><p>Ocenia się, że <strong>ok. 720 tys. mieszkańców Warszawy</strong> udzieliło w tym czasie wsparcia Powstańcom. Żołnierze mogli liczyć na pomoc we wznoszeniu barykad, starannym zaopatrzeniu w żywność i wodę, we wsparciu medycznym, a nawet w przygotowywaniu amatorskich akcji sabotażowych przeciwko okupantom. Na skutek niemieckich szykan, represji i brutalnych publicznych egzekucji <strong>ponad pół miliona warszawiaków</strong> zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, a wielu z nich już <strong>nigdy&nbsp;</strong>nie powróciło do Polski.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.magazyninbook.pl/artykul/301,michal-wojcik-w-polsce-historia-jest-religia"></oembed></figure><h4><strong>Umowa kapitulacyjna Powstania Warszawskiego</strong></h4><p>Najważniejsze ustalenia umowy kapitulacyjnej miały zapewniać, zgodnie z żądaniami Polaków, prawa jenieckie żołnierzom Armii Krajowej, wynikające z konwencji genewskiej z dnia 27 sierpnia 1929 roku.&nbsp;Ludności cywilnej ewakuowanej Warszawy obiecano z kolei <strong>ochronę humanitarną</strong>. Niestety, szybko się okazało, że Niemcy nie mają zamiaru dotrzymać warunków umowy.&nbsp;</p><p>W trakcie likwidacji powstania śmierć poniosło<strong>&nbsp;</strong>nawet <strong>200 tys. osób&nbsp;</strong>— z samej Warszawy wywieziono wówczas na przymusowe roboty na terenie III Rzeszy <strong>do 150 tys.&nbsp;</strong>mieszkańców.</p><h4><strong>Ustanowienie święta</strong></h4><p>Po zakończeniu II wojny światowej<strong>&nbsp;</strong>władze komunistyczne wyraźnie<strong> umniejszały</strong> aspekt udziału cywili w Powstaniu Warszawskim. Działania mające na celu upamiętnienie losów warszawiaków zostały podjęte dopiero po zmianie systemu politycznego w Polsce.</p><p><strong>Wanda Traczyk-Stawska</strong> (ps. „Pączek”) to jedna z głównych inicjatorek upamiętnienia wsparcia pomocy cywilnej dla Powstańców. Członkini Szarych Szeregów i uczestniczka powstania warszawskiego wielokrotnie postulowała, by — na kształt <strong>1 sierpnia</strong>, podczas którego honorujemy żołnierzy - <strong>2 października</strong> ustanowić dniem upamiętnienia ofiar cywilnych Powstania.</p><p>Ustawa o ustanowieniu święta została przyjęta przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej dopiero <strong>25 października 2015 roku</strong>. Zatwierdzenie tej ustawy było złożeniem hołdu wszystkim, którzy polegli w trakcie walki zbrojnej oraz tym, którzy zostali poddani represjom po ich zakończeniu. W oficjalnym dokumencie czytamy:</p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#202122;">„</span><span style="background-color:white;color:black;">Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa hołd mieszkańcom stolicy: tym, którzy wspierając walczących Powstańców, złożyli ofiarę życia, oraz tym, którzy po kapitulacji Powstania Warszawskiego zostali wypędzeni z miasta i przeszli gehennę obozów koncentracyjnych, niewolniczej pracy i tułaczki".</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-spowiedz-nazistowskiej-bestii"></oembed></figure><h2>Znicz pamięci dla Powstańców</h2><p>O prawdziwym obliczu Powstania Warszawskiego<strong>&nbsp;</strong>wciąż wiemy stosunkowo niewiele. W Dniu Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy warto sięgnąć po pozycje, które ukarzą nam życie walczącej stolicy. Wśród nich są m. in:</p><p><a href="https://inbook.pl/powstanczej-warszawy-dzien-powszedni,id348988.html"><i><strong>Powstańczej Warszawy dzień powszedni</strong></i></a><strong> Wojciecha Lady</strong> to opowieść o tej stronie Warszawy 1944 roku, o której głośno się nie mówi. To reportaż<strong>&nbsp;</strong>o codziennych rozrywkach warszawiaków, o premierowych pokazach filmów, koncertach, kawiarniach i radio; o równie sprawnym, co skrytym działaniu Państwa Podziemnego, pełnego witalnej siły i młodzieńczego entuzjazmu Powstańców.</p><p><a href="https://inbook.pl/tragedia-63-dni,id349011.html"><i><strong>Tragedia 63 dni</strong></i></a> to niepublikowany dotąd<strong> </strong>pamiętnik z powstania warszawskiego&nbsp;autorstwa Janusza Patalonga (ps. ,,Izbicki"), redaktora podziemnego pisma SN "Walka". Patalong relacjonuje rozmowy z żołnierzami i ludnością cywilną, swoje osobiste przeżycia i obserwacje oraz życie Warszawy, skrywające się w piwnicach i schronach stolicy.&nbsp;</p><p><a href="https://inbook.pl/sanitariuszka-z-autografem,id386588.html"><i><strong>Sanitariuszka</strong></i></a><i><strong>&nbsp;</strong></i><strong>Anety Krasińskiej&nbsp;</strong>to pełna emocji opowieść o determinacji i poświęceniu kobiet, które miały odwagę stanąć do walki ramię w ramię z Powstańcami. To także historia młodej pianistki — Amelii Bogdańskiej; artystki, która staje przed trudnym wyborem między dalszym rozwojem kariery muzycznej, a walką o wolną ojczyznę, a może i całą Europę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pałac Saski wraca do gry. Co dalej z najsłynniejszą odbudową w Polsce?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4140,palac-saski-wraca-do-gry-co-dalej-z-najslynniejsza-odbudowa-w-polsce</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4140,palac-saski-wraca-do-gry-co-dalej-z-najslynniejsza-odbudowa-w-polsce</guid>
            <pubDate>Sat, 27 Sep 2025 15:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-palac-saski-wraca-do-gry-co-dalej-z-najslynniejsza-odbudowa-w-polsce-1757581737.jpg</url>
                        <title>Pałac Saski wraca do gry. Co dalej z najsłynniejszą odbudową w Polsce?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4140,palac-saski-wraca-do-gry-co-dalej-z-najslynniejsza-odbudowa-w-polsce</link>
                    </image><description>Na placu Piłsudskiego pojawiły się próbki przyszłej elewacji, pracownia WXCA negocjuje umowę, a minister mówi wprost: „Pałac Saski to symboliczny koniec odbudowy Polski po wojnie”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Koniec sierpnia. Pierwsze wystąpienie nowej ministry kultury. Marta Cienkowska, nieco zaskoczona ogromną frekwencją, powoli przechodzi do rzeczy. Mówi o swoich priorytetach i niemal od razu przechodzi do kwestii Pałacu Saskiego.&nbsp;</p><blockquote><p>- <i>Czekają nas ogromne wyzwania. Po pierwsze, budowa Pałacu Saskiego. Jako, że od początku tej wielkiej inwestycji jej cel zmieniał się kilkukrotnie, mamy zamiar do końca 2025 roku przeprowadzić szerokie konsultacje nad celem i formą funkcjonowania pałacu. Pałac Saski to symboliczny koniec odbudowy Polski po wojnie, ale musi być też początkiem, nowym dla nas wszystkich</i> - powiedziała Marta Cienkowska, minister kultury.</p></blockquote><p>Jak ustaliliśmy, to był jasny znak poparcia. W spółce celowej, powołanej do odbudowy zespołu Pałaców Saskiego i Brühla oraz kamienic przy ul. Królewskiej 6, 8 i 10/12, zareagowano entuzjastycznie. Co ważne, za słowami poszły czyny. Trzy dni po wspomnianym przemówieniu prezes pracowni WXCA – Szczepan Wroński spotkał się z przedstawicielami spółki Pałac Saski, by przyjąć zaproszenie do negocjacji umowy na projekt kompleksu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4019,palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta"></oembed></figure><h2><strong>Co dalej?</strong></h2><p>Wspomniana pracownia WXCA wygrała w 2023 roku międzynarodowy konkurs architektoniczno-urbanistyczny na koncepcję odbudowy. Pokonała dziesięć innych, a proces wyboru nadzorował niezależny sąd konkursowy.</p><p>Zgodnie z wymogami konkursu i ustawy o odbudowie, budynki swoim kształtem zewnętrznym mają odwzorowywać wygląd nieruchomości przy pl. Piłsudskiego z dnia 31 sierpnia 1939 roku. WXCA zaproponowała wyróżnienie barwą i dylatacją obecnej formy Grobu Nieznanego Żołnierza oraz wyeksponowanie zabytkowych murów piwnicznych Pałacu Saskiego.</p><p>Architekci zaplanowali również stworzenie sali plenarnej – na potrzeby Senatu RP - w miejscu małego dziedzińca Pałacu Brühla, a także sali koncertowej z widokiem na Ogród Saski w przywróconej kamienicy Lessla (przy ul. Królewskiej 10/12).</p><blockquote><p><i>„Szczegółowe rozwiązania przyniesie jednak wprowadzenie zaleceń pokonkursowych oraz wielobranżowy projekt koncepcyjny, którego opracowanie będzie możliwe po podpisaniu umowy z biurem architektonicznym”</i> – podaje spółka w komunikacie prasowym.&nbsp;</p></blockquote><p>Na wspomnianą umowę pracownia czekała prawie dwa lata. Proces jej przygotowania, od strony formalnej, były niezwykle skomplikowany. Dokumenty przeszły przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej. Teraz kolej na architektów. Jeśli pracownia zgodzi się na zaproponowane warunki – nastąpi czas prac projektowych. WXCA ma stworzyć też szczegółową dokumentację budowlaną, na podstawie której Generalny Wykonawca zajmie się pracami w terenie.</p><p>Spółka zapewnia, że termin zakończenia budowy – rok 2030 – nie jest zagrożony.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1024/768;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/11/zaproszenie-negocjacje.jpg" width="1024" height="768"><figcaption><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(67,67,67);"><i>Przedstawiciele pracowni WXCA Group sp. z o.o. i Pałac Saski sp. z o.o. przy makiecie zachodniej pierzei pl. Piłsudskiego</i></span></figcaption></figure><h2><strong>Co dzieje się na placu Piłsudskiego?&nbsp;</strong></h2><p>Pewną jaskółką zmiany, na placu Piłsudskiego, są fragmenty piaskowca, które niedawno ustawiono na terenie odbudowy. To testy przyszłych elewacji Pałacu Saskiego i Pałacu Brühla.&nbsp;</p><p>Jeszcze w 2022 roku pobrano próbki z dwóch kolumn Grobu Nieznanego Żołnierza. Szukano składu oryginalnego kamienia tak, by użyć materiałów podobnych do tych, z których Pałac został zbudowany. Następnie zamówiono dwadzieścia fragmentów piaskowca, z kilku polskich kamieniołomów m.in. z okolic Szydłowca oraz z Dolnego Śląska. To właśnie te próbki ponumerowano i ułożono na placu Piłsudskiego.</p><blockquote><p><i>„Przeprowadzana już na etapie prac przygotowawczych długoterminowa obserwacja piaskowca w warunkach zbliżonych do tych, w których docelowo materiał ten będzie użyty, pozwoli specjalistom w dziedzinie petrografii dokonać oceny ewentualnych zmian w jego strukturze i wyglądzie. W dalszych etapach realizacji inwestycji wnioski z obserwacji przełożą się z kolei na wybór odpowiedniego i trwałego materiału, z którego wykonane zostaną m.in. wspomniane wcześniej elementy elewacji Pałacu Saskiego”</i> – informuje spółka.&nbsp;</p></blockquote><h2><strong>Poparcie dla odbudowy</strong></h2><p>Kontynuowany przez kolejnych szefów resortu kultury, temat odbudowy Pałacu Saskiego powoli staje się apolityczny. Wydaje się, że wspierany jest przez wszystkie siły polityczne, a także społeczne. Widać to także w badaniach. Z najnowszych, przeprowadzonych pod koniec 2024 roku, wynika, że 55 proc. Polaków oczekuje odbudowy, a przeciw jest jedynie 10,8 proc.</p><p>Względem poprzedniego badania wzrosła (o 8 punktów procentowych) liczba zwolenników oraz zmalała (o 6 pp.) liczba przeciwników. Co ciekawe, względem badań z 2022 r. wyraźnie spadła waga aspektu finansowego inwestycji w opinii jej przeciwników: o 22 pp. w skali kraju i 12 pp. w Warszawie. Ostatnie badanie, w grudniu 2024 roku, przeprowadziła agencja badawcza Minds &amp; Roses, metodą telefoniczną CATI. W próbie było 1000 osób (z całej Polski) oraz dodatkowo 200 tylko z Warszawy.</p><p>Poza głosem dotyczącym odbudowy pytano m.in. o historię. W 2022 roku ok. 60 proc. badanych wiedziało, gdzie przed wojną znajdował się Pałac Saski – obecnie to 73 proc. Świadomość wzrosła przede wszystkim wśród kobiet oraz w grupie wiekowej 18-29 lat.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szkoły Starzyńskiego. W ciągu pięciu lat powstało aż kilkadziesiąt nowych budynków]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4226,szkoly-starzynskiego-w-ciagu-pieciu-lat-powstalo-az-kilkadziesiat-nowych-budynkow</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4226,szkoly-starzynskiego-w-ciagu-pieciu-lat-powstalo-az-kilkadziesiat-nowych-budynkow</guid>
            <pubDate>Thu, 25 Sep 2025 17:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-szkoly-starzynskiego-w-ciagu-pieciu-lat-powstalo-az-kilkadziesiat-nowych-budynkow-1758806579.jpg</url>
                        <title>Szkoły Starzyńskiego. W ciągu pięciu lat powstało aż kilkadziesiąt nowych budynków</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4226,szkoly-starzynskiego-w-ciagu-pieciu-lat-powstalo-az-kilkadziesiat-nowych-budynkow</link>
                    </image><description>Akcja budowy szkół powszechnych była jednym z najważniejszych osiągnięć w pięcioleciu rządów Stefana Starzyńskiego na stanowisku prezydenta Warszawy. W ciągu 5 lat do wybuchu wojny powstało kilkadziesiąt nowoczesnych budynków, projektowanych przez wybitnych architektów modernizmu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><a href="https://inbook.pl/magazyn-skarpa-warszawska-nr-9-197-wrzesien-2025,id454078.html"><i><strong>Artykuł pochodzi ze Skarpy Warszawskiej 9 (197), wrzesień 2025. &nbsp;</strong></i></a></p><p>90 lat temu, pierwszego września 1935 roku tysiące warszawskich dzieci z ok. 190 szkół podstawowych (wówczas nazywanych „powszechnymi”) jak co roku rozpoczynało nowy rok nauki. Jednakże dla uczniów 25 placówek nie był to typowy dzień zajęć. Tego dnia Zarząd Miasta oddał do użytku aż dziesięć nowych budynków szkolnych, przeznaczonych dla 25 placówek szkół powszechnych.</p><p>Ze współczesnej perspektywy uruchomienie takiej liczby placówek może nie wydawać się aż tak dużym sukcesem w porównaniu z powojennymi programami budowlanymi, lecz wówczas był to wynik niemalże rekordowy.&nbsp;</p><p>Wprowadzenie obowiązku szkolnego nastąpiło już w lutym 1919 roku, na mocy dekretu Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego. Zgodnie z zapisami ustawy o szkolnictwie z 1922 roku na gminy i magistraty nałożony został obowiązek zapewnienia pomieszczeń dla publicznych szkół powszechnych. Jednocześnie w tym samym roku uchwalono ustawę o budowie szkół powszechnych, gwarantującą wsparcie do 50% kosztów budowy. Niestety już w 1925 dokonano zmian w ustawie, cedując odpowiedzialność finansowania na administrację samorządową. Nie dobór budynków szkolnych był jednym z głównych problemów, którym próbował sprostać magistrat Warszawy przez cały okres dwudziestolecia.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2431/1198;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/25/image.png" width="2431" height="1198"><figcaption>Budynek dla trzech szkół przy rogu ul. Grochowskiej i Siennickiej z I sezonu akcji budowlanej proj. Piotr Kwiek, bud. 1934-35 / domena publiczna</figcaption></figure><p>W połowie lat 30. w Warszawie funkcjonowało prawie 180 szkół powszechnych, administrowanych przez Zarząd Miasta. Uczęszczało do nich ok. 110 ze 145 tys. stołecznych dzieci w wieku szkolnym. Jedynie ok. 80 placówek korzystało z własnych budynków miejskich, choć standard poszczególnych obiektów był bardzo nierówny. Magistrat wykorzystywał bowiem siedem budynków sprzed I wojny, 15 drewnianych baraków zbudowanych naprędce w 1920 roku oraz 18 monumentalnych budynków wzniesionych w 1924-27 roku. Ponad 105 placówek funkcjonowało w wynajętych lokalach prywatnych na obszarze całego miasta. Koszt dzierżawy pochłaniał corocznie prawie 2,5 mln złotych z budżetu miejskiego, co wówczas było bardzo dużym obciążeniem dla magistratu.</p><h2>Rządy Starzyńskiego&nbsp;</h2><p>Zmiana polityki miejskiej wiązała się z objęciem władzy przez Starzyńskiego, eks-legionisty, którego główną domeną dotychczasowej pracy była ekonomia i planowanie gospodarcze. Jednym z zadań, jakie stały przed nowym komisarycznym prezydentem, było uporządkowanie budżetu miasta i wprowadzenie większej dyscypliny wydatków. Kalkulacje ekonomistów Wydziału Finansowego wskazywały jedno znacznie, że budowa gmachów miejskich kosztowałaby, co prawda, więcej niż coroczne koszty wynajmu, lecz jednocześnie po dwóch, trzech latach nastąpiłby zwrot kosztów. Nowy komisaryczny prezydent szybko przeszedł do działania. Niespełna miesiąc po objęciu urzędu, 8 września 1934 w ratuszu odbyła</p><p>(...)</p><p><i><strong>Więcej w najnowszym wydaniu Skarpy Warszawskiej.&nbsp;</strong></i></p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/magazyn-skarpa-warszawska-nr-9-197-wrzesien-2025,id454078.html"></oembed></figure><p>***</p><p><i><strong>Grzegorz Mika</strong> - doktorant Wydziału Architektury PW, autor książki „Od wielkich idei do wielkiej płyty”, architekt i varsavianista, twórca portalu Warszawski Modernizm 1905–1939</i></p><p><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ogień strawił zabytkową dzwonnicę na Pradze. Jest szansa na jej odbudowę]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4141,ogien-strawil-zabytkowa-dzwonnice-na-pradze-jest-szansa-na-jej-odbudowe</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4141,ogien-strawil-zabytkowa-dzwonnice-na-pradze-jest-szansa-na-jej-odbudowe</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Sep 2025 15:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-ogien-strawil-zabytkowa-dzwonnice-na-pradze-jest-szansa-na-jej-odbudowe-1757926028.png</url>
                        <title>Ogień strawił zabytkową dzwonnicę na Pradze. Jest szansa na jej odbudowę</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4141,ogien-strawil-zabytkowa-dzwonnice-na-pradze-jest-szansa-na-jej-odbudowe</link>
                    </image><description>Minęło już pięć miesięcy od pożaru najstarszej drewnianej dzwonnicy na warszawskiej Pradze. Chodzi o XIX-wieczny zabytek, stojący na terenie Cmentarza Kamionkowskiego, przy ul. Grochowskiej. Chociaż drewniane ściany w większości spłonęły, ostał się stalowy szkielet i dzwony, co daje szansę na odbudowę zabytku. Proboszcz przekazał już komplet dokumentów do stołecznego konserwatora. Niewykluczone, że renowację wesprze ministerstwo kultury.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Unikat na skalę Warszawy</strong></h2><p>Na terenie Cmentarza Kamionkowskiego na Pradze-Południe jeszcze kilka miesięcy temu wznosiła się niepozorna, drewniana dzwonnica — najstarszy tego typu zabytek po prawej stronie Wisły.</p><p>Sama konstrukcja pochodziła jeszcze z początku XIX wieku, a dokładniej w 1817 roku. Jednak za wyjątkowość obiektu odpowiadało jego wnętrze, a dokładniej dzwony, które były dużo starsze od samej wieży. Odlano je bowiem jeszcze w <strong>1772 roku</strong>, w czasach I rozbioru Polski.</p><p>Niestety dzwonnica została strawiona przez pożar, do jakiego doszło 15 kwietnia br. roku. Sprawcą okazał się 64-letni mężczyzna, który usłyszał już zarzuty zniszczenia zabytku oraz spowodowania zagrożenia mienia znacznej wartości. Specjaliści wycenili straty na ok.<strong> milion złotych</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4161,przebil-smiertelna-dawke-alkoholu-w-wydychanym-powietrzu-mialo-byc-jedno-piwo-wyszlo-6-promili"></oembed></figure><h2>Ogień nie strawił wszystkiego</h2><p>Na szczęście dla tej historii ogień pochłonął jedynie drewnianą fasadę. Dzwony oraz stalowy szkielet, który niegdyś zespawano z torów kolejowych, przetrwały. Konstrukcja nie zapadła się, dzięki czemu możliwym jest odrestaurowanie zabytku. Pomocna w tym może okazać się zachowana dokumentacja techniczna.</p><p>Jak informuje stołeczne biuro konserwatora zabytków, już 16 kwietnia urząd przekazał Parafii Rzymskokatolickiej Bożego Ciała komplet informacji &nbsp;dot. odbudowy dzwonnicy. W dokumentach znalazły się m. in. pozwolenia od organu konserwatorskiego oraz instrukcje jak ubiegać się o finansowanie odbudowy ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prace miałyby zostać poprowadzone w trybie nadzwyczajnym — przeznaczonym dla zabytków, które uległy zniszczeniu np. w wyniku gwałtownego pożaru.</p><p>Jeszcze w maju urzędnicy spotkali się zarówno z proboszczem parafii, jak i przedstawicielami kurii praskiej. Tematem rozmów było odrestaurowanie dzwonnicy oraz jej późniejsze doglądanie.</p><p>Jak poinformował nas ks. Dariusz Szczepaniuk, proboszcz parafii kamionkowskiej, pod koniec zeszłego tygodnia do biura stołecznego konserwatora został złożony <strong>komplet dokumentów</strong>. Zatwierdzenie wniosku wydaje się być teraz jedynie formalnością. Niewykluczone, że ministerstwo również zdecyduje się wesprzeć odbudowę. Prace restauratorskie powinny się zakończyć jeszcze w tym roku.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4132,the-bridge-tuz-przed-otwarciem-wiemy-kiedy-wroci-wiekszy-plac-europejski"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sensacyjne odkrycie na dnie Wisły. To pozwoli zrekonstruować historię Polski]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4138,sensacyjne-odkrycie-na-dnie-wisly-to-pozwoli-zrekonstruowac-historie-polski</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4138,sensacyjne-odkrycie-na-dnie-wisly-to-pozwoli-zrekonstruowac-historie-polski</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Sep 2025 10:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-sensacyjne-odkrycie-na-dnie-wisly-to-pozwoli-zrekonstruowac-historie-polski-1757578335.jpg</url>
                        <title>Sensacyjne odkrycie na dnie Wisły. To pozwoli zrekonstruować historię Polski</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4138,sensacyjne-odkrycie-na-dnie-wisly-to-pozwoli-zrekonstruowac-historie-polski</link>
                    </image><description>Sensacyjne odkrycie na dnie Wisły — tym razem chodzi o fragmenty Villi Regii, dawnej rezydencji króla Władysława IV Wazy. Archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z władzami miasta, wydobyli elementy monumentalnej klatki schodowej. Pałac został zrabowany i zatopiony przez Szwedów podczas potopu, w 1656 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Muzeum Historii Polski przekazało niesamowite informacje o odnalezieniu elementu dawnego królewskiej rezydencji Władysława IV Wazy — Villi Regii. Na dnie Wisły grupa archeologów Uniwersytetu Warszawskiego, dzięki pomocy m.st. Warszawy, wydobyła fragment łuku arkady, ważący ponad dwieście kilogramów. Jest to część pasująca do klatki schodowej rekonstruowanej na wystawie MHP. Ponadto udało się znaleźć fragment kapitelu filara. Jest to unikalny obiekt, pozwalający na nowe pomiary i jeszcze dokładniejszą rekonstrukcję Villi Regii.</p><blockquote><p>- Wydobyte dzisiaj zabytki powiększą znajdujący się w Muzeum Historii Polski duży zbiór eksponatów pochodzących z XVII-wiecznej rezydencji królewskiej Villa Regia. Na ich podstawie przygotowujemy jedną z najbardziej efektownych instalacji wystawy stałej – rekonstrukcję klatki schodowej pałacu. Dzięki tej monumentalnej konstrukcji opowiemy o potędze i bogactwie dawnej Rzeczypospolitej, a także, poprzez odniesienie do Potopu szwedzkiego, o kryzysie państwa polsko-litewskiego. Pozyskiwanie tak cennych eksponatów nie byłoby możliwe bez dobrej współpracy z archeologami, miastem Warszawa oraz wojewódzkim konserwatorem zabytków — komentuje Krzysztof Niewiadomski, zastępca dyrektora MHP ds. programowych.</p></blockquote><p>Jak przekazuje prof. Hubert Kowalski z UW, który przewodził drużynie archeologów, już w 2011 roku udało się natrafić na pierwszą grupę obiektów związanych z dawną królewską siedzibą.</p><blockquote><p>– Wiedzieliśmy, że nurt Wisły pracuje tak intensywnie, że niemożliwe będzie jednorazowe wydobycie całości. Każdy sezon przynosił kolejne fragmenty architektury – do tej pory wydobyto już ponad <strong>20 ton materiału</strong>. Sezon 2015 był przełomowy – sądziliśmy wówczas, że to już koniec. A jednak rzeka co roku odsłania kolejne relikty przeszłości. Od 2015 roku nie prowadzimy już regularnych badań archeologicznych, ale co roku kontrolujemy teren, sprawdzając, co nowego może ujawnić obniżający się poziom wody — dodaje prof. Kowalski.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4131,wladze-polonii-ukaraly-swoich-kibicow-chodzi-o-antyimigrancki-transparent"></oembed></figure><p>Villa Regia, wzniesiona w latach 1637–1641 według projektu rzymskiego architekta Giovanniego Battisty Gisleniego dla króla Władysława IV, uchodziła za jedną z najwspanialszych rezydencji XVII-wiecznej Europy. Szczególne wrażenie robiła jej zachodnia loggia, prawdopodobnie wzniesiona z okazji ślubu monarchy z Cecylią Renatą Habsburżanką, ozdobiona herbem Snopek dynastii Wazów.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1080/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/11/546869450-1246020530898558-4052538554517626263-n.jpg" width="1080" height="1080"><figcaption>Rekonstrukcja fasady Villi Regii będzie gotowa do 2027 roku / źródło: Muzeum Historii Polski</figcaption></figure><p>Choć pałac został zniszczony i ograbiony w czasie potopu szwedzkiego, jego elementy – od marmurowych okładzin i kafli po fragmenty kamieniarki – powracają dziś dzięki pracy archeologów.</p><p>Już w 2027 roku zwiedzający zobaczą na wystawie stałej Muzeum Historii Polski rekonstrukcję fasady Villi Regii – świadectwo dawnej świetności i dramatycznych losów XVII-wiecznej Warszawy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4133,nowy-jedwabny-szlak-przetrwal-dwa-dni-pkp-cargo-ma-problemy"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Supersam ikoną modernizmu. Był to pierwszy sklep samoobsługowy w Warszawie]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1485,supersam-ikona-modernizmu-byl-to-pierwszy-sklep-samoobslugowy-w-warszawie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1485,supersam-ikona-modernizmu-byl-to-pierwszy-sklep-samoobslugowy-w-warszawie</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Sep 2025 16:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-supersam-ikona-modernizmu-nie-ruszac-1730897119.jpg</url>
                        <title>Supersam ikoną modernizmu. Był to pierwszy sklep samoobsługowy w Warszawie</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1485,supersam-ikona-modernizmu-byl-to-pierwszy-sklep-samoobslugowy-w-warszawie</link>
                    </image><description>Hala Supersamu była uznawana za jeden z wybitniejszych projektów polskiego modernizmu. - Jeśli już się coś buduje, to budować należy możliwie najciekawiej, z rozmachem, słowem „na miarę naszych czasów” - tak brzmiała wypowiedź jednego z projektantów budynku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Pierwszy samoobsługowy sklep w stolicy</h2><p>To był pierwszy w Warszawie sklep samoobsługowy, który umożliwił sprawdzenie, czy tego typu rozwiązanie się dobrze przyjmie. W 1962 roku oddano do użytku pawilon Supersamu. Budynek znajdował się na placu Unii Lubelskiej, a za jego projekt odpowiadali: Jerzy Hryniewiecki, Maciej Krasiński, Ewa Krasińska, a za konstrukcję: Wacław Zalewski, Stanisław Kuś i Andrzej Żórawski.</p><p>Na łamach Architektury nr 9 z 1962 roku można było przeczytać wypowiedź jednego z projektantów Supersamu, dotyczącego pomysłu na budynek:</p><blockquote><p>- Po to, żeby sprzedawać pietruszkę, nie trzeba w ogóle niczego budować, wystarczy plac noszący nazwę Zieleniaka. Jeśli już się coś buduje, to budować należy możliwie najciekawiej, z rozmachem, słowem „na miarę naszych czasów” - tak brzmiała odpowiedź Macieja Krasińskiego na pytanie - czy po to, aby sprzedawać pietruszkę, trzeba budować aż takie konstrukcje?</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=0E6Qh3q9qMU"></oembed></figure><h2>Eksperymentalny projekt Supersamu</h2><p>Hala Supersamu była przykryta ponad stutonowym dachem, który nie miał żadnego podparcia. Konstrukcja budynku utrzymywała się dzięki specjalnie zaprojektowanej konstrukcji lin i odciągów. Sam sklep zajmował powierzchnię ponad 1000 m2. Na antresolach i w holu Supersamu znajdowały się wyjątkowe mozaiki. <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(34,34,34);">Przy budowie po raz pierwszy na szeroką skalę zastosowano aluminium. Wykonano z niego pokrycie dachowe i wiele elementów wnętrza.</span></p><p><strong>W „Źle urodzonych” Filipa Spingera można przeczytać reportaż, opowiadający całą historię budynku. </strong>Przez lata Supersam zyskał ogromną popularność wśród Warszawianek i Warszawiaków. Sklep zasłynął z tego, że był jednym z najlepiej zaopatrzonych sklepów w stolicy. W reportażu o Supersamie dziennikarka Małgorzata Szejnert pisze, że kiedy otwierano Supersam, szacowano, że roczny obrót będzie wynosił 100 milionów złotych. W latach 70. pensje pracowników należały do najwyższych w handlu spożywczych.&nbsp;</p><p><strong>Oprócz sklepu samoobsługowego znalazły się tutaj palarnia kawy, bar samoobsługowy Frykas, </strong><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(34,34,34);">wytwórnia garmażeryjna i rozbieralnie mięsa.</span></p><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/374,supersam-plac-unii-lubelskiej#zdjecie-1"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/SZABLON%20GALERIA%20%20%20(61).png" width="1920" height="1080"></a></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1510,najstarsza-kamienica-na-woli-uratowana-jest-decyzja-konserwatora-zabytkow-w-sprawie-luckiej-8"></oembed></figure><h2>Supersam na przełomie wieków</h2><p>Lata świetności Supersamu przypadły na okres PRL-u. Wraz z końcem komunizmu i nastaniem kapitalizmu, sklep musiał dostosować się do nowej rzeczywistości. W 1994 roku bary szybkiej obsługi zostały zastąpione przez pierwszy w Warszawie McDonald'sem. W latach 90. sklep wciąż cieszył się popularnością, pomimo rosnącej konkurencji.&nbsp;</p><p>W 2004 roku Spółdzielnia Spożywców „Supersam” zamówiła na Politechnice Warszawskiej ekspertyzę, która miała ocenić, czy budynek jest bezpieczny. W tym samym roku media zaczęły informować o pogłoskach, że w miejscu modernistycznej hali stanąć ma nowoczesny biurowiec. Początkowo Michał Borowski ówczesny naczelny architekt Warszawy uspokajał, że nie ma takich planów i są to zwykłe plotki.</p><p>Dwa lata później na łamach Gazety Wyborczej opublikowano artykuł, w którym pojawiła się wypowiedź prezesa spółdzielni Spożywców „Supersam” Grzegorza Majewskiego:</p><blockquote><p>- Ludzie nie wierzą, w jakim stanie jest ten sklep. Konstrukcję zżera korozja. Wstępny raport o stanie technicznym &nbsp;jest bezlitosny - czytali warszawiacy i warszawianki w publikacji.&nbsp;</p></blockquote><p>W rozmowie z Michałem Wojtczukiem z „Gazety Wyborczej” jeden z konstruktorów Supersamu profesor Andrzej Kuś wyraził swoje zdanie na temat opublikowanej ekspertyzy:</p><blockquote><p>- To nie korozja zagraża Supersamowi, ale ekspertyza. Nie ma takiej konstrukcji, której nie można naprawić. Supersam można naprawić w dwa tygodnie, wystarczy wymienić podtrzymujące go liny. Taka naprawdę wystarczyłaby przynajmniej na kolejnych 40 lat funkcjonowania obiektu - podsumował profesor.&nbsp;</p></blockquote><h2>Koniec Supersamu na placu Unii Lubelskiej</h2><p><strong>W kwietniu 2006 roku mieszkańcy mogli po raz ostatni zrobić zakupy w Supersamie.</strong> Pomimo tego, obrońcy budynku wciąż walczyli o wpisanie go do rejestru zabytków. Rzecznik McDonald's Krzysztof Kłapa zarzucił członkom spółdzielni zaniedbania konserwatorskie i wystąpił o odszkodowanie dla pracowników. Jednocześnie przedstawiciel prasowy wzywał do ratowania cennego architektonicznie budynku. Miłośnik powojennej architektury i student Uniwersytetu Warszawskiego Paweł Giergoń zebrał ponad 2 tysiące podpisów pod petycją dotyczącą zakazu rozbiórki Supersamu i wpisania go do rejestru zabytków. Dokumenty wysłał do Generalnego Konserwatora Zabytków.&nbsp;</p><p>Wbrew pozorom, w obronie budynku nie stanęli pracownicy Supersamu. Spółdzielnia Spożywców obiecała im zastępczy pawilon handlowy, dzięki któremu sprzedawcy mogli szybko wrócić do handlu. W sierpniu tego wicepremier Andrzej Lepper i europoseł Ryszard Czarnecki wyrazili sprzeciw wpisaniu Supersamu do rejestru zabytków, gdyż ten proces opóźniłby rozbiórkę budynku i przenosiny kupców do zastępczego pawilonu.&nbsp;</p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(21,24,27);"><strong>Wojewódzki konserwator zabytków nie zdążył wpisać obiektu do rejestru i budynek został rozebrany. </strong>Do końca 2006 roku modernistyczny Supersam przestał istnieć. &nbsp;W 2010 roku Gazeta Wyborcza pisała o pomyśle odtworzeniem Supersamu na działce przy ul. Poleczki. Inicjatorem tej idei była Politechnika Warszawska. Jednak sporządzenie dokładnej ekspertyzy technicznej było niewystarczającym krokiem, który miał przyczynić się do odbudowy budynku. Uczelni zabrakło pieniędzy na realizację projektu i nigdy nie zrealizowano tego pomysłu.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1505,prace-przy-budowie-skylinera-ii-wkraczaja-w-nowy-etap-najpierw-budynek-osiagnie-stan-zero"></oembed></figure><figure class="image"><img></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dom pod Globusem zabytkiem. Doceniono też zespół kamienic w amerykańskim stylu]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4100,dom-pod-globusem-zabytkiem-doceniono-tez-zespol-kamienic-w-amerykanskim-stylu</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4100,dom-pod-globusem-zabytkiem-doceniono-tez-zespol-kamienic-w-amerykanskim-stylu</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Sep 2025 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-dom-pod-globusem-zabytkiem-doceniono-tez-zespol-kamienic-w-amerykanskim-stylu-1756990452.jpg</url>
                        <title>Dom pod Globusem zabytkiem. Doceniono też zespół kamienic w amerykańskim stylu</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4100,dom-pod-globusem-zabytkiem-doceniono-tez-zespol-kamienic-w-amerykanskim-stylu</link>
                    </image><description>Historyczny zespół biurowców przy Alejach Jerozolimskich i Brackiej, łączący relikty kamienic z XIX wieku z powojenną odbudową w duchu modernizmu i socrealizmu, decyzją Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków trafił do rejestru zabytków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Warszawa, wciąż nosząca ślady zniszczeń wojennych, wzbogaciła się o kolejny chroniony zabytek. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków (MWKZ) zdecydował o wpisaniu do rejestru nieruchomych zabytków zespołu budynków przy Al. Jerozolimskich 28, 30, 32 oraz Brackiej 16. To przykład jednej z najciekawszych powojennych realizacji w stolicy – próby pogodzenia socrealistycznych ambicji urbanistycznych z ocalałymi fragmentami wielkomiejskich kamienic.</p><blockquote><p>„Historyczny zespół budowlany przy Al. Jerozolimskich to przykład podejmowanej w powojennej Warszawie próby połączenia dziedzictwa modernizmu, estetyki socrealistycznej z przedwojenną, w większości zniszczoną zabudową wielkomiejską” – podkreślił Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4098,projekt-planu-ogolnego-jest-gotowy-okresli-rozwoj-warszawy-na-60-lat"></oembed></figure><h3>Architektura między epokami</h3><p>Budynki powstały w latach 1951–1955, w dużej mierze z wykorzystaniem ocalałych reliktów kamienic z końca XIX wieku. Projekt autorstwa Zbigniewa Stępińskiego i zespołu architektów związanych z Biurem Odbudowy Stolicy (m.in. Jerzego Łowińskiego, Jana Pełki, Jana Góreckiego i Józefa Bogusławskiego) przewidywał ujednolicenie fasad kilku kamienic i stworzenie monumentalnej pierzei od Nowego Światu po Bracką.</p><p>W efekcie powstała elewacja o spójnej estetyce, utrzymanej w klasycyzujących proporcjach, z geometrycznym detalem i boniowaniem w przyziemiu. Odtworzono także charakterystyczne popiersia Adama Mickiewicza i Aleksandra Puszkina autorstwa Andrzeja Pruszyńskiego.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1536;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/04/540758071-1239008361572920-1799757544317508032-n.jpg" width="2048" height="1536"><figcaption>fot. MWKZ</figcaption></figure><h3>Kamienice kupców i ministerstwa</h3><p>Historia obiektów sięga końca XIX wieku. Na narożnej działce przy Brackiej 16 w latach 1882–83 powstała reprezentacyjna kamienica Augusta Störla, zaprojektowana przez Teofila Tytusa. Kolejne budynki – przy Al. Jerozolimskich 30 i 32 – wzniósł rosyjski kupiec Wsiewołod Istomin według projektu Adolfa Wolińskiego. Neorenesansowe kamienice zdobiły liczne detale, a jedna z nich otrzymała wspomniane popiersia wieszcza polskiego i rosyjskiego poety.</p><p>Po II wojnie światowej kamienice zostały częściowo zniszczone, a ich właścicieli zastąpiło państwo. Bracką 16 przejęło Ministerstwo Komunikacji, które przeprowadziło adaptację i nadbudowę. Odbudowa prowadzona w latach 1948–1955 łączyła przedwojenne fragmenty z nowymi konstrukcjami, a efektem była spójna pierzeja, wpisująca się w socrealistyczny język architektury tamtego czasu. Budynek, z racji charakterystycznej instalacji na szczycie, nazwano Domem pod Globusem.&nbsp;</p><figure class="image image_resized" style="width:75%;"><img style="aspect-ratio:1406/1373;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/04/540000071-1239008031572953-6875912582675083983-n.jpg" width="1406" height="1373"><figcaption>fot. MWKZ</figcaption></figure><p>Przez kolejne dekady budynki pełniły funkcje biurowe i usługowe. To tutaj mieściły się m.in. instytucje administracji publicznej. W latach 2010–2011 część oryginalnych detali została przykryta lub zmieniona, m.in. zamalowano cegłę licową i usunięto reklamowy globus z narożnika Brackiej. W 2025 roku przeprowadzono badania konserwatorskie, które ujawniły zachowane elementy powojennego wystroju – od fryzów i boniowania po sztukaterie stolarki okiennej.</p><p>Dziś w kompleksie mieszczą się m.in. Kuratorium Oświaty, Mazowiecki Urząd Wojewódzki i Urząd m.st. Warszawy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4019,palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[45 lat temu warszawską Starówkę wpisano na listę UNESCO. Był to wyraz podziwu dla warszawiaków]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4083,45-lat-temu-warszawska-starowke-wpisano-na-liste-unesco-byl-to-wyraz-podziwu-dla-warszawiakow</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4083,45-lat-temu-warszawska-starowke-wpisano-na-liste-unesco-byl-to-wyraz-podziwu-dla-warszawiakow</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Sep 2025 13:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-45-lat-temu-warszawska-starowke-wpisano-na-liste-unesco-byl-to-wyraz-podziwu-dla-warszawiakow-1756811704.jpg</url>
                        <title>45 lat temu warszawską Starówkę wpisano na listę UNESCO. Był to wyraz podziwu dla warszawiaków</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4083,45-lat-temu-warszawska-starowke-wpisano-na-liste-unesco-byl-to-wyraz-podziwu-dla-warszawiakow</link>
                    </image><description>2 września w 1980 roku warszawskie Stare Miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Było to docenienie ogromu pracy i wysiłku, jaki włożyli warszawiacy w odbudowę centrum stolicy. W końcu Starówka została zrównana z ziemią w ponad 85 procentach. Rekonstrukcja, trwająca 10 lat, była niezwykle pieczołowita.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Warszawska Starówka jest dobrem światowym od 45 lat</h2><p><strong>2 września 1980 roku</strong>, w trakcie IV sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO, postanowiono wpisać warszawską Starówkę na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego. Tym samym, nasze centrum znalazło się wśród m.in. centrum Rzymu, Ouro Preto w Brazylii czy Bosra w Syrii. Od tych wydarzeń minęło już 45 lat, a pieczołowitość i wytrwałość, z jaką odbudowano Starówkę, nadal zadziwia miliony turystów.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4039,wisla-w-warszawie-ma-zaledwie-5-cm-czy-rzeka-zniknie"></oembed></figure><h2>Początkowo stał tutaj mały gród</h2><p>Za lokalizację przyszłego Starego Miasta, pierwotni budowniczowie wyznaczyli sobie skarpę, nad brzegiem dopływu Wisły, czyli rzeczki Kamionki. Było to w bezpośredniej okolicy zamku książąt mazowieckich, gdzie obecnie mieści się najstarszy fragment Zamku Królewskiego. Początki Starówki sięgają jeszcze <strong>XIII wieku</strong>, kiedy to z rozkazu najpewniej <strong>Bolesława II</strong>, miasteczko zostało otoczone wałem ziemnym, który sto lat później został zastąpiony murem. Z tych samych powodów co teraz (m. in. świetnej lokalizacji), osadę zamieszkiwali głównie bogaci kupcy. Miasto miało początkowo ok. <strong>10 ha powierzchni</strong>, 12 ulic, dwa place targowe oraz ok. 170 domów.</p><p>W sercu miasta znajdował się wielki, prostokątny plac, przy którym wznosiły się domy najbogatszych mieszkańców. Były one wąskie, jedno lub dwupiętrowe, o stromych schodach i dwuspadowych dachach. Ich pierwotnym budulcem było drewno. Dopiero po licznych pożarach zdecydowano się postawić domy murowane.</p><p>Wraz z założeniem miasta, wzniesiono kościół parafialny św. Jana. Przy centralnym rynku mieszkał wójt, który początkowo zarządzał mieściną. Dopiero w drugiej połowie XIV wieku wybudowano ratusz, w którym zaczęła urzędować Rada Miejska. To również okres intensywnej rozbudowy grodu, który otrzymał aż dwie linie murów, dodatkowe baszty i fosę. Do miasta drogą lądową można było się dostać jedynie bramą Krakowską i Nowomiejską. Od strony Wisły wybudowano furtki dla pieszych.</p><p>Kolejnym ważnym momentem w dziejach rozwoju miasta, była decyzja Zygmunta III Wazy z 1596 roku, o przeniesieniu stolicy kraju z Krakowa do Warszawy. Pożar Zamku Królewskiego na Wawelu umożliwił przekształcenie miasta w faktyczną stolicę Rzeczpospolitej. Wtedy wybudowano zbiorniki wody pitnej i połączony z nimi system wodociągowy. Budowane nowe kamienice były coraz bardziej okazałe, a rynek stał się centrum handlu. Intensywna rozbudowa Warszawy przez kolejne stulecia doprowadziła do tego, że jeszcze na początku XIX wieku Stare Miasto zostało pozbawione wszelkich murów obronnych.</p><h2>Kluczowe były wydarzenia z sierpnia 1944 roku</h2><p>Istotnym dla dzisiejszej rocznicy wydarzeniem w historii Starówki, jest nie tyle wybuch II wojny światowej, co samego Powstania Warszawskiego. W wyniku walk oraz późniejszego odwetu, jaki wojska III Rzeszy dokonały na stolicy Polski, <strong>zniszczonych zostało ponad 85 proc. wszystkich zabudowań Starówki</strong>. Po wyparciu Niemców z Warszawy nie było zgody co do losu zrujnowanego Starego Miasta.&nbsp;</p><p>5 listopada 1944 roku odbył się pierwszy zjazd Stowarzyszenia Architektów Rzeczpospolitej Polskiej, podczas którego wystosowano pismo do Biura Planowania i Odbudowy z apelem, o jak najszybsze podjęcie decyzji. Taka pojawiła się <strong>3 stycznia 1945 roku</strong>, której adresatem była Krajowa Rada Narodowa.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:8087/4549;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/02/dsc-6448.jpg" width="8087" height="4549"><figcaption>Niemalże każda kamienica została odbudowana / autor: Maciej Gilert, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Pod koniec stycznia powołano Biuro Odbudowy Stolicy, na którego czele stanął Roman Piotrowski. Kwestią Starego Miasta zajął się Wydział Architektury Zabytkowej. Ich zadaniem było najwierniejsze odwzorowanie historycznej zabudowy sprzed września 1939 roku. Pomóc w tym miały tysiące zdjęć, szkiców i planów. Do zadania zostali zaprzęgnięci architekci, artyści, historycy czy budowniczy. Pierwszym etapem było odgruzowanie Starówki i zabezpieczenie nadal stojących kamienic.</p><p>Do końca 1949 roku udało się odgruzować niemal setkę kamieniczek i 45 budynków. Nieco dłużej trwała odbudowa katedry św. Jana i innych kościołów Starego Miasta. Zdecydowanym rekordzistą w tej kwestii był jednak Zamek Królewski, który został udostępniony zwiedzającym dopiero w 1981 roku i to jedynie w części. Jako takie Stare Miasto zostało odrestaurowane już w 1955 roku.</p><h2>Wpis UNESCO wyrazem podziwu dla warszawiaków</h2><p>Warszawskie Stare Miasto, a dokładniej jego niemal idealna rekonstrukcja, stanowi jedyny na świecie przykład odbudowy utraconego zabytku. Wysiłek, jakiego podjęli się warszawiacy, został doceniony także przez społeczność międzynarodową, m. in. dlatego 45 lat temu zdecydowano się wpisać Starówkę na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.&nbsp;</p><p>Jako wyjaśnienie tej decyzji podano:</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Ponad 85 proc. zabytkowego centrum Warszawy zostało zniszczone przez nazistowskie oddziały okupacyjne. Po wojnie mieszkańcy Warszawy podjęli dzieło odbudowy, które doprowadziło do odtworzenia kościołów, pałaców i domów będących symbolem polskiej kultury i narodowej tożsamości. Jest to wyjątkowy przykład całkowitej rekonstrukcji zespołu historycznego.<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span></p></blockquote><p>By uczcić to wydarzenie, na bruku przy ul. Zapiecek umieszczono tablicę pamiątkową z napisem:</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Postanowieniem komitetu dziedzictwa światowego warszawskie Stare Miasto dobrem kultury światowej UNESCO. Wrzesień 1980<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span>.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4076,rafal-trzaskowski-zostal-prezesem-czy-to-furtka-do-polityki-krajowej"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec ery Sezamu. Zamiast handlu, fitness. To nowy rozdział warszawskiego ścisłego centrum]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4065,koniec-ery-sezamu-zamiast-handlu-fitness-to-nowy-rozdzial-warszawskiego-scislego-centrum</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4065,koniec-ery-sezamu-zamiast-handlu-fitness-to-nowy-rozdzial-warszawskiego-scislego-centrum</guid>
            <pubDate>Sun, 31 Aug 2025 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zamiast-handlu-fitness-koniec-ery-sezamu-i-nowy-rozdzial-warszawskiego-scislego-centrum-1756455019.jpg</url>
                        <title>Koniec ery Sezamu. Zamiast handlu, fitness. To nowy rozdział warszawskiego ścisłego centrum</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4065,koniec-ery-sezamu-zamiast-handlu-fitness-to-nowy-rozdzial-warszawskiego-scislego-centrum</link>
                    </image><description>Kultowy warszawski Sezam, który w 2014 roku zniknął z mapy stolicy, by wrócić w okrojonej formie, został zamknięty na dobre w styczniu 2025 roku. Teraz w jego podziemnych lokalach, przy metrze Świętokrzyska, rodzi się nowa era. W poniedziałek, 1 września otwiera się tam siłownia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Dlaczego Sezam upadł? Koniec pewnej ery w Warszawie</strong></h2><p>Zmieniły się trendy zakupowe. Ukryty pod ziemią Sezam nie zainteresował już klienteli, która miała do wyboru zakupy online lub w pobliskich dyskontach. Kiedyś można było tam kupić prawie wszystko, a Sezam uchował za najlepiej zaopatrzony sklep w Warszawie. Czasy się zmieniły. Przyzwyczajenia warszawiaków również.</p><p>-<i> Naszą ideą było stworzenie miejsca, które jest odpowiedzią na trendy fitnesowe. Warszawiacy, jeżeli chodzi o trendy zdrowotne, wypadają trochę lepiej niż polska średnia - tłumaczą właściciele siłowni. </i>Stąd pomysł, by w miejscu sklepu spożywczego otworzyć siłownię.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2193,neon-sezam-zniknal-z-biurowca-centrum-marszalkowska-to-koniec-kultowego-sklepu"></oembed></figure><p>Pytaliśmy przedstawicieli siłowni – czy to dobra lokalizacja? Mieszkańców, którzy na stałe mieszkają w okolicy, jest niewielu. Jednak zdaniem właścicieli, bliskość stacji metra i centralny punkt na mapie Warszawy ma przyciągać ludzi żyjących w wielkomiejskim biegu. <i>- To dosyć ciekawe miejsce, dlatego że tak naprawdę niewielu ludzi tutaj mieszka: wokół są same biurowce, natomiast ogromnie dużo ludzi tutaj przebywa. Chcemy, aby mogli wpleść trening w swój grafik: przyjeżdżając do biura, metrem, przed randką, w trakcie przerwy czy jako aktywne spotkanie towarzyskie - mówią przedstawiciele sieci Zdrofit.</i></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2000/1387;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/spoldzielczy-dom-handlowy-sezam-1323121-fotopolska-eu.jpg" width="2000" height="1387"><figcaption>Grudzień 1988<strong> </strong>, Kolejka przed "Sezamem" w Warszawie./ fotopolska.eu</figcaption></figure><h2>Nowoczesność spotyka historię. Oryginalna ściana z czasów PRL-u</h2><p>Nowy klub nie odwraca się od przeszłości. Architekci postanowili zachować <strong>elementy oryginalnej struktury</strong>, łącząc nowoczesność z historią.</p><blockquote><p><i>- Podjęliśmy wyzwanie, żeby zachować jak najwięcej oryginalności. Ta ściana, która jest tutaj za państwem, to jest oryginalna ściana, która została zachowana. Specjalnie to zrobiliśmy, żeby zostawić troszeczkę tej historii, tej kultury i połączyć ją z nowoczesnością</i> – tłumaczył nam przedstawiciel firmy. Powieszono na ścianie także oryginalne zdjęcie z czasów świetności Sezamu.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/kolaz-2-2.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>fot. Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Przewodnik warszawski, Piotr Wierzbicki, przybliżył burzliwe dzieje tego miejsca. Przed wojną stała tu okazała kamienica, która ustąpiła miejsca nowoczesnemu, modernistycznemu gmachowi, nawiązującemu do budynku Poczty Głównej. Jego głębokie podziemia były kwaterą Wojskowego Instytutu Geograficznego w 1939 roku, a później ostatnią kwaterą Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego.</p><p>Po wojnie, w morzu ruin, powstała tu „parterowa Marszałkowska” – prowizoryczne sklepy i zakłady usługowe w przyziemiach zburzonych kamienic. Prawdziwa rewolucja nadeszła z budową Ściany Wschodniej. Sezam, otwarty w 1969 roku, był jej ostatnim, wyjątkowym elementem.</p><blockquote><p><i>- Był diametralnie inny niż Warszawa, Junior czy Smyk, dlatego że nie był przeszklony. To było takie pudło z niewielką ilością okien, wykonane z walcowanej blachy aluminiowej. To dawało fantastyczny efekt wieczorem</i> – opowiada Wierzbicki. - Sezam był na tamte czasy niezwykle nowoczesny – system wentylacji filtrował powietrze osiem razy na godzinę. Był też najlepiej zaopatrzonym sklepem w mieście, obleganym przez mieszkańców.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/1110;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/spoldzielczy-dom-handlowy-sezam-816389-fotopolska-eu.jpg" width="1600" height="1110"><figcaption>Sezam nocą znalazł się na ścianie nowej siłowni. / źródło: Henryk Jurko, fotopolska.eu</figcaption></figure><h2>Od McDonald'a, przez klub undergroundowy do... siłowni. Dzika era transformacji</h2><p>W nowych realiach po 1989 roku taras Sezamu został przebudowany na <strong>pierwszy w Polsce McDonald's</strong>, którego otwarcie w 1992 roku pobiło rekord świata – pierwszego dnia przyszło 45 tysięcy ludzi. Big Mac kosztował wtedy 25 tysięcy złotych (przed denominacją). W podziemiach, w dawnych toaletach publicznych, działał zaś od lat 90. legendarny,<strong> klub</strong> Underground Music Cafe, znany z ostrej muzyki i jeszcze ostrzejszych imprez.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas"></oembed></figure><p>Otwarcie siłowni Zdrofit w poniedziałek, 1 września wieńczy kolejną transformację tego legendarnego adresu. To już 64. klub tej sieci w Warszawie w tym roku, a nie ostatni. Symbolicznie zamyka to rozdział handlu, a otwiera erę usług i wellness w ścisłym centrum miasta, dostosowaną do potrzeb współczesnych, aktywnych warszawiaków.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/kolaz-1-57.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Wejście do nowej siłowni. / fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[W słynnym „grzybku” na stacji Warszawa Zachodnia będzie kawiarnia? Kolejarze prowadzą rozmowy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3993,w-slynnym-grzybku-na-stacji-warszawa-zachodnia-bedzie-kawiarnia-kolejarze-prowadza-rozmowy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3993,w-slynnym-grzybku-na-stacji-warszawa-zachodnia-bedzie-kawiarnia-kolejarze-prowadza-rozmowy</guid>
            <pubDate>Sun, 24 Aug 2025 11:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-slynny-grzybek-na-stacji-warszawa-zachodnia-po-remoncie-powinna-byc-tam-restauracja-a-moze-muzeu-1755677853.jpg</url>
                        <title>W słynnym „grzybku” na stacji Warszawa Zachodnia będzie kawiarnia? Kolejarze prowadzą rozmowy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3993,w-slynnym-grzybku-na-stacji-warszawa-zachodnia-bedzie-kawiarnia-kolejarze-prowadza-rozmowy</link>
                    </image><description>Niedawno informowaliśmy o zakończeniu remontu słynnego „grzybka” na stacji Warszawa Zachodnia. To dawne stanowisko pracy dyżurnych ruchu, które odznacza się nietypową architekturą. Miłośnicy kolei chcieliby tam sali historycznej. Kolejarze prowadzą rozmowy. W grze jest np. kawiarnia lub izba tradycji kolejowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak informowaliśmy, w czasie remontu stacji Warszawa Zachodnia, kolejarze przenieśli stanowisko dyżurnych ruchu do nowego budynku. Było to w maju ubiegłego roku. Wtedy charakterystyczny „grzybek” stracił swoją funkcję. Od roku 1965 roku to w tym miejscu kierowano ruchem na jednej z największych stacji w Polsce.</p><p>Konstrukcja przy ul. Tunelowej 8 została opracowana w Biurze Projektów Kolejowych. Zastąpiła starczą nastawnię z lat 30. Obiekt ten, w środowisku miłośników kolei, uważany jest za kultowy ze względu na swoją architekturę. Wygląda niczym spodek unoszący się na specjalnej nodze. W 2023 roku nastawnia została wpisana do rejestru zabytków.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3711,ruszyly-odbiory-podziemnego-przejscia-na-dworcu-zachodnim-pasazerowie-odetchna-z-ulga"></oembed></figure><p>W następnym roku już po wyprowadzce dyżurnych „grzybek” przeszedł generalny remont, za który odpowiadał Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.&nbsp;</p><blockquote><p>-&nbsp;<span style="background-color:white;color:#080809;">Podczas remontu wykonano szereg prac, m.in. osuszenie budynku, odtworzenie sufitów podwieszanych, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, wymianę elementów wodno-kanalizacyjnych i instalacji grzewczej – piszą służby konserwatorskie.</span></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1536;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/13/531808460-1220705480069875-1071290694798343423-n.jpg" width="2048" height="1536"><figcaption>mat. pras. / Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków</figcaption></figure><h2><strong>Co stanie się z „grzybkiem”? Może być tam kawiarnia&nbsp;</strong></h2><p>Obecnie „grzybek” nie jest wykorzystywany. Miłośnicy kolei chcieliby, żeby znalazła się tam sala historyczna. Jak widać na załączonych zdjęciach, w największym pomieszczeniu zachowano urządzenia służące dawniej do kierowania ruchem.</p><blockquote><p>- Rozważamy&nbsp;komercyjne zagospodarowanie nastawni tzw. grzybka na stacji Warszawa Zachodnia. <strong>Niewykluczany, że obiekt może być wykorzystany np. na kawiarnię czy izbę tradycji kolejowej.</strong> Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi najemcami - przekazał nam Karol Jakubowski z PKP PLK.&nbsp;</p></blockquote><p>Szczegóły, czyli potencjalna data ogłoszenia najemcy lub otwarcia &nbsp;„grzybka” na razie nie jest znana. Sądząc po zdjęciach i po zainteresowaniu miłośników kolei, to miejsce ma sporry potencjał. &nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3718,remont-linii-srednicowej-pochlonie-10-mld-zl-wezel-przesiadkowy-na-ochocie-tunele-i-miejsce-na-wiezowce-a-kiedy-poczatek"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Włoska” willa na Grochowie, o której świat zapomniał. „Brak remontów i zainteresowania ze strony władz dzielnicy”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/742,wloska-willa-na-grochowie-o-ktorej-swiat-zapomnial-brak-remontow-i-zainteresowania-ze-strony-wladz-dzielnicy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/742,wloska-willa-na-grochowie-o-ktorej-swiat-zapomnial-brak-remontow-i-zainteresowania-ze-strony-wladz-dzielnicy</guid>
            <pubDate>Sat, 23 Aug 2025 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wloska-willa-na-grochowie-o-ktorej-swiat-zapomnial-brak-remontow-i-zainteresowania-ze-strony-wl-1723888108.jpg</url>
                        <title>„Włoska” willa na Grochowie, o której świat zapomniał. „Brak remontów i zainteresowania ze strony władz dzielnicy”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/742,wloska-willa-na-grochowie-o-ktorej-swiat-zapomnial-brak-remontow-i-zainteresowania-ze-strony-wladz-dzielnicy</link>
                    </image><description>Na Grochowie w coraz większe zapomnienie popada wyjątkowa willa przy ulicy Lubieszowskiej. Choć stoi ona w prawobrzeżnej Warszawie, to architektonicznie przywołuje skojarzenia z Włochami. O zabytek upomina się Jerzy Tarłowski ze Stowarzyszenia Kolonia Posłów i Senatorów PPS, który uważa, że władze dzielnicy powinny zadbać o ten budynek, gdyż mógłby on stać się wizytówką całej okolicy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy tekst z 2024 roku.&nbsp;</i></p><p>Przy ulicy Lubieszowskiej 2/4 na Grochowie stoi wyjątkowa willa wyglądem przypominająca te znajdujące się we Włoszech. Choć miejsce to mogłoby się stać atrakcją dzielnicy, to od lat popada<strong> w coraz większą ruinę</strong>. Budynek nie jest zabezpieczony, a na horyzoncie nie widać żadnego remontu nieruchomości. Miejscem tym od lat interesuje się Jerzy Tarłowski ze<span style="background-color:white;color:#050505;">&nbsp;Stowarzyszenia Kolonia Posłów i Senatorów PPS</span>, który uważa, że powinno ono zostać odnowione i lepiej zagospodarowane przez urząd dzielnicy.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="color:black;">&nbsp;- Mieszkania są potwornie drogie, domy są potwornie drogie, dlaczego miasto trzyma aż tyle pustostanów w tej okolicy? – pyta.</span></p></blockquote><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/188,wloska-willa-na-grochowie-ktora-popada-w-ruine#zdjecie-1"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/SZABLON%20GALERIA%20%20%20(13).jpg" alt="„Włoska” willa na Grochowie, która popada w ruinę." width="1920" height="1080"></a></figure><h4><span style="color:black;">Willa we włoskim stylu na Grochowie popada w ruinę</span></h4><p><span style="color:black;">Willa w przeszłości była częścią zespołu budynków na posesji, znajdującej się w kwadracie ulic między Szaserów, Lubieszowską i Żółkiewskiego, tuż obok kolonii Praussa. Jak mówi Jerzy Tarłowski, powstała ona<strong> pod koniec lat dwudziestych XX wieku </strong>i pierwotnie służyła jako dom jednorodzinny. Tuż obok znajduje się również zabytkowa kamienica. Do niedawna na posesji stała także drewniana dozorcówka.</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Ta dozorcówka była wykonana cała z drewna, to był taki obiekt w stylu Świdermajer. Niestety już z dobrych ponad pięć lat temu po prostu przez zaniedbania ZGN Praga Południe uległa ona zniszczeniu – tłumaczy Jerzy Tarłowski.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Cały kompleks w przeszłości należał do&nbsp;</span><span style="background-color:white;color:#050505;">rodziny <strong>Kubiaków i Damięckich.</strong></span><strong> </strong>Kompleks przetrwał <span style="background-color:white;color:#050505;">wojenną zawieruchę, która zostawiła w nim ślady po kulach. Po wojnie obiekt został przejęty na mocy <strong>dekretu Bieruta.&nbsp;</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Z tego co wiem, to ostatnia pierwotna właścicielka nieruchomości została pozostawiona z takim mieszkankiem 50-metrowym na parterze kamienicy, którą kiedyś też posiadała – tłumaczy Jerzy Tarłowski i zaznacza, że dziś obiekt jest w rękach dzielnicy.&nbsp;</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">W 90. latach kompleks był w całości zamieszkały, to zaczęło się zmieniać na początku tego wieku. Wówczas rozpoczęła się powolna degradacja budynku, która ostatecznie doprowadziła do jego opustoszenia. Jeszcze w okolicach 2014 roku „włoska” willa na Grochowie miała być częściowo zamieszkała. <strong>Od około 10 lat jest pustostanem.</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Brak remontów, brak zainteresowania ze strony władz dzielnicy po prostu przyczynia się do tego, że cały zespół budowlany jest w coraz gorszym stanie – mówi nam Jerzy Tarłowski.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Jak mówi działacz, obecnie willa grozi zawaleniem. Z kolei kamienica z roku na rok jest w coraz gorszym stanie, dodatkowo może ona stanowić <strong>zagrożenie dla zdrowia okolicznych mieszkańców.&nbsp;</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Znajduje się tam uszkodzony dach wykonany z eternitu, czyli przy każdym wietrze, ten uszkodzony eternit wydziela pył, który unosi się w otoczeniu, co po prostu koniec końców może wywołać na przykład u mieszkańców sąsiedniego bloku w przyszłości choroby nowotworowe – mówi Jerzy Tarłowski.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/637,boleslaw-mieszka-na-starym-miescie-od-jego-odbudowy-niewielu-tu-wytrzymuje-nie-tylko-przez-conocne-pijackie-burdy"></oembed></figure></blockquote><h4><span style="color:black;">Czy uda się uratować wyjątkowe zabytki Grochowa?&nbsp;</span></h4><p><span style="color:black;">Obecnie „włoska” willa jest w ewidencji zabytków. Jerzy Tarłowski uważa jednak, że powinna ona trafić co rejestru zabytków wraz z pobliską kamienicą, by miały one zapewnioną lepszą ochronę prawną. Na szczególną uwagę zasługuje wnętrze kamienicy, gdzie znajduje się, chociażby <strong>oryginalna stolarka z dwudziestolecia międzywojennego.&nbsp;</strong></span></p><p><span style="color:black;">Zarzuca on dzielnicy opieszałość w kwestii dbania o zabytki. Zaznacza, że willa i kamienica <strong>nie są w żaden sposób zabezpieczone przez urzędników</strong>, przez co ich stan stale się pogarsza.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Osobiście zgłaszałem stan w wilii po raz kolejny, i właśnie otrzymałem informację, że miasto nie planuje żadnych prac, ponieważ na to po prostu ma pieniędzy. Latami nie możemy doprosić się o remont, a potem oglądamy kolejne zdjęcia z pikników burmistrza Kucharskiego… - mówi Tarłowski – to nie jedyny obiekt w tej okolicy, który popada w ruinę – dodaje.&nbsp;</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">O plany dotyczące willi na Grochowie pytamy w urzędzie dzielnicy. Urzędnicy potwierdzają, że <strong>choć budynek wymaga modernizacji, to nie ma na nią pieniędzy. </strong>Wszystko wskazuje więc na to, że w kolejnych latach marzenie o małych Włochach na Grochowie, nadal pozostanie jedynie marzeniem.</span></p><blockquote><p><span style="color:rgb(0,0,0);">- Z uwagi na zły stan techniczny budynek ten został wyłączony z użytkowania w 2021 roku. Wymaga on gruntownej modernizacji, jednak z uwagi na bardzo wysokie koszty takich działań oraz wciąż niejasny stan prawny nieruchomości (objęta jest ona roszczeniami i możliwy jest jej zwrot) ZGN Praga-Południe, które administruje tym budynkiem, nie ma obecnie zaplanowanych działań w tej sprawie - informuje Raport Warszawski Michał Szweycer z urzędu Dzielnicy Praga-Południe.&nbsp;</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/558,znika-tozsamosc-grochowa-kolejne-przedwojenne-domy-sa-burzone-przez-deweloperskie-inwestycje"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>m.piotrowski@rw24.pl (Miłosz Piotrowski)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Uczeń znalazł w Wiśle fragment czaszki z plejstocenu. Znalezisko przejdzie badania]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4007,uczen-znalazl-w-wisle-fragment-czaszki-z-plejstocenu-znalezisko-przejdzie-badania</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4007,uczen-znalazl-w-wisle-fragment-czaszki-z-plejstocenu-znalezisko-przejdzie-badania</guid>
            <pubDate>Sat, 23 Aug 2025 16:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-uczen-znalazl-fragment-czaszki-z-plejstocenu-znalezisko-przejdzie-badania-1755764278.jpg</url>
                        <title>Uczeń znalazł w Wiśle fragment czaszki z plejstocenu. Znalezisko przejdzie badania</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4007,uczen-znalazl-w-wisle-fragment-czaszki-z-plejstocenu-znalezisko-przejdzie-badania</link>
                    </image><description>Uczeń szkoły podstawowej dokonał niecodziennego znaleziska. Ze względu na niski poziom wody w Wiśle zdołał wydobyć część czaszki żubra stepowego z okresu plejstocenu. W związku z odkryciem Marcel Wroński odwiedził niedawno Muzeum Ziemi w Warszawie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Uczeń V klasy ze szkoły w Zaborowie znalazł w Wiśle&nbsp;fragment czaszki z możdżeniem. 19 sierpnia wraz z mamą przyniósł znalezisko do Muzeum Ziemi w Warszawie. Początkowo uznano kość „za&nbsp;szczątki wymarłego tura (Bos primigenius)”.&nbsp;</p><blockquote><p>- Jednak po dokładnych oględzinach, dokonanych przez pracowników naszego muzeum, ustalono, że jest to część czaszki żubra stepowego (Bison priscus) – wymarłego przodka dzisiejszego żubra (Bison bonasus) – poinformowało Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk.</p></blockquote><p>Jak wyjaśniono, „żubry stepowe występowały w licznych stadach na terenie współczesnej Europy w okresie plejstocenu, wymierając pod jego koniec”, a „niewielkie populacje przetrwały jednak do wczesnego holocenu”.</p><h2>Badania nad znaleziskiem</h2><p>Fragment czaszki trafi do zbioru placówki.</p><p>- <i>Odkrycie było możliwe dzięki czujnemu oku i wiedzy Marcela, a także niskiemu poziomowi wody w Wiśle</i> – zaznaczono.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3691,kolejne-historyczne-znalezisko-w-wisle-wylowiono-szable"></oembed></figure><p>Teraz eksperci przeprowadzą nad znaleziskiem szereg działań konserwatorskich, a następnie „zostanie udostępnione zwiedzającym”.</p><blockquote><p>- Jeszcze raz chcielibyśmy podziękować i pogratulować Marcelowi tego wyjątkowego odkrycia! Życzymy mu kolejnych fascynujących znalezisk oraz sukcesów w nauce.</p></blockquote><p>To doskonały przykład na to, że nie należy obawiać się konsultacji z ekspertami pracującymi w muzeach i innych jednostkach badawczych – napisało Muzeum Ziemi na Facebooku.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3605,historyczny-skarb-w-wisle-miala-byc-taka-ryba-a-jest-taki-miecz"></oembed></figure><p>Jak dodano, „<i>warto dzielić się swoimi odkryciami, aby ocalić kawałek historii dla przyszłych pokoleń</i>”.</p><p>Bison priscus znany jest też jako żubr pierwotny bądź prażubr. Był jednym z największych roślinożerców epoki lodowcowej, obok mamuta i nosorożca włochatego. Żył w plejstocenie, od ok. 2,5 mln do 11,7 tys. lat temu, a jego zasięg obejmował Europę, Azję i Amerykę Północną. Ślady obecności prażubrów znajdują się nie tylko w szczątkach kostnych, lecz także w malowidłach naskalnych w jaskiniach Hiszpanii, Francji czy Włoch.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/2048;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/22/536272756-1356836563109484-4842209221896961499-n_1.jpg" width="1536" height="2048"><figcaption>źródło: Muzeum Ziemi w Warszawie</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Jedna z najbardziej krwawych bitew Powstania Warszawskiego. Rocznica walk o Dworzec Gdański]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4025,jedna-z-najbardziej-krwawych-bitew-powstania-warszawskiego-rocznica-walk-o-dworzec-gdanski</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4025,jedna-z-najbardziej-krwawych-bitew-powstania-warszawskiego-rocznica-walk-o-dworzec-gdanski</guid>
            <pubDate>Fri, 22 Aug 2025 18:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-jedna-z-najbardziej-krwawych-bitew-powstania-warszawskiego-rocznica-walk-o-dworzec-gdanski-1755867159.jpg</url>
                        <title>Jedna z najbardziej krwawych bitew Powstania Warszawskiego. Rocznica walk o Dworzec Gdański</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4025,jedna-z-najbardziej-krwawych-bitew-powstania-warszawskiego-rocznica-walk-o-dworzec-gdanski</link>
                    </image><description>Choć początkowo walki miały trwać kilka dni, za Powstańcami były już 3 tygodnie ciągłych starć z wrogiem. W dniach 20-22 sierpnia na ratunek konającemu Staremu Miastu ruszyły oddziały z Żoliborza. Ich szturm na Dworzec Gdański zakończył się jednak jedną z najkrwawszych bitew Powstania i setkami zabitych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Osiemdziesiąt jeden lat temu powstańcza Warszawa walczyła z Niemcami już od 3 tygodni. Wróg coraz bardziej dociskał polskie pozycje na Starym Mieście, które znalazło się w dużych tarapatach. Dowództwo podjęło decyzję, aby na pomoc tamtejszym Powstańcom ruszyły oddziały z Żoliborza. W dniach 20-22 sierpnia, pod dowództwem majora Alfonsa Kotowskiego „Okonia”, podjęto próbę zdobycia Dworca Gdańskiego, aby utworzyć naziemny korytarza do Starego Miasta. Do natarcia ruszyli żołnierze ze zgrupowań „Żyrafa”, „Żmija”, „Żaglowiec” i „Żniwiarz” należących do II Obwodu AK Żoliborz dowodzonego przez Mieczysława Niedzielskiego „Żywiciela”, a także Powstańcy z Kampinosu. Powstańcy dwukrotnie podejmowali szturm - w nocy z 20 na 21 i w nocy z 21 na 22 sierpnia.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-spowiedz-nazistowskiej-bestii"></oembed></figure><h2>Strategiczne miejsce powstańczej Warszawy</h2><p>Ówczesny Dworzec Gdański wyglądał oczywiście zgoła inaczej niż dziś. Składał się z budynku stacyjnego, kilku torów kolejowych i baraków dla bezrobotnych stojących po stronie Żoliborza, w otoczeniu łąki. Dojście do tego terenu było wyjątkowo trudne, ponieważ <strong>Niemcy mieli gęsto rozstawione bunkry z karabinami maszynowymi</strong>, które pokrywały ogniem całe przedpole. Dodatkowo powstańcy byli ostrzeliwani nie tylko od strony samego dworca, lecz także przez pociąg pancerny oraz artylerię z Cytadeli.</p><p>Dworzec Gdański i okoliczne obiekty były wówczas jednym z najważniejszych punktów niemieckiego oporu, oddzielającym Żoliborz od Starego Miasta. <strong>Zdobycie tego rejonu mogło otworzyć drogę do połączenia walczących dzielnic i ułatwić koordynację działań powstańców</strong>. Dlatego dowództwo AK zdecydowało się na przeprowadzenie dwóch silnych natarć. Do walki ruszyło około 1300 żołnierzy, w tym ponad 900 „leśnych” z Grupy „Kampinos”, którzy przedarli się do Warszawy, by wesprzeć oddziały żoliborskie.</p><h2>Niemcy byli zbyt silni. Powstańcy nie mieli szans</h2><p>Mimo przewagi liczebnej Powstańców Niemcy doskonale przygotowali obronę. Dysponowali nie tylko silnymi umocnieniami i stanowiskami karabinów maszynowych, lecz także <strong>artylerią i pociągiem pancernym nr 75, który ostrzeliwał nacierających</strong>. W efekcie oba ataki zakończyły się niepowodzeniem. Relacje uczestników mówią o „krwawej łaźni”, o dramatycznym marszu wprost pod niemieckie karabiny maszynowe i ciężkich stratach zadanych oddziałom powstańczym.</p><blockquote><p>– Udało nam się torować drogę i dotrzeć do torów, ale wtedy rozpętało się istne piekło. Niemcy otworzyli taki ogień, że nie było szans na dalsze działanie. Do tego doszedł ostrzał szrapnelami z Cytadeli. <strong>Żołnierze mieli wybór: albo oberwać odłamkami w plecy, albo podnieść się i dostać pod serię karabinów maszynowych</strong>. Oddziały, które miały wejść po nas i przejść przez tory, nigdy nie dotarły. Czekały na sygnał, że droga jest otwarta, ale przy takim ogniu nikt nie mógł wysłać łącznika. Może nawet próbowali iść, ale dojście było niemożliwe. Po dwóch czy trzech godzinach dostaliśmy rozkaz odwrotu - wspominał po latach Janusz Żelaski „Będzisz” ze Zgrupowania „Żmija”.</p></blockquote><p><strong>Szacuje się, że w tych walkach zginęło lub zostało rannych od 500 do 600 żołnierzy AK</strong>. Była to jedna z największych strat poniesionych w ciągu jednego starcia podczas całego Powstania. Klęska pod Dworcem Gdańskim zaważyła na dalszych losach Starówki. Brak możliwości połączenia z Żoliborzem przyczynił się do osamotnienia i ostatecznego upadku Starego Miasta.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy"></oembed></figure><h2>Walki upamiętnione w kilku miejscach</h2><p>Choć natarcia nie zakończyły się sukcesem, do dziś pozostają oczywiście symbolem determinacji i odwagi Powstańców, którzy mimo świadomości przewagi wroga podejmowali walkę w obronie swojego miasta.&nbsp;</p><p>Po zakończeniu wojny szczątki Powstańców, którzy polegli podczas walk o Dworzec Gdański, zostały przeniesione i złożone w kwaterze „Żywiciela” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. 29 września 1957 roku, dzięki staraniom Rady Narodowej dzielnicy Żoliborz, przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i generała Zajączka odsłonięto pomnik poświęcony poległym żołnierzom AK. Był to prosty głaz ustawiony na podeście. Kilkanaście lat później, w 1974 roku, monument wzbogacono o rzeźbę autorstwa Ireny Nadachowskiej, przedstawiającą kobietę trzymającą różę. Od 1994 roku znajduje się na nim napis:</p><blockquote><p>W hołdzie bohaterskim żołnierzom Armii Krajowej oddziałów Powstańczych z Żoliborza i Starówki oraz partyzanckich z Puszczy Kampinoskiej i Nalibockiej poległym w natarciu na Dworzec Gdański w dniach 20 i 22 VIII 1944</p></blockquote><p>Na cokole wyryto dodatkowo fragment wiersza Juliusza Słowackiego: „A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec”.</p><p>Pamięć o uczestnikach walk utrwalono także w innych miejscach. Na murze kościoła św. Marii Magdaleny przy ul. Wólczyńskiej 64 znajduje się tablica dedykowana żołnierzom Grupy „Kampinos”. Upamiętnia ona 900 partyzantów, w tym 450, którzy zginęli, niosąc pomoc Staremu Miastu w trakcie dwóch ataków na Dworzec Gdański w dniach 21 i 22 sierpnia 1944 roku.</p><p>W roku 2000, na fasadzie trybuny głównej stadionu Polonii Warszawa odsłonięto kolejną tablicę. Upamiętnia ona Powstańców z batalionów „Zośka” i „Czata 49” ze Zgrupowania „Radosław”, którzy 22 sierpnia polegli na terenie stadionu podczas drugiego natarcia.</p> ]]></content:encoded>
            <author>j.lasicki@rw24.pl (Jakub Łasicki)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Pałac Saski. Odbudowa z błogosławieństwem nowej minister. „Ruszamy z kopyta”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4019,palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4019,palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta</guid>
            <pubDate>Fri, 22 Aug 2025 10:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta-1755850198.jpg</url>
                        <title>Pałac Saski. Odbudowa z błogosławieństwem nowej minister. „Ruszamy z kopyta”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4019,palac-saski-odbudowa-z-blogoslawienstwem-nowej-minister-ruszamy-z-kopyta</link>
                    </image><description>W 2030 roku Pałac Saski ma być dostępny dla mieszkańców i turystów. Ministerstwo popiera odbudowę, a spółka zabiera się do roboty. – Ruszamy z kopyta – słyszymy. Czy zdążą?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Poprzednia minister kultury – Hanna Wróblewska – temat Pałacu Saskiego zręcznie omijała. W spółce toczyły się prace przygotowawcze, ale przełomu nie było. Na stole negocjacyjnym długie miesiące czekała m.in. umowa z pracownią WXCA, w sprawie pełnej dokumentacji projektowej. Na razie, to co widzimy, to jedynie projekt koncepcyjny Pałac Brühla i Pałacu Saskiego.&nbsp;</p><p>Po rekonstrukcji rządu, nowa minister – Marta Cinkowska, zapowiedziała przyspieszenie tej inwestycji. Do sprawy odbudowy Pałacu Saskiego, odniosła się w czasie swojej pierwszej konferencji, nazywając ją „symbolicznym końcem odbudowy Polski po wojnie”. To jednoznaczne poparcie dla odbudowy.&nbsp;</p><blockquote><p>- Czekają nas ogromne wyzwania. Po pierwsze, budowa Pałacu Saskiego. Jako, że od początku tej wielkiej inwestycji jej cel zmieniał się kilkukrotnie, mamy zamiar do końca 2025 roku przeprowadzić szerokie konsultacje nad celem i formą funkcjonowania pałacu. Pałac Saski to symboliczny koniec odbudowy Polski po wojnie, ale musi być też początkiem, nowym dla nas wszystkich - powiedziała Marta Cinkowska, minister kultury.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3229,palac-saski-umowa-z-architektami-tuz-tuz-ale-decyzja-srodowiskowa-wciaz-w-zawieszeniu-czy-budowa-wreszcie-ruszy"></oembed></figure><h2><strong>Odbudowa Pałacu Saskiego. Zdążą do 2030 roku?</strong></h2><p>Jak ustaliliśmy, w spółce wiadomość odebrano z ogromnym entuzjazmem. –<strong> </strong><i><strong>Ruszamy z kopyta.&nbsp;Cieszymy się, że Pani minister tak mocno wypowiedziała się w naszej sprawie. Zakładamy, że wszystko jest na dobrej drodze. Nasze harmonogramy nie są zagrożone</strong></i> – słyszymy w spółce.</p><p>Deklaracja minister to także zapowiedź dalszego finansowania. W związku z tym można podejmować strategiczne decyzje. W poniedziałek rozpoczynają się negocjacje z pracownią WXCA w sprawie długoterminowej umowy. W spółce liczą, że uda się ją podpisać na przełomie października i listopada. Nie są to jednak negocjacje rozpoczynane od zera. Wstępną wersję umowy sprawdzała Prokuratoria Generalna i Ministerstwo Kultury. Teraz zapaliło się „zielone światło”, by usiąść do stołu z architektami.</p><p>Niedługo rozpoczną się prace związane z przygotowaniem terenu do budowy. W tym czasie trzeba będzie usunąć część drzew, które już po wojnie narosły w miejscu pałacu. Prace będzie można rozpocząć po zakończeniu okresu lęgowego ptaków, czyli po 15 października. Z kolei zimą spółka planuje w tym miejscu przeprowadzić badania archeologiczne.</p><p>Termin zakończenia budowy – rok 2030 – podobno nie jest zagrożony. Ale żeby udało się dotrzymać coraz krótszych terminów, trzeba wybrać generalnego wykonawcę. Można to zrobić po uzyskaniu decyzji (przede wszystkim pozwolenia na budowę), a przede wszystkim po odebraniu większości projektów od architektów.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1918,co-dalej-z-ogrodem-saskim-wraca-temat-odbudowy-to-serce-warszawy"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nielegalna przebudowa zabytkowej PAST-⁠y. Ktoś próbował dobudować piętro w symbolu Powstania. Szkoda sięga 2 mln zł]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</guid>
            <pubDate>Wed, 20 Aug 2025 13:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-czeka-samowola-w-budynku-past-y-ktos-probowal-zbudowac-prowizoryczne-pietro-w-stuletnim-zabytku-1749475748.png</url>
                        <title>Nielegalna przebudowa zabytkowej PAST-⁠y. Ktoś próbował dobudować piętro w symbolu Powstania. Szkoda sięga 2 mln zł</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</link>
                    </image><description>Ikona Warszawy z początku XX wieku, budynek PAST-y, był nielegalnie przebudowywany. Jak zobaczyliśmy, na piątym piętrze ktoś spróbował zbudować dodatkowy poziom. Nie miał pozwolenia na budowę, ani zgody konserwatora. Sprawa jest obecnie w sądzie. - Szkoda sięga prawdopodobnie blisko 2 mln zł - tłumaczy obecny zarządca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>W nocy z 19 na 20 sierpnia 1944 roku Powstańcy </i><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><i>z 6 kompanii „Wawer” batalionu „Kiliński” przeprowadzili zakończony sukcesem szturm na zajętą przez hitlerowskie wojska PAST-ę.</i></span><i> W rocznicę odzyskania budynku przypominamy nasz tekst z czerwca tego roku.</i></p><p>Dość osobliwego odkrycia dokonali miejscy urzędnicy w historycznym budynku PAST-y, przy ul. Zielnej. Okazało się, że<strong> ktoś – samowolnie – próbował dobudować kondygnację.</strong> Przypomnijmy, PAST-a to zabytkowy kompleks zbudowany w latach 1904-1910, gdzie swego czasu mieściła się najnowocześniejsza centralna telefoniczna, szwedzkiego towarzystwa Cedergren.</p><p>Budynek-ikona, nazywany czasem pierwszym wysokościowcem w Warszawie (51,5 metra), wzorowano na amerykańskich wieżowcach. Ważną rolę odegrał w czasie Powstania Warszawskiego. Zdobycie PAST-y stanowiło jeden z największych sukcesów Armii Krajowej. Na szczycie zawieszono biało-czerwoną flagę.</p><h2><strong>Samowola w budynku PAST-y. Próba budowy dodatkowego poziomu</strong></h2><p>Wróćmy do wspomnianego odkrycia.</p><figure class="image image_resized" style="width:50%;"><img style="aspect-ratio:2164/2885;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/06/13/PAST_building_in_Warsaw.jpg" width="2164" height="2885"><figcaption>Budynek PAST-y. Źródło: domena publiczna</figcaption></figure><p>Samowola dotyczy piątego piętra (307 mkw.), gdzie przez wiele lat znajdowały się szafy centrali telefonicznej. To najwyższa (pod względem wysokości od podłogi do sufitu kondygnacja budynku). Jak usłyszeliśmy, kilka lat temu, poprzedni najemca za zgodą ówczesnego zarządcy, na własną rękę próbował dokonać przebudowy. Dopytaliśmy obecnego zarządcę o szczegóły.&nbsp;</p><blockquote><p>- W marcu 2021 roku ówczesny Zarządca Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego (tu pada imię i nazwisko - red.) wynajął V piętro spółce „Przestrzeń Walcząca”, która w porozumieniu z nim przeprowadziła rozbiórkę wnętrza V piętra budynku PAST-y w zamiarze dobudowania dodatkowego piętra. <strong>Działał samodzielnie i bez jakichkolwiek zezwoleń budowlanych.</strong> Usunięto z V piętra prawie wszystko pozostawiając jedynie zewnętrzne ściany. <strong>Szkoda, którą spowodowano, sięga prawdopodobnie blisko 2 mln złotych</strong> - wyjaśnia dr Krzysztof Pajączek z Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, która zarządza zabytkowym budynkiem PAST-y.&nbsp;</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3200,mlyn-michla-na-sprzedaz-miasto-rezygnuje-z-zabytku-a-mial-byc-tam-dom-rzemiosla"></oembed></figure><p><strong>Wspomniany najemca w środku zaczął stawiać konstrukcję pod dodatkową kondygnację. </strong>Prace musiały być prowadzone przez dłuższy czas, ponieważ jej szkielet był niemal gotowy (co widać na zdjęciach). Wiercono w zabytkowej tkance, na filarach stanęły dodatkowe podpory. Wszystkie działania odbywały się bez zezwolenia budowlanego i bez zgody konserwatora. Nie wiedziała o nim także Rada Fundacji.&nbsp;</p><p>Wspomniany zarządca (imię i nazwisko do wiadomości redakcji - red.) został usunięty z funkcji w sierpniu 2022 roku. Następnie powołano nowy zarząd, który utrzymał się niecały rok. W międzyczasie trwał spór o władzę. Po wygranym procesie nadzór nad fundacją przejął Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, co poskutkowało wymianą władz. Rada Fundacji poleciła szybką weryfikację i efektywną komercjalizację pomieszczeń.</p><p>Nowy zarząd złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodziło o, tu cytat, „wielką szkodę majątkową” związaną ze wspomnianą rozbiórką. Wspomniano także o stracie niemal 800 tys. zł w postaci utraconego czynszu. Trzecim zarzutem było wynajęcie, zdaniem nowego zarządu znacznie poniżej wartości, pomieszczeń Fundacji „Ordo Iuris”. Pisano również o „ryzyku katastrofy budowlanej”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/06/09/kolaż 2 (94).png" alt="wnętrza PAST-y" width="1920" height="1080"><figcaption>Wnętrza PAST-y / Piotr Wróblewski, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Zawiadomienie do prokuratury złożono we wrześniu 2023 roku. Na początku sprawa została umorzona, ale Fundacja odwołała się do Sądu Okręgowego w Warszawie, który nakazał przeprowadzenie postępowania karnego. - <i>W dniu 26 marca 2025 roku Prokuratura podjęła postanowienie o zawieszeniu śledztwa, by przeprowadzić dowód z opinii biegłego z zakresu rachunkowości. Prokuratura bowiem przewiduje, że na tę opinię będzie musiała oczekiwać dość długo</i> - tłumaczy Krzysztof Pajączek.&nbsp;</p><p>Z uwagi na to, że sprawa jest przedmiotem prokuratorskiego śledztwa, nie podajemy imienia i nazwiska osoby pozwanej.</p><h2><strong>Czy PAST-a jest bezpieczna?</strong></h2><p>Po odkryciu miasto dokładnie sprawdziło budynek, pod kątem trwałości. Na szczęście okazało się, że samowola nie wpłynęła znacząco na stan techniczny PAST-y. Budynek nie będzie wymagał generalnego remontu, jednak dodane elementy trzeba będzie rozebrać.&nbsp;</p><blockquote><p>- Powstały działania, które mogłyby zaburzyć tę (historyczną tkankę budynku – red.). Zdecydowaliśmy się zatem wynająć piętra dla miejskich instytucji – przekazała Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydent Warszawy. Dom Spotkań z Historią przeniesie część swojej działalności właśnie do PAST-y. Zajmie dwa dodatkowe piętra: czwarte i piąte.</p></blockquote><p>- <i>Z czynszów trudno byłoby ten budynek zachować. Jesteśmy gotowi wesprzeć finansowo zachowanie tych pięter i tego budynku</i> - słyszymy od urzędników.</p><p>Służby konserwatorskie na razie nie komentują tej sytuacji także dlatego, że sprawa jest przedmiotem zainteresowania prokuratury.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3362,muzeum-powstania-warszawskiego-do-rozbudowy-rzad-przyznal-na-nia-100-mln-zl-odchudzilismy-ten-projekt"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Świętowanie z żołnierzami w Sulejówku. Wielki pokaz wyposażenia militarnego Wojska Polskiego]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3964,swietowanie-z-zolnierzami-w-sulejowku-wielki-pokaz-wyposazenia-militarnego-wojska-polskiego</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3964,swietowanie-z-zolnierzami-w-sulejowku-wielki-pokaz-wyposazenia-militarnego-wojska-polskiego</guid>
            <pubDate>Fri, 15 Aug 2025 12:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-na-15-sierpnia-swietowanie-z-zolnierzami-w-sulejowki-wielki-pokaz-wyposazenia-militarnego-wojska-1755177180.jpg</url>
                        <title>Świętowanie z żołnierzami w Sulejówku. Wielki pokaz wyposażenia militarnego Wojska Polskiego</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3964,swietowanie-z-zolnierzami-w-sulejowku-wielki-pokaz-wyposazenia-militarnego-wojska-polskiego</link>
                    </image><description>Święto Wojska Polskiego, 105. rocznica Bitwy Warszawskiej, 5-lecie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku to powody do wielkiego świętowania. Od 15 do 17 sierpnia zaplanowano różnorodny program wydarzeń w tej podwarszawskiej miejscowości. Obecni będą m.in. żołnierze, którzy zaprezentują sprzęt wojskowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W dniach 15-17 sierpnia na terenie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku odbędą się różne wydarzenia, mające na celu uczczenie 5-lecie otwarcia nowego budynku tej placówki, a także Święta Wojska Polskiego, 105. Rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 i 100-lecia Polskiego Radia. Część wydarzeń jest bezpłatna, na niektóre wymagana jest darmowa wejściówka, a niektóre punkty programu są odpłatne. Muzeum zaplanowało połączyć styl retro ze współczesnością. Podczas świętowania będzie można spotkać żołnierzy Wojska Polskiego i Wojsk Obrony Terytorialnej.&nbsp;</p><h2>15-16 sierpnia</h2><p>Każdego dnia podczas wydarzeń&nbsp;<span style="color:windowtext;">1. Dywizja Piechoty Legionów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego</span><strong>&nbsp;</strong>będzie prezentować różnorodne wyposażenie, w tym Węzłowy Wóz Kablowy, Mobilny Moduł Stanowiska Dowodzenia.</p><p>W piątek i w sobotę&nbsp;<span style="color:windowtext;">18. Stołeczna Brygada Obrony Terytorialnej</span><strong>&nbsp;</strong>na swoim stanowisku udostępni m.in.: hełmy do przymierzenia oraz elementy uzbrojenia do obejrzenia z bliska.</p><p>W te same dni<strong>&nbsp;</strong><span style="color:windowtext;">1. Warszawska Brygada Pancerna im. gen. Tadeusza Kościuszki</span>&nbsp;pokaże zaś lekki pojazd rozpoznawczy LPR Legwan (na wyposażeniu WP od 2024 r.) i mobilny moździerz MS120 RAK.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta"></oembed></figure><p><span style="color:windowtext;">Centrum Rozpoznania i Wsparcia Walki Radioelektronicznej im. gen. bryg. Jana Kowalewskiego w Grójcu</span>&nbsp;umożliwi skorzystanie ze strzelnicy elektronicznej.</p><p><span style="background-color:white;color:windowtext;">5 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej na swoim stanowisku promocyjnym zaprezentuje&nbsp;</span><span style="color:windowtext;">uzbrojenie żołnierza i lekki sprzęt.</span></p><h2><span style="color:windowtext;">15 sierpnia</span></h2><p>15 sierpnia (ok. 11:30, 12:00) odbędzie się pokaz umiejętności psów wyszkolonych, przygotowany przez <strong>Wojskowy Ośrodek Farmacji i Techniki Medycznej w Celestynowie. </strong>To jedyna jednostka w Polsce, która zajmuje się <strong>przygotowaniem psów służbowych dla Sił Zbrojnych RP</strong>.</p><p>Również w piątek&nbsp;<span style="color:windowtext;"><strong>Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej</strong></span><strong> </strong>zademonstruje kołowy transporter opancerzony ROSOMAK.</p><p><span style="color:#333333;">Inne stanowisko – <strong>„Halo, tu radio! Nadajemy, proszę Państwa!”</strong> to</span> specjalnie zaaranżowane retro studio radiowe, gdzie będzie można zostać na moment przedwojennym prezenterem i zrealizować własne nagranie radiowe inspirowane językiem z dawnych lat. Będzie też szansa na zbudowanie małego, działającego odbiornika radiowego.</p><p>Na stanowisku Narodowego Muzeum Techniki będzie można zapoznać się <strong>z historią radia w Polsce</strong>. Odbędą się pokazy działania odbiornika detektorowego&nbsp;<span style="color:#333333;">DETEFON. Będzie też okazja, by zobaczyć<i>&nbsp;</i></span>aparaty radiowe z lat 30. XX w.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3906,tysiace-zolnierzy-na-warszawskim-lotnisku-cwicza-przed-15-sierpnia-bylismy-na-treningu-defilady"></oembed></figure><p>Za okazaniem wejściówki będzie też można obejrzeć <span style="color:#333333;">wystawę stałą „Dla Rzeczypospolitej. Józef Piłsudski 1867 – 1935”</span>, która ukazuje zarówno biografię głównego bohatera, jak i jego epokę. Za darmo będzie też można zwiedzić plenerową <span style="color:#333333;">wystawę „Historia na dwóch kołach!”, ukazującą zabytkowe rowery<strong>&nbsp;</strong></span>z lat 20. i 30. XX wieku. To dobrze zachowane przedwojenne pojazdy różnych marek. Członkowie&nbsp;<span style="color:#333333;">Stowarzyszenia Rowery Zabytkowe Zabrze</span> w epokowych strojach opowiedzą m.in. o poszczególnych modelach, historii i wyposażeniu.</p><p>Na placu przed głównym wejściem do muzeum będzie dostępna plenerowa wystawa czasowa <span style="color:#333333;">pt.&nbsp;</span><strong>„</strong><span style="color:#333333;"><strong>Szef Komendanta. Rzecz o Kazimierzu Sosnkowskim”</strong></span>. Jest ona poświęcona jednemu z patronów 2025 roku. Sejm docenił tego polskiego generała w 140. rocznicę jego urodzin. Był on jednym z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego.</p><p>Ponadto będzie też przygotowana przestrzeń do odpoczynku i zabawy:<strong> </strong><span style="color:#333333;">Strefa rodzinnego relaksu</span> i <span style="color:#333333;">Strefa dla małych dzieci.</span><br><span style="color:#333333;">„Światła! Kamera! Akcja! Moda w starym kinie” to tytuł widowiska – ze strojami wzorowanymi na tych znanych z ekranów polskich kin lat 30. XX wieku –</span> który odbędzie się o 12:30.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3936,abramsy-leopardy-k2-do-wesolej-sciagnieto-sprzet-wojskowy-z-calej-polski"></oembed></figure><p>To nie jedyne atrakcje kostiumowe. O 15:30 będzie można obejrzeć pokaz mody pt. „<span style="color:#333333;">Lata 30., lata 40.? Styl i elegancja!</span>”. Będzie można zobaczyć eleganckie, stylowe i przedwojenne kreacje z lat 1930–1945. Niektóre kostiumy są oryginalne sprzed niemal stu lat, a niektóre są szyte na bazie historycznych wykrojów i oryginalnych materiałów.</p><p>O godz. 19:00 z okazji 5-lecia <span style="color:#333333;">kompleksu muzealnego w Sulejówku odbędzie się symboliczny toast i poczęstunek tortu.</span></p><p>O 19:30 wystąpi <span style="color:#333333;">Jazz Band Młynarski-Masecki</span>, który zagra <strong>utwory z lat 30. i 40. XX w. w nowoczesnych aranżacjach jazzowych</strong>.</p><h2>16 sierpnia&nbsp;</h2><p>W sobotę pod hasłem <span style="color:#333333;">U Piłsudskich w „Milusinie”</span>&nbsp;odbędzie się zwiedzanie dworku i ogrodu z przewodnikiem. Limit miejsc jest ograniczony, a wejście za okazaniem biletu. Dworek „Milusin” to dom rodzinny Piłsudskich, który został odtworzony z dbałością o detale.</p><p>Tego dnia również będą dostępne wystawy.&nbsp;</p><p>O 14:00 za okazaniem bilety będzie można uczestniczyć w spacerze tematycznym „<span style="color:#333333;">Od strzelców do żołnierzy II RP – co nosili ze sobą legioniści?</span>” wraz z przewodnikiem. Opowie on m.in. o początkach kształtowania się polskiej armii, o wyposażeniu formacji utworzonych pod zaborami, o żołnierskim wyposażeniu, broni i codzienności żołnierzy epoki Józefa Piłsudskiego, o bitwie Legionów Polskich pod Kostiuchnówką, o przemieszczaniu się wojsk podczas wojny polsko-bolszewickiej.<br>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3915,proba-generalna-wojska-na-wislostradzie-trasa-przejechaly-tysiace-ton-sprzetu"></oembed></figure><p>W sobotę wieczorem w ramach „Kina Letniego u Piłsudskich” zostanie wyświetlona&nbsp;<span style="background-color:white;color:#333333;">ekranizacja powieści z dwudziestolecia międzywojennego pt. „Zaklęte rewiry”</span> autorstwa Tadeusza Kurtyki.&nbsp;</p><p>W niedzielę będą wciąż dostępne wystawy oraz odbędą się spacery i <span style="background-color:white;color:#333333;">zwiedzanie ogrodu historycznego z przewodnikiem</span>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3895,pomnik-bitwy-warszawskiej-nigdy-nie-powstanie-wydano-na-niego-1-6-mln-zl"></oembed></figure><p>&nbsp;</p><p>Idea utworzenia Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku powstała w 2008 r. K<span style="color:rgb(47,47,47);">amień węgielny pod budowę placówki wmurowano w listopadzie 2016 r. w obecności ówczesnego prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz ówczesnego ministra kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotra Glińskiego. Uroczyste otwarcie odbyło się 14 sierpnia 2020 r.&nbsp;</span></p> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Z Niepokalanowa przez Pawlak do Auschwitz. 84. rocznica śmierci ojca Maksymiliana Kolbego]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3958,z-niepokalanowa-przez-pawlak-do-auschwitz-84-rocznica-smierci-ojca-maksymiliana-kolbego</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3958,z-niepokalanowa-przez-pawlak-do-auschwitz-84-rocznica-smierci-ojca-maksymiliana-kolbego</guid>
            <pubDate>Thu, 14 Aug 2025 18:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-z-niepokalanowa-przez-pawlak-do-auschwitz-84-rocznica-smierci-o-kolbego-1755166211.jpg</url>
                        <title>Z Niepokalanowa przez Pawlak do Auschwitz. 84. rocznica śmierci ojca Maksymiliana Kolbego</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3958,z-niepokalanowa-przez-pawlak-do-auschwitz-84-rocznica-smierci-ojca-maksymiliana-kolbego</link>
                    </image><description>14 sierpnia przypada 84. rocznica śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego (Rajmund Kolbe), który zginął w nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady KL Auschwitz, oddając życie za drugiego człowieka. Zakonnik ten był związany z okolicą Warszawy. W Teresinie w 1927 roku założył klasztor-wydawnictwo pod nazwą Niepokalanów. Franciszkański klasztor i sanktuarium mieści się we wsi Paprotnia w gminie Teresin, w powiecie sochaczewskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Rajmund urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli. Miał czterech braci, z czego dwoje zmarło w wieku niemowlęcym. <span style="background-color:white;color:#212529;">W 1907 r. w wieku 13 lat rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów we Lwowie. Po jego ukończeniu podjął decyzję wstąpić do zakonu franciszkanów konwentualnych, a wraz z habitem przyjął imię Maksymilian.&nbsp;</span>Później został wysłany do klasztoru w Krakowie, a następnie do Rzymu, gdzie studiował w latach 1912-1919.&nbsp;<span style="background-color:white;color:#373737;">Uzyskał doktorat z filozofii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim oraz doktorat z teologii&nbsp;</span>na Papieskim Uniwersytecie św. Bonawentury.&nbsp;</p><h2>Pobyt we Włoszech i w Japonii</h2><p><span style="background-color:white;color:#212529;">Przy składaniu uroczystych ślubów zakonnych 1 lutego 1914 r. zakonnik przyjął też imię Maria</span>. Święcenia kapłańskie przyjął 28 kwietnia 1918 roku w kościele św. Andrzeja della Valle w Rzymie.</p><p>W lipcu 1919 roku wrócił z Włoch do Polski, a w 1922 r. założył czasopismo „Rycerz Niepokalanej”. Zaś w 1927 roku w Teresinie pod Warszawa założył&nbsp;<span style="background-color:white;color:#212529;">klasztor-wydawnictwo Niepokalanów.&nbsp;</span>Wydawano tam czasopismo, a także formowano i przygotowywano zakonników do wyjazdów na misje.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy"></oembed></figure><p>O. Kolbe powierzył dalsze prowadzenie dzieła zakonnikom i wyruszył z kilkoma współbraćmi na misje do Azji. W kwietniu 1930 r. dotarł do Japonii, gdzie przyjął go biskup Nagasaki. Choć nie znał języka, już miesiąc później ukazał się pierwszy numer japońskiego „Rycerza Niepokalanej”. Wkrótce na obrzeżach miasta powstał klasztor nazwany Ogrodem Niepokalanej, a wraz z nim Małe Seminarium, nowicjat oraz studium filozoficzno-teologiczne. Nakład japońskiego wydania czasopisma sięgnął 50 tys. egzemplarzy.</p><p>W 1936 r. wrócił do Polski, w okresie największego rozkwitu Niepokalanowa, gdzie mieszkało już 800 zakonników. „Rycerz Niepokalanej” osiągał nakład 750 tys., a niekiedy nawet milion egzemplarzy. Dzieło Rycerstwa Niepokalanej rozwijało się na całym świecie. W 1936 r. franciszkanin pojechał do Berlina, aby zapoznać się z telewizją, a w 1938 r. radiostacja działała już w Niepokalanowie. Do tego bracia wydawali „Mały Dziennik” – katolicką gazetę codzienną o ogólnopolskim zasięgu. Jednak wybuch II wojny światowej przerwał dynamiczny rozwój klasztoru pod Warszawą.</p><h2>II wojna światowa</h2><p><span style="background-color:white;color:#212529;">W czasie II wojny światowej o. Kolbe przyjmował tam uciekinierów, chorych i głodnych. We wrześniu 1939 roku franciszkanin został wywieziony do obozu na terenie Niemiec, po czym został zwolniony z obozu w Ostrzeszowie. Niemcy zatrzymali go ponownie 17 lutego 1941 r.</span> Gestapo przewiozło go do więzienia Pawiak w Warszawie, po czym 28 maja do Auschwitz.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/661,do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi"></oembed></figure><p>Pod koniec lipca uciekł stamtąd jeden z więźniów, a Niemcy w odpowiedzi na to wybrali 10 osób na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek, który smucił się, że zostawi żonę i dzieci. Gdy jego westchnienia usłyszał o. Kolbe, to zgłosił się za niego na śmierć. Zakonnik wyszedł z szeregów, podszedł do „<span style="background-color:white;color:#212529;">Lagerfuhrera” Fritzscha</span> i próbował ucałować jego dłoń. Niemiec zapytał tłumacza słowami: „<i>Czego życzy sobie ta polska świnia?”.</i> Franciszkanin wskazał ręką na Gajowniczka, sygnalizując, że chce oddać za niego życie. Fritzsch wskazał mężczyźnie, aby wyszedł z szeregu, a jego miejsce zajął duchowny. Skazanych na śmierć odprowadzono do bunkru głodowego.&nbsp;</p><h2>Śmierć o. Kolbego</h2><p><span style="background-color:white;color:#212529;">Bruno Borowiec, tłumacz z niemieckiego obozu w Auschwitz wspominał później, że o. Kolbe leżał w celi rozebrany i czekał na śmierć głodową. W środku panował zaduch i znajdowało się tam jedynie wiadro. Ze wspomnień wynika też, że zakonnik nadal się modlił i przyłączali się do niego inni więźniowie, również z pobliskich cel. Zmarł po dwóch tygodniach zabity zastrzykiem fenolu. Borowiec wspominał też, że gdy miał wynieść jego ciało, to „siedział na posadzce oparty o ścianę i miał oczy otwarte”. &nbsp;</span></p><blockquote><p>-&nbsp;Wzrok o. Kolbe był zawsze dziwnie przenikliwy. SS-mani go znieść nie mogli i krzyczeli: Patrz na ziemię, nie na nas! Pewnego razu podziwiając jego męstwo za życia mówili między sobą: „Takiego klechy jak ten nie mieliśmy tu jeszcze. To musi być nadzwyczajny człowiek” – opowiadał tłumacz z niemieckiego obozu koncentracyjnego.</p></blockquote><h2>Polski zakonnik doceniany na całym świecie</h2><p>Dzień przed rocznicą śmierci o. Kolbego w kinie Luna w Warszawie odbyła się premiera filmu pt. „Triumf Serca”, dedykowanego właśnie postaci zakonnika. Film amerykańskiej produkcji opowiada o ostatnich 14 dniach życia franciszkanina i jego poświęceniu w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Te dramatyczne sceny przepleciono retrospekcjami z Niepokalanowa i Japonii.&nbsp;</p><p>W postać franciszkanina wcielił się Marcin Kwaśny. Wśród międzynarodowej obsady znaleźli się też inni polscy aktorzy, w tym Radosław Pazura i Lech Dyblik. Reżyserem zaś był&nbsp;<span style="background-color:white;color:#080809;">Anthony D’Ambrosio.</span> Nagrania odbywały się też w ciężkich warunkach – w ciemniej, chłodnej i wilgotnej z celi. Aktorzy w celu, choć drobnego odczucia głodu więźniów w dni nagrań spożywali minimalne posiłki.</p><p>S<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">pecjalny pokaz filmu z udziałem ekipy filmowej z USA odbędzie się też w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Niepokalanowie 14 sierpnia po mszy świętej o godzinie 18.</span></p><p>Do postaci polskiego zakonnika odniósł się też w środę podczas audiencji generalnej papieża Leon XIV.</p><blockquote><p>- <span style="background-color:white;color:#373737;">Pozdrawiam pielgrzymów polskich. W przededniu liturgicznego wspomnienia św. Maksymiliana Marii Kolbego zachęcam was, abyście czerpali wzór z jego heroicznej postawy poświęcenia dla drugiego człowieka. Za jego wstawiennictwem błagajcie Boga o pokój dla wszystkich narodów doświadczających tragedii wojny – powiedział biskup Rzymu, zwracając się do Polaków zgromadzonych w Watykanie.</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3828,prezydent-duda-i-trzaskowski-uczcili-powstanie-warszawskie-odznaczono-kombatantow"></oembed></figure><p>17 października 1971 r. papież Paweł VI ogłosił ojca Maksymiliana błogosławionym, a 22 marca 1972 r. polskie władze państwowe uhonorowały go pośmiertnie Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. 10 października 1982 r. papież Jan Paweł II kanonizował o. Kolbego.</p> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Słynny „Grzybek” na stacji Warszawa Zachodnia po remoncie. Powinna być tam restauracja, a może muzeum?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3951,slynny-grzybek-na-stacji-warszawa-zachodnia-po-remoncie-powinna-byc-tam-restauracja-a-moze-muzeum</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3951,slynny-grzybek-na-stacji-warszawa-zachodnia-po-remoncie-powinna-byc-tam-restauracja-a-moze-muzeum</guid>
            <pubDate>Wed, 13 Aug 2025 15:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-slynny-grzybek-na-stacji-warszawa-zachodnia-po-remoncie-powinna-byc-tam-restauracja-a-moze-muzeu-1755087900.jpg</url>
                        <title>Słynny „Grzybek” na stacji Warszawa Zachodnia po remoncie. Powinna być tam restauracja, a może muzeum?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3951,slynny-grzybek-na-stacji-warszawa-zachodnia-po-remoncie-powinna-byc-tam-restauracja-a-moze-muzeum</link>
                    </image><description>„Grzybek” na stacji Warszawa Zachodnia został wyremontowany. To dawne stanowisko pracy dyżurnych ruchu, które odznacza się nietypową architekturą. Miłośnicy kolei chcieliby tam sali historycznej. Kolejarze na razie wstrzymują się od odpowiedzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W czasie remontu stacji Warszawa Zachodnia, kolejarze przenieśli stanowisko dyżurnych ruchu do nowego budynku. Było to w maju ubiegłego roku. Wtedy charakterystyczny „grzybek” stracił swoją funkcję. Od roku 1965 roku to w tym miejscu kierowano ruchem na jednej z największych stacji w Polsce.</p><p>Konstrukcja przy ul. Tunelowej 8 została opracowana w Biurze Projektów Kolejowych. Zastąpiła starczą nastawnię z lat 30. Obiekt ten, w środowisku miłośników kolei, uważany jest za kultowy ze względu na swoją architekturę. Wygląda niczym spodek unoszący się na specjalnej nodze. W 2023 roku nastawnia została wpisana do rejestru zabytków.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3711,ruszyly-odbiory-podziemnego-przejscia-na-dworcu-zachodnim-pasazerowie-odetchna-z-ulga"></oembed></figure><p>W następnym roku już po wyprowadzce dyżurnych, „grzybek” przeszedł generalny remont, za który odpowiadał Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.&nbsp;</p><blockquote><p>-&nbsp;<span style="background-color:white;color:#080809;">Podczas remontu wykonano szereg prac, m.in. osuszenie budynku, odtworzenie sufitów podwieszanych, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, wymianę elementów wodno-kanalizacyjnych i instalacji grzewczej – piszą służby konserwatorskie.</span></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1536;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/13/531808460-1220705480069875-1071290694798343423-n.jpg" width="2048" height="1536"><figcaption>mat. pras. / Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków</figcaption></figure><h2><strong>Co stanie się z „grzybkiem”? To idealne miejsce na restaurację albo muzeum&nbsp;</strong></h2><p>Koniec remontu to początek pytań o przyszłość tego miejsca. Miłośnicy kolei chcieliby, żeby w „grzybku” znalazła się sala historyczna. Jak widać na załączonych zdjęciach, w największym pomieszczeniu zachowano urządzenia służące dawniej do kierowania ruchem.</p><p>Innym pomysłem na to miejsce mogłaby być restauracja. Z „grzybka” doskonale widać ruch kolejowy daleko poza stacją Warszawa Zachodnia. Poza tym sam punkt, z racji swojego nietypowego wyglądu oraz rozległych przeszkleń, mógłby stać się popularnym miejscem na mapie gastronomicznej miasta.</p><p>Zapytaliśmy PKP PLK o plany dotyczące tego miejsca. W rozmowie usłyszeliśmy, że sprawa „grzybka” wymaga dokładnego sprawdzenia. Do chwili publikacji tego artykuły nie otrzymaliśmy żadnego oficjalnego stanowiska spółki w sprawie przyszłości tego miejsca. Wcześniej kolejarze przyznawali, że „grzybek” będzie pełnił funkcje pomieszczenia gospodarczego. <strong>Czy to aby nie zmarnowany potencjał?&nbsp;</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3718,remont-linii-srednicowej-pochlonie-10-mld-zl-wezel-przesiadkowy-na-ochocie-tunele-i-miejsce-na-wiezowce-a-kiedy-poczatek"></oembed></figure><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lata opóźnień budowy Muzeum Bitwy Warszawskiej. W końcu placówka w Ossowie zostanie otwarta]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta</guid>
            <pubDate>Wed, 13 Aug 2025 11:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-jest-data-otwarcia-placowki-w-ossowie-1754314532.jpg</url>
                        <title>Lata opóźnień budowy Muzeum Bitwy Warszawskiej. W końcu placówka w Ossowie zostanie otwarta</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta</link>
                    </image><description>Po latach opóźnień związanych z budową Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 r. zostanie ono otwarte 16 sierpnia. Odbędzie się to dziś po 105. rocznicy tego wydarzenia historycznego. Natomiast 15 sierpnia będą się specjalne uroczystości w Ossowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>15 sierpnia – w rocznicę „Cudu nad Wisłą” oraz w święto Wojska Polskiego – zostanie zainaugurowany <span style="background-color:white;">„Park Kulturowy Ossów Wrota Bitwy Warszawskiej 1920 roku” (nazwa skrócona „Ossów – Wrota Bitwy Warszawskiej 1920 roku”)</span>. <strong>Muzeum to będzie można zwiedzać od następnego dnia, czyli od 16 sierpnia. </strong>Obiekt nie jest jeszcze dostępny, bo teren wciąż pozostaje otoczony ogrodzeniem i ma zapewnioną ochronę – to już z daleka można dostrzec coś więcej niż tylko budynek. Przed siedzibą muzeum można dostrzec amfiteatr, który ma służyć m.in. do przedstawiania rekonstrukcji historycznych. Na wzniesieniu obszaru znajdują się też dwa ogromne słupy z powiewającymi flagami narodowymi.&nbsp;</p><h2><span style="background-color:white;">„Park Kulturowy Ossów Wrota Bitwy Warszawskiej 1920 roku”&nbsp;</span></h2><p>Placówka mieści się tuż przy Cmentarzu Poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 r. na terenie Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej. Nieopodal mieści się też tablica <span style="background-color:white;">przy tablicy Pamięci Polskich Oficerów zamordowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3264/1836;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/ossow-3.jpg" width="3264" height="1836"><figcaption>Cmentarz Poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 r. w Ossowie (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure><p>Powierzchnia muzeum liczy&nbsp;<strong>4,8 tys. m kw</strong>. Obiekt mieści się na wzniesieniu powstałym z nasypu ziemnego o wysokości 17 m. Do gmachu prowadzi <strong>aleja zwycięstwa o długości 500 m</strong>. Na terenie znajdują się też <strong>dwa maszty flagowe o wysokości 70 m</strong>. Zbudowano także taras widokowy i amfiteatr. Budynek muzealny składa się z 4 kondygnacji, gdzie przygotowano sale z ekspozycją historyczną, sale kinowe, konferencyjne i edukacyjne, pomieszczenia biurowe oraz sklepik muzealny i kawiarnię.&nbsp;</p><p>Głównym inwestorem placówki jest Muzeum Wojska Polskiego, a wykonawcą spółka AMW SINEVIA. Koncepcję przygotował architekt Czesław Bielecki wraz ze swoją pracownia Dom i Miasto. Konsultacje historyczne zrealizował Andrzej Nowak. Według początkowych szacunku realizacja projektu miała kosztować ok. 200 mln zł, ale później <strong>koszt wzrósł do ok. 300 mln zł.&nbsp;</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1720/1068;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/17/6502bc199e081-mbw-6.jpg" alt="" width="1720" height="1068"><figcaption>Wnętrze Muzeum Bitwy Warszawskiej w Ossowie. Źródło: DiM’84 Dom i Miasto Czesław Bielecki</figcaption></figure><h2>Opóźnienia w budowie</h2><p>Trzeba jednak przypomnieć, że muzeum powstało po latach opóźnień.<strong> Porozumienie ws. budowy placówki jako&nbsp;Muzeum Wojska Polskiego zostało zawarte 14 sierpnia 2017 roku w Centrum Informacji Turystyczno-Historycznej w Ossowie. </strong>Na dokumencie podpis złożyli wówczas ówcześni: minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, a także wicewojewoda mazowiecki Sylwester Dąbrowski, starosta wołomiński Kazimierz Rakowski, burmistrz Wołomina Elżbieta Radwan i burmistrz Zielonki Grzegorz Dudzik.</p><p>W sierpniu 2018 roku ówczesny szef MON Mariusz Błaszczak zapewniał, że <strong>muzeum zostanie oddane do użytku podczas 100-lecia Bitwy Warszawskiej.</strong> Tak się jednak nie stało. Ze względu na brak rozpoczęcia prac i brak perspektywy otwarcia muzeum na stulecie MON zaproponowało nową koncepcję projektu. Szef Stołecznego Zarządu Infrastruktury — płk Dariusz Maciąg tłumaczył, że z powodu niemożliwości realizacji całej inwestycji pojawiła się propozycja wykonania mniejszego pawilonu multimedialnego na obszarze m.in. należących do gminy Wołomin.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3264/1836;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/ossow-2.jpg" width="3264" height="1836"><figcaption><span style="background-color:white;">Tablicy Pamięci Polskich Oficerów (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)&nbsp;</span></figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3840,ryszard-cholewa-ps-rysiek-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym"></oembed></figure><p>Pomysł ten nie zyskał jednak poparcia.&nbsp;Burmistrz Wołomina Elżbieta Radwan i większość radnych zdecydowali się pozostać przy pierwotnej koncepcji dużego gmachu. Zrezygnowano z planu budowy mniejszego, tymczasowego pawilonu multimedialnego, uznając, że warto poczekać na kompleksowy obiekt.</p><p><strong>W lutym 2020 roku Stołeczny Zarząd Infrastruktury podpisał umowę z architektem Czesławem Bieleckim na opracowanie projektu Muzeum Bitwy Warszawskiej w Ossowie. </strong>3 lipca tego samego roku Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł wydał pozwolenie na budowę, a 9 lipca podpisano umowę z wykonawcą.</p><p><strong>3 sierpnia 2020 roku odbyło się symboliczne rozpoczęcie budowy</strong>. Podczas konferencji w Ossowie Mariusz Błaszczak zaznaczył, że celem muzeum jest popularyzacja wiedzy o „18. decydującej bitwie w dziejach świata”. Zapowiedziano wtedy, że obiekt ma powstać w dwa lata, a nad inwestycją będą czuwać instytucje związane z resortem obrony narodowej. To się właśnie nie udało.</p><figure class="media"><oembed url="http://raportwarszawski.pl/artykul/3845,zawyja-syreny-a-cale-miasto-sie-zatrzyma-flaga-z-kotwica-powstancza-juz-na-maszcie-wolnosci"></oembed></figure><p>Zaś w 2021 roku resort obrony zapewniał, że instytucja zostanie najpewniej otwarta w 2023 roku. Ani też w tym terminie prace nie zostały ukończone.</p><p>W 2023 roku warszawski oddział SARP rekomendował zwycięski projekt wystawy z jasno określoną trasą zwiedzania i uporządkowaną narracją: ekspozycja łączyła historyczne artefakty z elementami scenograficznymi, tworząc angażującą opowieść. Jednak konkurs został unieważniony, a pod koniec 2024 roku rozpoczęto nowy przetarg, po którym w lutym 2025 roku niezwykłą ekspozycję powierzono firmie Group AV. Szacowany koszt prac to około 12,9 mln zł brutto.</p><h2>Uroczystości rocznicowe "Cudu nad Wisłą"</h2><p>Poza oficjalnym otwarciem muzeum w Ossowie w najbliższym czasie w powiecie wołomińskim odbędą się też inne uroczystości związane z 105. rocznicą Bitwy Warszawskiej.</p><p><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;"><strong>W Ossowie obchody rozpoczną się 14 sierpnia. </strong>O godz.</span><span style="color:#1B1B1B;"> </span><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">6:00 będzie celebrowana msza święta polowa w miejscu bohaterskiej śmierci ks. Ignacego Skorupki w intencji żołnierzy polskich poległych w walce. O godz. 17:00 odbędzie się spotkanie przy tablicach upamiętniających Pomoc Narodów w 1920 roku przy Samorządowej Instytucji Kultury w Ossowie. O 21:00 będzie mieć miejsce uroczysty Apel Poległych, a przy krzyżu upamiętniającym bohaterską śmierć ks. Ignacego Skorupki w Ossowie</span><span style="color:#1B1B1B;"> zostaną złożone wieńce. </span><span style="background-color:white;"><strong>15 sierpnia</strong>&nbsp;</span>o g. <span style="background-color:white;">8:00 zostanie odprawiona modlitwa poranna przy tym samym krzyżu, po czym o</span> <span style="background-color:white;">9:30 na terenie Sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej</span> chór &nbsp;„Z Potrzeby Serc” zagra koncert. Po czym o <span style="background-color:white;">10:00 bp Romuald Kamiński odprawi mszę świętą w lokalnym sanktuarium.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3264/1836;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/ossow-1.jpg" width="3264" height="1836"><figcaption>Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure><p><br><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Następnie o 11:45 odbędzie się Apel Poległych i złożenie wieńców na Cmentarzu Bohaterów 1920 roku. O 13:00 rozpoczną się XX Mistrzostwa Polskich Formacji Kawaleryjskich. W godzinach 13:00-21:00 odbędzie się festyn letni Ossów 2025 na boisku przy OSP w Ossowie</span><span style="color:#1B1B1B;">.</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Według zapowiedzi powiatu wołomińskiego&nbsp;<strong>16 sierpnia o 12:00 rozpocznie się wydarzenie związane z otwarciem Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie.&nbsp;</strong> Program obejmuje m.in. pokaz współczesnego sprzętu wojskowego, stoiska rekonstruktorów historycznych. O godz. 16:00 odbędzie się rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej — organizowana przez Fundację Grom. Siła i Honor.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3701,przygotowania-do-swieta-wojska-polskiego-w-programie-defilada-pokazy-militarne"></oembed></figure><p><br><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Kolejnego dnia,&nbsp;17 sierpnia między 12:00 a 19:00 będzie mieć miejsce wydarzenie patriotyczno-historyczne. W programie przewidziano m.in. pokaz współczesnego sprzętu wojskowego, stoiska rekonstruktorów historycznych.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#1B1B1B;">Ponadto, w Radzyminie 10 </span><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">sierpnia</span><span style="color:#1B1B1B;"> o godz. </span><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">16:00 zacznie się festiwal Operetkowo-Operowy na Mazowszu na terenie Sanktuarium Św. Jana Pawła II</span><span style="color:#1B1B1B;">. Na 15 sierpnia g. 7:00 zaplanowano XXXV Patriotyczne Loty Gołębi Pocztowych „Cud nad Wisłą”</span>.&nbsp; O <span style="background-color:white;">9:00 wystartuje 34. Bieg Półmaraton „Cud nad Wisłą” w parku Eleonory Czartoryskiej</span> Między <span style="background-color:white;">10:00 a 17:00 przy ul. Bartosza Głowackiego</span> będzie można oglądać wystawę sprzętu wojskowego. O g. <span style="background-color:white;">11:00 będzie mieć miejsce uroczyste otwarcie wystawy stałej w Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 w Radzyminie</span>. W godz. 13:00-20:00 będzie możliwość zwiedzania placówki.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3264/1836;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/ossow-4.jpg" width="3264" height="1836"><figcaption>Krzyż przy Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure><p><span style="color:#1B1B1B;">Wydarzenia zaplanowano też w </span><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Tłuszczu. 10 sierpnia w kościele Przemienienia Pańskiego o 10:15 zostanie odprawiona msza święta, a o 11:15 ulicami tej miejscowości pod pomnik Obrońcom Ojczyzny 1920</span><span style="color:#1B1B1B;"> przejdzie marsz.</span><span style="background-color:white;">Część oficjalna uroczystości, czyli Apel Poległych i złożenie kwiatów pod pomnikiem&nbsp;</span>odbędzie się <span style="background-color:white;">11:45.</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Obchody odbędą się też w Ząbkach. 13 sierpnia o 15:30 miejsko-parafialny chór Cantores Misericordiae zagra koncert w tamtejszym kościele pw. Świętej Trójcy, a o 16:00 w tej samej świątyni będzie celebrowana uroczysta msza święta. Po czym, o 16:50 wyruszy przemarsz na cmentarz parafialny Apel Poległych i przy Pomniku Poległych w Obronie Ojczyzny w sierpniu 1920 roku</span> zostaną złożone kwiaty.&nbsp;</p><p><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">O żołnierzach poległych w 1920 pamiętają też Marki. 14 sierpnia o g.</span><span style="color:#1B1B1B;"> </span><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">18:00 na cmentarzu parafialnym przy ul. Bandurskiego</span> <span style="background-color:white;">będzie mieć miejsce uroczysta msza święta polowa w intencji ojczyzny oraz Obrońców Przedmościa Warszawy 1920 roku. Następnie, o 19:00 pod pomnikiem żołnierzy z 1920 r. na cmentarzu parafialnym uroczystość zostanie zakończona Apelem Poległych wraz z oddaniem salwy honorowej</span>.&nbsp;W <span style="background-color:white;">Kobyłce zaś na Cmentarzu Parafialnym podobnie&nbsp;15 sierpnia 19:00 będą mieć miejsce uroczystości wraz ze złożeniem kwiatów na grobie Bohaterów Poległych w 1920 r.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3853,obchody-81-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-stolica-zatrzymala-sie-by-uczcic-bohaterow"></oembed></figure><p><br><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Wołomin natomiast przewiduje, że 14 sierpnia 2025 o północy 00:00 wyruszy III Piesza (Nocna) Pielgrzymka „Szlakiem 236. Pułku Piechoty” Warszawa–Ząbki–Ossów. Zbiórkę zapowiedziano na 13 sierpnia, godz. 23:45 przy VIII LO im. Władysława IV w Warszawie.</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1B1B1B;">Uroczyste obchody 105. rocznicy Bitwy Warszawskiej mają utrwalać pamięć o tych wydarzeniach historycznych oraz oddać hołd bohaterskim czynom Polaków w obronie ojczyzny.</span></p><p>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3828,prezydent-duda-i-trzaskowski-uczcili-powstanie-warszawskie-odznaczono-kombatantow"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zburzyć czy odrestaurować? Jak Mokotów ratuje modernistyczne perły przed zapomnieniem]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3931,zburzyc-czy-odrestaurowac-jak-mokotow-ratuje-modernistyczne-perly-przed-zapomnieniem</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3931,zburzyc-czy-odrestaurowac-jak-mokotow-ratuje-modernistyczne-perly-przed-zapomnieniem</guid>
            <pubDate>Tue, 12 Aug 2025 11:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zburzyc-czy-odrestaurowac-jak-mokotow-ratuje-modernistyczne-perly-przed-zapomnieniem-1754990924.jpg</url>
                        <title>Zburzyć czy odrestaurować? Jak Mokotów ratuje modernistyczne perły przed zapomnieniem</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3931,zburzyc-czy-odrestaurowac-jak-mokotow-ratuje-modernistyczne-perly-przed-zapomnieniem</link>
                    </image><description>Kamienica przy Dolnej 35 i oficyna pod numerem 37 to nie tylko cegły i tynk – to kawałek przedwojennej Warszawy, która przetrwała wojnę, ale teraz potrzebuje pomocy. Drugi etap rewitalizacji właśnie ruszył. Czy uda się przywrócić blask tym zapomnianym modernistycznym klejnotom?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To opowieść o przedwojennej Warszawie, która wciąż żyje w ich geometrycznych elewacjach i balkonach w nieparzystych osiach. <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(64,64,64);">Przy ulicy Dolnej czas zatrzymał się w latach 30. XX wieku. Dwie kamienice – Dom Marczewskich i oficyna Szajnbergów – przetrwały wojnę, socrealizm i dziką transformację, ale dziś potrzebują pomocy. </span>Powstały w latach 1936–1938 jako część Kolonii Sielce, modernistycznego osiedla, które miało być odpowiedzią na mieszkaniowy głód stolicy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3899,koniec-dekomunizacji-ulic-w-warszawie-chodzi-o-zabytki-i-problemy-firm"></oembed></figure><p>Dziś, niemal sto lat później, ich ściany noszą ślady historii: pęknięcia po wstrząsach wojennych, zniszczone tynki, zardzewiałe balustrady. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami Mokotowa rozpoczął właśnie drugi etap prac, które mają przywrócić im dawną świetność.</p><blockquote><p><i>- To nie tylko remont, ale przywracanie pamięci. Te budynki są świadkami życia codziennego przedwojennej Warszawy, ale też tragicznych wydarzeń Powstania Warszawskiego </i>— komentuje mokotowska radna Natalia Polubiec.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/12/kolaz-1-31.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Kamienice przy Dolnej 35 i 37. / fot. UD Mokotów</figcaption></figure><h2>Co zmieni rewitalizacja?</h2><p>Prace idą pełną parą, ale nie bez wyzwań. <strong>Konserwatorzy zabytków pilnują, by nie zatrzeć śladów przeszłości,</strong> a jednocześnie kamienice muszą dostosować się do współczesnych standardów.</p><blockquote><p>- <i>Dom Marczewskich to obiekt pod szczególną ochroną. Oficyna Szajnbergów, choć mniej znana, ma równie cenną modernistyczną formę</i> — tłumaczy Krzysztof Skolimowski, zastępca burmistrza Mokotowa.</p></blockquote><p>W planach jest <strong>nie tylko odnowienie elewacji i wzmocnienie murów,</strong> ale też głębsze zmiany m.in.:</p><ul><li>likwidacja przestarzałych instalacji gazowych,</li><li>montaż pochylni dla osób z niepełnosprawnościami,</li><li>modernizacja klatek schodowych.&nbsp;</li></ul><p>Czy uda się tutaj pogodzić nowoczesność z historycznym charakterem?</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/1200;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/12/ilustracja-2025-08-07-dolna-35-i-37-oficyna-4.jpeg" width="1600" height="1200"><figcaption>Kamienice przy Dolnej 35 i 37. / fot. UD Mokotów</figcaption></figure><h2>W przetargu aż siedem firm</h2><p>Przetarg na modernizację przyciągnął siedem firm, a rozpiętość ofert była spora – od 5,15 do niemal 7,5 mln zł. Ostatecznie wygrała firma Tomasz Orzechowski INWEST TOOR, która zaoferowała najkorzystniejsze warunki. Umowa podpisana, pieniądze zabezpieczone, ale czy to wystarczy?</p><p>W poprzednim etapie udało się naprawić dachy i wymienić stropy, ale teraz czeka bardziej skomplikowana część: odtworzenie detali, zabezpieczenie konstrukcji, modernizacja wnętrz. Harmonogram zakłada zakończenie prac do października 2026 roku, ale w tego typu projektach opóźnienia nie są rzadkością.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3900,przyczolek-grochowski-w-rejestrze-zabytkow-spor-o-pekin-miedzy-spoldzielnia-a-spolecznikami"></oembed></figure><h2>Ocalić, nie zabetonować</h2><p>Warszawa pełna jest zniszczonych kamienic, które czekają na swoją kolej. Niektóre nie doczekają się remontu i pójdą pod nóż deweloperów, którzy sukcesywnie wykupują działki na Ochocie, Woli i w Śródmieściu.</p><p>Modernizacja to też zawsze walka między przeszłością a teraźniejszością. Sukces nie polega na tym, by kamienice wyglądały jak nowe, ale by – mimo nowych instalacji i dostosowań – wciąż opowiadały swoją historię. Zadanie nie jest łatwe. <a href="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2712,na-pradze-polnoc-powstala-kamienica-studnia-jak-z-xix-wieku-okna-ma-prawie-tylko-od-frontu">W marcu tego roku mieszkańcy Pragi-Północ nie byli zadowoleni z remontu oficyny przy ul. Konopackiej, która również była restaurowana z udziałem konserwatora</a>. Jednak na Mokotowie prace nadal trwają, a czas pokaże, czy Mokotów okaże się godnym strażnikiem tego dziedzictwa.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1452/1174;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/12/ilustracja-2025-08-07-dolna-35-i-37-oficyna-wyremontowany-dach.jpeg" width="1452" height="1174"><figcaption>Odrestaurowane dachy kamienic. / fot. UD Mokotów</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Koniec dekomunizacji ulic w Warszawie? Chodzi o zabytki i problemy firm]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3899,koniec-dekomunizacji-ulic-w-warszawie-chodzi-o-zabytki-i-problemy-firm</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3899,koniec-dekomunizacji-ulic-w-warszawie-chodzi-o-zabytki-i-problemy-firm</guid>
            <pubDate>Sat, 09 Aug 2025 14:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-radny-srodmiescia-apeluje-o-dekomunizacje-dzielnica-wyjasnia-1754572033.jpg</url>
                        <title>Koniec dekomunizacji ulic w Warszawie? Chodzi o zabytki i problemy firm</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3899,koniec-dekomunizacji-ulic-w-warszawie-chodzi-o-zabytki-i-problemy-firm</link>
                    </image><description>W dzielnicy Śródmieście nie zostanie zmieniona nazwa alei Armii Ludowej, a dwie tablice z podobnym odniesieniem do komunizmu nie zostaną zlikwidowane. Tak wynika z odpowiedzi na interpelację jednego z radnych dzielnicowych. Chodzi o działania podejmowane w ramach ustawy o dekomunizacji uchwalonej przez rząd w 2016 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Radny dzielnicy Krzysztof Górski w interpelacji z 2 lipca wskazał na problem pozostających w przestrzeni publicznej elementów bądź nazw ulic bezpośrednio nawiązujących do komunistów.</p><h2>Apel o dekomunizację przestrzeni miejskiej</h2><blockquote><p><span style="color:black;">- Wielokrotnie zwracałem się z pytaniem dotyczącym tego kiedy z przestrzeni naszego Miasta, zwłaszcza naszej Dzielnicy znikną ostatecznie nazwy, pomniki czy inne upamiętnienia związane z&nbsp;komunistycznym reżimem, z niechlubnymi czasami podległości naszego kraju zbrodniczemu ZSSR” – wskazał radny Prawa i Sprawiedliwości.</span></p></blockquote><p>Jak zwrócił uwagę, „<span style="color:black;">w reprezentacyjnych miejscach Śródmieścia” różne formy upamiętnienia komunizmu wciąż „straszą”.</span>&nbsp;</p><blockquote><p>- <span style="color:black;">Oto niestety przykre przykłady: nazwa Armii Ludowej jako patron jednej z głównych alei w Warszawie, czy tablice poświęcone takim renegatom jak Świerczewski przy wejściu do schodów ruchomych przy Alei Solidarności (przy wjeździe do tunelu Trasy W-Z od strony wschodniej), czy też tablica przy wejściu na Rynek Starego Miasta (od strony Zamku), która głosi peany na temat „władzy ludowej” i jej wątpliwej chwały, gdy tym czasem była to władza nie tylko zbrodnicza, ale też związana ze zdradą Narodu Polskiego – podkreślił Górny.</span></p></blockquote><p>Zdaniem radnego Śródmieścia, „<span style="color:black;">te hańbiące ślady przeszłości powinny jak najszybciej zniknąć z przestrzeni publicznej”.</span></p><h2><span style="color:black;">Wyjaśnienia dzielnicy</span></h2><p><span style="color:black;">Zastępca burmistrza dzielnicy Rafał Krasuski w odpowiedzi na interpelację „w sprawie usunięcia z przestrzeni miejskiej upamiętnień związanych z&nbsp;reżimem komunistycznym” przekazał on informacje od zastępcy dyrektora Biura Kultury Urzędu m.st. Warszawy - Izabeli Jasińskiej. Wskazała ona, że „kwestia upamiętnień w nazewnictwie miejskim nadawania i&nbsp;zmiany nazw ulic w Warszawie regulowana jest uchwałą” z 21 września 2017 r. w sprawie nazewnictwa obiektów miejskich.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta"></oembed></figure><p><span style="color:black;">Jak też dodał, „zastępca dyrektora Biura Kultury zachęca do składania&nbsp;</span>formalnych wniosków<span style="color:black;"> lub występowania z&nbsp;</span>inicjatywą uchwałodawczą,<span style="color:black;"> którą określa uchwała” z 26 listopada 2015 r. „w sprawie zasad i trybu występowania przez rady dzielnic m.st. Warszawy z inicjatywą podjęcia uchwały lub stanowiska przez Radę m.st. Warszawy”.</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">-&nbsp;Pani Izabela Jasińska zasygnalizowała, że wymieniona w interpelacji <strong>al. Armii Ludowej to ulica z&nbsp;licznymi numerami porządkowymi i adresami, przy której oprócz mieszkańców, znajdują się instytucje i firmy prowadzące działalność gospodarczą</strong>. Zmiana tej nazwy wiąże się ze zmianą adresów obecnie ok. 600 osobom, 52 podmiotom zarejestrowanym w Centralnej Ewidencji i Informacji o&nbsp;Działalności Gospodarczej i 527 podmiotom zarejestrowanym w KRS – poinformował&nbsp;Krasuski.</span></p></blockquote><h2><span style="color:black;">Elementy zabytków</span></h2><p><span style="color:black;">Zastępca&nbsp;burmistrza Śródmieścia przekazał też wyjaśnienia&nbsp;zastępcy dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków - Wojciecha Wagnera.</span></p><p><span style="color:black;">Jak wskazał, „tablica poświęcona otwarciu Trasy W-Z 22 lipca 1949 r. (nazwanej wówczas aleją Karola Świerczewskiego) oraz tablica poświęcona odbudowie Starego Miasta w Warszawie z 1953 r., znajdują się pod ochroną konserwatorską”.</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Pierwsza z nich jest elementem tunelu samochodowo-tramwajowego oraz tunelu schodów ruchomych Trasy W-Z, umieszczonych w gminnej ewidencji zabytków, objęta jest także układem urbanistycznym Trasy W-Z, znajdującym się w gminnej ewidencji zabytków oraz układem urbanistycznym placu Zamkowego, wpisanym w 1965 r. do rejestru zabytków pod nr 615 – poinformował zastępca dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Przekazał także, że kolejna tablica „stanowi część Kamienicy Simonettich od 1965 r. ujętej w rejestrze zabytków pod nr 482, a także znajduje się w obrębie układu urbanistycznego Starego Miasta, ujętego w rejestrze zabytków od 1965 r. pod nr 546”.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="http://raportwarszawski.pl/artykul/1515,odkryla-dawny-komunistyczny-areszt-w-piwnicach-praskiej-kamienicy-sciany-pokrywaja-inskrypcje-wiezniow"></oembed></figure><p><span style="color:black;">Jak dodał, tablica poświęcona odbudowie Starego Miasta mieści się też „w obrębie układu urbanistycznego ul. Świętojańskiej, ujętego w rejestrze zabytków od 1 lipca 1965 r. pod nr 550”.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">- <i>Obie tablice znajdują się ponadto na terenie uznanym za pomnik historii Historycznego zespołu miasta z Traktem Królewskim i Wilanowem decyzją Prezydenta RP z 1994 r.</i> – wskazał.</span></p><p><span style="color:black;">Wagner wyjaśniał też, że „zgodnie z obowiązującym prawem, przepisu zobowiązującego właściciela do usunięcia pomnika upamiętniającego osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny lub propagujący taki ustrój, <strong>nie stosuje się do pomników wpisanych — samodzielnie albo jako część większej całości — do rejestru zabytków</strong>”.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Choć ochrona konserwatorska nie odnosi się do treści obu tablic jako takiej, obejmuje jednak m.in. materialną wartość całości chronionych obiektów, a także kompletność ich wyposażenia i zachowania. Kluczowy dla analizowanej sprawy jest fakt, że obie tablice powstały równocześnie z obiektami, na których zostały umieszczone (kamienica Simonettich uległa w 1944 r. niemal całkowitemu zniszczeniu i została odbudowana w zmienionej formie) i stanowią ich integralną część pod względem stylistycznym i ideowym – napisał zastępca dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Podsumował, że trzeba „je traktować jako nieodłączny element chronionych obiektów, niezależnie od współczesnej oceny motywacji i pobudek, jakimi kierował się ich inwestor”.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- W tym sensie tablice stanowią stylistyczny, technologiczny i ideowy zabytek czasów, w których powstały, będąc cennym i szczególnym źródłem wiedzy o powojennej odbudowie Warszawy — wraz ze wszystkimi sprzecznościami ideowymi, jakie się z nią wiążą, oraz rolą, jaką osiągnięcia odbudowy odgrywały w propagandzie rządowej aż do końca okresu PRL. Cała, odbudowana według określonego programu stylistycznego i funkcjonalnego Starówka jest dziś świadectwem skomplikowanej historii powojennej Polski i jej stolicy – skomentował Wagner.&nbsp;</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Jak dodał zastępca dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków, „mimo realizacji w czasach komunistycznych, to dzieło całkowitej rekonstrukcji zespołu historycznego zostało uhonorowane decyzją o wpisaniu na listę światowego dziedzictwa UNESCO”.</span></p><h2>Dekomunizacja w stolicy</h2><p><span style="color:black;">Do tej pory z przestrzeni stolicy usunięto pewne pomniki&nbsp;</span>oddające cześć komunizmowi oraz zmieniono niektóre nazwy ulic historycznie komunistycznych, ale część propozycji została cofnięta przez sądy. Ze względu na przepisy dekomunizacyjne w październiku 2018 r. z Parku Skaryszewskiego zniknął Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Czerwonej, a w sierpniu 2019 r. usunięto pomnik gen. Zygmunta Berlinga przy Wiśle.</p><p><span style="color:black;">Warszawa&nbsp;</span>wprowadziła też nowe nazwy ulic, zastępując te nawiązujące do postaci i wydarzeń związanych z komunizmem.</p><ul><li>ul. Małego Franka przyjęła nazwę ul. Danuty Siedzikówny „Inki”</li><li>ul. Sylwestra Bartosika otrzymała nazwę ul. Grzegorza Przemyka</li><li>ul. Teodora Duracza zmieniła nazwę na ul. Zbigniewa Romaszewskiego</li><li>ul. Gustawa Reichera dostała nazwę ul. Eleonory Reicher.</li></ul><p>Większość zarządzeń wojewody o zmianie nazw (łącznie 50) została jednak uchylona przez sądy, a wcześniejsze nazwy, w tym al. Armii Ludowej, powróciły do użytku.</p><p>Jeśli chodzi o al. Armii Ludowej, to zmieniono już jej nazwę na ul. Lecha Kaczyńskiego, ale z czasem przywrócono poprzednią poprzez unieważnienie decyzji. W ramach realizacji tzw. ustawy dekomunizacyjnej w listopadzie 2017 r. ówczesny wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera wydał zarządzenie zastępcze zmieniające nazwę al. Armii Ludowej w Warszawie na al. Lecha Kaczyńskiego – na cześć zmarłego prezydenta RP i byłego prezydenta Warszawy. Powodem była uznana za komunistyczną nazwę nawiązującą do Armii Ludowej.</p><p>Decyzja wzbudziła kontrowersje i została zaskarżona przez stołeczny samorząd. W 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję wojewody, a Najwyższy Sąd Administracyjny w 2019 r. utrzymał ten wyrok w mocy. W efekcie nazwa al. Armii Ludowej została przywrócona, a zmiana na al. Lecha Kaczyńskiego została unieważniona.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3843,walka-powstancow-o-wiezienie-przy-rakowieckiej-niemieccy-ss-mani-wymordowali-kilkaset-osob"></oembed></figure><p>Intensyfikacja usuwania z przestrzeni miejskiej upamiętnień związanych z reżimem komunistycznych nastąpiła po wprowadzeniu ustawy dotyczącej dekomunizacji. 1 kwietnia 2016 roku zaczęła obowiązywać Ustawa<i>&nbsp;</i>o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki. Zgodnie z zawartymi w niej zapisami „pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować”. Chodzi nie tylko &nbsp;monumenty, ale także o „kopce, obeliski, kolumny, rzeźby, posągi, popiersia, kamienie pamiątkowe, płyty i tablice pamiątkowe, napisy i znaki”.</p><p>Według ustawy przepis o zakazie nie obowiązuje „pomników:</p><ol><li><i>niewystawionych na widok publiczny;</i></li><li><i>znajdujących się na terenie cmentarzy albo innych miejsc spoczynku;</i></li><li><i>wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze, w celu innym niż propagowanie ustroju totalitarnego;</i></li><li><i>wpisanych — samodzielnie albo jako część większej całości — do rejestru zabytków”.</i></li></ol><p>Obowiązek usunięcia&nbsp;monumentu&nbsp;należy&nbsp;do właściciela&nbsp;lub użytkownika wieczystym nieruchomości, na której znajduje się&nbsp;pomnik.</p> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Pomnik Bitwy Warszawskiej nigdy nie powstanie? Wydano na niego 1,6 mln zł]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3895,pomnik-bitwy-warszawskiej-nigdy-nie-powstanie-wydano-na-niego-1-6-mln-zl</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3895,pomnik-bitwy-warszawskiej-nigdy-nie-powstanie-wydano-na-niego-1-6-mln-zl</guid>
            <pubDate>Fri, 08 Aug 2025 07:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wkrotce-rocznica-bitwy-warszawskiej-planowany-od-kilku-lat-pomnik-na-placu-na-rozdrozu-nie-powstani-1754564899.jpg</url>
                        <title>Pomnik Bitwy Warszawskiej nigdy nie powstanie? Wydano na niego 1,6 mln zł</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3895,pomnik-bitwy-warszawskiej-nigdy-nie-powstanie-wydano-na-niego-1-6-mln-zl</link>
                    </image><description>Zbliża się 105. rocznica Bitwy Warszawskiej. Pomnik upamiętniający te wydarzenia, który według planów sprzed kilku lat miał stanąć na Placu na Rozdrożu w Warszawie, jednak nie powstanie. Na prace przygotowawcze wydano 1,6 mln zł.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Bitwa Warszawska odbyła się 13-27 sierpnia 1920 roku. Wkrótce w stolicy i w jej okolicach odbędą się uroczystości rocznicowe. Niedawno ukazała się odpowiedź burmistrza dzielnicy Śródmieście. Aleksander Ferens udzielił odpowiedzi na interpelację radnego Krystiana Sucheckiego ws. <span style="background-color:white;">pomnika Bitwy Warszawskiej na pl. Na Rozdrożu</span>.</p><p>Radny z Prawa i Sprawiedliwości przypomniał w swoim piśmie, że <strong>„w 2021 roku miał powstać pomnik upamiętniający zwycięską bitwę na przedpolach stolicy w 1920 roku”.</strong> Zapytał m.in. o to, „czy monument nadal będzie realizowany”, a „jeżeli nie, to dlaczego odstąpiono od realizacji”. Poprosił także o „udostępnienie harmonogramu robót, które zakładały ukończenie pomnika w 2021 roku” oraz „o wskazanie wszystkich kosztów, jakie zostały poniesione przez Urząd Dzielnicy Śródmieście lub inną jednostkę/komórkę Miasta Stołecznego Warszawy, które miały na celu realizację monumentu”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/755%2Cpomnik-bitwy-warszawskiej-nie-powstanie-sprzeciwili-sie-mieszkancy"></oembed></figure><h2>Plany miasta zw. z pomnikiem</h2><p>W ramach tej interpelacji burmistrz Ferens skontaktował się z Krzysztofem Pązikiem ze Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta, który wyjaśnił, że zadanie związane z zaprojektowaniem i budową pomnika Bitwy Warszawskiej 1920 roku realizowało Biuro „Niepodległa”.&nbsp;</p><p>Przypomnijmy, że instytucja ta powstała 1 lutego 2017 roku i koordynowała m.in. inicjatywy związane z obchodami stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Biuro „Niepodległa” zostało zaś zlikwidowane decyzją — z dnia 16 kwietnia 2024 r. - ówczesnego <span style="background-color:white;">szefa MKiDN Bartłomieja Sienkiewicza. Instytucja ta 1 maja 2024 r. została połączona z państwowym Instytutem Adama Mickiewicza.</span></p><p>Ratusz Śródmieścia potwierdził, że plany związane z realizacją budowy monumentu rzeczywiście istniały.</p><blockquote><p>- Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta realizował wykonanie prac przygotowawczych na działce ew. nr&nbsp;152 z obrębu nr 50507 w zakresie zaprojektowania i wykonania zabezpieczenia kanału ogólnospławnego klasy pierwszej zlokalizowanego na placu Na Rozdrożu w Warszawie na odcinku od komory 1887 do komory 1779 w ramach zadania inwestycyjnego pn. „Budowa pomnika Bitwy Warszawskiej 1920-część II". Powyższe urządzenie kanalizacyjne po wzmocnieniu zostało przejęte do eksploatacji przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m. st. Warszawie Spółka Akcyjna w lipcu 2023 r. – przekazał Aleksander Ferens w odpowiedzi na interpelację.</p></blockquote><p><strong>Jak też wskazał włodarz dzielnicy, koszt inwestycji wyniósł 1 642 050 zł.</strong></p><h2>Rezygnacja z pomysłu</h2><p>Dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza Olga Wysocka w odpowiedzi na interpelację radnego Śródmieścia „przekazała, że zgodnie z informacją uzyskaną z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dniu 7 października 2024 r., Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego podjął decyzję o odstąpieniu od budowy pomnika Bitwy Warszawskiej 1920 roku na Placu na Rozdrożu w Warszawie”. - <i>Pani Olga Wysocka zaznaczyła, że Instytut Adama Mickiewicza nie dysponuje harmonogramem robót, który zakładałby ukończenie pomnika w 2021 roku</i> – dodał burmistrz dzielnicy.</p><p>Nie pojawiła się jednak informacja o ponownej inicjatywie zbudowania pomnika poświęconego zwycięskiej bitwie nad bolszewikami.</p><h2>Projekt monumentu</h2><p><span style="background-color:white;">Przypomnijmy, że projekt oraz zgoda na budowę monumentu już istniały. W lutym 2020 ogłoszono zwycięski projekt pracowni&nbsp;</span>Nizio Design International.<span style="background-color:white;"> Przedstawiał on pomnik posadowiony na okrągłym placu otoczonym elementami, na których miały się znajdować informacje o bitwie. Autor projektu&nbsp;</span>Mirosław Nizio <span style="background-color:white;">uwzględnił w nim też funkcję istniejących na placu fontanny i zieleni.&nbsp;</span>Na szczycie skręconego obelisku miał się znajdować napis „1920”. &nbsp;</p><p>W uzasadnieniu wyboru projektu jury konkursowe wskazało: „<span style="background-color:#FEFEFE;">Zaproponowana forma upamiętnienia umiejętnie podkreśla cywilizacyjną, a nie tylko militarną rolę bitwy warszawskiej”.</span> Monument miał mierzyć 23 m, chociaż analizowano możliwość niewielkiego zwiększenia tej wysokości.</p><p>Prace przygotowawcze obejmowały uzgodnienia z ministerstwem w sprawie współfinansowania i dostosowania projektu do dokumentów planistycznych. Budowę planowano zakończyć do końca 2021 roku.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3853,obchody-81-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-stolica-zatrzymala-sie-by-uczcic-bohaterow"></oembed></figure><p><span style="background-color:white;">Ówczesny minister kultury Piotr Gliński w momencie ogłoszenia wyników konkursu zapewniał gotowość do współpracy ze stołecznym ratuszem. - <i>Jesteśmy gotowi podpisać z Miastem Stołecznym Warszawa porozumienie, jeśli ta inwestycja będzie wymagała większych nakładów finansowych</i> - zapewnił wówczas prof. Gliński.</span></p><p><span style="background-color:white;"><i>We wrześniu 2023 r</i>.&nbsp;</span>miasto wydało pozwolenie na budowę monumentu.&nbsp;W marcu 2024 r. Biuro „Niepodległa” wyłoniło w przetargu wykonawcę - firmę Warbud S.A. Zostało to jednak unieważnione po zmianie inwestora i uchyleniu pozwolenia na budowę.</p><p><span style="background-color:white;">W kwietniu 2024 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił pozwolenie na budowę monumentu. W tym samym roku Instytut Adama Mickiewicza jako oficjalny powód wstrzymania budowy wskazał na sprzeciw mieszkańców okolicy placu&nbsp;Na&nbsp;Rozdrożu. Jeszcze w tym samym roku były minister kultury skierował kilka interpelacji ws. budowy pomnika do resortu&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;">- Z&nbsp;uwagi na&nbsp;stanowisko społeczności lokalnej, które wskazuje na&nbsp;potrzebę rozważenia innej lokalizacji pomnika, niezbędne procedury administracyjne, konieczność uregulowania kwestii prawnych oraz aspekty ekonomiczne, prace nad budową pomnika zostały wtrzymane. Obecnie trwają rozmowy z&nbsp;władzami Miasta Stołecznego Warszawy na&nbsp;temat nowego usytuowania&nbsp;monumentu</span> – wskazał wówczas&nbsp;<span style="background-color:white;">wiceminister kultury Andrzej Wyrobiec w odpowiedzi na zapytania prof. Glińskiego.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;">Informacja o dalszych rozmowach w sprawie budowy pomnika Bitwy Warszawskiej nie pojawiła się jednak odpowiedzi na interpelację radnego Śródmieścia.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3838,godzina-w-z-marszem-mokotowa-golebnik-odsloni-sie-na-rocznice-powstania"></oembed></figure><p><span style="background-color:white;">Tymczasem 16 sierpnia br. – po latach opóźnień w realizacji inwestycji – w Ossowie zostanie otwarte Muzeum Bitwy Warszawskiej. </span><a href="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3866,lata-opoznien-budowy-muzeum-bitwy-warszawskiej-w-koncu-placowka-w-ossowie-zostanie-otwarta"><span style="background-color:white;">Pisaliśmy o tym tutaj.</span></a></p><h2><span style="background-color:white;">Bitwa Warszawska</span></h2><p>Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku Polska musiała bronić swoich granic – niemal z każdej strony. Największym zagrożeniem okazali się bolszewicy, którzy chcieli zdobyć Europę. W 1920 roku Armia Czerwona dotarła niemal pod Warszawę. Pomimo trudnej sytuacji politycznej i militarnej, Polacy zmobilizowali społeczeństwo. Powstała Armia Ochotnicza, a rząd Wincentego Witosa skupił różne środowiska na rzecz obrony niepodległości. Ogromnego wsparcia udzieliły Węgry, nuncjusz Achille Ratti, przyszły papież Pius XI, wsparł ludność pod względem duchowym.</p><p>Bitwa Warszawska, zwana „Cudem nad Wisłą” była kulminacją zmagań. Kluczową walkę stoczono 14 sierpnia pod Ossowem, gdzie młodzi ochotnicy, w tym harcerze, odparli atak Rosjan. Poległ wtedy m.in. ks. Ignacy Skorupka, który stał się symbolem ofiarności.</p><p>16 sierpnia ruszyła kontrofensywa znad Wieprza pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Polskie wojska rozbiły bolszewików, zmuszając ich do odwrotu. Wielu żołnierzy Armii Czerwonej trafiło do niewoli lub zostało internowanych w Prusach Wschodnich.</p><p>Bitwa Warszawska uznawana jest za jedną z najważniejszych bitew w dziejach świata – powstrzymała ekspansję komunizmu na Zachód i uratowała Europę przed bolszewizmem.</p> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Brakowało im broni i amunicji, a Niemcy byli świetnie zaopatrzeni. Początek klęsk walk na Woli]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/663,brakowalo-im-broni-i-amunicji-a-niemcy-byli-swietnie-zaopatrzeni-poczatek-klesk-walk-na-woli</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/663,brakowalo-im-broni-i-amunicji-a-niemcy-byli-swietnie-zaopatrzeni-poczatek-klesk-walk-na-woli</guid>
            <pubDate>Tue, 05 Aug 2025 11:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-brakowalo-im-broni-i-amunicji-a-niemcy-byli-swietnie-zaopatrzeni-poczatek-klesk-walk-na-woli-1722778309.jpg</url>
                        <title>Brakowało im broni i amunicji, a Niemcy byli świetnie zaopatrzeni. Początek klęsk walk na Woli</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/663,brakowalo-im-broni-i-amunicji-a-niemcy-byli-swietnie-zaopatrzeni-poczatek-klesk-walk-na-woli</link>
                    </image><description>Powstanie Warszawskie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku, to jedno z najbardziej heroicznych, a zarazem tragicznych wydarzeń w historii Polski. Szczególnie dramatyczne wydarzenia miały miejsce na warszawskiej Woli, gdzie w pierwszych dniach Powstania doszło do brutalnych starć i masowych zbrodni na ludności cywilnej. Te wydarzenia, które znalazły swój kulminacyjny punkt w tzw. Rzezi Woli, na zawsze zapisały się w pamięci narodu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy nasz tekst z 5 sierpnia 2024 roku.</i></p><p>Przy okazji 80. Rocznicy Powstania Warszawskiego wybraliśmy się na spacer po Woli z warszawskim przewodnikiem Jakubem Madejskim. Organizator oprowadził nas po kluczowych miejscach bitew powstańczych w tej części miasta.</p><p>Wola była dzielnicą o strategicznym znaczeniu, zarówno ze względu na swoje położenie, jak i na gęstość zabudowy przemysłowej. Znajdowały się tam liczne fabryki, magazyny oraz warsztaty, co czyniło ją atrakcyjnym celem dla obu stron konfliktu. Niemcy, świadomi znaczenia Woli, utrzymywali tam silne garnizony, a w szczególności w rejonach ulic Wolskiej, Górczewskiej i Okopowej. Dodatkowo Wola była blisko centrum miasta, co czyniło ją kluczowym punktem dla ewentualnej kontrofensywy niemieckiej.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240804150703.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Krzyż Powstańczy na skrzyżowaniu ul. Młynarskiej i Żytniej. / fot. Greta Sulik</figcaption></figure><p><strong>Na Woli podczas Powstania Warszawskiego walczyły przede wszystkim oddziały Armii Krajowej (AK), w tym bataliony „Parasol”, „Zośka”, „Miotła” oraz zgrupowania „Radosław” i „Chrobry II”. </strong>Do walki miały przystąpić także inne oddziały AK, jak również jednostki Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) i Armii Ludowej (AL).&nbsp;</p><blockquote><p>- Wolski obwód 3 i Zgrupowanie Radosław nie miały ze sobą współpracować. Zgrupowanie Radosław miało być najlepiej uzbrojonym oddziałem, który podlegał bezpośrednio rozkazom AK i miał osłaniać Komendę Główną Armii Krajowej, która mieściła się w fabryce Kamlera przy ul. Dzielnej, tuż za skrzyżowaniem z ul. Okopową – opowiadał Madejski.</p></blockquote><figure class="image"><img></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/626,inzynier-ocalil-ich-przed-rzezia-woli-udalo-sie-mu-oszukac-niemcow"></oembed></figure><p>W pierwszych dniach Powstania na Woli miały miejsce zacięte starcia. Powstańcy, pomimo ograniczonych zasobów, zdołali zająć kilka kluczowych punktów, takich jak budynki administracyjne czy zakłady przemysłowe. Największe bitwy rozegrały się w rejonach ulic Wolskiej, Młynarskiej i Chłodnej. Jednym z kluczowych obiektów strategicznych był Fort Bemowo, gdzie odbywały się dramatyczne walki o kontrolę nad tym ważnym punktem obronnym.</p><blockquote><p><br>- Siły wolskie były gorzej zaopatrzone niż oddziały w pozostałych częściach miasta. Wiele oddziałów stawia się po broń i okazuje się, że tej broni nie ma, więc na drugą zbiórkę się nie stawiają. <strong>W warunkach optymalnych powinno do walki stanąć około 2600, a zjawiło się niecałe tysiąc osób</strong> – opisywał przewodnik.</p></blockquote><p>Niemcy, mając przewagę techniczną i liczebną, szybko przystąpili do brutalnych działań, które miały na celu nie tylko stłumienie oporu, ale także zniszczenie dzielnicy i wymordowanie ludności cywilnej. Do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło w dniach 5-7 sierpnia 1944 roku, kiedy to oddziały niemieckie pod dowództwem Heinza Reinefartha i Oskara Dirlewangera dokonały masakry mieszkańców, która przeszła do historii jako Rzeź Woli.</p><h2>Córka pisarza zmarła przy murach cmentarza</h2><p>W tym piekle wojny szczególnie tragicznie zapisała się historia Krystyny Wańkowicz, <strong>córki znanego pisarza Melchiora Wańkowicza</strong>. Krystyna, urodzona w 1919 roku, od młodych lat była związana z ruchem oporu. Jako członkini batalionu „Parasol”, przyjęła pseudonim „Anna” i brała aktywny udział w konspiracji oraz działaniach bojowych.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240804150708.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Mury Cmentarza Kalwińskiego / fot. Greta Sulik</figcaption></figure><p>Na początku sierpnia 1944 roku, Krystyna brała udział w walkach na Woli. Podczas jednego z zadań, szóstego dnia Powstania została ciężko ranna w rejonie murów Cmentarza Kalwińskiego na Woli, przy ulicy Żytniej. Mimo prób ratowania przez towarzyszy, Krystyna zmarła przy murach cmentarza. Śmierć była wielkim ciosem dla jej rodziny, a także dla całego środowiska powstańczego. <strong>Świadkiem jej śmierci był dowódca Janusz Brochwicz-Lewiński.</strong>&nbsp;</p><blockquote><p>- Lewiński odesłał część swoich ludzi i czekał z mniejszym oddziałem na rogu ulicy Żytniej i Młynarskiej, za murami cmentarnymi, aby wyczekać na przejeżdżający czołg wroga. Wróg jednak wypatrzył ich pierwszy i rzucił w nich salwę z moździerza – opowiadał Jakub Madejski.</p></blockquote><p>Melchior Wańkowicz, ojciec Krystyny, który przebywał na emigracji, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą, a wspomnienie o córce stało się jednym z najbardziej osobistych motywów w jego późniejszej twórczości.</p><h2>Walki przy Forcie Bema</h2><p>Fort Bema, znajdujący się na Bemowie (dawniej część Woli), odegrał swoją rolę podczas Powstania Warszawskiego. Toczyły się tam zacięte walki. Powstańcy próbowali utrzymać fort, który miał kluczowe znaczenie dla obrony zachodnich obrzeży miasta. Niemcy, świadomi jego strategicznej funkcji, skoncentrowali tam znaczne siły. Powstańcy, mimo ogromnego heroizmu i poświęcenia, nie byli w stanie utrzymać swoich pozycji.</p><blockquote><p><strong>- </strong><i>Brakowało im broni i amunicji, a Niemcy byli świetnie zaopatrzeni </i>- podsumowuje przewodnik.</p></blockquote><p>Walka o Fort Bema była szczególnie brutalna. Niemcy, mając przewagę w artylerii i lotnictwie, regularnie bombardowali pozycje Powstańców. W odwecie za stawiany opór dokonali egzekucji zarówno na obrońcach fortu, jak i na cywilach, którzy znaleźli się w jego pobliżu.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240804150711(1).jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Mogiła Powstańcza na Cmentarzu Kalwińskim. / fot. Greta Sulik</figcaption></figure><h2>Przemarsze wojsk przez wolskie ulice</h2><p>Walki na skrzyżowaniu Wolskiej i Młynarskiej oraz w rejonie Skierniewickiej i zajezdni tramwajowej były jednymi z kluczowych punktów oporu Powstańców na Woli. Od początku sierpnia 1944 roku oddziały Armii Krajowej, w tym bataliony „Parasol”, „Zośka” i „Miotła”, starały się utrzymać te strategiczne pozycje, które kontrolowały dostęp do głównych arterii komunikacyjnych dzielnicy.</p><p><strong>Zajezdnia tramwajowa na Młynarskiej była szczególnie ważna, ponieważ jej opanowanie umożliwiało Niemcom kontrolę nad ruchem i dostęp do sprzętu transportowego.</strong> Niemieckie siły, wspierane przez ciężką artylerię i czołgi, wielokrotnie próbowały przełamać opór Powstańców, stosując taktykę „spalonej ziemi”. Walki były niezwykle zacięte i krwawe, z obu stron ponoszono ciężkie straty. Ostatecznie, w wyniku przewagi liczebnej i technicznej Niemców, Powstańcy zostali zmuszeni do wycofania się, a rejon ten stał się miejscem masowych egzekucji ludności cywilnej oraz zniszczenia znacznej części zabudowy.</p><h2>Rzeź Woli – kulminacja niemieckiej brutalności</h2><p>Najtragiczniejszym epizodem pierwszych dni Powstania była Rzeź Woli, która miała miejsce w dniach 5-7 sierpnia 1944 roku. Niemieckie oddziały, realizując rozkaz Adolfa Hitlera o całkowitym zniszczeniu Warszawy, przystąpiły do systematycznej eksterminacji mieszkańców Woli. W ciągu zaledwie kilku dni, w masowych egzekucjach zamordowano od 30 do 65 tysięcy ludzi, w tym kobiety, dzieci i starców.</p><p>Miejsca takie jak ulice Wolska, Górczewska, Płocka czy Okopowa stały się scenami niewyobrażalnych zbrodni. Jednym z najbardziej symbolicznych miejsc kaźni była fabryka „Ursus” przy ulicy Wolskiej 55, gdzie dokonano masowych egzekucji. Często ofiary były zmuszane do kopania własnych grobów przed rozstrzelaniem, a następnie ich ciała były palone, by zatrzeć ślady zbrodni.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240804150657.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Kamień upamiętniający walki na skrzyżowaniu ul. Młynarskiej i Wolskiej / fot. Greta Sulik</figcaption></figure><h2>Upamiętnienie ofiar i świadectwa ocalałych</h2><p>Dziś Wola jest pełna miejsc pamięci, które upamiętniają ofiary tych tragicznych wydarzeń. Pomnik Ofiar Rzezi Woli przy ulicy Leszno oraz Cmentarz Powstańców Warszawy na Woli to miejsca, gdzie oddaje się hołd poległym. Wiele budynków w dzielnicy nosi tablice pamiątkowe, przypominające o miejscach masowych egzekucji.</p><p>Historię pierwszych dni Powstania na Woli i Rzezi Woli przywołują liczne relacje świadków i Powstańców. W jednym z wywiadów, Halina Czarnocka, Powstaniec walczący w tej dzielnicy, wspominała:</p><blockquote><p>Widziałam jak zabijali wszystkich – kobiety, dzieci, starców. Dla Niemców nie było żadnej litości. Strach był nie do opisania, ale wiedzieliśmy, że musimy walczyć, choćby po to, by nie zginąć bez walki.</p></blockquote><blockquote><p>Z kolei Stefan Bałuk, jeden z dowódców AK, opisywał: Pierwsze dni Powstania na Woli to było piekło. Niemcy byli bezwzględni, nie mieliśmy dość broni, by stawić im czoła. Ale mimo to walczyliśmy, wiedząc, że bronimy nie tylko Woli, ale całej Warszawy.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/661,do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240804150705.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Mural Powstańczy przy ul. Żytniej / fot. Greta Sulik</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Inżynier ocalił ich przed Rzezią Woli. Udało się mu oszukać Niemców]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/626,inzynier-ocalil-ich-przed-rzezia-woli-udalo-sie-mu-oszukac-niemcow</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/626,inzynier-ocalil-ich-przed-rzezia-woli-udalo-sie-mu-oszukac-niemcow</guid>
            <pubDate>Tue, 05 Aug 2025 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-inzynier-ocalil-ich-przed-rzezia-woli-udalo-sie-mu-oszukac-niemcow-1722850123.jpg</url>
                        <title>Inżynier ocalił ich przed Rzezią Woli. Udało się mu oszukać Niemców</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/626,inzynier-ocalil-ich-przed-rzezia-woli-udalo-sie-mu-oszukac-niemcow</link>
                    </image><description>To mniej znana historia Gazowni Warszawskiej. W sierpniu 1944 ukryto tu cywilów uciekających przed Rzezią Woli. Dzięki odwadze i sprytowi jednego z kierowników, udało się ocalić kilkaset osób.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gazownia przy Dworskiej, dziś Kasprzaka, była jednym z większych zakładów przedwojennej Woli. Do tego strategicznym, ponieważ zaopatrywała sporą część miasta. Nic dziwnego, że stała się celem nalotów niemieckich już w pierwszych dniach września 1939 roku. Kilka dni później zakład stanął. <strong>Sieć gazociągów w mieście była uszkodzona w 3875 punktach.&nbsp;</strong></p><p>Miesiąc później żołnierze niemieccy weszli na teren zakładu. Potrzebowali gazowni, by wznowić względne życie w okupowanym mieście. Udało im się to – prawdopodobnie – już 11 października. Polacy naprawiali sieć, ale poza tym twardo negocjowali najważniejszą kwestię. <strong>Załoga, a także szefostwo, pozostało polskie.</strong></p><p>W kolejnych latach stopniowo odbudowano budynki mieszkalne znajdujące się na terenie zakładu, a także zbiorniki gazu. Równolegle rozpoczęła się gra z okupantem. Celowo zmniejszano wydajność pracy, próbowano „wyciągnąć” jak najwięcej części zamiennych i materiałów, które mogły posłużyć w walce.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/995;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/img326s.jpg" alt="Gazownia Warszawska" width="1200" height="995"><figcaption>Historyczne zdjęcia Gazowni / Muzeum Gazowni Warszawskiej</figcaption></figure><p>Na terenie gazowni powstała <strong>podziemna organizacja złożona z trzech plutonów saperskich</strong>, która zajmowała się dywersją. Odpowiadała m.in. za unieruchomienie gazociągu prowadzącego do fabryki niemieckiej broni w Ursusie czy blokowanie dostaw gazu do miejsc strategicznych dla Nazistów.&nbsp;</p><p>W czasie powstania w getcie warszawskim organizowano stąd pomoc Żydom. Trzeba przy tej okazji wspomnieć o Karolu Fuchsu. Żołnierz Wojska Polskiego, pochodzenia żydowskiego, uciekł z transportu do obozu jenieckiego i znalazł pracę w gazowni. W kwietniu 1943 roku, po wybuchu powstania, jako jeden z nielicznych miał przepustkę i mógł wjechać na teren getta samochodem. Wiązało się to z faktem, że gazownia miała na tym terenie swoje urządzenia, które trzeba było serwisować. W przebraniu gazownika, ukrywając swoje pochodzenie, <strong>Fuchs przywoził żywność, a w drugą stronę wywoził Żydów.</strong> Część z nich znalazła schronienie w gazowni.&nbsp;</p><h2>Schowani przed Rzezią Woli</h2><p><strong>1 sierpnia,</strong> tuż po wybuchu Powstania Warszawskiego, <strong>gazownia została odcięta od świata.</strong> Mniejszy zakład – na Ludnej – Niemcy zdobyli dwa dni później. Wyrzucili wszystkich pracowników. Nie rozstrzelali ich tylko dlatego, że bali się wybuchu gazu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/604,powstanie-warszawskie-na-pradze-brawurowe-przeprawy-przez-wisle"></oembed></figure><p>Przy Dworskiej też pojawili się żołnierze, ale zdecydowali, że zakład będzie nadal pracował. Powstańcom nie udało się bowiem zdobyć obiektu. Nim przyszli Niemcy, podziemna organizacja zdążyła zabrać broń i zacząć walki na Woli. Z zapisków wiemy, że udało się im zgromadzić cztery karabiny maszynowe, siedem pistoletów, pięćdziesiąt kilogramów plastiku i środki wybuchowe. Niewiele jak na trzy plutony mężczyzn.&nbsp;</p><p>Szefostwo gazowni, które w czasie okupacji stopniowo zmniejszało wydajność pracy, teraz przystąpiło do działania. Zamiast 1200 osób – potrzebnych faktycznie do pracy, fikcyjnie zwiększono zatrudnienie do ponad 1800. Dodatkowe 636 osoby – cywile szukający schronienia - dostały „kenkartę” ze wsteczną datą. Rozlokowano ich po zakładzie, w pięciu blokach mieszkalnych, w mieszkalnej nadbudówce i w trzech piecowniach. Tych najbardziej narażonych, głównie narodowości żydowskiej, schowano pod operatorownią, między rurami.</p><p><strong>Zakład czekał na konfrontację. </strong>Było pewne, że Naziści będą chcieli zajrzeć do środka. Tym bardziej, że w okolicy trwała Rzeź Woli, brutalne ludobójstwo, które Niemcy dokonywali na ludności cywilnej Warszawy. Ukryte w gazowni osoby to głównie okoliczni mieszkańcy, którzy szukali schronienia. Nie wszystkim udało się dostać na teren zakładu. Ci, którzy dotarli, przeżyli, uciekli przed pewną śmiercią.&nbsp;</p><p>W końcu, <strong>8 sierpnia, grupa SS-manów weszła do gazowni.</strong> Powiedzieli, że wszyscy w ciągu dwudziestu minut mają opuścić zakład. Wspomina to Henryk Rafiński, który jako cywil ukrywał się w tym miejscu.&nbsp;</p><blockquote><p><i>„</i><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;"><i>Kilku (SS-manów - red.) przyjechało na teren gazowni, od ulicy Dworskiej, dzisiaj Kasprzaka się nazywa. (…) Gazowo oświetlona była, bo mieli blisko zasilanie z gazowni. No i wjechali, na takim podwyższeniu stanął i taki apel zrobił. Wszyscy, którzy znajdują się na terenie gazowni, o godzinie szesnastej mają się stawić przy wieży ciśnień”</i> – wspominał w Archiwum Historii Mówionej.</span></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/kola%C5%BC%202%20(15).png" alt="Gazownia Warszawska" width="1920" height="1080"><figcaption>Bombardowania Warszawy i naprawa sieci / Muzeum Gazowni Warszawskiej</figcaption></figure><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;"><i>„Brat miał trochę kłopotu ze mną, no bo ja miałem trzynaście lat, on miał trzydzieści lat czy tam trzydzieści jeden. W rozmowie ze znajomymi, którzy też byli na tej gazowni, to mówili: „Weź go za syna, że to twój syn jest – mówią. – Kto to będzie sprawdzał?”. I o godzinie szesnastej wszyscy się żeśmy zebrali. Oni sprawdzili, zastrzegli, że jeżeli ktoś zostanie, to zostanie uznany jako Powstaniec, więc czeka go egzekucja.”&nbsp;</i></span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;">Niemcy chcieli, by wszyscy wyszli z zakładu. Naprzeciw wyszedł inżynier Wacław Sobierański, kierownik jednego z oddziałów gazowni. <strong>Odmówił wykonania polecenia. </strong>Oznajmił, że zakład produkuje na potrzeby wojska niemieckiego, a rozkaz o jego wyłączeniu może podjąć jedynie oficer. &nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;">Wojsko wycofał się. Nie przeszukiwali zakładu. Co więcej, podpisali listę obecności, która została powiększona o wspomniane sześćset osób. Część cywilów, głównie rodziny z dziećmi, w tym Henryka Rafińskiego, ewakuowano do Pruszkowa. Wielu pozostało w ukryciu.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;">Według niektórych źródeł inżynier Sobierański, dotarł później do niemieckiego dowództwa komunikując (niezgodnie z prawdą), że decyzją władz cywilnych gazownia ma nadal pracować. Niemcy uwierzyli. Nikt tego nie zweryfikował. <strong>Dzięki temu udało się ocalić ukrytych mieszkańców.&nbsp;</strong></span></p><p>Ostatecznie <strong>22 września 1944 roku zakład został unieruchomiony. </strong>Wszystkich pracowników ewakuowano, a maszyny zaczęto stopniowo rozbierać i wywozić do Rzeszy. W gazowni przygotowano komorę dezynfekcyjną dla wojsk niemieckich – dlatego zakładu nie wysadzono. Jednak na sam koniec, przed opuszczeniem Warszawy, Niemcy zdążyli ją zaminować. Byli pracownicy wrócili w styczniu 1945 roku. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu udało się im przywrócić produkcję już w czerwcu tego samego roku, mimo braku wielu urządzeń.&nbsp;</p><p><span style="background-color:white;color:#1E1C1C;">Chłopiec, który w czasie Powstania wtedy krył się na terenie zakładu przed Niemcami, w 2022 roku pojawił się na otwarciu zrewitalizowanego Muzeum Gazowni Warszawskiej. Jak słyszymy od jednego z pracowników, wiekowy mężczyzna zobaczył miejsce, fragment wystawy poświęcony Powstaniu i zapłakał. Przypomniał sobie trudy sierpnia i września 1944 roku.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/551,milosc-w-cieniu-powstania-warszawskiego-za-obraczki-posluzyly-im-kolka-od-firanek"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzielnica odzyskała Fort V „Włochy”. Komornik i policja usunęli nielegalnych lokatorów]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3865,dzielnica-odzyskala-fort-v-wlochy-komornik-i-policja-usuneli-nielegalnych-lokatorow</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3865,dzielnica-odzyskala-fort-v-wlochy-komornik-i-policja-usuneli-nielegalnych-lokatorow</guid>
            <pubDate>Mon, 04 Aug 2025 16:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-dzielnica-odzyskala-fort-v-wlochy-komornik-i-policja-usuneli-nielegalnych-lokatorow-1754310204.jpg</url>
                        <title>Dzielnica odzyskała Fort V „Włochy”. Komornik i policja usunęli nielegalnych lokatorów</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3865,dzielnica-odzyskala-fort-v-wlochy-komornik-i-policja-usuneli-nielegalnych-lokatorow</link>
                    </image><description>Po 16 latach nielegalnego zajmowania, Fort V „Włochy” wraca w ręce miasta. Komornik i policja odzyskali zabytek, który zastali zaśmiecony i zdewastowany. Teraz dzielnica szykuje rewitalizację historycznego obiektu – co powstanie w tym miejscu?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Włochy odzyskały koszary Fortu V, które przez lata były nielegalnie zajmowane przez Fundację Ochrony Zabytków Techniki Wojskowej, która miała magazynować tam wojskowe artefakty. W akcji uczestniczyli komornik i policja. Niestety, władze dzielnicy zastały tam ogromne śmietnisko i zniszczenia. Teraz planują rewitalizację tego historycznego miejsca.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3860,prawie-15-tys-mandatow-za-przejazd-na-czerwonym-swietle-w-warszawie-przez-blad-na-rondzie-wojnara"></oembed></figure><h2>„W środku był jeden wielki śmietnik”</h2><blockquote><p>- Początkowo chcieliśmy rozwiązać sprawę polubownie, ale się nie udało. Na miejscu działania prowadzili komornik i policja – po latach nielegalnego zajmowania przez fundację nieruchomości należącej do Miasto Stołeczne Warszawa, teren wraca w ręce samorządu – mówi wiceburmistrz Włoch Dominik Wymysłowski.&nbsp;</p></blockquote><p>31 lipca nieruchomość oficjalnie wróciła do miasta. W środku zastano ogromne zaniedbania – śmieci, dewastację i nielegalne przeróbki budowlane.</p><p>Fundacja, która zajmowała fort, początkowo organizowała tam wystawy militarne, ale z czasem zaprzestała działalności. Przez cały ten czas korzystała z zabytku bez umowy. Po nieudanych próbach mediacji dzielnica skierowała sprawę do sądu, który w styczniu wydał prawomocny wyrok na korzyść miasta.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1152;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/525246013-1545793996794115-5297427655860276249-n.jpg" width="1536" height="1152"><figcaption>Fort V "Włochy" wypełniony śmieciami. / źródło: Dominik Wymysłowski - wiceburmistrz dzielnicy Włochy</figcaption></figure><h2>Co dalej z Fortem V? Plany rewitalizacji</h2><p>Władze dzielnicy chcą przywrócić blask zabytkowym koszarom. Najpierw jednak konieczne jest uprzątnięcie terenu i oszacowanie kosztów remontu. Wszystko będzie musiało być skonsultowane z konserwatorem zabytków, gdyż wszystkie forty pierścienia zewnętrznego Twierdzy Warszawa są pod jego opieką. Rozważane jest przeznaczenie obiektu na cele kulturalne związane z historią fortu.</p><p>Część Fortu V już wcześniej przeszła modernizację – odtworzono odwodnienie, odbudowano wały, a wokół powstał park z placem zabaw, siłownią plenerową i wybiegiem dla psów. Teraz przyszła pora na koszary.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3350,fort-rawelin-8-okrzykniety-twierdza-milionerow-na-ursynowie-kiedy-gotowy-ile-kosztuja-apartamenty"></oembed></figure><p>Fort V to część zewnętrznego pierścienia Twierdzy Warszawa, wybudowany przez Rosjan w latach 80. XIX wieku. Miał chronić linię Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i zachodnie podejścia do stolicy.</p><p>Do dziś zachowały się koszary szyjowe oraz ślady po kaponierach. Niestety, układ ziemny fortu stopniowo ulega degradacji. Władze chcą to zmienić, wprowadzając nowe funkcje rekreacyjne i kulturalne.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1536;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/04/526218539-1545793930127455-1636011487324200219-n.jpg" width="2048" height="1536"><figcaption>Fort V "Włochy". / źródło: Dominik Wymysłowski - wiceburmistrz dzielnicy Włochy</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Powstanie Warszawskie na Pradze. „Brawurowe przeprawy przez Wisłę”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/604,powstanie-warszawskie-na-pradze-brawurowe-przeprawy-przez-wisle</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/604,powstanie-warszawskie-na-pradze-brawurowe-przeprawy-przez-wisle</guid>
            <pubDate>Sun, 03 Aug 2025 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-powstanie-warszawskie-na-pradze-brawurowe-przeprawy-przez-wisle-1722410455.png</url>
                        <title>Powstanie Warszawskie na Pradze. „Brawurowe przeprawy przez Wisłę”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/604,powstanie-warszawskie-na-pradze-brawurowe-przeprawy-przez-wisle</link>
                    </image><description>Przebieg Powstania Warszawskiego na Pradze nie był tak spektakularny jak w innych dzielnicach. Niemniej jednak powstańcy również tam przeprowadzali efektowne akcje. O mało znanym wątku brawurowych przepraw przez Wisłę rozmawiamy z Wojciechem Ladą. - Przez Wisłę przepływali harcerze-listonosze z listami i meldunkami, czasem tą drogą ewakuowano także rannych powstańców. Były to zawsze wyczyny karkołomne - ocenia nasz rozmówca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wojciech Lada jest historykiem, dziennikarzem i autorem książek historycznych. Przez wiele lat współpracował z „Życiem Warszawy” i „Rzeczpospolitą”. Obecnie pisze przede wszystkim dla wydawnictw, ale również dla miesięczników i portali historycznych. 14 sierpnia premierę ma jego nowa książka: „Powstańczej Warszawy dzień powszedni”. W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego rozmawiamy o <strong>przebiegu walk na Pradze</strong>, o których wciąż mówi się niewiele.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/powstanczej-warszawy-dzien-powszedni,id351904.html"></oembed></figure><h2>Jak wyglądały przygotowania do Powstania na Pradze?</h2><p><strong>Wojciech Lada:</strong> Bezpośrednio, tak jak wszędzie. Wydano rozkazy koncentracji oddziałów, przenoszono broń, całą Pragę podzielono na pięć rejonów, których dowódcom wyznaczono konkretne cele. Ale tak po prawdzie wszystko to właśnie było najdziwniejsze. Doskonale zdawano sobie sprawę, że w tym przypadku <strong>nie ma mowy o żadnym wyzwalaniu dzielnicy</strong>. Praga była już w tym momencie bezpośrednim zapleczem frontu w wojnie rosyjsko-niemieckiej. Zaledwie kilkanaście kilometrów dalej rozgrywała się potężna bitwa pancerna, w której brały udział tysiące czołgów i właśnie na Pragę przyjeżdżali żołnierze na krótki odpoczynek, tu były szpitale, ośrodki zaopatrzenia, tu trzymano zapasy broni i amunicji. Był to tak naprawdę olbrzymi obóz wojskowy z siłami i sprzętem zdolnymi opierać się milionowej Armii Czerwonej.&nbsp;</p><blockquote><p>- Garstka prawie wcale nie uzbrojonych powstańców miała w tym kontekście siłę rażenia komara atakującego prehistorycznego dinozaura i wszyscy mieli tego świadomość. Z jednej więc strony jeszcze przed powstaniem wydano rozsądne rozkazy, by około siedmiuset powstańców praskich zasiliło oddziały na drugim brzegu rzeki – i istotnie Prażanie walczyli na Mokotowie, Woli, Żoliborzu i w Śródmieściu. Z drugiej jednak z jakichś powodów podtrzymano rozkazy podjęcia również tutaj bezpośredniej walki. I to już była to <strong>misja samobójcza </strong>- mówi Wojciech Lada.</p></blockquote><h2>Jaki przebieg miały walki?</h2><p>Tak, jak można było się spodziewać – z punktu widzenia niemieckiego, były praktycznie niezauważalne. Mówiąc najprościej, rozkazy były takie, by powstańcy przejęli <strong>kontrolę nad wszystkimi szlakami komunikacyjnymi</strong>, umożliwiającymi przeprawę przez Wisłę. Chodziło nie tylko bezpośrednio o cztery mosty, ale też drogi do nich wiodące z całą infrastrukturą, wiadukty kolejowe na Kanale Żerańskim i ten nad ul. Targową, oraz cztery dworce kolejowe: Wschodni, Wileński, Warszawa Praga i Olszynka Grochowska. Były też inne cele, choćby koszary policyjne w Golędzinowie, czy również koszary Legii Akademickiej przy ul. 11 listopada i parę drobniejszych obiektów, najważniejsze były jednak te związane z komunikacją. Zakładano, że powstańcy zdobędą te punkty i&nbsp; utrzymają je ile tylko się da, a kiedy już nie wytrzymają niemieckiego nacisku, po prostu przejdą przez mosty i <strong>zasilą powstanie na Czerniakowie czy Powiślu.</strong>&nbsp;</p><blockquote><p>- Wybitny historyk powstania, ale też jego uczestnik, Lesław M. Bartelski pisał wprost, że plany te sprawiają wrażenie, jakby przygotowywali je ludzie, łagodnie mówiąc, oderwani od rzeczywistości. I rzeczywiście – zazwyczaj wystarczało kilka serii z niemieckich cekaemów, czy strzałów z pociągów pancernych, by powstańcy wycofywali się i nie podejmowali już podobnych prób. Nie osiągnięto, a w każdym razie nie utrzymano, ani jednego celu. Po prostu nie istniała taka możliwość - podkreśla.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-spowiedz-nazistowskiej-bestii"></oembed></figure><h2>Jakie miejsca udało się zdobyć Powstańcom?</h2><p>O dziwo, kilka takich istotnie było. Zajęto na przykład budynek PAST-y przy ul. Ząbkowskiej 15, gmach Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych przy ul. Wileńskiej, szkołę przy ul. Bartniczej… Ale uczciwie mówiąc, być może poza PASTą, o którą stoczono istotnie efektowną i efektywną bitwę, nie były to realne sukcesy. Szkoła nie była obsadzona przez siły niemieckie i kilku spotkanych przypadkowo żołnierzy Wehrmachtu dało się dość łatwo rozbroić, a do budynku DOKP powstańcy dostali się po prostu, otwierając drzwi kluczem, który chwilę wcześniej znaleźli w komisariacie granatowej policji. Zajęto też opuszczony budynek rzeźni miejskiej przy ul. Sierakowskiego, zespół szkół przy ul. Kawęczyńskiej…&nbsp;</p><blockquote><p>- Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te zdobycze udało się powstańcom <strong>utrzymać przez jakieś trzy, może cztery godziny</strong>. Kiedy tylko Niemcy orientowali się w sytuacji i wysyłali do tych obiektów swoje oddziały, powstańcy po prostu z nich uciekali. W każdym razie rankiem 2 sierpnia w rękach powstańców nie znajdował się już żaden istotny strategicznie obiekt - wskazuje historyk.</p></blockquote><h2>Plany powstania na Pradze były więc nierealne już na starcie. Gdzie popełniono błąd? Czy w ogóle istniała możliwość podjęcia walki po tej stronie Wisły?</h2><p>Otwarta walka nie miała najmniejszego sensu, ale to nie znaczy, że nie miała go walka w ogóle. Być może rozsądniejsze byłoby po prostu kontynuowanie tego, co robiono z powodzeniem przez praktycznie całą okupację, czyli przeprowadzanie działań dywersyjnych. Trudno z dzisiejszej perspektywy oceniać szanse ich powodzenia, ale wydaje się, że akcje przebranych w niemieckie mundury „komandosów” pozwoliłyby tu i ówdzie rozsadzić tory, wykoleić pociąg, czy unieszkodliwić cięższą artylerię. Tym bardziej, że <strong>polskie podziemie było w takich działaniach doskonałe i piekielnie skuteczne</strong>. To oczywiście za mało, by zmienić bieg wypadków, ale jednak więcej niż osiągnięto przeprowadzając ataki.</p><h2>Powstanie na Pradze trwało formalnie cztery dni i straty na szczęście nie były tu wielkie. Co działo się dalej z setkami żołnierzy podziemnej armii z Pragi?</h2><p>Przede wszystkim w walkach wzięło ich udział około sześćdziesięciu procent – pozostali z jakichś powodów nie stawili się miejsca koncentracji. Po zaprzestaniu walk jakaś część, nie wiadomo dokładnie ilu, po prostu wróciło do domów, większość jednak starała się zachować gotowość bojową i oddziały zasadniczo zachowały swoją strukturę. Starali się walczyć na miarę możliwości – śledzili sytuację na froncie i przekazywali meldunki do dowództwa, pomagali rannym i uciekinierom z drugiego brzegu… Spora jednak część była zdecydowana walczyć dalej i ci właśnie podjęli jedną z najmniej znanych, a <strong>najbardziej efektownych i brawurowych akcji, czyli przepraw przez Wisłę</strong>. Wbrew pozorom komunikacja między oboma brzegami rzeki utrzymywała się nieustannie. Przez Wisłę przepływali harcerze-listonosze z listami i meldunkami, czasem tą drogą ewakuowano także rannych powstańców. Były to zawsze wyczyny karkołomne.&nbsp;</p><blockquote><p>- Na wieżyczkach mostu Poniatowskiego Niemcy ustawili karabiny maszynowe i dużym zasięgu, a w nocy rzekę przeczesywały nieustannie potężne reflektory – tak mocne, że widzieli jak na dłoni nawet obiekty będące daleko za dzisiejszym mostem Łazienkowskim. Gdzie zaś światła reflektorów nie sięgały, w regularnych odstępach wystrzeliwali race. Do tego Wisłę nieustannie patrolowały motorówki, również uzbrojone w karabiny maszynowe, a od pewnego momentu Niemcy zaminowali niektóre odcinki nabrzeża - zaznacza.</p></blockquote><p>A mimo to z Pragi na lewy brzeg <strong>przedostało się w sumie kilkuset powstańców</strong>. Przepraw dokonywano na wysokości Choszczówki – tu żołnierze zasilali oddziały z Puszczy Kampinoskiej. Główny jednak szlak przerzutowy prowadził z Gocławia na Siekierki, mniej więcej na wysokości Jeziorka Czerniakowskiego. Czasem były to pojedyncze przeprawy, ale bywało, że jednej nocy obracano w tę i z powrotem nawet przez siedem, osiem godzin. W tym przypadku prascy powstańcy włączali się zazwyczaj do walk na Sadybie i Mokotowie.</p><h2>Jakie były dalsze losy dowódcy powstania na Pradze, ppłk Antoniego Żurowskiego?</h2><p>Ostatecznie dożył późnej starości i zmarł w pod koniec lat osiemdziesiątych, mając osiemdziesiąt pięć lub nawet dziewięćdziesiąt lat – znane są różne daty jego urodzenia. Ale niezależnie od wieku, to że <strong>w ogóle przeżył należy uznać za cud</strong>. W jego powojennej biografii nie wszystko jest do końca jasne, ale co najmniej kilkanaście kolejnych lat przeżył bardzo burzliwie. Początkowo ujawnił się, zgodził się nawet wydać odezwę do swoich podkomendnych, w której namawiał ich na to samo. Podobno były nawet plany stworzenia z praskich powstańców osobnego oddziału, który pomaszerowałby na Berlin z armią gen. Berlinga. Nic jednak z tych planów nie wyszło, a Żurowski już w listopadzie tego samego roku został aresztowany. Nie wiadomo, czy był torturowany, wiadomo jednak, że przesłuchiwał go słynny później Józef Światło. Po mniej więcej roku odsiadki otrzymał dwukrotny wyrok śmierci, od którego uwolniła go osobista interwencja Mariana Spychalskiego – ostatecznie skazano go na dziesięć lat więzienia.&nbsp;</p><blockquote><p>- Później jego biografia staje się trochę niejasna. Na pewno został odbity przez żołnierzy WiN 26 lipca 1945 i według jednej wersji ponownie ujawnił się, według innej – przez kolejne lata ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem. To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne, bo przecież ciążył na nim wyrok. Jakkolwiek było, <strong>dopiero w 1958 roku został uniewinniony </strong>- podsumowuje Wojciech Lada.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/611,godzina-w-nie-tylko-w-warszawie-o-ktorej-zawyja-syreny"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[To on przyczynił się do upadku Powstania Warszawskiego. Niemiecki autor opisał &quot;spowiedź&quot; nazistowskiej bestii]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-quot-spowiedz-quot-nazistowskiej-bestii</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-quot-spowiedz-quot-nazistowskiej-bestii</guid>
            <pubDate>Sun, 03 Aug 2025 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-wywiad-z-autorem-ksiazki-o-nazistowskim-gene-1721048026.jpg</url>
                        <title>To on przyczynił się do upadku Powstania Warszawskiego. Niemiecki autor opisał &amp;quot;spowiedź&amp;quot; nazistowskiej bestii</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/487,to-on-przyczynil-sie-do-upadku-powstania-warszawskiego-niemiecki-autor-opisal-quot-spowiedz-quot-nazistowskiej-bestii</link>
                    </image><description>Z okazji zbliżającej się 80. rocznicy Powstania Warszawskiego, rozmawialiśmy z Christopherem Machtem, niemieckim pisarzem o polskich korzeniach, autorem książki „Spowiedź generała von dem Bacha” (wydawnictwo Bellona). Jego najnowsza książka rzuca światło na dramatyczne wydarzenia z sierpnia 1944 roku, ukazując nieznane dotąd perspektywy i mroczne tajemnice, jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci tamtego okresu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy nasz tekst z zeszłego roku.</i></p><p>Christopher Macht to niemiecki pisarz z polskimi korzeniami, które sięgają Pomorza Zachodniego. Jest znany jako odkrywca skryptów ostatnich rozmów Adolfa Hitlera oraz miłośnik historii, ze szczególnym zainteresowaniem II wojną światową. Na co dzień mieszka w Wandlitz, niedaleko Berlina. Jego żona Paula jest Polką, co dodatkowo zbliża go do polskiej kultury i historii.<strong> Na początku lipca wydał książkę, która opisuje okrucieństwa i zbrodnie nazistowskiego generała von dem Bacha</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/413,dworzec-wiedenski-pierwszy-warszawski-dworzec-kolejowy-wyrastaly-z-niego-dwie-wieze"></oembed></figure><p>SS-Gruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski był niemieckim generałem i zbrodniarzem wojennym, który <strong>odegrał kluczową rolę w tłumieniu Powstania Warszawskiego</strong> w 1944 roku. Nie bez powodu ma polskobrzmiące nazwisko - generał pochodził z Lęborka, jednak polskiego "dziedzictwa" pozbył się dopiero w 1940 roku. Był jednym z najbardziej bezwzględnych dowódców SS, odpowiedzialnym za masowe mordy ludności cywilnej w Polsce oraz na froncie wschodnim. Po wojnie został skazany za swoje zbrodnie, choć uniknął kary śmierci, współpracując z aliantami jako świadek. Jego postać do dziś budzi kontrowersje ze względu na brutalność i okrucieństwo, jakie przejawiał w swoich działaniach.</p><p style="text-align:center;">***</p><p><strong>Greta Sulik: Co zainspirowało Pana do napisania książki o Powstaniu Warszawskim i generale von dem Bachu?</strong></p><p><strong>Christopher Macht:</strong> Powstanie Warszawskie jest jednym z najkrwawszych momentów w historii Polski. Choć minęło już 80 lat, wciąż budzi ogromne emocje. Postać von dem Bacha, choć przerażająca, jest także fascynująca. Uznałem, że warto przybliżyć ten dramatyczny fragment historii z jego perspektywy.</p><p><strong>Część zapisków dot. generała otrzymał Pan od znajomych. Jakich jeszcze źródeł Pan używał? Jak przeprowadzał Pan badania do tej książki?</strong></p><p>To długotrwały proces. Gdy teraz rozmawiamy, pracuję już nad kolejną książką, która ukaże się za dwa, trzy lata. Dbam o to, by opierać swoje książki na rzetelnych, wiarygodnych źródłach historycznych. Spędzam dziesiątki godzin w bibliotekach, zarówno polskich, jak i zagranicznych.</p><p><strong>Jakie wyzwania napotkał Pan podczas zbierania informacji do książki?</strong></p><blockquote><p>Podczas pisania "Spowiedzi generała Von dem Bacha" nieustannie biłem się z myślami, po której stronie powinienem stanąć. Czy powstanie było potrzebne, czy wręcz przeciwnie? Z jednej strony stawiałem się na miejscu powstańców, którzy czuli, że muszą zaryzykować. Z drugiej słyszałem głosy tych, którzy do dziś powtarzają, że był to niepotrzebny mord wielu niewinnych Polaków. Do tego dochodziły brutalne i dramatyczne historie, które znalazły się w mojej książce. Aż trudno uwierzyć, że takie sytuacje miały miejsce…</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://inbook.pl/spowiedz-generala-von-dem-bacha-szczera-rozmowa-z-powstancem-warszawskim,id348860.html"></oembed></figure><p><strong>Czy traktuje Pan tę historię osobiście? Jakie emocje wywołało w Panu pisanie tej książki? Opisywanie scen okrucieństwa musiało być dla Pana szczególnie trudne.</strong></p><blockquote><p>Wielu moich polskich znajomych ma rodziny, w których ktoś był powstańcem. Spędziłem z nimi wiele wieczorów, dyskutując nad sensownością Powstania. Słysząc z ich ust opowieści, ciągle zadawałem sobie pytanie, jak to możliwe, że naziści pozwalali sobie na taką dozę brutalności, a świat nic z tym nie czynił. Mordowanie kobiet w ciąży, starców, dzieci - to było coś tak przerażającego, że nawet sam diabeł by tego nie wymyślił.</p></blockquote><p><strong>Co skłoniło Pana do zagłębienia się w temat okrucieństw wojennych popełnianych przez Niemców?</strong></p><p>Kilka lat temu, będąc na wakacjach, przypadkowo trafiłem na krótką notkę w języku angielskim o von dem Bachu. Zacząłem ją czytać i z przerażeniem doszedłem do wniosku, że to tak przerażająca postać, że warto ją opisać, by jego historia była ostrzeżeniem dla ludzkości. Do dzisiaj mam ciarki, gdy przypominam sobie o krzywdach, które wyrządzili Polakom Niemcy.</p><p><strong>Jaki miał Pan cel i jakie przesłanie chciał Pan przekazać czytelnikom poprzez tę książkę?</strong></p><blockquote><p>Celem tej książki jest ukazanie ogromu zbrodni, jakich naziści dopuścili się wobec narodu polskiego, oraz kolosalnego dramatu, jaki dotknął ludność Warszawy. To nie była jedna czy dziesięć ludzkich historii, lecz setki. Każda z nich była przerażająca i jeszcze bardziej dramatyczna od poprzedniej.</p></blockquote><p><strong>Jakie fakty lub historie były dla Pana najbardziej zaskakujące podczas przygotowań do pisania książki?</strong></p><p>Zdecydowanie była to historia Wandy Lurie. Do dzisiaj nie mogę pojąć, że ludzie ludziom zgotowali taki los. Kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży przeżywała niesamowity dramat. Jej bohaterska postawa doprowadziła do szczęśliwego zakończenia, choć było ono okupione ogromnym cierpieniem.</p><p><i>(przyp. red. Wanda Lurie była jedną z ocalałych z masakry na Woli podczas Powstania Warszawskiego. Będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, została cudem uratowana po tym, jak naziści zamordowali jej rodzinę i pozostawili ją na pewną śmierć wśród stosu ciał. Jej niezwykła historia przetrwania stała się symbolem heroizmu i niewyobrażalnego cierpienia ludności cywilnej podczas Powstania. Wanda Lurie przez resztę życia przypominała o tragicznych wydarzeniach z sierpnia 1944 roku, stając się ważnym świadkiem historii.)</i></p><p><strong>Jak Pana zdaniem należy zachować dziedzictwo Powstania Warszawskiego dla przyszłych pokoleń?</strong></p><p>Powinniśmy powtarzać fakty o Powstaniu niczym mantrę, wzbudzać dyskusję i próbować postawić się na miejscu powstańców. Jednocześnie musimy podkreślać, że nie mamy odpowiedniego mandatu, by dokonywać ostatecznych sądów na temat tego, czy Powstanie powinno było wybuchnąć. Takie wyroki mogą wydawać jedynie ci, którzy dotknęli tego bezpośrednio.</p><p><strong>W jaki sposób, Pańskim zdaniem, książka przyczynia się do historycznej narracji o II wojnie światowej i Powstaniu Warszawskim?</strong></p><p>Wierzę, że ta książka przypomni, choć podstawowe fakty o Powstaniu Warszawskim i ukaże ludzkie dramaty, które niestety miały miejsce.</p><p><strong>A jakim człowiekiem był von dem Bach?</strong></p><p>Von dem Bach był człowiekiem, którego nikt nie chciałby spotkać. Zmieniał swoje zdanie zależnie od tego, czy mu się to opłacało. Był nazistą z krwi i kości, według wielu pozbawionym sumienia, idealnie wpisującym się w charakter Trzeciej Rzeszy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3847,nie-zyje-ludwika-mendelska-ps-coreczka-sanitariuszka-z-powstania-warszawskiego-miala-92-lata"></oembed></figure><p><strong>Gdzie, Pańskim zdaniem, znajdziemy w Warszawie największe świadectwo Powstania Warszawskiego?</strong></p><p>Podstawowym punktem każdej wycieczki w Warszawie jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Na szczęście tych świadectw jest zdecydowanie więcej. Kto przeczyta moją książkę, zapewne dostrzeże ich o wiele więcej.</p><p><strong>Czy jakieś miejsce w Warszawie szczególnie Pana inspirowało w trakcie pisania książki?</strong></p><p>Wydaje mi się, że nie same miejsca, a świadomość tego, co zaszło w trakcie Powstania, jest tym, co powinniśmy pielęgnować w naszej pamięci. Są to losy setek ludzi, przepełnione dramatem, brutalnością i smutkiem. Naziści nie mieli żadnych oporów, układając trupy jedne na drugim niczym kolejne porcje drewna. Nie trzeba czytać kryminałów, by poczuć gęsią skórkę. Wystarczy sięgnąć po polską historię. "Spowiedź Bacha" to brutalny kryminał oparty na faktach. Przykre, choć niestety prawdziwe.</p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Historyczne odkrycie w Kampinoskim Parku Narodowym. Szczątki ponad 1700 ofiar niemieckiego okupanta przejdą badania]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3854,historyczne-odkrycie-w-kampinoskim-parku-narodowym-szczatki-ponad-1700-ofiar-niemieckiego-okupanta-przejda-badania</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3854,historyczne-odkrycie-w-kampinoskim-parku-narodowym-szczatki-ponad-1700-ofiar-niemieckiego-okupanta-przejda-badania</guid>
            <pubDate>Sun, 03 Aug 2025 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-historyczne-odkrycie-w-kampinoskim-parku-narodowym-szczatki-ponad-1700-ofiar-niemieckiego-okupanta-1754057252.jpg</url>
                        <title>Historyczne odkrycie w Kampinoskim Parku Narodowym. Szczątki ponad 1700 ofiar niemieckiego okupanta przejdą badania</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3854,historyczne-odkrycie-w-kampinoskim-parku-narodowym-szczatki-ponad-1700-ofiar-niemieckiego-okupanta-przejda-badania</link>
                    </image><description>Na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego w pobliżu miejscowości Palmiry znaleziono 22 zbiorowe groby, skąd wydobyto ciała 1734 osób zabitych przez niemieckich żołnierzy w czasie II wojny światowej. Pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej od 14 do 25 lipca przeprowadzili tam trzeci etap prac poszukiwawczych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Niemieccy okupanci w latach 1939–1941 masowo mordowali Polaków m.in. w podwarszawskich Palmirach w Kampinoskim Parku Narodowym. Niedawno pracownicy IPN przeprowadzili tam kolejne poszukiwania, podczas których natrafili na 22 masowe groby, w których znajdywały się 1734 ciała ofiar. Pochowano je w mauzoleum w Palmirach, tj. na cmentarzu powstałym w 1948 r.</p><h2>Wznowienie poszukiwań</h2><p>Eksperci wznowili badania ze względu na analizę materiałów historycznych, z których wynika, że prawdopodobnie podczas pierwszych ekshumacji nie podjęto wszystkich szczątków. Jak wyjaśnia IPN, dowodem tego mogą być zapisy ws. znalezienia zwłok następnych 14 osób na dnie jednej z mogił, co miało miejsce 3 lata po formalnym zakończeniu prac przy budowie miejsca pamięci. <span style="background-color:white;color:#333333;">Pierwsza instytucja w Palmirach pod nazwą Muzeum Walk i Męczeństwa</span> powstała w 1973 roku. Budowa zaś drugiego obiektu o nazwie Muzeum – Miejsce Pamięci Palmiry&nbsp;zakończyła się w 2011 roku.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3480,ekshumowano-szczatki-10-ofiar-powstania-warszawskiego-na-rakowieckiej-ustalil-ipn"></oembed></figure><p>Przed działaniami w terenie, badacze przeanalizowali szczegółowo zdjęcia lotnicze wykonane w 1947 roku. Na ich podstawie udało się precyzyjnie wskazać lokalizacje dawnych jam grobowych, powstałych po ekshumacjach.</p><p>W ramach prowadzonych prac zbadano dwie z wybranych jam. Badacze natrafili też na <strong>pojedynczy grób o nieznanej wcześniej lokalizacji.</strong> W miejscach tych odnaleziono znaczne ilości ludzkich szczątków – zarówno luźne kości, jak i fragmenty szkieletów w układzie anatomicznym. Naukowcy przypuszczają, że mogły one zostać pominięte podczas powojennych ekshumacji z powodu zaawansowanego rozkładu ciał i trudnych warunków terenowych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1986,kolejne-odkrycie-archeologiczne-w-nowym-centrum-warszawy-fundamenty-dawnych-kamienic-i-tajemnice-przeszlosci"></oembed></figure><p>Wśród znalezionych przedmiotów osobistych znajdują się m.in. grzebienie, szczoteczki do zębów, okulary, portmonetki, skórzana torebka, buty, elementy ubioru, a także obrączki i monety.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/kolaz-2-49.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Znalezione artefakty (fot. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN)</figcaption></figure><h2>Badania nad szczątkami</h2><p>Nad szczątkami zostaną przeprowadzone szczegółowe badania antropologiczne, a zabezpieczone artefakty trafią do konserwatorów i specjalistów, którzy zajmą się ich analizą.</p><p>Prace zostały przeprowadzone we współpracy z Kampinoskim Parkiem Narodowym, a w działaniach uczestniczyli również saperzy z 2. Mazowieckiego Pułku z Nowego Dworu Mazowieckiego.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/kolaz-2-51_1.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Znaleziska z czasu II wojny światowej (fot. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN)</figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1642,przed-domem-pod-orlami-znaleziono-8-szkieletow-powstancow-ale-moze-byc-ich-tam-znacznie-wiecej-nalezy-zbadac-caly-teren"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Do tego kościoła trafiali warszawiacy przed zsyłką do obozów. Mieściło się w nim nawet 5 tys. ludzi]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/661,do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/661,do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi-1722692984.jpg</url>
                        <title>Do tego kościoła trafiali warszawiacy przed zsyłką do obozów. Mieściło się w nim nawet 5 tys. ludzi</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/661,do-tego-kosciola-trafiali-warszawiacy-przed-zsylka-do-obozow-miescilo-sie-w-nim-nawet-5-tys-ludzi</link>
                    </image><description>To miejsce, będące pierwotnie ośrodkiem religijnym, podczas Powstania Warszawskiego stało się jednym z symboli niemieckiej brutalności wobec ludności cywilnej stolicy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wola była pierwszą dzielnicą, która stała się celem niemieckich represji. W ciągu kilku dni sierpnia 1944 roku doszło tam do masowych mordów, w wyniku których zginęło od 30 do 65 tysięcy osób. Niemcy, nie zadowalając się jednak samą eksterminacją, przystąpili do organizowania obozów przejściowych, w których zatrzymywali ocalałych mieszkańców przed deportacją do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/631,krystyna-krahelska-syrenka-warszawy-symbol-odwagi-i-poswiecenia-powstanczego"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:786/493;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/Bundesarchiv_Bild_101I-695-0423-20%2C_Warschauer_Aufstand%2C_Zivilisten_in_Kirche.jpg" alt="Nieludzkie warunki w wolskim kościele / fot. German Federal Archives" width="786" height="493"><figcaption><span style="background-color:rgb(248,249,250);color:rgb(32,33,34);">Ludność cywilna Woli w kościele parafii św. Wojciecha / </span>fot. German Federal Archives</figcaption></figure><h2>Z ośrodka religijnego do obozu przejściowego</h2><p>Kościół parafialny św. Wojciecha, usytuowany przy ulicy Wolskiej 76, przed wybuchem wojny pełnił kluczową rolę w życiu religijnym i społecznym mieszkańców Woli. Gdy w sierpniu 1944 roku Wola stała się epicentrum niemieckiej akcji represyjnej,<strong> budynki parafii zostały przejęte przez okupanta i zamienione na obóz przejściowy</strong>. To właśnie na terenie tej parafii Niemcy zorganizowali jeden z najważniejszych punktów zbornych dla ludności cywilnej wywożonej z Warszawy.</p><p>Pierwsze transporty ludzi zaczęły docierać na teren parafii już w pierwszych dniach sierpnia. <strong>Na placu przed kościołem i w jego wnętrzu gromadzono tysiące mieszkańców Woli i innych dzielnic Warszawy. </strong>Ludzie byli tam przetrzymywani w skrajnie trudnych warunkach: brakowało jedzenia, wody, a także dostępu do podstawowych środków higieny. Pomieszczenia kościoła oraz pobliskie budynki, w tym Dom Parafialny, zostały przekształcone w więzienia, gdzie odbywały się masowe egzekucje i brutalne przesłuchania.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:800/512;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/Bundesarchiv_Bild_101I-695-0423-21%2C_Warschauer_Aufstand%2C_Zivilisten_in_Kirche.jpg" alt="Nieludzkie warunki w wolskim kościele / fot. German Federal Archives" width="800" height="512"><figcaption><span style="background-color:rgb(248,249,250);color:rgb(32,33,34);">Nieludzkie warunki w wolskim kościele / </span>fot. German Federal Archives</figcaption></figure><h2>Rola parafii w Powstaniu Warszawskim</h2><p>Parafia św. Wojciecha pełniła podczas Powstania Warszawskiego dwojaką rolę. Z jednej strony, była miejscem męczeństwa tysięcy warszawiaków, z drugiej – punktem, w którym organizowano pomoc dla ludności cywilnej. W pierwszych dniach powstania, zanim Niemcy przejęli pełną kontrolę nad Wolą, kościół i jego otoczenie były jednym z ośrodków udzielania pomocy medycznej rannym powstańcom i cywilom. <strong>Służby medyczne i wolontariusze starali się ratować życie tych, którzy trafili do kościoła, szukając schronienia przed niemieckimi bombami i kulami.</strong></p><p>Jednak po opanowaniu Woli przez Niemców, funkcja parafii zmieniła się dramatycznie. Przekształcona w obóz przejściowy,<strong> parafia św. Wojciecha stała się jednym z głównych miejsc, przez które przeszło około 90 tysięcy osób</strong>, choć niektóre źródła podają nawet większe liczby. Wiele z tych osób było torturowanych i rozstrzeliwanych na miejscu, a <strong>pozostali byli deportowani do obozów koncentracyjnych lub na przymusowe roboty.</strong></p><blockquote><p>- To jeden z największych kościołów w Warszawie. Można w nim pomieścić nawet około 5 tysięcy osób. Siłą rzeczy było to miejsce w którym można pomieścić dużą liczbę ludności z oczyszczonych przez Niemców ulic czy kamienic. Kościół został wybrany również ze względu na wieżę, która pełniła dla Niemców punkt obserwacyjny. Mieścił się też przy głównej arterii, przy ul. Wolskiej. To było idealne miejsce z punktu widzenia okupantów na obóz przejściowy. - tłumaczy warszawski przewodnik Jakub Madejski.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:577/800;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/Bundesarchiv_Bild_101I-695-0423-15%2C_Warschauer_Aufstand%2C_Zivilisten_vor_Kirche.jpg" width="577" height="800"><figcaption><span style="background-color:rgb(248,249,250);color:rgb(32,33,34);">Polscy cywile wprowadzani do kościoła św. Wojciecha / fot. German Federal Archives</span></figcaption></figure><h2>Proces deportacji i egzekucji</h2><p>Niemiecka organizacja obozu przejściowego na terenie parafii św. Wojciecha była częścią szeroko zakrojonego planu depopulacji Warszawy. Ludzie zatrzymani w tym obozie byli brutalnie przesłuchiwani, często poddawani torturom, a następnie selekcjonowani. Część z nich, zwłaszcza osoby starsze, chore oraz dzieci, była zabijana na miejscu. Egzekucje miały miejsce zarówno na terenie kościoła, jak i w pobliskich budynkach parafialnych oraz na otaczającym terenie.</p><blockquote><p>- &nbsp;Gnano stamtąd ludność pieszo do Pruszkowa albo do pobliskiego Dworca Zachodniego. Ludzie zazwyczaj spędzali tam maksymalnie dobę - od wieczora, spędzali tam noc i następnego dnia byli wysyłani dalej - mówi przewodnik warszawski Jakub Madejski.</p></blockquote><p>Ci, którzy przetrwali pierwszą fazę represji, byli wywożeni do obozów koncentracyjnych, takich jak <strong>Auschwitz-Birkenau, Ravensbrück czy Mauthausen,</strong> gdzie wielu z nich zginęło z powodu wycieńczenia, głodu, chorób lub w komorach gazowych. Pozostałych wysyłano na przymusowe roboty do III Rzeszy, gdzie ich warunki bytowe były równie nieludzkie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240803154457.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>fot. Greta Sulik</figcaption></figure><h2>Zbrodnia przeciwko ludzkości</h2><p>Działania Niemców na terenie parafii św. Wojciecha są uważane za jedne z największych zbrodni przeciwko ludzkości, jakie miały miejsce na terenie Warszawy podczas Powstania. Zbrodnie te były częścią szerszej operacji eksterminacyjnej prowadzonej przez SS i Wehrmacht, której celem była całkowita zagłada ludności Warszawy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/660,warszawa-wspiera-powstancow-warszawskich-nie-tylko-od-swieta"></oembed></figure><p>Po zakończeniu wojny parafia św. Wojciecha podobnie jak większość Warszawy była zrujnowana. Odbudowa kościoła i innych budynków parafialnych trwała przez wiele lat, ale parafia odzyskała swoją funkcję religijną i społeczną. Współcześnie, teren parafii pełni także rolę miejsca pamięci o ofiarach niemieckich zbrodni. <strong>Na terenie parafii znajdują się tablice pamiątkowe oraz inne formy upamiętnienia, które przypominają o tragicznych wydarzeniach z 1944 roku.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1688;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/20240803154451.jpg" width="3000" height="1688"><figcaption>Tablica upamiętniająca osób przejściowy / fot. Greta Sulik</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Walka powstańców o więzienie przy Rakowieckiej. Niemieccy SS-mani wymordowali kilkaset osób]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3843,walka-powstancow-o-wiezienie-przy-rakowieckiej-niemieccy-ss-mani-wymordowali-kilkaset-osob</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3843,walka-powstancow-o-wiezienie-przy-rakowieckiej-niemieccy-ss-mani-wymordowali-kilkaset-osob</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 17:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-na-2-sierpnia-walka-powstancow-o-wiezienie-przy-rakowieckiej-niemieccy-ss-mani-wymordowali-kilkas-1754033946.jpg</url>
                        <title>Walka powstańców o więzienie przy Rakowieckiej. Niemieccy SS-mani wymordowali kilkaset osób</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3843,walka-powstancow-o-wiezienie-przy-rakowieckiej-niemieccy-ss-mani-wymordowali-kilkaset-osob</link>
                    </image><description>W tym roku przypada 81. rocznica Powstania Warszawskiego. Walki trwały również na terenie Mokotowa. Powstańcy usiłowali przejąć m.in. więzienie przy ul. Rakowieckiej 37. 2 sierpnia 1944 roku niemieccy esesmani wymordowali tam ok. 600 osób.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Mija 81. lat od wybuchu Powstania Warszawskiego. Polscy żołnierze usiłowali odbić również Mokotów, gdzie walczył V Obwód AK pod dowództwem ppłk. Aleksandra Hrynkiewicza ps. „Przegonia”. Działania prowadzono m.in. w okolicy więzienia przy ul. Rakowieckiej 37. W walce uczestniczyła tam 1. kompania szturmowa 4. Rejonu Obwodu Mokotów AK, którą początkowo dowodził&nbsp;ppor. Antoni Figura „Kot”, a&nbsp;później Kazimierz Grzybowski „Misiewicz”. Obszar wokół więzienia był mocno pilnowany przez wojska niemieckie.&nbsp;</p><h2>Opór Niemców</h2><p><span style="background-color:white;">2 sierpnia na p.o. naczelnika więzienia mianowano&nbsp;</span>inspektora sądowego Kirchnera<i>. </i>Próbował<i>&nbsp;</i>on uzyskać wsparcie od SS-manów z pobliskiej bazy, po czym na miejsce przybył oddział Waffen-SS z bronią maszynową. Do obiektu prawdopodobnie weszło ok. 100-120 powstańców, do których oddawali strzały niemieccy żołnierze. Polacy zdołali zająć m.in. dom służbowy i papiernię, które następnie były ostrzeliwane przez niemieckie czołgi. Powstańcy wyłączyli centralę telefoniczną, co przerwało łączność.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3837,janusz-maksymowicz-ps-janosz-najpierw-byl-niesamowity-etuzjazm-a-pozniej-glod"></oembed></figure><p>Ostatecznie polscy żołnierze nie zdołali przejąć więzienia. Po wycofaniu się powstańców Kirchner spotkał się z dowódcą SS (SS-obersturmführer) Martinem Patzem, komendantem SS-Stauferkaserne i&nbsp;dowódcą 3. zapasowego batalionu uzupełnień grenadierów pancernych SS. Przekazał mu ustny rozkaz komendanta miasta, gen. Reinera Stahela o likwidacji wszystkich więźniów. Początkowo planowano rozstrzeliwania w celach, ale po sprzeciwie Kirchnera ustalono, że egzekucje odbędą się na dziedzińcu bądź w papierni, a ciała zostaną zakopane na miejscu. Egzekucję kontrolował więc kontrolował ją Martin Patz.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/rakowiecka-wiezienie-2.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL po dawnym więzieniu (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure><p>Niemieccy okupanci przejęli więzienie na Rakowieckiej. Nie przygotowano listy osadzonych; rozbrojono też polskich strażników więziennych. Zaraz po rozkazie rozpoczęto egzekucję, a Kirchner niszczył dokumentację w kotłowni.&nbsp;</p><h2>Okrutna egzekucja w więzieniu</h2><p>Funkcjonariusze SS wyprowadzili 60 osób, głównie mężczyzn i kazali im wykopać doły na dziedzińcu. Niemieccy żołnierze zamordowali tam wykopujących groby oraz grupę z Izby Chorych. Niektórym, mniej chorym osadzonym udało się uciec z izby, dzięki wspinaczce po prześcieradłach na strych, gdzie się ukryli aż do nocy. Wymordowywanie więźniów trwało prawie cały dzień. Niektórzy musieli stać przodem do wykopanych dołów, a po oddaniu przez esesmanów strzału ciała wpadały na inne zwłoki. Zginęło ok. 600 osób.</p><h3>Ucieczka więźniów</h3><p>SS-mani wyprowadzali kolejne grupy. Części osób udało się przeciwstawić. Więźniowie z oddziału VI ewakuowali się z cel, przebijając ściany do sąsiednich pomieszczeń i rozbijając drzwi ławkami. Sienniki posłużyły im jako prowizoryczne barykady – podpalone, zablokowały przejścia do niżej położonych części budynku. Płomienie i gęsty dym skutecznie powstrzymały niemieckich żołnierzy przed pochwyceniem ich.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3624,81-rocznica-powstania-warszawskiego-prosba-do-wszystkich-polakow-zeby-godnie-uczcic-to-wielkie-wydarzenie"></oembed></figure><p>W pewnym momencie jeden z młodych więźniów zaatakował esesmanów, lecz został postrzelony. Gdy Niemcy próbowali go dobić, inni więźniowie ruszyli mu na pomoc, w wyniku czego przejęli od napastników broń. Po chwili więźniowie rzucili na korytarz granaty, które zmusiły wroga do odwrotu. Wkrótce na miejsce wkroczyła liczna grupa uzbrojonych Niemców, która również została odparta – część niemieckich funkcjonariuszy uciekła. Polacy przejęli zaś broń.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/rakowiecka-wiezienie-3.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Pamięć o ofiarach z dawnego więzienia przy ul. Rakowieckiej (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure><p>W nocy około 300 więźniom udało się uciec na dach i przedostać na aleję Niepodległości, teren opanowany przez Powstańców. W ucieczce pomogli im cywile z Mokotowa, którzy przynieśli drabiny umożliwiające zejście z budynku.&nbsp;</p><h3>Morderstwa przy Rakowieckiej</h3><p>Gdy doły wykopane przez więźniów były przepełnione ciałami, Niemcy zaczęli przenosić kolejne ofiary na drugą stronę ul. Rakowieckiej. Według szacunków w masakrze 2 sierpnia 1944 r. zginęło ok. 600 więźniów. Do dziś nie wiadomo, co stało się z personelem polskiej służby więziennej. Teren zakładu karnego Niemcy wykorzystali też do egzekucji mieszkańców Mokotowa.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3838,godzina-w-z-marszem-mokotowa-golebnik-odsloni-sie-na-rocznice-powstania"></oembed></figure><p>Mokotów został ponownie zajęty przez Niemców 27 września 1944 r. Niemieckie wojska odebrały powstańcom teren Mokotowa &nbsp;27 września 1944&nbsp;r., a cały zryw upadł 2 października tego samego roku.</p><p>Ekshumację ciał zabitych więźniów rozpoczęto w kwietniu 1945 roku. Wydobyto wówczas ok. 700 ciał. Większość miała na sobie strój więzienny.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3480,ekshumowano-szczatki-10-ofiar-powstania-warszawskiego-na-rakowieckiej-ustalil-ipn"></oembed></figure><p>Byli SS-mani - Martin Patz i&nbsp;Karl Misling za dokonane morderstwa w więzieniu przy Rakowieckiej usłyszeli w 1980 roku wyrok więzienia. Niemiecki sąd w Kolonii skazał Patza na 9 lat pozbawienia wolności, a Mislinga na 4 i pół roku.</p><h2>Wspomnienia osadzonego</h2><p>Niemcy nie zabili wszystkich Polaków. Wśród osadzonych, którzy przeżyli eksterminację, był Antoni Józef Porzygowski, który w maju 1948 roku przekazał Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w&nbsp;Warszawie opis zbrodni z 1944 roku.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3828,prezydent-duda-i-trzaskowski-uczcili-powstanie-warszawskie-odznaczono-kombatantow"></oembed></figure><p>Na końcu zapisu czytamy: „W&nbsp;czasie całej tej&nbsp;akcji zapadł wieczór i&nbsp;po&nbsp;wybiciu wszystkich drzwi stojących na&nbsp;przeszkodzie oraz&nbsp;wybiciu dziur w&nbsp;ścianach (gdzie nie&nbsp;było innego wyjścia) i&nbsp;dachu, po&nbsp;murach i&nbsp;dachach wśród ulewnego deszczu w&nbsp;nocy z&nbsp;2 na&nbsp;3 sierpnia 1944&nbsp;r. uciekliśmy na&nbsp;Aleje Niepodległości. Teoretycznie więc&nbsp;ocalał cały oddział VI i&nbsp;IX oraz&nbsp;VII bez&nbsp;celi 36. Piszę teoretycznie, bo&nbsp;dużo zginęło jeszcze w&nbsp;czasie samej ucieczki lub też później w&nbsp;powstaniu”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2949/1659;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/rakowiecka-wiezienie-4.jpg" width="2949" height="1659"><figcaption>Wejście do dawnego więzienia przy ul. Rakowieckiej 37 (fot. Raport Warszawski/Beata Sylwestrzak)</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Miłość w cieniu Powstania Warszawskiego. Za obrączki posłużyły im kółka od firanek]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/551,milosc-w-cieniu-powstania-warszawskiego-za-obraczki-posluzyly-im-kolka-od-firanek</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/551,milosc-w-cieniu-powstania-warszawskiego-za-obraczki-posluzyly-im-kolka-od-firanek</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 16:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-milosc-w-cieniu-powstania-warszawskiego-za-obraczki-posluzyly-im-kolka-od-firanek-1721655368.jpg</url>
                        <title>Miłość w cieniu Powstania Warszawskiego. Za obrączki posłużyły im kółka od firanek</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/551,milosc-w-cieniu-powstania-warszawskiego-za-obraczki-posluzyly-im-kolka-od-firanek</link>
                    </image><description>W ogniu walk, wśród ruin i zgliszczy, rodziły się nie tylko bohaterstwo i ofiara, ale także uczucia tak głębokie i prawdziwe, że przetrwały próbę czasu. Miłość w czasach Powstania Warszawskiego jest jednym z tych aspektów historii, który porusza serca współczesnych Polaków, przypominając o sile ludzkiego ducha i nieugiętej nadziei na lepsze jutro.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Miłość w czasie Powstania była wyjątkowo trudna. </strong>Codzienne życie w sierpniu i wrześniu 1944 roku naznaczone było nieustannym zagrożeniem, brakiem pewności jutra i bolesną stratą bliskich. Wielu młodych ludzi, którzy zdecydowali się na walkę, zdawało sobie sprawę, że każdy dzień może być ich ostatnim. W takich warunkach uczucia nabierały innego wymiaru, stawały się bardziej intensywne i dramatyczne.</p><p>Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski, przypomina nam o znaczeniu tych wartości – że walka Powstańców była nie tylko walką o wolność, ale również o możliwość normalnego, pełnego życia, w którym miłość odgrywała kluczową rolę.</p><blockquote><p>- Z wyroku historii Powstańcy Warszawscy musieli z bronią w ręku walczyć o to, żeby móc żyć, przyjaźnić się, kochać w wolnym kraju. Dziś młodzi żyją w wolnej Polsce. Warto, by doceniali te wartości, o które walczyli ich rówieśnicy w 1944 roku – mówił w ubiegłym roku dyrektor muzeum.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/647,nowe-nieznane-oblicze-powstania-warszawskiego-te-zdjecia-nie-byly-dotad-publikowane"></oembed></figure><h2><strong>Miłość w Powstaniu: śluby w ogniu walki</strong></h2><p>Mimo strasznych warunków, w jakich przyszło żyć Powstańcom, nie brakowało przypadków, gdy młodzi ludzie decydowali się na zawarcie związku małżeńskiego. Śluby te miały wyjątkowy charakter – były symbolem nadziei i wiary w lepszą przyszłość, nawet w najbardziej dramatycznych chwilach. Pary nie wiedziały, czy doczekają następnego dnia, ale ich decyzje o małżeństwie były wyrazem niezwykłej odwagi i miłości.</p><p>Ceremonie ślubne często odbywały się w ukryciu, w piwnicach zrujnowanych budynków, w schronach lub na barykadach. Śluby te, choć skromne i pozbawione tradycyjnego splendoru, były głęboko emocjonalne i pełne nadziei. <strong>Przykładem może być historia Haliny i Zbigniewa Ścibór-Rylskich, którzy wzięli ślub w jednym z warszawskich kościołów</strong>,<strong> zaledwie kilka dni przed wybuchem Powstania.</strong> Ich miłość przetrwała nie tylko Powstanie, ale także trudne lata powojenne, a ich wspomnienia są świadectwem siły ludzkiego ducha i niezłomnej nadziei.</p><h2><strong>Historie miłosne w czasie Powstania</strong></h2><p>Jedną z najbardziej poruszających historii miłosnych jest opowieść o Alinie i Zdzisławie Paczkowskich. <strong>Alina była sanitariuszką, a Zdzisław walczył w szeregach AK.</strong> Poznali się na kilka tygodni przed wybuchem Powstania, a ich uczucie szybko nabrało intensywności. Gdy wybuchły walki, oboje znaleźli się w różnych oddziałach, ale mimo to starali się spotykać, gdy tylko było to możliwe. Ich miłość była dla nich źródłem siły i nadziei.&nbsp;</p><p><strong>Niestety, Zdzisław zginął w jednej z bitew, a Alina do końca życia nosiła w sercu pamięć o swoim ukochanym.</strong></p><p><strong>Utwór, który został stworzony na postawie ich historii. Wydany w 72 rocznicę Powstania Warszawskiego.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=eliYCIQHIzw"></oembed></figure><p>Inna historia, ma szczęśliwe zakończenie. 13 sierpnia 1944 roku, w środku Powstania Warszawskiego, Bolesław Biega przeżył jeden z najszczęśliwszych dni swojego życia, biorąc ślub ze swoją narzeczoną. Mimo początkowego sprzeciwu ojca pana młodego Bolesław dopiął swego. A ojca przekonał mówiąc, że wobec niepewności jutra, reguły sprzed wojny tracą na znaczeniu, a <strong>miłość powinna być celebrowana tu i teraz.</strong></p><p>Ceremonia odbyła się w sklepie przy ul. Moniuszki 11, gdzie polowy ołtarz ustawiono na belach papieru. Pan młody miał trudności z włożeniem pożyczonej kurtki mundurowej z powodu ręki unieruchomionej w gipsie, a panna młoda przybyła z bukietem białych mieczyków i sześcioma druhnami. Niemieckie ataki uniemożliwiły udział kolegów z batalionu, w którym służył Bolesław, ale obecni byli filmowcy z Referatu Filmowego Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, którzy zarejestrowali ceremonię, ku niezadowoleniu kapelana, księdza Wiktora Potrzebskiego „Cordy”.&nbsp;</p><p><strong>Obrączki zrobiono z mosiężnych kółek od zasłon.</strong></p><p>Po ślubie nowożeńcy i goście, w tym pacjenci szpitala i kilku kolegów, zostali poczęstowani sardynkami, francuskim pasztetem i biszkoptami zdobytymi podczas odbijania Poczty Głównej z rąk Niemców. Toast wznieśli wódką. Następnie, przechodząc pod ostrzałem, wrócili do siedziby swojej kompanii na Poczcie Głównej, gdzie odbyło się dalsze przyjęcie.</p><p><strong>Bolesław i jego żona stali się znani dzięki dokumentacji filmowej i fotograficznej, a dwa dni później Alicja obejrzała film ze ślubu w kinie Palladium.</strong></p><p>Fragmenty filmu ze ślubu Alicji i Bolesława Biegów zobaczycie tutaj.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=IHpcJ2dwW8s"></oembed></figure><p>Inną poruszającą historią jest opowieść o Janie i Zofii, którzy również zdecydowali się na ślub w czasie Powstania.&nbsp;</p><p>Jan, pseudonim „Antek”, był dowódcą jednego z oddziałów AK, a Zofia pracowała jako łączniczka.<strong> Ich ślub odbył się w zrujnowanej kamienicy, a świadkami byli najbliżsi towarzysze broni.</strong> Choć ich związek trwał zaledwie kilka tygodni – Jan zginął w jednej z późniejszych walk – ich miłość stała się symbolem niezłomności i wiary w lepsze jutro.</p><p><strong>Miłosny utwór Sokoła wydany w 79 rocznicę Powstania Warszawskiego.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=7hMuoLt_7r4"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Robinsonowie warszawscy. Niezwykłe historie ludzi, którzy zostali w gruzach Warszawy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 08:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy-1753969987.jpg</url>
                        <title>Robinsonowie warszawscy. Niezwykłe historie ludzi, którzy zostali w gruzach Warszawy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy</link>
                    </image><description>Gdy Powstanie Warszawskie dobiegło końca, ludność stolicy została wypędzona. Nieliczni ukryli się jednak w ruinach i przetrwali do czasu wejścia do miasta radzieckich żołnierzy. W dniu 81. rocznicy wybuchu Powstania, przypominamy historie „robinsonów warszawskich&quot;.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po kapitulacji Powstania Warszawskiego 2 października 1944 roku wszyscy cywile, wraz z żołnierzami AK, mieli opuścić Warszawę. Większość mieszkańców wywieziono do obozu w Pruszkowie, skąd trafiali na roboty do Niemiec lub na zachodnie tereny Generalnego Gubernatorstwa. Do końca października miasto zostało niemal całkowicie ewakuowane i zamienione przez Niemców w strefę wojskową, a zarazem pole systematycznej grabieży i zniszczeń.</p><p>Mimo to w ruinach Warszawy ukrywali się ludzie, którzy nie opuścili miasta. „Robinsonami warszawskimi” byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety, najczęściej dorośli i osoby starsze. Ukrywali się z różnych powodów: traumy, choroby, pochodzenia żydowskiego, chęci dalszej walki, braku zaufania do Niemców. <strong>Badacze szacują, że między październikiem 1944 r. a styczniem 1945 r. w ruinach Warszawy ukrywało się od 400 do 1000 osób.</strong></p><p>Najczęściej chronili się w piwnicach zrujnowanych budynków, tworząc dobrze zamaskowane schrony, czasem połączone podziemnymi przejściami. Ukrywali się samotnie lub w małych grupach, najwięcej w Śródmieściu, na Żoliborzu i Ochocie.</p><p><strong>Określenie „Robinson warszawski” po raz pierwszy pojawiło się w 1937 roku w powieści science fiction Antoniego Słonimskiego „Dwa końce świata".</strong> W książce, po zagładzie ludzkości spowodowanej przez szaleńca Hansa Retlicha (niedokładny anagram nazwiska Hitler), w Warszawie ocalał jedynie subiekt księgarski Henryk Szwalba. Autor nazwał go „Robinsonem warszawskim”, nawiązując do Robinsona Crusoe z powieści Daniela Defoe.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3838,godzina-w-z-marszem-mokotowa-golebnik-odsloni-sie-na-rocznice-powstania"></oembed></figure><h2><strong>Władysław Szpilman. Pomagał mu niemiecki kapitan</strong></h2><p>Najbardziej znanym „robinsonem" jest zapewne Władysław Szpilman, który swoją historię opisał w książce, na podstawie której nakręcony został film „Pianista" Romana Polańskiego.&nbsp;</p><p>Żydowski pianista mieszkał z rodziną przy ul. Śliskiej, która w 1940 roku znalazła się na terenie warszawskiego getta. Utrzymywał bliskich, grając w kawiarniach. <strong>Latem 1942 roku, podczas deportacji do Treblinki, dzięki przypadkowi uniknął śmierci – rozpoznał go znajomy policjant żydowski i uratował z Umschlagplatzu.</strong></p><p>Po ucieczce z getta w 1943 roku, z pomocą polskich przyjaciół, ukrywał się po aryjskiej stronie Warszawy. <strong>W czasie powstania warszawskiego został odcięty i samotnie przetrwał w ruinach miasta</strong>. Po podpaleniu jego kryjówki próbował popełnić samobójstwo. <strong>Odnalazł go kapitan Wehrmachtu Wilm Hosenfeld, który pomógł mu i dostarczał jedzenie</strong>. Ostatni raz widzieli się w grudniu 1944 roku, kiedy to Hosenfeld poinformował o wycofaniu jego oddziału z Warszawy</p><p>Szpilman doczekał wkroczenia sowieckich wojsk w styczniu 1945 roku. Po wojnie pracował w Polskim Radiu, gdzie <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">do 1963 r. </span>kierował działem muzyki rozrywkowej. W 1947 r. skomponował sygnał Polskiej Kroniki Filmowej, a w 1961 r. zainicjował Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie.</p><p>Napisał ponad 500 piosenek, m.in. <i>Tych lat nie odda nikt, W małym kinie, Trzej przyjaciele z boiska,</i> a także muzykę filmową, radiową, musicalową i symfoniczną. Zmarł w Warszawie w 2000 r. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.</p><p><strong>Szpilman próbował odwdzięczyć się Wilmowi Hosenfeldowi za uratowanie mu życia w gruzach Warszawy</strong>. Nie zdołał jednak tego zrobić, a niemiecki kapitan zmarł w sowieckim obozie w 1952 roku.</p><h2><strong>Wacław Gluth-Nowowiejski. Ostatni „robinson warszawski"</strong></h2><p>Wacław Gluth-Nowowiejski, ps. „Wacek” nie ukrywał się co prawda aż do stycznia, ale także został w gruzach jeszcze chwilę po zakończeniu Powstania. <strong>Był jedną z zaledwie dwóch osób, które przeżyły masakrę na Marymoncie</strong> dokonaną przez Niemców w powstańczym punkcie sanitarnym przy ul. Rajszewskiej 12. Ranny i wycieńczony, skrył się w piwnicy przy ówczesnej ul. Warszawskiej na 6 tygodni.</p><blockquote><p>- To była moja ostatnia możliwość jakiegoś działania przytomnego. Zsunąłem się tam do piwnicy, zobaczyłem, że to jest jakaś graciarnia, ale że z prawej strony stoi łóżko, więc najprawdopodobniej ktoś tu kiedyś mieszkał, albo pewnie jakaś biedota marymoncka mieszkała. Łóżko, łóżko… położyć się na łóżku.<strong> Ale nie położyłem się, bo tam straciłem przytomność i ocknąłem się jak było widno</strong>. Zobaczyłem, że jestem wpół pod łóżkiem, pół na zewnątrz, więc wstałem, położyłem się na łóżku, przykryłem się kocem i tak już zostałem. Ulica Warszawska 6 – adres w naszej rodzinie pamiętny, ponieważ tam, <strong>w tej suterynie od 14 września, kiedy to wszystko się stało do 2 listopada przeleżałem sobie jako, jak niektórzy mówią, „robinson” warszawski</strong>. Ale to nie ma nic wspólnego z robinsonadą, bo ja po prostu nie ukryłem się dlatego, że chciałem się ukryć, tylko nie miałem innego wyjścia. To był przedziwny zbieg okoliczności. Zbieg okoliczności przedziwny jeszcze bardziej, bo każdy spyta: „Co ty? Sześć tygodni? Coś ty? Jak tyś tam mógł przeżyć ranny, krwawiący, bez jedzenia?” - opowiadał swoje wspomnienia Wacław Gluth-Nowowiejski dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.</p></blockquote><p>Kapitan drużyny w zgrupowaniu <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(30,28,28);">„Żmija” wytłumaczył też, jak wyglądało życie w ukryciu.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(30,28,28);">- Te sześć tygodni, to na pewno nie były dla mnie sześcioma tygodniami, tylko kilkunastoma dniami. <strong>Musiałem częściowo przeleżeć w stanie półświadomości</strong>. Tak przypuszczam. Początkowo było jeszcze lepiej, bo początkowo było nie najgorzej, początkowo starałem się ratować życie. Każdy o tym myśli. Więc chyba nawet następnej nocy, najpierw się rozejrzałem jak było widno, co jest co. W tym pokoiku właściwie to szukałem jakiegoś pożywienia. Znalazłem jakieś kilka sucharków, było jeszcze, jakieś pół torebki cukru, tam gdzieś jeszcze cukierki były, jakaś tam chyba była mąka i oprócz tego taka spora kupka ziemniaków. <strong>I coś, co na pewno uratowało mi życie, to znaczy były dwa pełne kubły wody i w trzecim troszeczkę tej wody</strong>. Poodsuwałem różne szufladki w tych kredensikach, popatrzyłem, więcej z jedzenia niczego nie znalazłem. Następnej nocy pomyślałem sobie, że mam rozeznanie. Niemcy są na Potockiej, nie przedrę się do naszych, nie mam szans żadnych. Wracać nie mam dokąd, bo nie wiadomo dokąd. Na Marymoncie [Niemcy] mogą być wszędzie, wobec czego, muszę czekać aż będzie jakiś wypad naszych znowu tutaj, może Niemcy się wycofają jednak z Marymontu. Jak posłyszę naszych, to zaraz do nich pójdę. Trzeba spróbować coś odnaleźć, zorientować się. <strong>Następnej nocy wyszedłem stamtąd, ale później już nie wychodziłem, ponieważ było okropnie, strasznie, tak bym to powiedział</strong>. Te pożary przygasały wszystkie, tylko ciągle gdzieś było słychać jakieś szelesty, bo to wiatr zadmuchał, było strasznie, mnie się zdawało, że w każdym miejscu, wszędzie są Niemcy.&nbsp;</span></p></blockquote><p>Aby przeżyć trzeba było mieć też dużo szczęścia. Trudno było uniknąć spotkania z Niemcami. Wacław Gluth-Nowakowski opowiedział o dwóch.</p><blockquote><p><strong>Dość wcześnie miałem pierwsze spotkanie z Niemcami</strong>. Mianowicie, to było za dwa dni, albo coś takiego. To był już wieczór, zmrok, posłyszałem kroki żołnierskich butów po schodach, bo schody były betonowe. Jeszcze zapomniałem powiedzieć, że jak wszedłem do tego domku, następnego dnia zobaczyłem, że jest kluczyk. Jaki to głupi pomysł, idiotyczny pomysł z mojej strony, żeby zamknąć od wewnątrz na klucz. Ale to był odruch bezpieczeństwa – zamknąć się. Więc ja się zamknąłem w tym domku na klucz. <strong>I właśnie oni, dwóch Niemców zbiegło sobie, szukają, może coś znajdą jeszcze</strong>. Nacisnęli, zamknięte. Więc, jak zamknięte, to jeszcze bardziej ich to zaciekawiło. Zaczęli walić kolbami w te drzwi. Wiadomo, [tam mieszkała] biedota, [więc to było] biedne takie i wywalili środkową część tych drzwi. Ta środkowa część wypadła. I oni zajrzeli do środka. I jeden z nich mówi: „Ty, jakaś śmierdząca piwnica, ohydna, chodź stąd”. A drugi mówi: <strong>„Czekaj, coś tu w łóżku jest”</strong>. Bo na wprost drzwi było akurat to łóżko. Ja oczywiście jak posłyszałem, że są ci Niemcy, tylko kocem nakryłem się i tak leżę. Jak tak leżałem, to jedna noga fałdę zrobiła, druga noga taką fałdę, a w środku zrobiła się taka fałda. I on wziął kolbę, uderzył w tą środkową [fałdę], [która] się akurat ugięła. Mówi: „To tylko się tak koc ułożył, chodź stąd”. I poszli. Jak oni tak poszli, to ja natychmiast wyszedłem też z łóżka i klucz przekręciłem i od tego momentu zawsze drzwi były otwarte. Bo jaki to sens był zamykać, to jeszcze gorzej.&nbsp;</p><p>I skoro mówimy o tych Niemcach, były też w tym wszystkim, w tej tragicznej sytuacji, wręcz humorystyczne sytuacje. Tak jak na przykład z jakimś własowcem. Też było już wieczorem, nawet było chyba ciemno całkiem, już się robiło coraz ciemniej, przecież to był już październik. Nie wiem, może to jeszcze było we wrześniu, trudno mi powiedzieć, w każdym razie on był następnym, który przyszedł. Przyszedł, po prostu otworzył sobie te drzwi, wszedł tam sobie podśpiewuje i szabruje. Co tam jest jeszcze od strony okna, szabruje, tu dookoła, otwiera te szufladki, podchodzi do łóżka i ciuu.<strong> Jak odsłonił moją twarz, jak nie wrzaśnie i chodu stamtąd po tych schodach i tam zaczął wrzeszczeć Tote in Bett!, czyli trup w łóżku. Rechot Niemców, że jakiś głupi Wasyl przestraszył się trupa</strong>.</p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(30,28,28);">W listopadzie 1944 r. „Wacek” został odnaleziony i przewieziony do szpitala. Wrócił później do Warszawy i rozpoczął studia na Uniwersytecie. W 1948 roku został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej, gdzie był przesłuchiwany. <strong>Po pokazowym procesie skazano go na osiem lat więzienia za ukrywanie broni powstańczej oraz przynależność do Armii Krajowej</strong>. Wcześniej, w maju 1948, razem z kolegą zakopał broń w ogrodzie. Karę odbywał w więzieniach na Mokotowie i w Rawiczu. Został zwolniony w 1953 roku na mocy amnestii.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(30,28,28);">Jest autorem wielu książek poświęconym czasom wojny oraz Warszawie. Najbardziej znana nosi tytuł „Nie umieraj do jutra". <strong>Wacław Gluth-Nowowiejski, ps. „Wacek” zmarł w wieku 98 lat 23 grudnia 2024 r jako ostatni „robinson warszawski"</strong></span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/583,tramwaje-na-barykady-niezwykla-historia-motorniczych-powstania-warszawskiego"></oembed></figure><h2><strong>Róża Etkin. Mistrzyni fortepianu zginęła ostatniego dnia przed wycofaniem Niemców</strong></h2><p>Róża Etkin-Moszkowska była polską pianistką pochodzenia żydowskiego. W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego miała 36 lat. <strong>Przed wojną brała udział w I Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, w którym zajęła III miejsce</strong>. W ramach finałowego występu zagrała Koncert fortepianowy f-moll op. 21, Fryderyka Chopina. Najmłodszą uczestniczą konkursu zachywacała się prasa.</p><blockquote><p>- Teraz, w konkursie Etkinówna wybiła się na czoło polskiej grupy. Etkinówna grała koncert (f-moll) z doskonałem zrównoważeniem swego polotu, z opanowaniem wewnętrznej żywości, z pożądliwą gracją w kantylenie, zdrowym odruchem rytmiki, z błyskiem pasażowym i z brawurową lekkością techniki - napisał Feliks Fryze w Kurjerze Porannym z 30 stycznia 1927 roku.</p></blockquote><p>Podczas II wojny światowej przebywała wraz z mężem w Warszawie, po aryjskiej stronie miasta, gdzie ukrywała się w domach zaprzyjaźnionych Polaków. Po zakończeniu Powstania Warszawskiego małżeństwo wciąż pozostało w ukryciu. <strong>Oboje zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach zaledwie kilka godzin przed wejściem Sowietów, 16 stycznia 1945.&nbsp;</strong></p><p>Według relacji niektórych świadków, Różę Etkin zabił granat wrzucony do piwnicy. Według innych, kryjówkę Moszkowskich zdradził dym z rozpalonego piecyka. Najprawdopodobniej Niemcy aresztowali ukrywające się w bunkrze małżeństwo i rozstrzelali na Żoliborzu</p> ]]></content:encoded>
            <author>j.lasicki@rw24.pl (Jakub Łasicki)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Falstart na Żoliborzu. To tu padły pierwsze strzały Powstania. Dzielnica walczyła niemal do końca]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3848,falstart-na-zoliborzu-to-tu-padly-pierwsze-strzaly-powstania-dzielnica-walczyla-niemal-do-konca</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3848,falstart-na-zoliborzu-to-tu-padly-pierwsze-strzaly-powstania-dzielnica-walczyla-niemal-do-konca</guid>
            <pubDate>Fri, 01 Aug 2025 15:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zoliborz-to-tu-padly-pierwsze-strzaly-powstania-dzielnica-walczyla-niemal-do-konca-1754050457.jpg</url>
                        <title>Falstart na Żoliborzu. To tu padły pierwsze strzały Powstania. Dzielnica walczyła niemal do końca</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3848,falstart-na-zoliborzu-to-tu-padly-pierwsze-strzaly-powstania-dzielnica-walczyla-niemal-do-konca</link>
                    </image><description>Choć Powstanie Warszawskie miało zacząć się w całym mieście o 17:00, na Żoliborzu pierwsze strzały padły wiele wcześniej. Młodzi Polacy zostali zaskoczeni przez niemiecki patrol i otworzyli ogień. Choć pierwsza bitwa została wygrana, przedwczesny start okazał się tragiczny w skutkach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wtorek, 1 sierpnia 1944 roku. Wtajemniczeni warszawiacy przygotowują się do rozpoczęcia Powstania. Rozkaz mówi, aby otworzyć ogień i zdobyć strategiczne punkty każdej dzielnicy równo o 17:00, tzw. godzinie „W”. Takie działanie miało zaskoczyć Niemców. Grupa młodych żołnierzy z Żoliborza natknęła się na wroga jednak kilka godzin wcześniej. Nie mieli wyboru, musieli zaatakować. Akcja, która wpierw wydawała się udana, miała tragiczne skutki dla całej Warszawy.</p><h2><strong>Pierwsze strzały o 13:30. To ostrzegło Niemców</strong></h2><p>Mobilizacja w dniu rozpoczęcia Powstania nie była łatwa. Polakom brakowało broni, a jej transport utrudniały liczne niemieckie patrole. Właśnie na jeden nich trafiła kilkuosobowa grupa transportujących broń na Żoliborzu. Chcieli przedrzeć się z okolic dzisiejszej alei Wojska Polskiego do kotłowni przy ul. Suzina.</p><blockquote><p>- Kiedy drużyna, którą prowadziłem z transportem broni, zbliżyła się z ulicy Kochowskiego na ulicę Krasińskiego, szeroką arterię na Żoliborzu, <strong>od strony Powązek nadjechał samochód z żołnierzami niemieckimi</strong> – wspominał po latach Zdzisław Sierpiński, dowódca drużyny w 226. plutonie 9 kompanii zgrupowania „Żniwiarz”.</p></blockquote><blockquote><p>Był taki moment, kiedy zupełnie wyraźnie obserwowaliśmy się wzajemnie. <strong>Widać było, że Niemcy robią jakiś rachunek zysków i strat. Czy zacząć starcie z nami? </strong>Czy udać, że nie zwracają uwagi na kilkunastu młodych ludzi w butach z cholewami i w płaszczach (mimo gorącego dnia), pod którymi pochowaną mieli broń? Jak gdyby zastanawiali się, czy doprowadzić do tego starcia czy nie – mówił dalej Sierpiński w rozmowie z Polskim Radiem w 1981 r.</p></blockquote><p>Przed wyborem stanęli także Powstańcy - dać się złapać wraz z całą bronią czy zacząć przedwcześnie walki? Właśnie wtedy, ok 13:30, padły pierwsze strzały Powstania, oddane przez Sierpińskiego.</p><blockquote><p>- W pewnym momencie Niemcy zdecydowali się na starcie i rozpoczęła się walka. Wyszliśmy z niej właściwie z pełnym sukcesem, ponieważ obrzuciliśmy niemiecki samochód granatami, a sami nie ponieśliśmy strat. <strong>Samochód się zapalił, Niemcy zostali pokonani, a nam udało się przeskoczyć przez ulicę i udać się na miejsce zbiórki, gdzie czekała już reszta naszej kompanii</strong>. – kończył opowieść „Świda”.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3837,janusz-maksymowicz-ps-janosz-najpierw-byl-niesamowity-etuzjazm-a-pozniej-glod"></oembed></figure><h2><strong>Mimo wygranej skutki były brzemienne. „Nie ma powodu do dumy”</strong></h2><p>Mimo tego, że pierwsza potyczka Powstania Warszawskiego okazała się wygrana, dowódca grupy nie był zadowolony z tego, jak potoczyła się akcja.</p><blockquote><p>- <strong>Nikt z nas nie mógł być zachwycony tym, że zaczęliśmy przed czasem.</strong> Nie ma powodu do dumy. Jestem dumny z tego, jak mój oddział walczył w Powstaniu - wspominał słowa dowódcy Stefan Bratkowski, dziennikarz i przyjaciel Sierpińskiego w audycji Magdy Mikołajczuk w Polskim Radiu w 2012 r. ,poświęconej postaci „Świdy”.</p></blockquote><p>Chociaż pierwsze starcie zakończyło się zwycięstwem Powstańców, szybko doprowadziło do alarmu i mobilizacji niemieckich oddziałów w całej Warszawie. <strong>Niemcy zorientowali się, że rozpoczęły się działania zbrojne</strong>. Niedługo po wymianie ognia na ulicy Krasińskiego na miejsce przybyły kolejne jednostki, które natychmiast rozpoczęły przeszukiwania okolicy. Podczas jednej z takich akcji, przy ul. Suzina w budynku Kotłowni, zauważyli grupę mężczyzn i otworzyli ogień. <strong>W wyniku tej strzelaniny zginął plutonowy podchorąży Leon Krzysztoń „Bogdan” – pierwsza z ponad 200 tysięcy ofiar Powstania Warszawskiego.</strong></p><p><strong>Przez żoliborski falstart, godzina „W" nie zaskoczyła Niemców</strong>. Wróg był już przygotowany na działania Polaków. W efekcie na Żoliborzu nie udało się zdobyć strategicznych punktów jak Cytadela, Instytut Chemiczny, Akademia Wychowania Fizycznego, czy Dworzec Gdański. Żoliborz został odcięty od pozostałych dzielnic miasta, co zmusiło oddziały „Żywiciela” do chwilowego odwrotu w kierunku Kampinosu.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1024/561;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/9-kompania-1024x561.jpg" width="1024" height="561"><figcaption>Żołnierze 226 plutonu 9 kompanii zgrupowania "Żniwiarz" na Żoliborzu podczas Powstania Warszawskiego. Stoją od lewej: pchor. Julian Eugeniusz Kulski "Goliat", kpr. Jan Domaniewski "Wilk", Zygmunt Siatkowski "Wróbel". Siedzą od lewej: Ludwik Wąsowski "Cygan", Leszek Droszcz "Nick", Jerzy Malinowski "Gazda", Bolesław Dziurzyński "Sławek". Źródło: Wikimedia Commons</figcaption></figure><h2><strong>Mieszkańcy uczcili pamięć. Przychodzą tam od 1956 r.</strong></h2><p>Mieszkańcy Żoliborza co roku pamiętają o pierwszych strzałach i pierwszych ofiarach Powstania Warszawskiego. Także w dniu 81. rocznicy zebrali się pod tablicą upamiętniającą te wydarzenia. Przy ul. Suzina Danuta Kuroń powiedziała kilka słów o historii Żoliborza, a następnie zupełnie spontanicznie odśpiewano „Warszawiankę” i „Marsz Żoliborza” przy akompaniamencie kapeli.&nbsp;</p><blockquote><p>- To niezwykle ważne, by pamiętać o pierwszych ofiarach Powstania Warszawskiego.<strong> My, te najstarsze osoby, zbieramy się tu co roku od 1956 r., kiedy to rozpoczęła się odwilż i można było już wspominać Armię Krajową</strong>. Właśnie wtedy stanęła tu tablica upamiętniająca pierwsze strzały i ofiary z kotłowni. Napisano też, że walczyli o socjalizm. Ale nie chodzi tu o ten socjalizm komunistyczny, a o przedwojenną myśl żoliborskiej lewicy - powiedziała Danuta Kuroń.</p></blockquote><p>Przy pomniku zebrało się kilkadziesiąt osób, którzy uczcili pamięć Powstańców także minutą ciszy.</p><blockquote><p>- Przychodzę tu co roku, ponieważ urodziłem się na Żoliborzu i dla mnie ta dzielnica jest wyjątkowa. <strong>Pragnę podziękować ludziom, dzięki którym mogę tu mieszkać, jako wolna osoba, mogę podziwiać piękno tutejszych kamienic, o które walczyli</strong> - powiedział nam Hubert, którego spotkaliśmy na miejscu</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/player/embed/7b181e0eebc846ecd3169b5bc46096f232bf2d77" data-mid="67"></oembed></figure><h2><strong>Przywódca Żoliborza. Do „Żywiciela"</strong> <strong>respekt mieli nawet Niemcy</strong></h2><p>Przywódcą okręgu AK Żoliborz podczas Powstania Warszawskiego był Mieczysław Niedzielski ps. „Żywiciel”, za którym stoi niezwykła historia. Przeżył obie wojny światowe, czynnie biorąc w nich udział, bronił Warszawy w 1920 r., dowodził Żoliborzem podczas Powstania, a powojenne życie spędził na emigracji.</p><p>„Żywiciel” był jednym z najbardziej doświadczonych dowódców Powstania. <strong>Dzięki niemu, mimo praktycznie nieustających walk przez 60 dni, Żoliborz nie doznał tak wielkich szkód, jak inne obszary miasta, a w dodatku skapitulował jako przedostatnia dzielnica - dopiero 30 września</strong>. Po falstarcie i nieudanych planach zaskoczenia wroga pierwszego dnia walk, w nocy z 1 na 2 sierpnia, z powodu braków w uzbrojeniu, Niedzielski wycofał oddziały z Żoliborza do Puszczy Kampinoskiej.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3799,uroczystosci-obchodow-81-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-zaczelo-sie-na-zoliborzu"></oembed></figure><p>Następnego dnia na rozkaz płk. Chruściela „Montera”, dowódcy Powstania, żoliborskie oddziały wróciły do miasta i rozpoczęły kolejną walkę z Niemcami. Dzięki wielkiemu doświadczeniu „Żywiciel” poprowadził swoich żołnierzy tak dobrze, że <strong>do 4 sierpnia przejęli oni prawie całą dzielnicę.</strong></p><blockquote><p>- Chciałbym zwrócić uwagę na dowódcę odcinka z Żoliborza. Z nim w ogóle nie mogłem rozpocząć negocjacji. Każda jego odpowiedź była dla mnie obraźliwa. <strong>To był bohater. Ten człowiek był fanatykiem</strong> - mówił Erich von Dem Bach-Zalewski, dowódca Powstania po stronie niemieckiej, podczas procesu w Norymberdze w 1946 r.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1152;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/whatsapp-image-2025-08-01-at-14-25-13.jpeg" width="2048" height="1152"><figcaption>Kwiaty upamiętniające żołnierzy „Żywiciela”. Fot. Jakub Łasicki</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>j.lasicki@rw24.pl (Jakub Łasicki)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zawyją syreny, a całe miasto się zatrzyma. Flaga z kotwicą powstańczą już na Maszcie Wolności]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3845,zawyja-syreny-a-cale-miasto-sie-zatrzyma-flaga-z-kotwica-powstancza-juz-na-maszcie-wolnosci</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3845,zawyja-syreny-a-cale-miasto-sie-zatrzyma-flaga-z-kotwica-powstancza-juz-na-maszcie-wolnosci</guid>
            <pubDate>Fri, 01 Aug 2025 12:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zawyja-syreny-a-cale-miasto-sie-zatrzyma-flaga-z-kotwica-powstancza-juz-na-maszcie-wolnosci-1754045518.jpg</url>
                        <title>Zawyją syreny, a całe miasto się zatrzyma. Flaga z kotwicą powstańczą już na Maszcie Wolności</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3845,zawyja-syreny-a-cale-miasto-sie-zatrzyma-flaga-z-kotwica-powstancza-juz-na-maszcie-wolnosci</link>
                    </image><description>1 sierpnia o godz. 17:00 w Warszawie zabrzmią syreny alarmowe. Cała Warszawa stanie na minutę - w tym autobusy, tramwaje, metro i mieszkańcy. To właśnie tego dnia, 81 lat temu w tzw. godzinę „W” oficjalnie rozpoczęło się Powstanie Warszawskie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3839,robinsonowie-warszawscy-niezwykle-historie-ludzi-ktorzy-zostali-w-gruzach-warszawy"></oembed></figure><h2>Minuta ciszy w dźwięku syren</h2><p>Jak co roku, 1 sierpnia o godz. 17:00 w całej Warszawie zawyją syreny. Uruchomienie sygnału ciągłego o długości jednej minuty upamiętni 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.</p><p>Syreny będą częścią systemu alarmowania ludności, ale ich dźwięk w tym przypadku nie będzie oznaczał zagrożenia. Wydarzeniu towarzyszyć będzie tradycyjne zatrzymanie ruchu w stolicy i symboliczna chwila ciszy.</p><p>O godz. 17:00 motorniczowie <strong>tramwajów</strong> i kierowcy <strong>autobusów</strong> zatrzymają pojazdy na 1 minutę. Do zatrzymania pociągów na ok. 1 minutę z zachowaniem bezpieczeństwa zobowiązani są także maszyniści <strong>metra</strong>.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/2268;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/img-5772.jpeg" width="4032" height="2268"><figcaption>fot. Kuba Łasicki, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Harcerze uruchomią syreny ręczne</h2><p>Dodatkowo w dziewięciu lokalizacjach pojawią się ręczne syreny, uruchamiane przez harcerzy. Będą one dostępne m.in.:</p><ul><li>na <strong>Powązkach</strong>: Gloria Victis i plac przed Domem Pogrzebowym,</li><li>na <strong>Mokotowie</strong>: Metro Wilanowska,</li><li>na <strong>Pradze-Północ</strong>: skrzyżowanie ulicy Targowej z Kijowską,</li><li>na <strong>Pradze-Południe</strong>: skrzyżowanie ulic Fieldorfa, Zamienieckiej i Ostrobramskiej, rondo Waszyngtona,</li><li>w <strong>Śródmieściu</strong>: Rynek Starego Miasta,</li><li>na <strong>Ursynowie</strong>: skrzyżowanie ulic KEN i Wąwozowej,</li><li>w <strong>Wilanowie</strong>: Przyczółkowa 29,</li><li>we <strong>Włochach</strong>: skrzyżowanie ulic al. Krakowskiej z ulicą 1 Sierpnia.</li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3840,ryszard-cholewa-ps-rysiek-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym"></oembed></figure><h2>Maszt Wolności - symbol pamięci</h2><p>Na Rondzie Zgrupowania AK Radosław (<i>dawniej Rondo Babka</i>) już wczoraj, 31 lipca zawieszono biało-czerwoną flagę z symbolem Polski Walczącej. Maszt Wolności będzie ją eksponować <strong>do 2 października</strong> – dnia zakończenia Powstania.</p><p><strong>Maszt mierzy 63 metry</strong> – dokładnie tyle dni trwało Powstanie Warszawskie. Jego lokalizacja nie jest przypadkowa: to punkt styku trzech dzielnic – Woli, Śródmieścia i Żoliborza – które odegrały kluczową rolę w walkach 1944 roku.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/2268;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/01/img-5741.jpeg" width="4032" height="2268"><figcaption>fot. Kuba Łasicki, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ryszard Cholewa ps. „Rysiek”: Najcięższe było noszenie jedzenia i wody głodnym]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3840,ryszard-cholewa-ps-rysiek-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3840,ryszard-cholewa-ps-rysiek-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym</guid>
            <pubDate>Fri, 01 Aug 2025 09:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-powstanie-warszawskie-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym-prawie-wycie-z-bolu-zak-1753965257.jpg</url>
                        <title>Ryszard Cholewa ps. „Rysiek”: Najcięższe było noszenie jedzenia i wody głodnym</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3840,ryszard-cholewa-ps-rysiek-najciezsze-bylo-noszenie-jedzenia-i-wody-glodnym</link>
                    </image><description>„Dla nas, dla służby pomocniczej Szarych Szeregów najcięższe było noszenie jedzenia i wody głodnym. Trudno to sobie wyobrazić, jak do głodnego człowieka przychodziło się z jedzeniem. (…) Dla mnie najważniejszą rzeczą była wizyta w szpitalu powstańczym i widok leczenia bez środków znieczulających, nie jęki, a prawie wycie z bólu, zakrwawieni lekarze; i w tym piekle harcerki Szarych Szeregów, wycierające ciągle podłogę” – opowiadał w rozmowie z Raportem Warszawskim Ryszard Cholewa ps. „Rysiek”, który jako dziecko był świadkiem i uczestnikiem działań powstańczych w 1944 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Powstanie Warszawskie</strong></h2><p>Z rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”&nbsp;1 sierpnia 1944 roku o godz. 17:00, tzw. godzinie „W”&nbsp;rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Miało ono na celu wyzwolenie miasta spod okupacji niemieckiej przed wkroczeniem Armii Czerwonej.&nbsp;</p><p>W dniu wybuchu zrywu w skład Okręgu Warszawa AK i podporządkowanego mu Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej AK wchodziło ponad 40 tys. żołnierzy, a wraz z siłami porządkowymi AK liczba ta dochodziła do 58 tys. osób. Jednak w działania zbrojne przeciwko Niemcom włączyło się od 25 tys. do 37 tys. osób. Z powodu konspiracji niektórzy nie mogli dotrzeć na czas do punktów zbornych i nie mogli pobrać broni ze skrytek i magazynów.</p><p>W działania Armii Krajowej włączyły się też m.in. dwa bataliony Narodowej Organizacji Wojskowej, Oddziały Wojskowe Korpusu Bezpieczeństwa, Oddziały Wojskowe Pogotowia Polskich Socjalistów.</p><p>1 sierpnia 1944 r. powstańcy dysponowali ograniczonym arsenałem: 2500 pistoletów, 1475 karabinów, 420 pistoletów maszynowych, prawie 100 ręcznych karabinów maszynowych i 20 ciężkich. Do tego dochodziła broń produkowana przez Armię Krajową, m.in. granaty („sidolówki”, „filipinki”), butelki zapalające, pistolety „błyskawice” czy miotacze ognia. Wystarczało to jedynie na uzbrojenie tylko kilku tysięcy z ponad 20 tysięcy walczących.</p><p>Amunicję i uzbrojenie zdobywano głównie od niemieckiego okupanta lub otrzymywano w alianckich zrzutach. W obliczu bombardowania Luftwaffe i ostrzału artyleryjskiego Wehrmachtu powstańcy byli jednak w dużej mierze bezsilni.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3828,prezydent-duda-i-trzaskowski-uczcili-powstanie-warszawskie-odznaczono-kombatantow"></oembed></figure><p>Uczestnicy zrywu nie mieli jednolitych strojów. Walczyli oni w ubraniach cywilnych bądź też zakładali zdobyte mundury niemieckie. Wyróżniali się zaś biało-czerwonymi opaskami, obszyciami na kołnierzu, orzełkami na czapkach i częściami wyposażenia.</p><p>Według planów zryw miał trwać kilka dni, ale po 63 dniach, upadł 3 października 1944 r. W czasie walk zginęło między 16 a 18 tys. żołnierzy AK i między 150 a 180 tys. cywilów. Niemcy doszczętnie zniszczyli Warszawę.&nbsp;</p><h2>Historia młodego powstańca</h2><p><span style="color:#1E1C1C;">Ryszard Cholewa urodził się 2 kwietnia 1933 roku w Warszawie. Jego ojciec pracował na politechnice w Elektrowni Warszawskiej. Miał starszą siostrę. Przed wojną wraz z rodziną mieszkał na ulicy Radnej na Powiślu. Początkowo wraz z siostrą uczył się w szkole na ulicy Sewerynów, która później została zlikwidowana, więc rodzeństwo przeszło na edukację na tajnych kompletach. Jak wspominał Cholewa w jednym z wywiadów, posiadał „lewą” legitymację ze szkoły publicznej na Lesznie, dopuszczonej przez Niemców do funkcjonowania. Wraz z kolegami udzielał się m.in. w Kościele Świętego Krzyża Ojców Misjonarzy.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3624,81-rocznica-powstania-warszawskiego-prosba-do-wszystkich-polakow-zeby-godnie-uczcic-to-wielkie-wydarzenie"></oembed></figure><p><span style="color:#1E1C1C;">Gdy wybuchła wojna budynek, w którym mieszkał z rodziną, został zbombardowany. Przenieśli się więc do mieszkania wujostwa na Krakowskim Przedmieściu 7. Budynek ten obecnie nie istnieje. W czasie wojny został on zajęty przez Niemców, dlatego rodzina Cholewów przeniosła się do mieszkania przy ul. Chmielnej 89.</span></p><p><span style="color:#1E1C1C;">Cholewa należał do najmłodszej grupy 16. Warszawskiej Drużyny Harcerzy w „Szarych Szeregach”. Był członkiem Harcerskiej Poczty Polowej. Pełnił funkcję łącznika. Przyjął pseudonim „Rysiek”. Angażował się w działania na terenie Śródmieścia Północ.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1459/828;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/31/ryszard3-edit_1.jpg" width="1459" height="828"><figcaption><span style="color:#1E1C1C;">Uczestnik Powstania Warszawskiego, Ryszard Cholewa (fot. Raport Warszawski)</span></figcaption></figure><h2><span style="color:#1E1C1C;">Wywiad z uczestnikiem Powstania Warszawskiego</span></h2><p><span style="color:#1E1C1C;">Raport Warszawski jeszcze przed 81. rocznicą Powstania Warszawskiego rozmawiał z Ryszardem Cholewą, który opowiadał o swoim doświadczeniu z okresu zrywu.</span></p><p><strong>Raport Warszawski: Jakie były najcięższe chwile?&nbsp;</strong></p><p><span style="color:#1E1C1C;"><strong>Ryszard Cholewa:&nbsp;</strong></span>Dla nas, dla służby pomocniczej Szarych Szeregów najcięższe było noszenie jedzenia i wody głodnym. Trudno to sobie wyobrazić, jak do głodnego człowieka przychodziło się z jedzeniem. To były bardzo trudne chwile.</p><p>Trudne były też chwile, gdy angażowano nas do organizacji pogrzebów, które się odbywały po ustaniu nalotów.</p><p><strong>Jaka była pana funkcja? Jaką rolę pan spełniał?&nbsp;</strong></p><p>Ja byłem w najmłodszej grupie Szarych Szeregów i byłem w harcerskiej poczcie.</p><p>Poczta, sprawy łącznościowe i, tak jak powiedziałem, noszenie wody, jedzenia — te funkcje cywilnej walki obronnej pełniłem. Taka była nasza rola.</p><p><strong>Na pewno dla młodego człowieka, to były duże emocje i wyzwanie.</strong></p><p>Powiedzmy szczerze, nie młodego człowieka, a dzieciaka. Należeliśmy do najmłodszej grupy Szarych Szeregów, bo my przecież byliśmy dziećmi. Najpierw przyjmowano nas entuzjastycznie, a potem było coraz trudniej. To wyraźne przypadki tego, co niosą dni, miesiące czy lata walki.&nbsp;</p><p><strong>Czy to było przyspieszone dojrzewanie do dorosłości?&nbsp;</strong></p><p>O tak. Można powiedzieć, że w tym powstaniu byliśmy „młodymi staruszkami”. Patrzyliśmy na rannych, na te tragiczne sceny w powstaniu. Dla mnie najważniejszą rzeczą była wizyta w szpitalu powstańczym i widok leczenia bez środków znieczulających, nie jęki, a prawie wycie z bólu, zakrwawieni lekarze; i w tym piekle harcerki Szarych Szeregów, wycierające ciągle podłogę. Takiego piekła to nie widziałem, wyskoczyłem z tego. To też takie wspomnienia, ale nie męczmy się już wspomnieniami.&nbsp;</p><p><strong>To teraz spójrzmy w przyszłość. Jak młodzież, dzieci mogą skorzystać z tego doświadczenia?&nbsp;</strong></p><p>Mamy spotkania z młodzieżą, ale w naszym przekazie jest najważniejsze hasło Szarych Szeregów: „Dziś, jutro, pojutrze”. Pojutrze - to była odbudowa kraju z wszystkimi konsekwencjami, ale to już dłuższa sprawa. A dzisiaj staramy się rozmawiać, jak brzmi to hasło „pojutrze” dla obecnych pokoleń młodzieży. I to wyzwanie - tak jak mówię na spotkaniach z młodzieżą - jest o wiele większe niż było dla nas. W świetle tego, co dzieje się w świecie.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3799,uroczystosci-obchodow-81-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-zaczelo-sie-na-zoliborzu"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item></channel>
</rss>
