<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.raportwarszawski.pl/rss/articles/pl/144/interwencje" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - INTERWENCJE - Raport Warszawski ]]></title>
        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykuly/144/interwencje</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Raport Warszawski]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 19 Mar 2026 10:00:00 +0100</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Rozbudowa stacji metra Kabaty – autobusy pojadą inaczej]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4603,rozbudowa-stacji-metra-kabaty-autobusy-pojada-inaczej</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4603,rozbudowa-stacji-metra-kabaty-autobusy-pojada-inaczej</guid>
            <pubDate>Thu, 19 Mar 2026 10:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-rozbudowa-stacji-metra-kabaty-autobusy-pojada-inaczej-1773911063.png</url>
                        <title>Rozbudowa stacji metra Kabaty – autobusy pojadą inaczej</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4603,rozbudowa-stacji-metra-kabaty-autobusy-pojada-inaczej</link>
                    </image><description>Ruszają prace związane z rozbudową układu torowego stacji metra Kabaty. Inwestycja wiąże się ze zmianami dla pasażerów, ponieważ już w nocy z piątku na sobotę z 20 na 21 marca zostanie wprowadzona cza</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ruszają prace związane z rozbudową układu torowego stacji metra Kabaty. Inwestycja wiąże się ze zmianami dla pasażerów, ponieważ już w nocy z piątku na sobotę z 20 na 21 marca zostanie wprowadzona czasowa organizacja ruchu dla autobusów. Z kolei zmiany dla kierowców zaplanowano po Świętach Wielkanocnych.</p><p>Na początku działania skoncentrują się na przygotowaniu zaplecza budowy oraz samego placu inwestycji. Teren w rejonie pętli zostanie ogrodzony, a zatoka autobusowa przy alei Komisji Edukacji Narodowej zostanie zlikwidowana.</p><h3>Zasady organizacji ruchu</h3><p>Pierwszy etap zmian obejmie komunikację autobusową i zacznie obowiązywać w nocy z 20 na 21 marca. Dla pasażerów linii 710 i 742 ostatnim przystankiem na Ursynowie będzie Metro Kabaty 02 w alei Komisji Edukacji Narodowej, za skrzyżowaniem z ulicą Wąwozową. Przystanek początkowy dla osób wsiadających w kierunku Targowiska oraz Rynku zostanie przeniesiony na przystanek Metro Kabaty 03 przy ulicy Wąwozowej.</p><p>Drugi etap zmian zostanie wprowadzony 7 kwietnia, po Świętach Wielkanocnych. Wówczas zamknięty zostanie jeden pas ruchu w alei Komisji Edukacji Narodowej w kierunku centrum. Na odcinku pomiędzy ulicą Wąwozową a ulicą Jerzego Iwanowa Szajnowicza ruch będzie odbywał się wahadłowo, z wykorzystaniem sygnalizacji świetlnej. Niedostępny dla pieszych będzie także chodnik wzdłuż dawnej zatoki autobusowej.</p><h3>Technologia budowy</h3><p>Przed rozpoczęciem zasadniczych robót teren budowy zostanie ogrodzony, a zaplecze odpowiednio przygotowane. Modernizacja obejmie komorę torów odstawczych stacji Kabaty, dlatego docelowe efekty prac nie będą widoczne dla pasażerów.</p><p>W pierwszej kolejności wykonana zostanie obudowa wykopu. Następnie rozpoczną się prace rozbiórkowe obejmujące fragment stropu stacji, części ścian, płytę torową oraz płytę denną. Po zakończeniu tego etapu powstanie nowa, poszerzona płyta denna oraz ściany komory rozjazdów. Wykonana zostanie także nowa płyta torowa i nawierzchnia torowa wraz z rozjazdem.</p><h3>Korzyści dla pasażerów</h3><p>Rozbudowa infrastruktury na Kabatach ma poprawić funkcjonowanie całej linii metra. Po zakończeniu inwestycji pociągi będą mogły zawracać za stacją Kabaty, a jednocześnie kolejne składy będą sprawnie wjeżdżały na linię z pobliskiej Stacji Techniczno-Postojowej Kabaty. Dzięki temu poprawi się płynność ruchu, a postoje na stacjach poprzedzających Kabaty zostaną skrócone.</p><p>Obecnie część manewrów technicznych odbywa się na torze przy peronie, co czasowo ogranicza dostępność stacji dla pasażerów. Po przebudowie operacje te zostaną przeniesione poza peron, na odcinek między stacją a wylotem tunelu w kierunku stacji technicznej.</p><p>Planowane zmiany będą miały znaczenie także w przyszłości, w kontekście uruchomienia linii M3. Umożliwią bardziej elastyczne zarządzanie ruchem, ponieważ część składów będzie mogła być kierowana na nową linię z wykorzystaniem infrastruktury linii M1 i zaplecza na Kabatach.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spalarnia na Targówku. Już wytwarza energię i przetwarza odpady. Ale kiedy koniec prac?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4498,spalarnia-na-targowku-juz-wytwarza-energie-i-przetwarza-odpady-ale-kiedy-koniec-prac</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4498,spalarnia-na-targowku-juz-wytwarza-energie-i-przetwarza-odpady-ale-kiedy-koniec-prac</guid>
            <pubDate>Wed, 19 Nov 2025 16:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-spalarnia-na-targowku-juz-wytwarza-energie-i-przetwarza-odpady-ale-kiedy-koniec-prac-1763555561.jpg</url>
                        <title>Spalarnia na Targówku. Już wytwarza energię i przetwarza odpady. Ale kiedy koniec prac?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4498,spalarnia-na-targowku-juz-wytwarza-energie-i-przetwarza-odpady-ale-kiedy-koniec-prac</link>
                    </image><description>Spalarnia, nazywana Warszawską Wytwórnią Energii, od roku jest już zbudowana. Mimo uzyskania pozwolenia i rozruchu inwestycja wciąż nie jest uznana za zakończoną. Dlaczego?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Urzędnicy mówią, że to nie spalarnia, a Warszawska Wytwórnia Energii. Ale faktycznie zakład na Targówku przy ul. Zabranieckiej powstał po to, by przetwarzać tony śmieci – dokładnie ok. 300 tys. ton rocznie, czyli 1/3 tego co „produkują” Warszawiacy. Inwestycja była niezwykle potrzebna, biorąc pod uwagę, że w stolicy, po zmianach prawnych i upadku kilku mniejszych firm, ceny za odbiór odpadów wystrzeliły. Samorząd regularnie dopłaca do tej usługi.</p><p>Własny system ma sporo zmienić. Prezydent Rafał Trzaskowski obiecywał obniżki cen za wywóz śmieci po tym, gdy w 2020 roku podpisano kontrakt na budowę spalarni. Za co najmniej 1,668 mld zł (plus podatki) zbudowała ją firma Posco z Korei Południowej. Inwestycja miała zakończyć się pod koniec 2023 roku, potem aneksowano ją do połowy 2024 roku. Teraz, ponad rok po tym czasie, choć budowę zakończono, zakład nadal nie został oficjalnie otwarty, a jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, w lipcu 2025 roku podpisano kolejny aneks. Kwota finalna budowy nie została ujawniona.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4496,rekordowy-budzet-warszawy-na-co-wydamy-najwiecej"></oembed></figure><h2><strong>Kiedy otwarcie spalarni?&nbsp;</strong></h2><p>Zakład nazwany „Warszawską Wytwórnią Energii” z zewnątrz wygląda na gotowy. Prace budowlane zakończone, zasadzono zieleń, zainstalowano logotyp, włączono nocne oświetlenie, a nawet tablicę informującą o jakości powietrza (o tym za chwilę). Inwestycja od czerwca ma już pełne pozwolenie na użytkowanie. Miasto odebrało też jej fragmenty, czyli sortownię odpadów. Znacznie wcześniej, po już pod koniec 2024 roku zaczęły się próby – nowy system zaczął spalać śmieci.&nbsp;</p><p>Mówiono wtedy o fazie rozruchu, znanej z branży energetycznej, która polega na uruchomieniu instalacji oraz dostosowaniu jej do określonych w kontrakcie parametrów (kalibracja). Trwa to już niemal rok. Może to oznaczać, że nie wszystkie parametry udało się uzyskać. Przykładowo, rozruch nowego bloku elektrowni w Opolu trwał 4,5 miesiąca. Nieco dłużej, bo około pół roku, trwała kalibracja bloku nr 14 w Bełchatowie.&nbsp;</p><p>W Warszawie zbudowano nie typową elektrownię, ale zakład składający się z kilku elementów. Odpady przetwarzane są na ciepło i energię, które nie tylko zasilają to miejsce, ale także są sprzedawane na zewnątrz, stąd sprytna nazwa „Warszawska Wytwórnia Energii”. W tym roku spalono już ponad 160 tysięcy ton śmieci, co oznacza, że instalacja działa niemal na sto procent. Jednak wciąż nie została otwarta i przekazana miastu. Dlaczego?</p><blockquote><p>„Obecnie WWE „pracuje” regularnie, czyli przekształca termicznie odpady, produkując przy tym energię cieplną i elektryczną dla mieszkańców stolicy, w ramach wspomnianego rozruchu. Należy podkreślić, iż jest to czasochłonny proces. Jego nadrzędnym celem jest przeprowadzenie prób wszystkich instalacji zakładu, aby w przyszłości mógł służyć mieszkańcom stolicy bezpiecznie i zgodnie z założeniami” – przekazało nam biuro prasowe MPO.&nbsp;</p></blockquote><p>W korespondencji otrzymaliśmy zapewnienie, że prace budowlane zostały zakończone. Tymczasem 6 listopada na terenie inwestycji wciąż spacerowali robotnicy w kaskach. Tego dnia firma Posco zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie z podpisem „domykamy rozbudowę Warszawskiej Wytwórni Energii”, które znajduję w sieci. Gdy próbuję dopytać, u źródła, na jakim etapie jest inwestycja, słyszę, że firma nie może się w tej sprawie wypowiadać. – <i>Za całą komunikację, zgodnie z kontraktem, odpowiada MPO</i> – słyszę od rzeczniczki.</p><p>Od MPO, jaki i w innym źródle, usłyszę, że trwa kalibracja urządzeń. Wykonawca próbuje „dobić” do kryteriów narzuconych w kontrakcie. To nie tylko spalarnia, ale także elektrownia, więc proces ten jest niezwykle skomplikowany i niełatwy. Powtarzają to, jak mantrę, wszystkie strony. Rzecz w tym, że to samo powtarzano we wrześniu.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2000/1500;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/11/19/fot-napis-wwe-na-elewacji-zakladu.jpg" width="2000" height="1500"><figcaption>mat. pras. / MPO</figcaption></figure><h2><strong>Ile i co pali spalarnia?&nbsp;</strong></h2><p>Brak konkretnej daty denerwuje mieszkańców okolicznych osiedli. Dodajmy, że spalarnia to de facto rozbudowa istniejącego zakładu, z tym że przy wykorzystaniu nowej technologii. Mimo zapewnień, że będzie bezpiecznie i ekologicznie, mieszkańcy boją się, że pogorszyła się jakość powietrza. Pisali o tym do MPO, prosząc o uruchomienie tablicy informującej o składzie powietrza wychodzącego z wysokiego na 70 metrów komina. W końcu dopięli swojego.&nbsp;</p><blockquote><p>„Tablica informacyjna jest elementem, który powstał w ramach komunikacji z mieszkańcami. Ze względu na rosnące zainteresowanie spółka wystąpiła do GW (generalnego wykonawcy - red.) z prośbą o jej uruchomienie jeszcze w trakcie rozruchu. Od 7 listopada tablica wyświetla wartości emisyjne zakładu na bieżąco” – podaje nam biuro prasowe MPO.</p></blockquote><p>Mieszkańcom obiecywano również taras widokowy, który zbudowano na ostatnim poziomie wieży-komina. Ten zostanie otwarty po przekazaniu inwestycji miastu. Ale kiedy to nastąpi? Terminu nikt nie chce podawać.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zarząd spółdzielni Bródno nie do odwołania? Wyborów nie ma od lat. „Powoływanie się na pandemię w 2025 roku jest śmieszne”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2092,zarzad-spoldzielni-brodno-nie-do-odwolania-wyborow-nie-ma-od-lat-powolywanie-sie-na-pandemie-w-2025-roku-jest-smieszne</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2092,zarzad-spoldzielni-brodno-nie-do-odwolania-wyborow-nie-ma-od-lat-powolywanie-sie-na-pandemie-w-2025-roku-jest-smieszne</guid>
            <pubDate>Mon, 10 Nov 2025 14:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zarzad-spoldzielni-brodno-nie-do-odwolania-wyborow-nie-ma-od-lat-powolywanie-sie-na-pandemie-w-20-1737099747.jpg</url>
                        <title>Zarząd spółdzielni Bródno nie do odwołania? Wyborów nie ma od lat. „Powoływanie się na pandemię w 2025 roku jest śmieszne”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2092,zarzad-spoldzielni-brodno-nie-do-odwolania-wyborow-nie-ma-od-lat-powolywanie-sie-na-pandemie-w-2025-roku-jest-smieszne</link>
                    </image><description>Największą spółdzielnią na Bródnie od lat rządzą te same osoby. Od 2019 roku nie wybrano członków Rady Nadzorczej, mimo że ich kadencja powinna trwać trzy lata. Spółdzielcy nie mogli też ocenić pracy zarządu. Na najbliższym zebraniu – ustalonym na 18 stycznia – znowu nie będzie wyborów. Dlaczego? Powołano się na przepisy z czasów pandemii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Pierwotnie artykuł ukazał się 13 stycznia 2025 roku. Przypominamy go, ponieważ został doceniony i nagrodzony w konkursie dziennikarskim Biały Kruk.&nbsp;</i></p><p>Mróz. Wchodzę do niewielkiej budki na Bródnie. Czeka na mnie czterech grubo poubieranych mężczyzn. W baraku nie ma ogrzewania, są za to ozdoby świąteczne. Siadamy. Na początku chowam dyktafon, rozmawiamy o tym, co dzieje się w Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”. Słyszę o wielu rzeczach. Niektóre udokumentowane, inne nie. Szeroko otwieram oczy ze zdziwienia. Gdy dopytuje o to samo, już z włączonym nagrywaniem, rozmówcy starannie dobierają słowa. Kluczą, uciekają, wypowiadają się bardzo łagodnie. Nie wszyscy pod nazwiskiem. <strong>Odnoszę wrażenie, że nie chcą mówić.</strong></p><p>To nie przypadek. Docieram do korespondencji między jednym z mieszkańców a dwójką wiceprezesów. To wezwanie do zaniechania naruszania dóbr osobistych. <i>„Dalsze rozpowszechnianie przez Pana nieprawdziwych informacji, iż nasza Spółdzielnia po zakończeniu pandemii nie podejmowała działań zmierzających do zwołania Walnego Zgromadzenia jak również sugerowania iż osoby za to odpowiedzialne winny ponieść sankcje karne spowoduje wystąpienie przeciwko Panu z roszczeniem o ochronę dóbr prawnych, w tym o zapłatę stosownego zadośćuczynienia pieniężnego”.&nbsp;</i></p><p>Spółdzielnia straszy pozwem swojego członka. To daje „efekt mrożący”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1639,nielegalny-pawilon-przy-cmentarzu-brodnowskim-urzednicy-ostro-to-zwykle-oszustwo"></oembed></figure><h2>Szósty rok trzyletniej kadencji&nbsp;</h2><p>SM Bródno to gigant. Największa spółdzielnia na Targówku zarządza aż 22&nbsp;990 mieszkaniami, od tych w małych blokach po siedemnastopiętrowe wieżowce. Lekko licząc mieszka w nich połowa wszystkich mieszkańców Bródna. Członkami spółdzielni – to ważna liczba – jest ponad 26 tysięcy osób. Zarządzanie takim zasobem jest jak zarządzanie dużą firmą, z setkami zatrudnionych i zleceniami za setki tysięcy złotych. To również dobrze płatna funkcja.</p><p>Na 18 stycznia tego roku zwołano zebranie, które powinno być Walnym Zgromadzeniem Członków. Choć de facto nim nie jest. Dla wyjaśnienia walne jest najwyższą władzą każdej spółdzielni. To tam zatwierdza się sprawozdania finansowe, ustala na co idą np. nadwyżki (a w tym przypadku chodzi o miliony złotych), ocenia i wybiera się władze. Powinno być organizowane raz w roku.&nbsp;</p><p><strong>Problem w tym, że od 2019 roku nie było Walnego Zgromadzenia Członków, ani wyborów do władz spółdzielni.</strong> Nie przyjęto też najważniejszych dokumentów za lata 2019, 2020, 2021 i 2022. Nie było też absolutorium, czyli nie oceniono pracy zarządu. Władze SM Bródno powołując się na przepisy covidowe, wprowadziły tzw. „walne karteczkowe”, czyli głosowanie uchwał na piśmie. Wtedy, po interwencji niektórych spółdzielców, sądy uznały to głosowanie za nieważne. Teraz głosowanie ma zostać powtórzone, w takiej samej formie.</p><blockquote><p>- <i>Zarząd próbuje przeprowadzić głosowanie w formie pisemnej, podczas gdy od dwóch lat możemy zorganizować w normalnym trybie walne i zagłosować tak, jak robią to inne spółdzielnie</i> – mówi mi Tomasz Szynkiewicz, członek spółdzielni, a zarazem społecznik z ruchu Razem dla Targówka, który nagłaśnia kontrowersje związane z SM Bródno.&nbsp;</p></blockquote><p>- <i>Porządek walnego głosowania na piśmie jest ustalany przez zarząd. <strong>Nie ma w nim spraw, które byśmy chcieli, czyli chociażby głosowania nad absolutorium dla zarządu</strong>&nbsp;</i>– dopowiada Szynkiewicz.</p><p>Tak naprawdę chodzi tu o wybory Rady Nadzorczej, która powołuje i kontroluje zarząd. Według statutu kadencja trwa trzy lata, ale obecnie urzędująca rada obraduje już… szósty rok. Wszystko przez brak Walnego Zgromadzenia Członków, które mogłoby nową radę wybrać. Nie ma też głosowania nad absolutorium, czyli oceny pracy zarządu. A w rozmowach z nami mieszkańcy nie szczędzą gorzkich słów w stronę szefostwa SM Bródno.</p><h2>Szósty rok bez wyborów</h2><p>Spółdzielnia powołuje się na przepisy z czasów covidu przedłużające kadencję rady do czasu pierwszego walnego. Ale takiego od lat nie ma. I teraz też nie będzie, bo spotkanie styczniowe to jedynie „głosowanie na piśmie”, jak za pandemii. &nbsp;</p><p><strong>Dlaczego tak się dzieje?</strong> Odpowiedź pojawia się w mailu, który dostałem od Stowarzyszenia Razem dla Targówka z informacją o proteście przeciw działaniom spółdzielni.&nbsp;</p><p><i>„Prezes Spółdzielni doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Zarząd nie otrzyma absolutorium, a to oznacza dla niego koniec złotej - dosłownie i w przenośni - kariery w SM Bródno”</i> – czytamy. Pod komentarzem nikt z imienia i nazwiska się nie podpisał. W rozmowach ze mną społecznicy i spółdzielcy są raczej oszczędni w słowach.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2006,prorosyjska-instalacja-w-centrum-warszawy-nie-mozna-jej-rozebrac"></oembed></figure><blockquote><p>- <i>Zebraliśmy podpisy, pod projektami uchwał, aby uzupełnić porządek głosowania o głosowanie absolutorium dla zarządu</i> – mówi mi Tomasz Szynkiewicz. Pokazuje dokumenty. Problem w tym, że pismo odpadnie w przedbiegach. W zapowiedzi spotkania przewidzianego na 18 stycznia czytam:<strong> „Członkowie nie mają prawa zgłaszania projektów uchwał i żądania zamieszczania oznaczonych spraw w porządku obrad”.</strong></p></blockquote><p>Czyli i prezes, i rada nadzorcza będą dalej rządzić na Bródnie. Niezależnie od oceny mieszkańców. Po swojej stronie mają prawników i pracowników spółdzielni (w sumie około dwustu osób). Społecznicy radzą sobie sami. Prawnika nie zatrudniają.</p><h2>Kto rządzi SM Bródno?&nbsp;</h2><p>Zarząd wybierany jest przez Radę Nadzorczą w drodze konkursu. Obecnie – od 24 marca 2020 roku - prezesem SM Bródno jest Sławomir Antonik, były burmistrz Targówka, który dla tego stanowiska zrezygnował z rządzenia dzielnicą. Wcześniej był członkiem rady nadzorczej spółdzielni, łącząc dwie posady. Sprawę badano pod względem prawnym, ale nie stwierdzono konfliktu interesów.</p><p><strong>Gdy zadaję mailowo pytania dotyczące Walnego Zgromadzenia, szybko oddzwania.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- Jedna z osób spowodowała wykreślenie (ze statutu – red.) zasad wyboru Rady Nadzorczej. Zwołanie Walnego spowoduje, że cała rada straci mandat – mówi mi Antonik. Jak przekonuje, to wprowadziłoby ogromny chaos w całej spółdzielni.</p></blockquote><p>Dlatego proponuje, żeby powtarzać głosowania pisemne do skutku. Teraz chce przyjąć sprawozdania za lata 2019-2022 i zatwierdzić nowy statut, który – jego zdaniem – umożliwi już normalne zwołanie Walnego Zgromadzenia i wybory do rady. Zgodnie z jego zapowiedzią miałoby się ono odbyć w czerwcu, tuż po tym jak KRS zatwierdzi nowy statut.&nbsp;</p><blockquote><p>- Oczekuję, że członkowie przyjmą zmiany w statucie. Ta gra jest dla mnie bardzo czytelna. Proszę, zagłosujmy nad absolutorium dla Antonika, ale na normalnym walnym zgromadzeniu (w czerwcu - red.). W żadnej sprawie nie wykraczam na ścieżkę pozaprawną, sprawy spółdzielni konsultuje z profesorem Piotrem Pałką, wybitnym znawcą prawa spółdzielczego – dodaje.&nbsp;</p></blockquote><p>Na informację o tym, że mieszkańcy protestują i po latach oczekiwań chcą normalnego zebrania oraz wyborów już teraz, a także sugestie, że o zmianie statutu (niejako konstytucji spółdzielni) należy szeroko rozmawiać, nieco się irytuje. - <i>Część z tych osób w ogóle nie mieszka w naszych zasobach</i> – twierdzi, mimo że nie podaję nazwisk osób, z którymi rozmawiałem.&nbsp;</p><p>Prezes sam rzuca jedno nazwisko. Przekonuje, że to ten człowiek opowiedział mi o całej sprawie. Radzi mi, żebym sprawdził jego powiązania. Tłumaczy, że zasiadał już w jednej radzie nadzorczej innej spółdzielni w Śródmieściu i być może chciałby przejąć rządy SM Bródno, albo sparaliżować jej pracę.&nbsp;</p><p>O tej osobie rozmawiamy dobrych kilka dobrych minut. Ale jedno w tej historii jest ważne. Na potrzeby tego artykułu rozmawiam z kilkoma innymi osobami: spółdzielcami, aktywistami i członkami rad niektórych osiedli. Z człowiekiem wymienionym przez prezesa - nie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1996;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/WIT_8010.JPG" width="3000" height="1996"><figcaption>Protest odbył się w sobotę 11 stycznia / fot. Anna Sochacka</figcaption></figure><h2>Czy będą wybory? „Powoływanie się na pandemię jest śmieszne”&nbsp;</h2><p>Na sobotni protest zwołany pod siedzibą spółdzielni przyszło niewiele osób. Ci, którzy byli, tłumaczą, że sprawa jest fundamentalna. Chodzi o plany inwestycyjne, o budżety, wreszcie o intratne stanowiska w spółdzielni. W obecnej sytuacji spółdzielcy od kilku lat nie mogą ocenić tych, którzy decydują choćby o tym, który blok zostanie wyremontowany czy jaka będzie wysokość czynszu.</p><blockquote><p>- Należy dokonać oceny efektów pracy tego zarządu. Wydaje mi się, że od tego trzeba zacząć. Estetyka i stan budynków na pierwszy rzut oka zwraca uwagę. I nie jest to ocena na plus – mówi mi Piotr Kocjan, członek spółdzielni. Przekonuje, że w pobliskiej spółdzielni RSM Praga wygląda to zdecydowanie lepiej. - Na pewno jest to czas, żeby poddać się spółdzielczej ocenie, czyli głosowaniu dotyczącym absolutorium. I o to w tej całej sprawie chodzi. <strong>Chodzi o to, aby spółdzielcy mogli skorzystać ze swoich praw</strong> – dodaje. &nbsp;</p></blockquote><p>Problem zna też Jan Mencwel, miejski radny Miasto Jest Nasze wybrany z tej części Warszawy. W sprawie SM Bródno interweniował w urzędach, ale – jak nam przyznaje – miasto de facto nie ma możliwości nadzoru nad spółdzielnią.</p><blockquote><p>- Obawy mieszkańców są uzasadnione. W tej spółdzielni z demokracją jest bardzo słabo. Nadzór nad spółdzielniami jest de facto iluzoryczny. Jeżeli sami członkowie się nie zmobilizują, żeby doszło do wyboru nowych władz, to praktyczne niemożliwe będzie przywrócenie demokratycznych standardów – mówi nam Jan Mencwel pytany o protest i zebranie. &nbsp;</p></blockquote><blockquote><p>- Nad spółdzielnią nadzór ma jedynie Krajowa Rada Spółdzielcza. Ale po stronie miasta nie ma też woli, żeby zająć się tą sprawą z przyczyn politycznych. Spółdzielnia ma „swój” komitet wyborczy (jej członkowie startowali w komitecie „Mieszkańcy Bródna, Targówka, Zacisza”, a spółdzielnia otwarcie go poparła – red.), który jest w cichej koalicji z KO na Targówku – przekonuje radny Mencwel.</p></blockquote><p>Dzwonię też do Patryka Słowika, dziennikarza, ale także przedstawiciela komitetu jednej z kolonii osiedla „Podgrodzie”, będącego członkiem SM Bródno. Jego zdaniem sprawa jest prosta. Z przepisów wynika jasno, że obowiązkiem spółdzielni jest organizacja jednego Walnego Zgromadzenia Członków w ciągu roku. A ten przepis od lat nie jest przestrzegany.</p><blockquote><p>- Głosowanie na piśmie nie jest Walnym Zgromadzeniem w myśl ustawy. A powoływanie się na pandemię koronawirusa w 2025 roku jest po prostu śmieszne - tłumaczy Patryk Słowik.&nbsp;</p></blockquote><p>Jego zdaniem zgromadzenie doprowadziłoby do wyboru nowej Rady Nadzorczej, a także do wymiany całego zarządu. „I to jest jedyny powód, dla którego walne nie jest głosowane”. Słowik tłumaczy, że mieszkańcy już raz dali do zrozumienia, że chcą zmiany. Powołuje się na głosowanie, również w formie pisemnej, sprzed trzech lat, podczas którego spółdzielcy odrzucili wszystkie projekty zarządu.&nbsp;</p><blockquote><p>- Trzy lata temu na osiemnaście głosowanych uchwał zgłoszonych przez władze SM Bródno, mieszkańcy przytłaczającą liczbą głosów zagłosowali osiemnaście razy na „nie”. I teraz władze zgłosiły te same projekty, ale delikatnie zmienione - słyszymy.&nbsp;</p></blockquote><p>Słowik nie zgadza się też z argumentacją prezesa, który przekonuje, że do nowych wyborów potrzebna jest zmiana statutu. Uważa, że skoro dokument wewnętrzny jest wadliwy (o czym zdecydował sąd), to trzeba zastosować prawo spółdzielcze, które określa jak przeprowadzić wybory.&nbsp;</p><blockquote><p>- Przecież to nie ja, ani nie mieszkańcy, napisali statut, który sąd uznał za niezgodny z prawem. Nie bardzo rozumiem argument, że latami niektóre osoby będą zajmować swoje stanowiska tylko dlatego, że ileś lat temu przygotowali niezgodny z prawem statut. Poza tym władze mówią, że zorganizują wybory, jak przegłosujemy nowe zasady. <strong>Nie dopowiadają, że proponują kilkadziesiąt nowych zmian w statucie, które w praktyce centralizują spółdzielnię i pozwolą zarządzać w jeszcze większym stopniu niż obecnie.</strong> Czyli rozumiem to tak: wybory odbędą się, jeżeli zgodzicie się, żebyśmy my mieli jeszcze większą władzę niż dotychczas - mówi nam Patryk Słowik.&nbsp;</p></blockquote><h2>„Chronienie stołka to nonsens”</h2><p><strong>Co dalej?</strong> Mieszkańcy mogą zwołać Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Członków. Do tego potrzeba jednak zgody 10 proc. członków – w tym przypadku to niemal trzy tysiące osób. Biorąc pod uwagę logistykę takiego przedsięwzięcia, jest to praktycznie niemożliwe.</p><p>Społecznicy z Razem dla Targówka oczekują, że w końcu odbędą się prawdziwe wybory. Liczą, że mieszkańcy chętnie wezmą udział w głosowaniu i są przekonani, że w SM Bródno nastąpi zmiana władzy.&nbsp;</p><blockquote><p>- Mówienie, że chronię stołka to nonsens. Jestem biegłym rewidentem, jak będzie potrzeba to pójdę do roboty do sądu i będę robił restrukturyzacje – odpowiada prezes Sławomir Antonik. Przekonuje, że działa dla dobra spółdzielni. I liczy, że 18 stycznia spółdzielcy przyznają mu rację.&nbsp;</p></blockquote> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Straż sąsiedzka dniem i nocą patroluje ulice Wawra. „Nie jesteśmy strażnikami Teksasu”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3655,straz-sasiedzka-dniem-i-noca-patroluje-ulice-wawra-nie-jestesmy-straznikami-teksasu</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3655,straz-sasiedzka-dniem-i-noca-patroluje-ulice-wawra-nie-jestesmy-straznikami-teksasu</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Oct 2025 16:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-ulice-wawra-dniem-i-noca-patroluje-straz-sasiedzka-nie-jestesmy-straznikami-teksasu-1753882910.jpg</url>
                        <title>Straż sąsiedzka dniem i nocą patroluje ulice Wawra. „Nie jesteśmy strażnikami Teksasu”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3655,straz-sasiedzka-dniem-i-noca-patroluje-ulice-wawra-nie-jestesmy-straznikami-teksasu</link>
                    </image><description>Patrolują osiedle dniem i nocą. Są ze sobą w stałym kontakcie i wspierają się nawzajem w potrzebie. W Wawrze od dwóch lat działa straż sąsiedzka. To różni ludzie, z różnymi poglądami, których łączy jedno — chęć zapewnienia bezpieczeństwa swojej okolicy. Niektórzy z członków straży sami byli w przeszłości ofiarami włamań.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy artykuł z sierpnia 2025 roku.&nbsp;</i></p><h2><strong>Zaczęło się od włamania do sąsiadów</strong></h2><blockquote><p>- <i>Chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa mojej rodzinie i bliskim. W 2023 roku, przed Halloween, na naszym osiedlu doszło do włamania - dwa segmenty ode mnie. Wtedy mój syn zapytał mnie </i><span style="background-color:white;color:#202122;"><i>„Tato, a jakby ci złodzieje włamali się do nas, to co zrobimy?” To mną <strong>wstrząsnęło</strong>. Co z tego, że mam umiejętności, by ochronić rodzinę, skoro tak często nie ma mnie w kraju? Wtedy zacząłem inwestować w projekt <strong>straży sąsiedzkiej</strong></i> - opowiada Łukasz Osiecki, mieszkaniec Wawra.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;color:#202122;">W ten oto sposób w Wawrze, a dokładniej na terenie <strong>Osiedla Las</strong>, narodziła się unikalna inicjatywa, nie tylko na skalę Warszawy, ale i Polski.</span></p><p>Pomysłodawcą wawerskiej straży sąsiedzkiej jest<strong> Łukasz Osiecki</strong> — specjalista zajmujący się od 21 lat kwestiami bezpieczeństwa, pracujący m. in. w żandarmerii wojskowej, gdzie przygotowywał żołnierzy na misje zagraniczne. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Jest też absolwentem waszyngtońskiego wydziału Bezpieczeństwa Narodowego. Obecnie prowadzi szkolenia na całym świecie i pracuje w jednej z największych firm w Polsce, zajmując się ochroną infrastruktury krytycznej. Ma również czarny pas III dan w Krav Maga i Defendo.</p><p>Z USA do Polski Łukasz przywiózł nie tylko odpowiednie wykształcenie, ale i specyficzne amerykańskie myślenie dotyczące bezpieczeństwa, także w tym najmniejszym, lokalnym wymiarze. Zainspirowała go amerykańska idea <span style="background-color:white;color:#202122;">„<strong>neighbourhood watch</strong>”, czyli koncept straży sąsiedzkiej.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/3402;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/30/zdjecie-nr-4.jpg" width="6048" height="3402"><figcaption>Straż sąsiedzka nie zastępuje policji, a pomaga jej w działaniu / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Amerykańskie rozwiązanie nad Wisłą</h2><p><span style="background-color:white;color:#202122;">Straż sąsiedzka to inicjatywa oddolna. Sąsiedzi współpracują ze sobą oraz z lokalnymi organami ścigania, w celu ograniczenia przestępczości w okolicy. Dzięki integracji mieszkańców i prowadzeniu działań prewencyjnych zwiększa się poczucie bezpieczeństwa sąsiadów, a także ułatwia się pracę policji. W USA idea ta pojawiła się jeszcze w latach 60. XX wieku, na początku jedynie w Nowym Jorku. Następnie przez kolejne dekady pomysł straży zaczął zdobywać popularność w innych krajach anglosaskich. Obecnie w samej tylko Ameryce funkcjonuje niemal <strong>34 tys.</strong> takich straży. W ich skład wchodzą ludzie różnych zawodów i narodowości. Łączy ich poczucie odpowiedzialności za dobro i bezpieczeństwo lokalnej społeczności — ich rodzin oraz sąsiadów.</span></p><p><span style="background-color:white;color:#202122;">Członkowie straży sąsiedzkiej z Osiedla Las zajmują się nie tylko patrolowaniem swojej okolicy – także podczas spacerów z psami czy biegania. Często się spotykają, wymieniają informacjami i weryfikują je. Współpracują także z policją i strażą miejską. Nie działają jednak w cieniu, wręcz przeciwnie — <strong>chcą być bardzo widoczni</strong>. Ich obecność ma bowiem charakter prewencyjny i odstraszający. Ma to być wyraźny znak dla każdego potencjalnego włamywacza — każdy z nas na osiedlu ma baczenie na sąsiada i jest <strong>gotowy do pomocy</strong>.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#202122;"><i>- Na początku o swoim pomyśle poinformowałem dzielnicowego. Z czasem doszło do mojego spotkania m. in. z burmistrzem Wawra oraz dzielnicowymi komendantami policji i straży miejskiej. Przedstawiłem im swoją ideę, korzyści jakie płyną z niej dla lokalnej społeczności, ale też wszelkie ryzyka. Następnie należało przekonać do pomysłu samych mieszkańców. Na moje pierwsze spotkanie dotyczące straży sąsiedzkiej&nbsp;</i></span><i>przyszło tylko osiem osób, chociaż i tak więcej, niż się spodziewałem. Niemniej udało się rozpocząć ten projekt, który trwa już niemal dwa lata</i> - mówi Osiecki.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/30/szablon-galeria-1.png" width="1920" height="1080"><figcaption>Członkowie straży nie kryją się ze swoją działalnością / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Nie chcą wchodzić w kompetencje policji oraz <span style="background-color:white;color:#202122;">„bawić się w strażników Teksasu”. Członkowie straży sąsiedzkiej z Wawra wszystkie zgromadzone informacje przekazują policji. Dane są uprzednio sortowane, aby służby mogły działać już na konkretnych materiałach. Ponadto dwa razy do roku organizowane są debaty dotyczące bezpieczeństwa, z udziałem władz dzielnicy.</span></p><blockquote><p>- <i>Pomagamy policji, ponieważ nasze zadanie jest nastawione głównie na profilaktykę. Jako osoba doświadczona w technikach interwencji, wiem jak ryzykowne mogą być próby zatrzymania kogokolwiek. Tym bardziej, że polskie prawo jest niekonkretne, np. w przypadku naruszenia miru domowego. Stąd zakładanie kamizelek czy otwarte patrolowanie w ciągu dnia. Potencjalni przestępcy mają wiedzieć, że jesteśmy czujni</i> - dodaje twórca straży.</p></blockquote><p>Prowadząc straż sąsiedzką, Łukasz stawia również na różnorodne szkolenia, m. in. z psychologii konfliktu (które organizuje także zawodowo). Członkowie straży uczą się również, jakie działania podejmować w sytuacjach kryzysowych i dlaczego najczęściej najlepszym rozwiązaniem jest zadzwonienie na policję lub straż miejską. Duży nacisk stawiany jest na <strong>poczucie wspólnoty i integrację</strong> — także towarzyską.&nbsp;</p><blockquote><p>- <i>Wcześniej, po powrocie do Polski, zamykałem się w swojej enklawie, nie interesowali mnie sąsiedzi. Dzięki organizacji straży sąsiedzkiej udało mi się poznać już ponad sto osób i wiele rodzin, z różnych kręgów kulturowych. Ostatnio napisało do mnie nawet małżeństwo z Macedonii, zainteresowane naszym projektem w Wawrze. Kiedyś byliśmy dla siebie na Osiedlu Las obcymi ludźmi, a teraz często się widzimy, uśmiechamy do siebie, organizujemy spotkania: grill, mecz siatkówki na plaży nad Wisłą, a nawet wspólną wigilię. Integracja między sąsiadami to najmocniejszy filar całej inicjatywy straży</i> - mówi Łukasz Osiecki.</p></blockquote><p>Nie udałoby się osiągnąć tego wszystkiego bez wsparcia Rady Osiedla Las oraz wszystkich mieszkańców, którzy uwierzyli w ten projekt. Łukasz dodaje, że dzięki tej inicjatywie czuje się spełniony.</p><p>Podobne odczucia mają pozostali członkowie straży, którzy działają aktywnie dla zwiększenia poziomu bezpieczeństwa i komfortu życia na Wawrze. To wszystko nie wydarzyłoby się, gdyby nie sąsiedzi, którzy uwierzyli w projekt i go wsparli. Teraz sami są <strong>dumni ze swoich osiągnięć</strong>, podobnie, jak ich rodziny.</p><h2>Pomysł powoli przechodzi na inne osiedla</h2><p>Pomysł Osieckiego znalazł już swoich naśladowców. Zainspirowani jego działaniami, mieszkańcy <strong>Osiedla Radość</strong>, również zdecydowali się zorganizować własną straż sąsiedzką, która funkcjonuje już od ponad roku. Jednym ze współzałożycieli straży w Radości jest <strong>Tomasz Szmigiel</strong>, od grudnia 2024 roku Radny Osiedla Radość. Zawodowo zajmuje się m. in. prowadzeniem projektów oraz wdrażaniem usprawnień w dużych korporacjach z branży finansowej. Prywatnie przez 30 lat trenował sztuki walki.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/3402;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/30/zdjecie-nr-2.jpg" width="6048" height="3402"><figcaption>Tomasz Szmigiel (L) i Łukasz Osiecki (P) od dekad związani są bezpieczeństwem / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Jak sam podkreśla - radościańska straż powiększa się organicznie. Wraz z Tomaszem Karmelitą — drugim współzałożycielem Straży Sąsiedzkiej Radość, który również jest radnym osiedla, werbują mieszkańców osobiście. Dzieje się to głównie przy okazji lokalnych wydarzeń oraz spacerów z psami. W ciągu 15 miesięcy rozbudowali grupę do kilkudziesięciu członków.</p><p>Tomasz podkreśla, że potrzeby i priorytety mieszkańców w zakresie bezpieczeństwa się różnią – jedni chcą reagować np. na głośne wieczorne spotkania towarzyskie połączone ze spożywaniem alkoholu, organizowane w miejscach na to niedozwolonych (np. place zabaw dla dzieci) lub pojawiające się na ulicach osiedla dzikie zwierzęta, inni oczekują interwencji tylko przy próbach włamań lub kradzieży. Pomimo tego grupa się powoli dociera i każdego miesiąca staje się coraz bardziej zintegrowana. Wzorem dla Tomasza jest straż sąsiedzka z Osiedla Las.</p><p>Duży wpływ na jego zaangażowanie miały osobiste doświadczenia - dwa włamania. Pierwsze miało miejsce ponad trzy dekady temu, kiedy mieszkał jeszcze z rodzicami w bloku na Gocławiu. Do drugiego doszło dziesięć lat temu, kiedy mieszkał ze swoją rodziną w segmencie szeregowym w Międzylesiu. Wtedy to jego żona oraz kilkuletnie dziecko, weszli do domu, w którym <strong>nadal&nbsp;</strong>przebywali włamywacze.</p><blockquote><p>- <i>Nie da się opisać, co poczułem w chwili, gdy siedząc w pracy w centrum Warszawy, odebrałem telefon od żony, która powiedziała mi: </i><span style="background-color:white;color:#202122;"><i>„<strong>Tomek, ktoś jest w naszym domu</strong>”. Żonie z dzieckiem poleciłem jak najszybciej opuścić dom, a sam rzuciłem wszystko i pojechałem pędem do nich. Następnie razem z sąsiadem, uzbrojeni w łomy, sprawdziliśmy, czy wewnątrz już nikogo nie ma. Na szczęście złodzieje, najprawdopodobniej kiedy usłyszeli moją żoną w mieszkaniu, wyskoczyli przez balkon znajdujący się na górnej kondygnacji —</i> wspomina Tomasz Szmigiel.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;color:#202122;">Jak dodaje,&nbsp;</span>kiedy po tym wydarzeniu próbował zmotywować sąsiadów do wspólnego zakupu kamer monitoringu, usłyszał od jednej z sąsiadek, że „<strong>każdy powinien zadbać samodzielnie o swoje bezpieczeństwo</strong>”. Tomasz zgodnie z jej poradą – zadbał. Natomiast jeden z sąsiadów rok później padł ofiarą włamywaczy. Wspomniane wydarzenia cały czas rezonują w głowie Tomasza, m. in. dlatego zdecydował się na stworzenie straży sąsiedzkiej w Radości.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/3402;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/30/zdjecie-nr-3.jpg" width="6048" height="3402"><figcaption>Trwają prace nad specjalną aplikacją, która pomoże w interwencjach / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Jak dołączyć do straży?</h2><p>Obecnie obie straże sąsiedzkie zrzeszają po kilkudziesięciu członków. Mieszkańcy osiedli Las i Radość zainteresowani dołączeniem, mogą napisać wiadomość na adres:</p><ul><li><span style="background-color:white;color:#080809;"><strong><u>strazsiasiedzkaosiedlelas@gmail.com</u></strong></span> dla osiedla Las;</li><li><span style="background-color:white;color:#080809;"><strong><u>strazsasiedzkaradosc@gmail.com</u></strong> dla osiedla Radość</span>.&nbsp;</li></ul><p>Następnie trzeba ustalić termin spotkania z organizatorami, na którym zostaną wyjaśnione wszelkie zasady oraz reguły, panujące w straży.</p><p>Członkowie straży w Osiedlu Las płacą również dobrowolną składkę, dzięki której możliwy jest zakup różnego rodzaju sprzętu: latarek, kamizelek odblaskowych, kamer czy tabliczek informacyjnych.</p><p>Osoby należące do straży starają się regularnie spotykać, aby omówić najważniejsze problemy swojego osiedla.</p><p>Obecnie straż kierowana przez Łukasza Osieckiego pracuje nad specjalną aplikacją, dzięki której mieszkańcy obu osiedli będą mogli zgłaszać anonimowo podejrzane sytuacje. Zaprzęgnięte do pracy AI ma pomóc w odsiewaniu fałszywych zgłoszeń.</p><p>Już niedługo, <strong>6-7.09.2025</strong> w podwarszawskich Błoniu, odbędą się targi <strong>Tac -Zone</strong>. Będzie to idealne miejsce i czas, by spotkać się i porozmawiać o inicjatywie, jaką jest straż sąsiedzka. Osoby zainteresowane inicjatywą na swoim osiedlu, będą mogły spotkać się z wawerskimi inicjatorami straż. Podczas targów odbędą się również panele dyskusyjne poświęcone m. in. kwestiom bezpieczeństwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polski taksówkarz oszukał starszą Ukrainkę. Kilkaset złotych za kwadrans jazdy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4394,polski-taksowkarz-oszukal-starsza-ukrainke-kilkaset-zlotych-za-kwadrans-jazdy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4394,polski-taksowkarz-oszukal-starsza-ukrainke-kilkaset-zlotych-za-kwadrans-jazdy</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Oct 2025 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-faf47bc5882e8cda6b5be659dc91e036.png</url>
                        <title>Polski taksówkarz oszukał starszą Ukrainkę. Kilkaset złotych za kwadrans jazdy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4394,polski-taksowkarz-oszukal-starsza-ukrainke-kilkaset-zlotych-za-kwadrans-jazdy</link>
                    </image><description>To było raptem 6,5 km trasy. Starsza Ukrainka chciała jak najszybciej dostać się z Dworca Wschodniego do Śródmieścia. Polski taksówkarz sam zaoferował swoje usługi. Po niecałych 15 minutach jazdy, kierowca dotarł na miejsce i wystawił jej rachunek na 720 zł. Sprawa została nagłośniona w mediach społecznościowych. Złożono już zawiadomienie do prokuratury.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ukrainka padła ofiarą Polaka</h2><p>Kilka dni temu na platformie Facebook pojawił się <a href="https://www.facebook.com/photo?fbid=24720900514241632&amp;set=a.829275593830792&amp;locale=pl_PL"><strong>wpis Ewy Sufin-Jacquemart</strong></a>, socjolożki, dyplomatki i byłej <i>chargé d’affaires</i> RP w Luksemburgu. Opisana sprawa dotyczyła bezczelnego oszustwa, jakiego miał dopuścić się polski kierowca taksówki, wobec starszej Ukrainki. Do tego zdarzenia doszło we wtorek, 21 października.</p><p>Kobieta, mając walizkę i dwa plecaki, wysiadła na Dworcu Wschodnim. Samolot powrotny do Ukrainy miała dopiero wieczorem. W perspektywie miała czekać kilkanaście godzin na zimnie. Na szczęście przez znajome Ukrainki została zaproszona do mieszkania Sufin-Jacquemart. Warto tutaj wspomnieć, że mieszkanie pani Ewy znajdowało się kwadrans od dworca, przy <strong>ul. Szwoleżerów</strong> w Śródmieściu.</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Na dworcu nie znalazła ani bankomatu, ani kantoru. Nie miała złotówek. Wyszła poszukać taksówki. Podszedł polski mężczyzna, <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„dokąd pani jedzie?”. „Ja taxi, zawiozę panią”. Zapytała, czy może mu dać hrywny. On zapytał, czy ma kartę płatniczą. Powiedziała, że tak” — pisze Ewa Sufin-Jacquemart.</span></p></blockquote><p>Zgodnie z informacjami przedstawionymi na wystawionym <strong>paragonie niefiskalnym</strong>, taksówka przejechała dokładnie<strong> 6,5 km</strong>. Przypomnijmy, że w Warszawie obowiązują tylko dwie taryfy taksówkarskie:</p><ul><li>taryfa 1: <strong>5 zł za 1 km</strong> w dni powszednie w godz. 6-22;</li><li>taryfa 2: 7,5 zł za 1 km w dni powszednie w godz. 22-6, w niedziele i święta, 24, 31 grudnia oraz w Wielką Sobotę od godz. 19.</li></ul><p>W przypadku starszej Ukrainki koszt kursu wyniósłby więc 32,5 zł, jednak ostateczna kwota była znacznie wyższa.</p><p>Po pierwsze oszust posłużył się taryfą 4, czyli pozamiejską, która wynosi 15 zł za kilometr. Taksometr pokazał więc 117,50 zł, jednak do tej sumy kierowca zdecydował się doliczyć <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„cenę umowną do zapłaty”. Sumarycznie seniorka musiała zapłacić aż <strong>720 zł</strong>!</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Oszukana kobieta nie miała czasu na składanie wyjaśnień przed policją.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Oddałam kobiecie część tej kwoty ze wstydu za Polaka, który jest po prostu bandziorem bez czci i wiary. To dla niej i tak wielki stres, że została okradziona przez PIERWSZEGO POLAKA, którego spotkała na dworcu<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span> — dodała Ewa Sufin-Jacquemart.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4391,lotnisko-warszawa-radom-pod-lupa-prokuratury-byli-prezesi-mieli-popelnic-przestepstwo"></oembed></figure><h2>Prokurator i taksówkarz z cofniętą licencją</h2><p>Sprawa jednak nie zakończyła się na pojedynczym wpisie. Zbulwersowani internauci szybko rozprzestrzenili wiadomość o oszuście, podającym się za taksówkarza.<strong> Zapowiedź</strong> <strong>złożenia </strong>zawiadomienia do prokuratury ogłosił już we wtorek <strong>Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych</strong>. Jak informuje nas Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga do tej pory (tj. 24.10) żadne zawiadomienie nie zostało przesłane.</p><p>Sprawdzając dane widniejące na paragonie, a dokładniej NIP, można zauważyć, że niemal miesiąc temu, 26 września, Urząd m.st. Warszawy cofnął przedsiębiorcy, panu Jarosławowi, licencję na przewóz taksówką. Z kolei 1 października mężczyzna stracił licencję na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób samochodem osobowym. Nie wykluczone, że starsza Ukrainka padła ofiarą tego samego człowieka.</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">Z ostrożności procesowej dodam, że istnieje wciąż szansa, że panu Jarosławowi ktoś ukradł jego samochód o nr rejestracyjnym WF (...) oraz kasę fiskalną i jeździ teraz po mieście okradając ludzi</span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">” - podsumowuje Sufin-Jacquemart.</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4390,filmowy-sklep-wokulskiego-zostaje-na-krakowskim-przedmiesciu-mozna-bedzie-ogladac-go-do-lutego"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zlikwidują Przedszkole „Saski Zakątek”? Dopiero co władze obiecywały, że zostanie]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4379,zlikwiduja-przedszkole-saski-zakatek-dopiero-co-wladze-obiecywaly-ze-zostanie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4379,zlikwiduja-przedszkole-saski-zakatek-dopiero-co-wladze-obiecywaly-ze-zostanie</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Oct 2025 09:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zlikwiduja-przedszkole-saski-zakatek-dopiero-co-wladze-obiecywaly-ze-zostanie-1761124504.jpg</url>
                        <title>Zlikwidują Przedszkole „Saski Zakątek”? Dopiero co władze obiecywały, że zostanie</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4379,zlikwiduja-przedszkole-saski-zakatek-dopiero-co-wladze-obiecywaly-ze-zostanie</link>
                    </image><description>Zamieszanie wokół przedszkola „Saski Zakątek”. W maju rodzice i mieszkańcy okolic bronili je przed likwidacją. Wtedy wydawało się, że placówka zostanie. Teraz wiceburmistrz, dopytana przez jednego rodziców, twierdzi, że zostanie zlikwidowane. I że sprawa jest przesądzona.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W maju mieszkańcy Saskiej Kępy i rodzice dzieci z przedszkola „Saski Zakątek” stanęli murem za placówką. Protestowali, z transparentami „Ratujmy przedszkole” pod bramami placówki. Sprawę opisywaliśmy dokładnie. Chodziło o pojawiające się głosy – także wśród kadry zarządzającej – o planowanym wygaszaniu oddziałów. Placówka, ze względu na niż demograficzny, miała zostać zlikwidowana.</p><p>Sprawa odbiła się na Saskiej Kępie szerokim echem. Władze dzielnicy szybko odcięły się od planów likwidacji. Pod koniec maja, po spotkaniu z mieszkańcami, burmistrz Tomasz Kucharski (KO) napisał tak:&nbsp;</p><blockquote><p>„W związku z licznymi, powtarzającymi się w przestrzeni medialnej informacjami, pragniemy zdecydowanie podkreślić, że <strong>Zarząd Dzielnicy Praga-Południe nigdy nie nosił się, nie nosi i nie ma zamiaru zamknięcia, likwidacji czy wygaszania</strong> Przedszkola nr 162 Saski Zakątek przy ul. Dąbrówki na Saskiej Kępie.”&nbsp;</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3215,saski-zakatek-do-likwidacji-rodzice-i-mieszkancy-saskiej-kepy-walcza-o-historyczne-przedszkole"></oembed></figure><h2><strong>Miało nie być likwidacji, a jednak będzie?</strong></h2><p>Faktycznie, w czerwcu odbyła się rekrutacja. Przyjęto dzieci, ale sama placówka – jak opisują rodzice – jest w coraz gorszym stanie. Ze względu na potencjalną likwidację, nie przechodzi większych remontów. Jak opisał jeden z rodziców, wynika to z faktu, że władze wbrew zapewnieniom chcą wygasić placówkę.</p><blockquote><p>„Znajoma w Radzie Miasta na nasze pytanie, czy coś można dla przedszkola zdobyć (środki na remont - red.), zareagowała wielkim zdziwieniem: <strong>ale przecież to przedszkole jest do likwidacji! Decyzja dawno zapadła!</strong> To wy o niczym nie wiecie? Po co zapisywaliście tam dziecko? Skonfrontowaliśmy to z panią dyrektorką, która odparła, że sama o niczym nie wie i dowiaduje się od nas” – opisuje w mediach społecznościowych jeden z rodziców.</p></blockquote><p>Postanowił pójść o krok dalej. Napisał oficjalne pismo w sprawie potencjalnej likwidacji przedszkola do władz dzielnicy.</p><blockquote><p><i>„Przedstawiciele Rady Rodziców Przedszkola nr 162 „Saski Zakątek” zostali poinformowani o <strong>planowanym stopniowym wygaszeniu działalności placówki </strong>podczas spotkania z Panem Tomaszem Kucharskim Burmistrzem Dzielnicy Praga-Południe m.st. Warszawy, które odbyło się na przełomie czerwca/lipca 2025 r. Decyzja ta została podtrzymana i potwierdzona również na kolejnym spotkaniu z Rodzicami (i) ze mną”</i> – pisze Bożena Przybyszewska, zastępca burmistrza Pragi-Południe.&nbsp;</p></blockquote><h2><strong>Co dalej z przedszkolem?</strong></h2><p>Zapewnienia burmistrza i pismo jego zastępczyni stoją ze sobą w sprzeczności. Postanowiliśmy dopytać u źródła, w Urzędzie Dzielnicy Praga-Południe o to, jaka jest przyszłość przedszkola przy ul. Dąbrówki. Nim otrzymaliśmy oficjalną odpowiedź, swoje oświadczenie wydał burmistrz Tomasz Kucharski. Potwierdza w nim wersję swojej zastępczyni.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">- Z uwagi jednak na postępujący niż demograficzny, nie będą, póki co, prowadzone nabory kolejnych roczników. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to prawdopodobne wygaszenie Przedszkola nr 162 nastąpi we wrześniu 2029 r. - pisze burmistrz Tomasz Kucharski.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">Dopisuje jednak, że dzieci, które obecnie uczą się w placówce, będą mogli pozostać w tym miejscu do czasu zakończenia edukacji przedszkolnej. Następnie tłumaczy, że na decyzję o zamknięciu wpłynął zły stan budynku. To dość interesujący argument biorąc pod uwagę, że rodzice spotykali się z odwrotnym stwierdzeniem. Przedszkole nie jest remontowane, bo ma być zamknięta.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">- Gwarantujemy, że wszystkie chętne dzieci znajdą miejsce w pobliskich siedmiu przedszkolach na Saskiej Kępie – w tym jednym znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie, a mianowicie przy ul. Dąbrówki 20 - dodaje burmistrz.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">Takim obrotem sytuacji zdziwieni są radni, którzy wraz z rodzicami walczyli o pozostawienie przedszkola.</span></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Kup kryształ”. Na Targówku reklamuje się internetowy sklep z narkotykami. Mieszkańcy są bezradni?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4255,kup-krysztal-na-targowku-reklamuje-sie-internetowy-sklep-z-narkotykami-mieszkancy-sa-bezradni</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4255,kup-krysztal-na-targowku-reklamuje-sie-internetowy-sklep-z-narkotykami-mieszkancy-sa-bezradni</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Oct 2025 14:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-kup-krysztal-na-targowku-reklamuje-sie-internetowy-sklep-z-narkotykami-mieszkancy-sa-bezradni-1759304825.png</url>
                        <title>„Kup kryształ”. Na Targówku reklamuje się internetowy sklep z narkotykami. Mieszkańcy są bezradni?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4255,kup-krysztal-na-targowku-reklamuje-sie-internetowy-sklep-z-narkotykami-mieszkancy-sa-bezradni</link>
                    </image><description>Kiedyś, aby kupić narkotyki, trzeba było bywać w konkretnych miejscach i znać odpowiednich ludzi. Dzisiaj dilerzy prowadzą profesjonalne strony internetowe i reklamują się w biały dzień — a wystarczy do tego puszka farby w sprayu. Na Targówku, zwłaszcza na terenie Zacisza, ktoś zaczął malować graffiti z linkiem do strony sprzedającej nielegalne substancje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ktoś maluje graffiti z linkiem do sklepu z narkotykami</h2><p>Na Targówku, a dokładniej na terenie osiedla Zacisze, od jakiegoś czasu grasuje anonimowy <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„grafficiarz”, który upodobał sobie sprayowanie linku do anglojęzycznej strony internetowej, na której można zakupić m. in.: marihuanę, amfetaminę czy kokainę. Malunki można spotkać na słupach ulicznych czy elewacjach domów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to działa.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Adres witryny zakończony jest znakami .pw. To domena zarejestrowana w Palau, wyspiarskim mikropaństwie na Pacyfiku, które jest rajem podatkowym, a poza tym znajduje się z dala od polskiej czy europejskiej jurysdykcji. Na stronie można od razu rozpocząć zakup interesujących nas narkotyków. Płatność przyjmowana jest w <strong>dolarach amerykańskich</strong> lub <strong>kryptowalutach </strong>(bitcoinie i monero).</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Twórcy przekonują, że oferowany przez nich towar został stworzony „przez najlepszych chemików”, a ceny są „konkurencyjne”. Oczywiście są to działania <strong>nielegalne</strong>, choć na pierwszy rzut oka, patrząc na stronę, wydaje się, że jest zupełnie odwrotnie. Ponadto zamieszono na niej również reklamę, w której narkotyki są dostarczane m. in. <strong>za pomocą dronów</strong>.</span></p><p>Problem ten jako pierwsi zauważyli mieszkańcy, którzy informowali o nim swoich sąsiadów na zamkniętych grupkach na platformie Facebook. Wiadomości te w końcu dotarły również do dzielnicowych radnych. Interpelację w tej sprawie pod koniec sierpnia zdecydował się złożyć Norbert Zieliński z KO.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">&nbsp;</span>- Będąc na grupce mieszkańców Zacisza, poprosiłem mieszkańców, aby wskazywali mi konkretne adresy, pod którymi znajdowały się reklamy tego sklepu. Okazuje się, że to osiedle jest wypełnione tymi malunkami. Graffiti z linkami pojawiają się nawet na elewacjach budynków. Na początku myślałem, że to stara sprawa, ale cały czas dostaję informacje o nowych lokalizacjach. Ktoś na bieżąco tworzy nowe reklamy — mówi mi radny.</p></blockquote><p>Interpelacja, wraz z dokładnymi adresami, przy których zostało namalowane graffiti, została na początku września przekazana przez burmistrza Targówka do komendanta Straży Miejskiej oraz do Komendy Rejonowej Policji nr VI. Jak ustaliliśmy, służby cały czas zajmują się tą sprawą.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/30/szablon-galeria.png" width="1920" height="1080"><figcaption>Tego typu reklamy zalewają Zacisze / źródło: UD Targówek</figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4254,mieszkania-komunalne-zamiast-fabryki-warsowin-wraca-projekt-ktory-utknal-na-dwa-lata"></oembed></figure><h2><strong>Dilerzy są coraz bardziej zuchwali</strong></h2><p>To nie pierwszy raz kiedy dilerzy decydują się na tak zuchwały ruch w reklamowaniu swojej nielegalnej działalności. Jakiś czas temu głośno zrobiło się o malunku na kładce pieszo-rowerowej, będącym loginem konta na telegramie, z którego można było zamówić niemalże dowolny narkotyk. Podobnie jest w przypadku strony internetowej reklamowanej na Zaciszu.</p><p>Podobny problem był w ubiegłym roku na ulicy Księcia Ziemowita. &nbsp;I tam policjanci akurat zatrzymali nawet osobę jedną.</p><blockquote><p>- Rok temu w okolicy ul. Księcia Ziemowita policjanci zatrzymali osobę, która zdaniem zgłaszających sąsiadów, miała rozprowadzać narkotyki. Niestety wykorzystywanie stron internetowych do sprzedaży tych substancji jest bardzo popularne w mieście. Mieszkańcy, zwłaszcza Targówka, regularnie widzą osoby wyrzucające lub chowające jakieś pakunki, które są chwile później odbierane przez kogoś innego. W ten sposób dilerzy dostarczają towar swoim klientom - mówi nam radny.</p></blockquote><p>Niestety, niewiele można zrobić, aby przeciwdziałać temu zjawisku. Zgłoszenia na policję, nawet przez radnych, muszą mierzyć się z realiami dużej ilości wakatów w rejonowej komendzie. - <i>Patroli jest u nas bardzo mało. Kadrowo wcale nie wygląda to lepiej</i> — dodaje Zieliński.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4246,goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Prorosyjskie miasteczko w Warszawie. Stoi od ponad roku. Nie można go usunąć]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3041,prorosyjskie-miasteczko-w-warszawie-stoi-od-ponad-roku-nie-mozna-go-usunac</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3041,prorosyjskie-miasteczko-w-warszawie-stoi-od-ponad-roku-nie-mozna-go-usunac</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Oct 2025 08:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-prorosyjskie-miasteczko-w-centrum-warszawy-wspiera-macieja-maciaka-weszlismy-do-srodka-1746094241.png</url>
                        <title>Prorosyjskie miasteczko w Warszawie. Stoi od ponad roku. Nie można go usunąć</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3041,prorosyjskie-miasteczko-w-warszawie-stoi-od-ponad-roku-nie-mozna-go-usunac</link>
                    </image><description>Od ponad niemal roku w al. Ujazdowskich, przed bramą ambasady USA, rozstawiony jest namiot obszyty antysemickimi, antyukraińskimi i prorosyjskimi hasłami. Wśród banerów nawołujących m.in. do zaprzestania wspierania Ukrainy w walce z Rosją, znalazły się także wizerunki Jezusa oraz... Macieja Maciaka. Miasto jest bezsilne, bowiem to w pełni legalne, jednoosobowe zgromadzenie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od 16 sierpnia 2024 roku, w alejach Ujazdowskich vis-a-vis ambasady Stanów Zjednoczonych, rozstawione jest <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„antywojenne miasteczko”. W praktyce jest to kilkumetrowy namiot, rozstawiony na europaletach, na którego&nbsp;ścianach — na zewnątrz i w środku — rozwieszone są liczne hasła i banery. W większości swoją tematyką odwołują się do licznych teorii spiskowych oraz sentymentów antyżydowskich, antyukraińskich czy prorosyjskich. Wśród nich najbardziej rozpoznawalne są &nbsp;m. in.:&nbsp;</span></p><ul><li><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Ukropolin STOP”,</span></li><li><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„To nie nasza wojna”,</span></li><li><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Zelenski pod sąd”</span></li><li><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„American soldiers go home”.</span></li></ul><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Nie brakuje również licznych obrazów Jezusa Chrystusa, czy nawiązań do sytuacji politycznej - przed wyborami znalazły się tam zdjęcia Macieja Maciaka.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Dla wielu warszawiaków, turystów i być może amerykańskich urzędników pracujących w ambasadzie, namiot ten stał się nieodłączną częścią Skweru Ronalda Reagana. Przed pomnikiem prezydenta rozstawione są także worki na ciała, a za nimi przekreślona bomba i gwiazda Dawida. W okolicy postawiony jest również toi-toi. Korzystają z niego mieszający w namiocie ludzie.</span></p><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/569,prorosyjska-instalacja-w-centrum-warszawy-tworcy-wspieraja-macieja-maciaka" target="_blank"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/SZABLON%20GALERIA%20%20(94).png" width="1920" height="1080"></a><figcaption>Namiot antywojenny służy de facto jako dom mieszkalny / autor: Jakub Szyda, Raport Warszawski</figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4255,kup-krysztal-na-targowku-reklamuje-sie-internetowy-sklep-z-narkotykami-mieszkancy-sa-bezradni"></oembed></figure><h2><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><strong>„Niech pan zobaczy, jak żyjemy po królewsku”</strong></span></h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><strong>Weszliśmy do środka.</strong></span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><strong>Wnętrze namiotu bardziej przypomina mieszkanie</strong>, niż miejsce agitacji politycznej. Na rozłożonym dywanie postawiony został wielki stół. Zasiąść do niego można korzystając z trzyosobowej sofy oraz jednego fotela. Po lewej stronie od wejścia do namiotu znajduje się prowizoryczna kuchnia, w której jednak nie brakuje niczego: są garnki, sztućce, miski, szafki oraz przenośna dwupalnikowa kuchenka gazowa. Na sofie położone są poduszki oraz kołdra. Z kolei na stole piętrzą się ulotki z programem stowarzyszenia, rozdawane każdemu zainteresowanemu przechodniowi. Oczywiście nie brakuje również Pisma Świętego.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">- Niech pan zobaczy, żyjemy tutaj po królewsku. Tak długo jak Pan Jezus jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest nieważne. <strong>Ja mieszkam tutaj od wielu miesięcy. </strong>Gdybym nie była z Jezusem Chrystusem, to godziny bym tutaj nie wytrzymała, bo otaczają nas sataniści, w Ukrainie, w USA! - mówi do mnie pani Ania, mieszkająca w namiocie.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Jak dodaje, często jest odwiedzana, nie tylko przez działaczy i sympatyków stowarzyszenia, ale i własne dzieci. W tym 40-letniego syna, z którym ma wspólnie piec ciasta, właśnie wewnątrz namiotu. Zapytana, czy przebywa tutaj sporadycznie, starsza kobieta wybuchła śmiechem.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">- Ja tutaj całą zimę spędziłam, pod tymi kołdrami. Grzałam się wiarą i ciepłą kawą. <strong>Będę tutaj siedzieć tak długo, acz coś się urodzi. </strong>Moje słowa mają moc i basta! Regularnie ja i moi przyjaciele modlimy się do Boga. Modlimy się za pana, za was wszystkich — dodaje kobieta.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Jedzenie i butelkowaną wodę dostaje od działaczy i sympatyków. Z kolei swoje potrzeby załatwia we wspomnianym wcześniej toi-toiu. W zgromadzeniu biorą udział nie tylko Polacy, ale i Rosjanie. Ponadto poza fanatykami chrześcijaństwa niekiedy wśród nich znajdują się wyznawcy judaizmu, co jest szczególnie zastanawiające, biorąc pod uwagę antysemickie hasła wygłaszane przez tę społeczność.&nbsp;</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/kola%C5%BC%202(29).png" width="1920" height="1080"><figcaption>Tego typu treści można znaleźć w ulotkach, rozdawanych przez mieszkańców namiotu / źródło: Jakub Szyda, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Ukropolin, Chabad Lubawicz i Maciej Maciak</span></h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Przed namiotem regularnie organizowane są różnego rodzaju spotkania, kontrowersyjne agitacje polityczne czy manifestacje — składające się najczęściej z kilku osób. Latem działacze stowarzyszenia, w tym p. Ania, rozdawali wszystkim zainteresowanym dosyć grube broszurki. Opisują one takie zagadnienia jak: Ukropolin, Chabad Lubawicz czy powód, dla którego zdecydowali się poprzeć kandydaturę Macieja Maciaka.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Ruch społeczny — Ruch Dobrobytu i Pokoju, który stworzył Maciej Maciak, rozrasta się od wielu lat. Nasz ruch jest mniejszy i dużo bardziej radykalny — chcemy najszybszego Polexitu i opuszczenia NATO, podczas gdy pan Maciak przekonuje, że wystarczy w ramach tych struktur być asertywnym, co najmniej tak jak od dawna Węgry i obecnie Słowacja. Problemem Polski są jej władze podstawione wyborcom w ramach sterowanej mediami demokracji. To podejście daje się zaakceptować” — czytamy w broszurce, wydanej w kwietniu br.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Twórcami miasteczka są działacze stowarzyszenia <strong>Ruch Suwerenności Narodu Polskiego</strong>, którego liderem jest Andrzej Zakrzewski. Niedoszły kandydat na prezydenta RP oraz działacz znany w środowisku narodowców. Swoją działalność polityczną prowadzi o ponad 20 lat. Znany był m. in. z organizacji spontanicznej ochrony ambasadora Rosji Siergieja Andriejewicza, w trakcie rosyjskich obchodów rocznicy zakończenia II wojny światowej na Cmentarzu-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Zakrzewski propaguje także m. in. teorie spiskowe „żydokomuny” i „żydohitleryzmu”, które rzekomo miałyby niszczyć zarówno Polskę, jak i Rosję. Jest także zwolennikiem herezji soboru Watykańskiego II z 1965 roku, podczas którego Kościół Katolicki miał przestać istnieć, a wszyscy kolejni papieże w tym Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek, są heretykami.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Warto dodać, że popierany przez nich Maciej Maciak, dziennikarz z Włocławka prowadzący od lat kanał na platformie YouTube, zasłynął wyrażeniem podziwu dla Putina podczas debaty prezydenckiej w SuperExpressie z 28 kwietnia. Swoje poglądy potwierdził później podczas kilkuminutowej rozmowy na Kanale Zero z Krzysztofem Stanowskim, jaka odbyła się 30 kwietnia. Ostatecznie zdobył 0,19 proc. głosów (36,3 tys.)</span></p><h2>Instalacja to część legalnego zgromadzenia</h2><p>Chcąc poznać genezę oraz przyszły los tej konkretnej instalacji, skontaktowałem się z służbami, a dokładniej z Komendą Stołeczną Policji. Okazuje się, że namioty i transparenty ulokowane na paletach, to <strong>zarejestrowane jednoosobowe zgromadzenie</strong>. Trwa ono całodobowo, nieprzerwanie od 8 sierpnia 2024 roku. Namioty powstały jakiś czas później.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><i>„Niniejsze zgromadzenie jest zgłoszone przez osobę prywatną i przyjęte przez właściwy organ tj. Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa. Na miejscu zgłoszonego zgromadzenia byli przedstawiciele Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa, którzy nie stwierdzili nieprawidłowości” - przekazał nam <strong>podkom. Jacek Wiśniewski</strong> z Wydziału Komunikacji Społecznej KSP.</i></span></p></blockquote><p>Co więcej, <strong>zdaniem służb, obiekt objęty jest stałym nadzorem.</strong> Zajmują się tym policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Piasecznie. Dyżury mają być prowadzone w trybie trzyzmianowym. Jednak co z hasłami i treściami banerów?</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><i>„Wszelkie transparenty i hasła, których treść wzbudza zainteresowanie służb, są <strong>na bieżąco fotografowane </strong>i <strong>przesyłane</strong> do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście w Warszawie, celem oceny prawnokarnej” - przekazuje podkom. Wiśniewski.</i></span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Dodatkowo policja informuje, że instalacja </span>została sprawdzona przez straż pożarną pod kątem zagrożenia pożarowego. Wynik tej kontroli był <strong>negatywny</strong>. Niestety miasto na chwilę obecną jest bezsilne wobec tego rodzaju propagandy.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3039,tragedia-na-trasie-lazienkowskiej-aresztowano-dziewiatego-podejrzanego"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[PKP sprzedaje mieszkania w Wolskich Pięciochatkach, a konserwator grozi karami]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Oct 2025 16:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami-1759995847.jpg</url>
                        <title>PKP sprzedaje mieszkania w Wolskich Pięciochatkach, a konserwator grozi karami</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4287,pkp-sprzedaje-mieszkania-w-wolskich-pieciochatkach-a-konserwator-grozi-karami</link>
                    </image><description>Wyglądają jak barokowe dworki, a ich historia sięga lat 20. ubiegłego wieku. PKP wystawiły na sprzedaż mieszkania w zabytkowych Wolskich Pięciochatkach - perle architektury zawieszonej między Dworcem Zachodnim a ruchliwą Trasą AK. Ceny kuszą, bo są nawet o połowę niższe niż w okolicy. Jednak za atrakcyjną ceną kryje się poważne ryzyko. Remont nie został zaakceptowany, a przyszli właściciele mogą odziedziczyć po kolejarzach spór z konserwatorem i nieprzewidziane koszty liczone w setkach tysięcy złotych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Wolskie Pięciochatki na licytacji</strong></h2><p>Na jednym z portali aukcyjnych trafiliśmy na oferty mieszkań przy ul. Prądzyńskiego na Woli w zaskakująco niskiej cenie. To część zespołu pięciu historycznych domów, tzw. Wolskich Pięciochatek, wybudowanych w latach 1923-1924 dla kolejarzy. Zaprojektowane przez Aleksandra Ranieckiego osiedle nawiązywało do polskich dworów, tworząc unikatowy pałacowy układ. - <i>Spina on całe założenie. Wyróżnia się lekko zarysowanym ryzalitem i zwieńczony jest trójkątnym równobocznym szczytem z owalnym oknem pośrodku</i> - czytamy w opisie architektonicznym najdłuższego budynku o numerze 23B.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4284,ta-kamienica-odbija-historie-kamionka-konserwator-zdecydowal-sie-ja-uratowac-od-zniszczenia"></oembed></figure><p>Dziś to perełka architektoniczna wpisana do rejestru zabytków. PKP oferują tam mieszkania w pozornie atrakcyjnych cenach: <strong>40 m² za 465 tys. zł</strong>, <strong>58 m² za 630 tys. zł.</strong> Metr kwadratowy kosztuje tu od 10 do 13 tys. zł. Tymczasem mieszkania na tej samej ulicy osiągają nawet dwukrotnie wyższe ceny - około <strong>22 tys. zł za metr</strong>. Różnica jest porażająca i powinna zapalić czerwone światło w głowie każdego potencjalnego nabywcy.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8338.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Konserwator wszczął postępowanie karne</h2><p>Odpowiedź na pytanie o źródło tej dysproporcji kryje się w oficjalnych pismach. Anna Śmigielska, rzeczniczka Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w odpowiedzi dla naszej redakcji potwierdza poważne problemy:&nbsp;</p><blockquote><p><i>- W dniu 27 listopada 2024 r. została przeprowadzona kontrola mająca na celu sprawdzenie wykonania zaleceń pokontrolnych Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z dnia 7 maja 2020 roku. W następstwie nie wykonania prac wskazanych w zaleceniach pokontrolnych przez podmiot na który zostały nałożone, <strong>organ konserwatorski w dniu 2 lipca 2025 r. wszczął postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej -</strong> odpowiada Śmigielska.</i></p></blockquote><p>To kluczowy fragment układanki. Mimo że PKP deklarują prowadzenie różnych prac, konserwator uznał je za niewystarczające i na tyle, że wymagają wszczęcia postępowania karnego. Stan techniczny zabytku nie został zaakceptowany przez osobę, której opinia jest kluczowa dla dalszych losów obiektu. Część prac, które miały uratować te budynki, nie została wykonana. A teraz - jak wynika z wypowiedzi stron - <strong>odpowiedzialność za ich sfinalizowanie ma spaść na nowych właścicieli.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8327.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Koszt przerzucony na wspólnotę. „Lokatorzy godzili się na to”</h2><p>W obszerniej odpowiedzi rzecznik prasowy PKP, Michał Stilger, szczegółowo wyjaśnia nam strategię kolei. Przyznaje, że obowiązek dokończenia prac zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi przejdzie na kupujących.&nbsp;</p><blockquote><p><i>- W momencie wyodrębnienia oraz sprzedaży lokali mieszkalnych znajdujących się w budynkach powstała wspólnota mieszkaniowa, która w chwili obecnej jest podmiotem wyłącznie odpowiedzialnym oraz uprawnionym do realizacji pozostałych prac określonych w treści zaleceń</i> - wyjaśnia Stilger.</p></blockquote><p>Dodaje, że lokatorzy, którzy kupowali wynajmowane przez siebie mieszkania z ogromnymi bonifikatami (nawet do 97,5%), byli o tym informowani.&nbsp;</p><blockquote><p><i>- Lokatorzy z Prądzyńskiego, biorąc pod uwagę cenę nabycia lokali, która średnio wynosiła kilkanaście tysięcy zł za mieszkanie, uwzględniając znaczące obniżki, dzięki którym była możliwość kupna lokali po cenach znacznie niższych niż rynkowe, godzili się na to</i> - podkreśla rzecznik PKP.</p></blockquote><p>Tłumaczy również, że cena dla nabywców komercyjnych uwzględnia konieczność remontu. Jednak w obliczu wszczętego postępowania karnego przez konserwatora, skala i koszt tych prac mogą okazać się znacznie wyższe, niż zakładano w operatach szacunkowych.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/06/wit-8331.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Wolskie Pięciochatki. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Dzielnica Wola: „Nie jesteśmy zainteresowani odkupieniem”</h2><p>Pytania o przyszłość Pięciochatek i zaangażowanie samorządu zadaliśmy także dzielnicy Wola. Rzecznik dzielnicy, Marcin Jakubik, odpowiedział w sposób, który nie napawa optymizmem: - <i>O fakcie sprzedaży lokali dowiedzieliśmy się od Pani, natomiast muszę tu zaznaczyć, że właścicielem tych nieruchomości jest PKP</i>.</p><p>Przypomniał też zaangażowanie burmistrza sprzed lat w ratowanie budynków: - <i>Burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski kilka lat temu zaangażował się w ratowanie w tych budynków. Po prośbach mieszkańców wnioskował m.in. do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przeprowadzenie kontroli stanu dachów oraz podjęcie działań, które zapobiegną degradacji Wolskich Pięciochatek.&nbsp;</i></p><p>Jednak jeśli chodzi o bezpośrednie działania – wyraźny dystans. - <i>Dzielnica nie jest zainteresowana odkupieniem budynków. Mamy największy w mieście własny zasób lokalowy</i> – stwierdził Jakubik.</p><h2>Kupujesz mieszkanie czy problem? Pułapka na inwestorów</h2><p>Wolskie Pięciochatki to marzenie dla miłośników historii i dobra lokalizacja. Opisy nieruchomości zachwalają: „dostęp do ogrodu, w pobliżu sklep Żabka, Warszawskie Centrum EXPO XXI, dworzec Warszawa Zachodnia”. Ale oferta PKP to ryzykowna inwestycja.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4263,wyremontuja-kamienice-na-stalowej-powstana-w-niej-komunalne-kawalerki"></oembed></figure><p><strong>Kupujący nabywa nie tylko metry, ale także obowiązek doprowadzenia zabytku do stanu wymaganego przez konserwatora</strong>, w sytuacji, gdy sam dotychczasowy właściciel – potężne PKP – nie był w stanie lub nie chciał tego zrobić, narażając się na karę. Niska cena przyciąga, ale może być złudna. To nie jest zwykły remont. To spełnianie restrykcyjnych wymogów dla obiektu z rejestru, gdzie każdy detal musi mieć zgodę konserwatora.</p><p>Dla dotychczasowych najemców, którzy mogli odkupić mieszkania w okazyjnej cenie, koszt remontu może nie wydawać się tak wysoki. Jednak nowi nabywcy, przed złożeniem oferty w przetargu, warto, aby dokładnie przeliczyli, czy prawdziwy koszt „okazji” z Prądzyńskiego nie przekroczy ceny metra w nowym apartamentowcu.</p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zamiast fosy w Forcie Bema jest wyschnięty rów. Czy ktoś uratuje to miejsce?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4291,zamiast-fosy-w-forcie-bema-jest-wyschniety-row-czy-ktos-uratuje-to-miejsce</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4291,zamiast-fosy-w-forcie-bema-jest-wyschniety-row-czy-ktos-uratuje-to-miejsce</guid>
            <pubDate>Wed, 08 Oct 2025 07:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zamiast-fosy-w-forcie-bema-jest-wyschniety-row-czy-ktos-uratuje-to-miejsce-1759838806.png</url>
                        <title>Zamiast fosy w Forcie Bema jest wyschnięty rów. Czy ktoś uratuje to miejsce?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4291,zamiast-fosy-w-forcie-bema-jest-wyschniety-row-czy-ktos-uratuje-to-miejsce</link>
                    </image><description>Okazuje się, że problemy z niskim poziomem wody ma nie tylko Wisła. Fosa w Forcie Bema, jednej z najpopularniejszych przestrzeni rekreacyjnych po prawej stronie rzeki, w tym roku wyschła niemalże do cna. Mieszkańcy i radni alarmują do władz dzielnicy o działanie. Urzędnicy odpowiadają — limit zasilania wodą został wyczerpany.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Zamiast fosy, jest wyschnięty rów</strong></h2><p>Fort Bema na Bemowie jest jednym z kluczowych punktów na rekreacyjnej mapie Warszawy. Te dawne pozostałości rosyjskich umocnień mają nie tylko wartość historyczną czy przyrodniczą, ale stanowią idealne miejsce do integracji mieszkańców okolicznych osiedli. Jedną z ważniejszych atrakcji tego kompleksu jest mokra fosa.</p><p>Mokra przynajmniej z nazwy, ponieważ od kilku miesięcy w fosie jest coraz mniej wody. W niektórych miejscach rów wyschnął do cna i można go pokonać pieszo bez żadnych problemów. Jak do tego doszło? Okazuje się, że przyczyny tego zjawiska są takie same, jak w przypadku coraz niższego poziomu Wisły. Tym samym odpowiedź jest dosyć prosta — <strong>susza</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.facebook.com/groups/608457896467029/permalink/1753061308673343/?locale=pl_PL"></oembed></figure><p>O interwencję w tej sprawie zabiegali nie tylko mieszkańcy, ale i bemowscy radni. Niski poziom wody nie wpływa jedynie na możliwość korzystania z atrakcji, ale i wpływa na estetykę oraz bezpieczeństwo przestrzeni. Fosa w Forcie Bema do tej pory była zasilana wyłącznie wodami opadowymi, innymi słowy deszczówką. Ta była odprowadzana kolektorem z pobliskiego Osiedla Leśne. Długotrwały brak opadów oraz parowanie podczas upałów sprawiły, że woda zniknęła niemalże całkowicie.</p><p>Jeszcze w sierpniu bieżącego roku fosa była dodatkowo zasilana za sprawą ujęć wody oligoceńskiej, co minimalnie poprawiało sytuację. Niestety, jak informują nas urzędnicy z Bemowa, tegoroczny <strong>limit został</strong> po prostu <strong>wyczerpany</strong>.</p><blockquote><p>- W związku z brakiem opadów atmosferycznych oraz upałami, które występowały w tym roku, Wydział Ochrony Środowiska Dzielnicy Bemowo uruchomił alternatywne zasilanie zbiornika z istniejącej studni czwartorzędowej przy ul. Obrońców Tobruku. Powyższe rozwiązanie uwzględnione jest w ramach pozwolenia wodnoprawnego, które dopuszcza zasilenie fosy wodą czwartorzędową wyłączenie w określonym terminie i w ograniczonej ilości — odpowiada nam urząd dzielnicy.</p></blockquote><p><strong>Co to oznacza dla mieszkańców i użytkowników Fortu Bema? </strong>Jeśli tegoroczna jesień oraz zima nie zaszczycą nas obfitymi opadami, w rok 2026 fosa wejdzie jako wysuszony, płytki rów. Urzędnicy uważają, że nie są w stanie zrobić cokolwiek więcej.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4286,co-dalej-z-parkiem-linearnym-w-warszawie-bedzie-konkurs-na-nazwe"></oembed></figure><h2><strong>Rewitalizacja Fortu Bema ma być priorytetem</strong></h2><p>Inną kwestią jest przeciągająca się latami rewitalizacja całości obszaru Fortu. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dla władz Bemowa jest to raczej drugo- albo nawet trzeciorzędny temat. W sprawie tej do burmistrza Grzegorza Kucy zaapelowali jego partyjni koledzy z rady miasta. W swojej interpelacji zwracają się z wnioskiem o podjęcie konkretnych działań, mających na celu pozyskanie środków finansowych na kolejny etap prac.</p><blockquote><p>- Pragniemy również podkreślić, że w tej sprawie interweniują również Radni Miejscy, kierując stosowną interpelację do Prezydenta m.st. Warszawy — czytamy w interpelacji.</p></blockquote><p>Władze dzielnicy w odpowiedzi zapewniają, że rewitalizacja Fortu Bema jest dla nich <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„priorytetem”.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Nieustannie toczą się rozmowy o przyszłości tego terenu oraz próby wypracowania koncepcji dotyczącej charakteru dalszego funkcjonowania obiektów historycznych na Forcie Bema. Należy zaznaczyć, że wciąż trwają także prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru obejmującego m. in. otoczenie Fortu Bema<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span> — odpowiada Karol Sobociński, wiceburmistrz.</p></blockquote><p>Tym samym władze deklarują, że będą starać się o dalsze dofinansowanie na roboty budowlane, w tym prace remontowo-naprawcze, których Fort Bema bardzo potrzebuje.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4293,otwarcie-parku-zeranskiego-znow-opoznione-brakuje-elementow-beda-kary"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Otwarcie Parku Żerańskiego znów opóźnione. „Brakuje elementów”. Będą kary?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4293,otwarcie-parku-zeranskiego-znow-opoznione-brakuje-elementow-beda-kary</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4293,otwarcie-parku-zeranskiego-znow-opoznione-brakuje-elementow-beda-kary</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Oct 2025 13:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-otwarcie-parku-zeranskiego-opoznione-beda-kary-1759834461.jpg</url>
                        <title>Otwarcie Parku Żerańskiego znów opóźnione. „Brakuje elementów”. Będą kary?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4293,otwarcie-parku-zeranskiego-znow-opoznione-brakuje-elementow-beda-kary</link>
                    </image><description>Mieliśmy cieszyć się nim w te wakacje. Potem 1 września, a później 4 października. Za oknem jesień, a Park Żerański wciąż jest zamknięty dla mieszkańców. W tle trwa niewidzialna walka o poprawki, dokumenty i terminy. Zapowiadana „perła Białołęki” tonie więc w błocie niedokończonych parkowych alejek i urzędowych procedur.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>„To nie są poprawki, brakuje elementów”</strong></h2><p>Jeszcze w marcu od Zarządu Zieleni słyszeliśmy, że park otworzy się latem. Później obiecywano go na start roku szkolnego, następnie na początek jesieni. Dziś, w październiku, wiemy, że nie spełniła się żadne z tych deklaracji. W sierpniu ogłoszono koniec prac. To, co dziś można zaobserwować w parku, urzędnicy nazywają „poprawkami”. Niektórzy radni i mieszkańcy widzą to jednak zupełnie inaczej:</p><blockquote><p>- Jeżeli budowę chodnika, którego nie było w terenie, a był w projekcie, czy też montaż elementów, których nie było fizycznie, a są w projekcie, nazywamy poprawkami, to poprawki trwają cały czas – komentuje z ironią radny dzielnicy Białołęka, Mateusz Senko.&nbsp;</p></blockquote><p>I wylicza: <strong>brakujące barierki, brakujący chodnik, niezamontowane pomosty. - </strong><i>To trudno nazwać poprawkami. Jeżeli czegoś nie ma, to wykonawca to musi zamontować w ramach swojego zakresu prac.</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4286,co-dalej-z-parkiem-linearnym-w-warszawie-bedzie-konkurs-na-nazwe"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/07/wit-0095.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2><strong>Wykonawca powinien płacić kary?</strong></h2><p>Radny Senko zwraca uwagę na finansowe konsekwencje dla wykonawcy. - <i>W tym momencie wykonawca<strong> </strong>powinien mieć naliczane kary umowne, jeżeli nie dotrzymał terminu 1 września, który - przypomnijmy - był już terminem kolejnym. A nie dotrzymał. <strong>To, że zgłosił zakończenie robót, nie oznacza, że te roboty były skończone, bo nie były. </strong>Prace cały czas trwają, a mamy 7 października</i> – stwierdza stanowczo.</p><blockquote><p>- <i>Powinny zostać wyciągnięte konsekwencje</i> - grzmi Senko.</p></blockquote><p>Tymczasem rzeczniczka Zarządu Zieleni, Karolina Kwiecień-Łukaszewska, informuje: &nbsp;- <i>Jesteśmy w trakcie odbiorów. Czekamy na dokumenty od niezależnych instytucji</i>.<strong> Na pytanie o ten miesiąc jako końcową datę odbiorów, odpowiada: </strong><i><strong>Wydaje mi się, że się uda [w październiku]</strong></i><strong>.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/07/wit-0246.jpg" width="6048" height="4024"><figcaption>Szkielet pawilonu. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><h3><strong>Pawilon opóźniony, toalet nadal nie ma</strong></h3><p>Pawilon gastronomiczny z toaletami, za 7 milionów złotych, to kolejny problem. Pierwotnie miał być gotowy w listopadzie 2025 roku. Obecnie przyszły <strong>pawilon ma tylko zarys konstrukcji. </strong>Nie ma dachu, nie ma podłogi, ani ścian. Wydaje się, że ukończenie prac nastąpi dopiero w sezonie wiosenno-letnim, chociaż Zarząd Zieleni nie potwierdza oficjalnie tego opóźnienia. Oznaczałoby to, że przez dłuższy czas w parku nie będzie stałych toalet.&nbsp;</p><p>Mimo starań radnego, w parku nie zostaną zamontowane również kamery monitoringu. Zarząd Zieleni nie wyraził zgody, argumentując to brakiem środków na słupy. - <i>Podobno trzeba zamontować dodatkowe słupy, a Zarząd Zieleni tłumaczy, że nie ma na to środków</i> – relacjonuje radny Senko. - <i>W skali inwestycji za pięćdziesiąt kilka milionów, zapłacenie nawet 100 tysięcy za dwa słupy nie jest dużym wydatkiem, szczególnie że mówimy o bezpieczeństwie</i> –<strong> </strong>sprecyzował.&nbsp;</p><p><strong>Bezpieczeństwo ma zapewnić kontrola społeczna oraz szybkie usuwanie ewentualnych śladów wandalizmu.</strong> – <i>Doświadczenia z innych parków pokazują, że to działa</i> – tłumaczył Zarząd Zieleni podczas spaceru dla mediów.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/07/kolaz-2-7.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Mieszkańcy nie przejmują się zakazami i chętnie korzystają z parku. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Bezpieczeństwo ma zapewniać wyłącznie oświetlenie, które umiejscowione jest w głównym pasie komunikacyjnym wzdłuż Kanału Żerańskiego.&nbsp;</p><p>Gdy pytaliśmy przedstawicieli Zarządu Zieleni, podczas spaceru po budowie parku, o możliwość montażu oświetlenia również w bocznych, parkowych uliczkach -<strong> usłyszeliśmy, że</strong> <strong>bezpieczniej jest w ciemności,</strong> bo w świetle potencjalny napastnik łatwiej nas zauważy. - <i>Oświetlony człowiek, który idzie bardzo jasno oświetloną ścieżką, nie widzi tego, co jest w ciemności obok</i> - tłumaczyli przedstawiciele Zarządu Zieleni podczas wycieczki dla mediów.</p><p>Tymczasem Zarząd Zieleni w komunikatach kreśli idylliczny obraz: ponad 100 ławek, pomosty, park linowy w koronach drzew. Dziś te wszystkie atrakcje stoją opatrzone biało-czerwonymi wstęgami, które oczekują na otwarcie Parku Żerańskiego.&nbsp;</p><p>Zdaje się jednak, że są pewne grupy mieszkańców Warszawy, którym taki obrót spraw idzie bardzo na rękę. W parku zadomowiły się na dobre <strong>całe rodziny dzików i bardzo chwalą sobie nową infrastrukturę oraz przestrzenie między drzewami.</strong> Z parku, od samego początku budowy, nie rezygnują także właściciele psów i wielbiciele plenerowych libacji alkoholowych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4257,kolejny-etap-osiedla-modern-mokotow-juz-niebawem-mieszkancy-sluzewca-gorzko-o-inwestycji"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4113/2859;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/07/wit-0179-edit-130052256966613_1.jpg" width="4113" height="2859"><figcaption>Rodzina dzików w Parku Żerańskim. / fot. Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Kolejny etap osiedla Modern Mokotów już niebawem. Mieszkańcy Służewca gorzko o inwestycji]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4257,kolejny-etap-osiedla-modern-mokotow-juz-niebawem-mieszkancy-sluzewca-gorzko-o-inwestycji</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4257,kolejny-etap-osiedla-modern-mokotow-juz-niebawem-mieszkancy-sluzewca-gorzko-o-inwestycji</guid>
            <pubDate>Sat, 04 Oct 2025 14:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nie-ruszac-kolejny-etap-osiedla-modern-mokotow-juz-niebawem-mieszkancy-sluzewca-gorzko-o-inwestycji-1759241091.jpg</url>
                        <title>Kolejny etap osiedla Modern Mokotów już niebawem. Mieszkańcy Służewca gorzko o inwestycji</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4257,kolejny-etap-osiedla-modern-mokotow-juz-niebawem-mieszkancy-sluzewca-gorzko-o-inwestycji</link>
                    </image><description>Nowe osiedle, własny park, szkoła i koncepcja miasta 15-minutowego. Archicom sprzedaje wizję idealnej dzielnicy. Tymczasem okoliczni mieszkańcy trąbią na alarm. Pył, rozkopane chodniki i widmo gigantycznych korków. Czy Modern Mokotów to faktycznie „mikrodzielnica budząca się do życia”, czy kolejna wielka inwestycja, która zdławi już i tak zakorkowany Służewiec?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Komunikat dewelopera brzmi jak senne marzenie. Archicom opisuje Modern Mokotów jako „tętniącą życiem nowoczesną mikrodzielnicę”, która powstaje w miejscu starych biurowców i betonowych parkingów. W ofercie: park linearny, 544 nowe mieszkania w pierwszych etapach, a docelowo ponad 1,4 tys., klub mieszkańca i nawiązania do industrialnej historii Unitry-Cemi. To marketingowy ideał.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2849,zielony-skwerek-na-sluzewcu-zniknie-powstanie-14-pietrowy-akademik-dla-600-osob"></oembed></figure><p>Tymczasem za ogrodzeniem budowy <strong>mieszkańcy obserwują inną rzeczywistość.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>– Sposób, w jaki traktowani są piesi i rowerzyści podczas trwających od ponad dwóch miesięcy prac, jest skandaliczny. <strong>Rozkopane chodniki, drogi dla rowerów, blokowanie przejść, przejazdów, dziury, pył, kamienie</strong> – wszystko to wypycha ludzi na jezdnię – komentuje dla Raportu Warszawskiego Monika Kołacz z inicjatywy Służewiec Wspólna Sprawa.</p></blockquote><p>Osoby poruszające się na wózku inwalidzkim nie mają możliwości przejechać przez skrzyżowanie, gdyż zablokowane są zjazdy z krawężników. Rodzice z dziećmi w spacerówkach też nie mają łatwego zadania, aby przedostać się przez trwającą budowę osiedla i infrastruktury.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/02/szablon-galeria-12.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Zablokowane przejścia dla pieszych. źródło: nadesłane</figcaption></figure><h3><strong>Widmo katastrofy komunikacyjnej</strong></h3><p>Podczas gdy deweloper chwali się nowymi przejściami dla pieszych i drogami rowerowymi, mieszkańcy widzą w tym bezpośrednie, codzienne utrudnienia. Codziennie tysiące mieszkańców granicy Mokotowa i Ursynowa jadą do swoich domów w gigantycznych korkach.&nbsp;</p><blockquote><p>– Obawiamy się, jak wpłynie to na ruch w okolicy. Już same prace, które ograniczały <strong>dostępność buspasa czy blokowały inne pasy</strong>, powodowały duże utrudnienia – mówi Kołacz.</p></blockquote><p>Prawdziwy niepokój budzi jednak przyszłość. – <i>Co będzie, gdy wprowadzą się mieszkańcy?</i> – pyta retorycznie. Jej zdaniem, zjazd na osiedle przez buspas na Wołoskiej sprawi, że ten <strong>buspas </strong><i><strong>de facto</strong></i><strong> przestanie istnieć</strong>.&nbsp;</p><p>Deweloper spotkał się m.in. w tej sprawie z mieszkańcami i deklaruje współpracę. -<i> Inwestor zobowiązał się do rozmów z ZDM i ZTM, my też będziemy naciskać -</i> zapowiada Służewiec Wspólna Sprawa.</p><p>To tylko fragment większej układanki. Mieszkańcy szacują, że <strong>w najbliższych latach w rejonie od Domaniewskiej do Bokserskiej wprowadzi się ok. 10 tys. ludzi w ramach inwestycji z „lex deweloper”</strong>.&nbsp;</p><p>– <i>Czy ktoś przeanalizował, jak ci ludzie mają się przemieszczać?</i> – pyta Monika, <strong>wskazując na przeciążone ulice: Kłobucką i „stare, niezmodernizowane skrzyżowanie” przy Cybernetyki.</strong></p><p>Inwestor w czasie spotkania z mieszkańcami miał się również przyznać do zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa budowy infrastruktury drogowej. Archicom obiecał mieszkańcom poprawę.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1708,klobucka-buduja-deweloperzy-miasto-sie-wycofuje-mieszkancy-apeluja"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:960/640;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/10/02/image-processing20250225-9-bpo2w8.jpg" width="960" height="640"><figcaption>Osiedle Modern Mokotów. / źródło: Archicom</figcaption></figure><h3><strong>Miasto 15-minutowe w Korku?</strong></h3><p>Deweloper podkreśla, że <strong>osiedle wpisuje się w koncepcję miasta 15-minutowego</strong>, gdzie wszystko ma być blisko. Ironią losu może się jednak okazać, że mieszkańcy osiedla, chcąc wyjechać poza obręb swojej „mikrodzielnicy”,<strong> utkną w gigantycznym korku tuż za jej granicami.</strong></p><p>Wizja spokojnego życia wśród zieleni szybko może zostać zweryfikowana przez codzienną walkę z samochodami, które – jak obawiają się mieszkańcy – zaleją wąskie, i tak już przeciążone, ulice.</p><p><strong>Archicom kładzie duży nacisk na zieleń.</strong> Chwali się zachowaniem 130 drzew i stworzeniem nowego, publicznego parku linearnego o długości blisko 500 metrów. Ma to być „naturalna, zielona bariera” między osiedlem a ruchliwą ulicą. Dla przyszłych mieszkańców osiedla to z pewnością wartość dodana.&nbsp;</p><p>Dla obecnych mieszkańców okolicy to za mało, by zakryć fundamentalne problemy, które niesie ze sobą tak duża, gęsta zabudowa. Park, choć piękny, nie rozwiąże problemów transportowych, które już dzisiaj paraliżują tę część Mokotowa. To jak przyklejenie zielonego plastra na betonową ranę.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2296,inwestycje-w-warszawie-sprawdzamy-gdzie-powstaja-nowe-osiedla"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Chopin w płaszczu budowlańca. Pomnik zostanie odsłonięty na start Konkursu Chopinowskiego?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4251,chopin-w-plaszczu-budowlanca-pomnik-zostanie-odsloniety-na-start-konkursu-chopinowskiego</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4251,chopin-w-plaszczu-budowlanca-pomnik-zostanie-odsloniety-na-start-konkursu-chopinowskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 30 Sep 2025 15:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-chopin-w-plaszczu-budowlanca-pomnik-zostanie-odsloniety-na-start-konkursu-chopinowskiego-1759239004.jpg</url>
                        <title>Chopin w płaszczu budowlańca. Pomnik zostanie odsłonięty na start Konkursu Chopinowskiego?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4251,chopin-w-plaszczu-budowlanca-pomnik-zostanie-odsloniety-na-start-konkursu-chopinowskiego</link>
                    </image><description>W takcie konkursowym, gdy Warszawa ma grać Chopina najgłośniej, jego ikoniczny pomnik w Łazienkach chowa się pod szczelną osłoną. Czy to wizytówka stolicy godna światowej rangi wydarzenia? Muzeum uspokaja, ale widok zasłoniętego monumentu w tym szczególnym czasie, poruszył mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gdy w Filharmonii Narodowej<strong> już w najbliższy czwartek, 2 października zagrają pierwsze dźwięki XVIII Konkursu Chopinowskiego</strong>, scena światowej pianistyki wygląda inaczej niż kiedykolwiek. Statystyki są bezlitosne: to Azjaci nadadzą rytm tej edycji. Aż 17 pianistów z Chin, 11 z Japonii i 7 z Korei Południowej – to oni przywożą ze sobą globalnych fanów i skupią na sobie oczy krytyki. Polską nadzieję niesie gromadka ośmiorga artystów, którzy muszą przebić się przez tę muzyczną dominację.</p><p>Przez trzy tygodnie Filharmonia zamieni się w pole bitwy o artystyczną doskonałość. Kolejne etapy to muzyczna selekcja, finał – starcie tytanów. Kulminacją będzie gala laureatów 21 października. W tle tego artystycznego wiru, 17 października zabrzmi uroczyste Requiem Mozarta w rocznicę śmierci Chopina – chwila zadumy i refleksji.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4246,goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany"></oembed></figure><h2>„Pilna interwencja”. Łazienki Królewskie tłumaczą powody prac</h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(15,17,21);">Historia samego pomnika to gotowy scenariusz dramatyczny. Jego autorem był Wacław Szymanowski, który wygrał konkurs… w 1908 roku. Przez kolejne lata projekt wzbudzał ogromne kontrowersje – zarzucano mu nadmierną ekspresję, brak powagi, a nawet „dzikość”. Realizację wstrzymały wojny i problemy finansowe. Ostatecznie, odsłonięto go dopiero w 1926 roku, w 9. rocznicę odzyskania niepodległości, co uczyniło go nie tylko artystycznym, ale i patriotycznym symbolem.</span></p><p>Tymczasem ikoniczny pomnik Chopina w Łazienkach Królewskich, miejsce pielgrzymek melomanów z całego świata, <strong>przesłaniają rusztowania i osłony</strong>.&nbsp;</p><p>Jak wyjaśnia Agata Zawora, rzecznik prasowy Muzeum Łazienki Królewskie, powód jest konkretny: <i><strong>„Badania specjalistów wykazały, że stan techniczny niecki pod pomnikiem wymagał pilnej interwencji”.&nbsp;</strong></i></p><p>Prace konserwatorskie i remontowe prowadzone są – jak zapewnia – „<i>w ścisłej współpracy interdyscyplinarnego zespołu inżynierów i konserwatorów<strong>”</strong></i> oraz <strong>„</strong><i>zgodnie z najwyższymi standardami konserwatorskimi, a jednocześnie z poszanowaniem wyjątkowego znaczenia tego miejsca”.</i></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1637/921;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/30/multimedia-2025-09-30t151638-471.jpg" width="1637" height="921"><figcaption>Remont pomnika Chopina w Łazienkach Królewskich. / fot. Piotr Wróblewski, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2>Wyścig z czasem na stulecie monumentu</h2><p>Muzeum uspokaja, że widoczna osłona jest konieczna tylko podczas najbardziej pylących robót i <i>„w najbliższych dniach zostanie ona zdjęta, tak aby uczestnicy Konkursu Chopinowskiego odwiedzający Łazienki mogli podziwiać monument i wykonać jego zdjęcie”</i>. Tak więc, według zapewnień Łazienek Królewskich, <strong>w najbliższy czwartek pomnik Chopina zostanie odsłonięty.&nbsp;</strong></p><p>Cel jest szlachetny, lecz timing – w przededniu najważniejszego chopinowskiego wydarzenia na świecie – budzi mieszane uczucia mieszkańców. Jak tłumaczy rzeczniczka - <i>nigdy nie będzie dobrego czasu na remont</i>. Jednak główną osią napraw jest perspektywa<strong> jubileuszu w przyszłym roku.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- Pragniemy, aby w tym wyjątkowym roku Pomnik i niecka oraz całe założenie amfiteatru różanego prezentowały się okazale, stanowiąc wizytówkę Warszawy – podkreśla Zawora, nawiązując do <strong>100-lecia odsłonięcia monumentu w 2026 roku.&nbsp;</strong></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2044/1150;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/30/multimedia-2025-09-30t151653-406.jpg" width="2044" height="1150"><figcaption>Remont pomnika Chopina w Łazienkach Królewskich. / fot. Piotr Wróblewski, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Dodatkowo prace zostały tak zaplanowane, aby nie kolidowały z Koncertami Chopinowskim, które odbywają się w Łazienkach od 1959 roku. Tak więc <strong>do lata, kiedy ruszą coniedzielne koncerty prace mają zostać zakończone.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- <i>Przygotowanie tego typu inwestycji wymaga czasu - opracowania szczegółowych ekspertyz, projektu i wyboru wykonawcy oraz pozyskania finansowania, dlatego decyzje nie mogą zapadać „z dnia na dzień”. Stan techniczny basenu nie pozwalał także na dalsze odsuwanie remontu, konieczna pilna interwencja była nieunikniona. Prace rozłożono etapami na okres jesienny i wiosenny, z przerwą zimową, kiedy to ze względu na warunki technologiczne nie można ich prowadzić. Osłona pomnika była konieczna wyłącznie na czas najbardziej pylących prac i zgodnie z harmonogramem w najbliższych dniach zostanie zdjęta, tak, aby pomnik można było podziwiać przez czas trwania Konkursu Pianistycznego. (...) Już podczas kolejnego sezonu Koncertów Chopinowskich w Łazienkach Królewskich otoczenie pomnika będzie w pełni odnowione</i> - tłumaczy Muzeum Łazienki Królewskie.</p></blockquote><p><strong>Prace pochłoną łącznie 3 mln złotych, które Łazienki Królewskie w całości otrzymały z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/296,warszawscy-przewodnicy-o-kulisach-swojego-zawodu-to-jest-praca-dla-pasjonatow"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Gorączkowe przygotowania przed Konkursem Chopinowskim. Cały teren wokół Filharmonii rozkopany]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4246,goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4246,goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany</guid>
            <pubDate>Tue, 30 Sep 2025 11:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany-1759220657.jpg</url>
                        <title>Gorączkowe przygotowania przed Konkursem Chopinowskim. Cały teren wokół Filharmonii rozkopany</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4246,goraczkowe-przygotowania-przed-konkursem-chopinowskim-caly-teren-wokol-filharmonii-rozkopany</link>
                    </image><description>Już w ten czwartek Warszawa na światową skalę zagra Chopina. Do stolicy zjedzie elita pianistów i melomanów m.in. z Chin i Japonii. Narodowa świątynia muzyki klasycznej przyjmie ich jednak w iście budowlanym otoczeniu. Czy wielki konkurs w scenerii wielkiego remontu to przepis na artystyczny sukces, czy wizerunkową wpadkę?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#0F1115;">Wielkie święto polskiej kultury, XIX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, rozegra się w scenerii, która bardziej przypomina plac budowy niż reprezentacyjny salon miasta. Filharmonia Narodowa, epicentrum tego muzycznego święta, tkwi w samym sercu gigantycznej inwestycji „Nowe Centrum Warszawy”, które sukcesywnie przebudowywane jest od przeszło roku.</span></p><h2><span style="color:#0F1115;">Gorączkowe przygotowania u progu konkursu</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Miasto uspokaja, że <strong>na czas konkursu prace w rejonie ulic Złota i Zgoda zostaną wstrzymane</strong>. Potwierdza to Łukasz Puchalski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich: <i><strong>Prace będą chwilowo wstrzymane w rejonie ulic Złota/Zgoda, ze względu na konkurs w Filharmonii i koordynację z inwestycją tramwajową</strong></i>. To chwilowe zawieszenie broni w trwającej od wielu miesięcy wojnie z remontowym chaosem Nowego Centrum Warszawy.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4071,koncza-sie-wakacje-remonty-tez-co-jeszcze-bedzie-rozkopane-we-wrzesniu"></oembed></figure><p><span style="color:#0F1115;">Zarządcy Filharmonii zdają się wdzięczni za tę krótką pauzę. - <i>Tak, widzimy, że już jest tutaj porządkowany teren wokół Filharmonii i widać, że służby miejskie przygotowują ulice, aby dobrze wyglądały na Konkurs </i>– przyznaje Martyna Ćwiek z Filharmonii Narodowej. W jej słowach słychać oddech ulgi, ale i nutę niepewności. <strong>Ostatnie godziny przed inauguracją 2 października to gorączkowy montaż i dopinanie ostatnich szczegółów na chybcika</strong>.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Czy aura wielkiego światowego wydarzenia zdoła przysłonić tymczasowy charakter otoczenia?</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/3072;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/30/img-20250930-092909.jpg" width="4096" height="3072"><figcaption>Skrzyżowanie ulic Jasna i Henryka Sienkiewicza, pod samą Filharmonią Narodową. / fot. Jakub Szyda, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Cały świat gra Chopina</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Na scenie, pomimo budowlanej zawieruchy, rozegra się spektakl na najwyższym światowym poziomie. Przez trzy tygodnie (2-23 października) <strong>o Złoty Medal i 60 tysięcy euro walczyć będzie 85 pianistów z całego globu</strong>. Statystyki nie kłamią: to Azjaci nadadzą rytm tej edycji. Wśród uczestników królują reprezentanci <strong>Chin (aż 17)</strong>, <strong>Japonii (11)</strong> i <strong>Korei Południowej (7)</strong>. To oni przywiozą ze sobą tysiące fanów i skupią na sobie oczy globalnej krytyki.</span></p><p><span style="color:#0F1115;"><strong>Polskę reprezentuje gromadka ośmiorga pianistów</strong>, wśród nich Piotr Alexewicz, Michał Basista czy Zuzanna Sejbuk. Ich zadanie to nie tylko zmierzenie się z genialną, ale wymagającą muzyką, ale także przebicie się przez azjatycką dominację pod okiem jury pod przewodnictwem Garricka Ohlssona.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Od czwartku <strong>2 października, gdy o 20:00 rozbrzmi koncert inauguracyjny</strong>, Filharmonia zamieni się w pole bitwy o artystyczną doskonałość. Kolejne etapy (3-7.10, 9-12.10, 14-16.10) to muzyczna selekcja. Finał (18-20.10) to już starcie tytanów. Kulminacją będzie gala laureatów 21 października. A w tle, <strong>17 października, uroczyste Requiem Mozarta w 176. rocznicę śmierci Chopina</strong> – chwila zadumy w samym sercu artystycznego wiru.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Czy delikatne nokturny i potężne polonezy Chopina zdołają zagłuszyć dźwięk miasta w remoncie? Odpowiedź poznamy już niebawem.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/3072;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/30/img-20250930-092643.jpg" width="4096" height="3072"><figcaption>&nbsp;fot. Jakub Szyda, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Apartamentowiec z mini-mieszkaniami za miliony. Nie mają nawet 30 mkw. powierzchni]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4242,apartamentowiec-z-mini-mieszkaniami-za-miliony-nie-maja-nawet-30-mkw-powierzchni</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4242,apartamentowiec-z-mini-mieszkaniami-za-miliony-nie-maja-nawet-30-mkw-powierzchni</guid>
            <pubDate>Mon, 29 Sep 2025 12:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-apartamentowiec-z-mini-mieszkaniami-za-miliony-nie-maja-nawet-30-mkw-powierzchni-1759140610.jpg</url>
                        <title>Apartamentowiec z mini-mieszkaniami za miliony. Nie mają nawet 30 mkw. powierzchni</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4242,apartamentowiec-z-mini-mieszkaniami-za-miliony-nie-maja-nawet-30-mkw-powierzchni</link>
                    </image><description>Blok z mini-apartamentami powstaje w miejscu parkingu. Między wieżowcem a blokiem Osiedla za Żelazną Bramą. Niespełna trzydziestometrowe lokale kosztują ponad 800 tys. zł.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po jednej stronie 195-metrowa wieża Q22, po drugiej blok Osiedla za Żelazną Bramą. W środku do niedawna znajdował się parking należący niegdyś do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jednak po głośnym upadku tejże, wystawiono go na sprzedaż.&nbsp;</p><p>W zeszłym roku wąską działkę o powierzchni 5,5 tys. mkw. za 77 mln zł kupił Dom Developement. Wtedy okazało się, że zamiast samochodów będą tam mieszkania. Kilka dni temu deweloper uruchomił sprzedaż. Na terenie dawnego parkingu do połowy 2027 roku stanie ośmiopiętrowy „apartamentowiec”, w którym zmieści się 180 mieszkań. W dużej mierze będą to kawalerki, których jest kilkadziesiąt. Oddalone piętnaście metrów od bloku z PRL, co wprost wynika z zapisu planu miejscowego. Budowa już trwa.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2172,beda-mieli-biurowiec-15-metrow-od-okien-nowa-inwestycja-dom-development-w-srodmiesciu"></oembed></figure><h2><strong>Mieszkanie jak kamper. Długie, z jednym oknem</strong></h2><p>Nietypowo wyglądają mieszkania zaplanowane w dolnej części budynku. To niemal wyłącznie kawalerki o powierzchni 26-30 mkw. Najmniejsze kosztują ponad 840 tys. zł (to 32 tys. za mkw.).</p><p>Kontrowersyjny jest ich układ. Mieszkania przypominają… samochód-kamper. Niektórzy podobne kawalerki nazywali mieszkaniami-tramwajami. Są długie i wąskie, a do tego ciemne. W tej inwestycji wiele z nich (niemal czterdzieści) zaczyna się od niewielkiego holu (3,11 mkw.) oraz łazienki (3,8 mkw.), by dalej ciągnąć się w stronę okna zajmującego szerokość całego lokalu. To standard przypominający bardziej hotel niż mieszkanie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2044/952;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/29/image.png" width="2044" height="952"></figure><p>Pisał o tym na naszych łamach architekt Radosław Gajda. „<span style="background-color:white;color:#333333;"><i>Z modernistycznej rewolucji, która miała na celu zapewnienie mieszkańcom światła i świeżego powietrza wpadamy nagle w pokoje-tramwaje i sypialnie bez okien.</i></span><i>” </i>(Cały tekst poniżej).</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1092,radoslaw-gajda-mieszkania-w-kryzysie-czy-moment-kiedy-twierdzilismy-ze-mieszkanie-ma-sluzyc-mieszkancom-bedzie-tylko-epi"></oembed></figure><p>Prawdopodobnie taki układ związany jest z przepisami dotyczącymi nasłonecznienia. Zgodnie z nimi w dniu&nbsp;równonocy (21 marca i 21 września), w godzinach 7-17, do mieszkania powinno wpadać naturalne światło przez minimum trzy godziny. W przypadku kawalerek oraz „śródmiejskiej zabudowy uzupełniającej” ten czas skraca się o połowę.</p><h2><strong>Mieszkania czy „lokale inwestycyjne”?&nbsp;</strong></h2><p>Inwestycja o nazwie „Apartamenty Grzybowska 11” reklamowana jest jako propozycja, która „ucieszy przede wszystkim singli, pary i inwestorów”. Zresztą w opisie lokali kilkukrotnie pojawia się informacja „apartamenty idealne pod inwestycję”. Dość prawdopodobne, że potencjalni kupcy nie będą tu mieszkać, a zdecydują się na najem – krótko, bądź długoterminowy.</p><p>Na wizualizacjach widać, że parter zajmą lokale usługowe. Będzie tam także recepcyjne lobby oraz przestrzeń coworkingowa. Bryła będzie najwyższa przy ul. Grzybowskiej (ok. 30 metrów wysokości) – to tam znajdą się też największe mieszkania o powierzchni 66,44 mkw. Ich koszt to 2,4 miliona złotych. Zgodnie z planem miejscowym, za blok może pokryć niecałą połowę działki. A jedną trzecią musi stanowić zieleń, która znajdzie się bliżej nieruchomości Twarda 16A. Tam z kolei stary pawilon został sprzedany za ok. 30 mln zł. Nabywca nie został upubliczniony. Może tam powstać budynek usługowy o wysokości 30 metrów. Ale równie dobrze mogą się tam znaleźć mieszkania na wynajem.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[10 tys. złotych kary dziennie za opóźnienie. Niebezpieczne skrzyżowanie na Pradze wciąż czeka na przebudowę]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4239,10-tys-zlotych-kary-dziennie-za-opoznienie-niebezpieczne-skrzyzowanie-na-pradze-wciaz-czeka-na-przebudowe</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4239,10-tys-zlotych-kary-dziennie-za-opoznienie-niebezpieczne-skrzyzowanie-na-pradze-wciaz-czeka-na-przebudowe</guid>
            <pubDate>Sun, 28 Sep 2025 14:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-10-tys-zlotych-kary-dziennie-za-opoznienie-niebezpieczne-skrzyzowanie-na-pradze-wciaz-czeka-na-prz-1758892587.jpg</url>
                        <title>10 tys. złotych kary dziennie za opóźnienie. Niebezpieczne skrzyżowanie na Pradze wciąż czeka na przebudowę</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4239,10-tys-zlotych-kary-dziennie-za-opoznienie-niebezpieczne-skrzyzowanie-na-pradze-wciaz-czeka-na-przebudowe</link>
                    </image><description>Tętniące życiem skrzyżowanie ulic Okrzei i Jagiellońskiej to wizytówka Starej Pragi. Szkoły, zabytkowe kamienice, kultowe Kino Praha. To także niebezpieczny wir samochodów, gdzie dochodzi do groźnych wypadków. Mieszkańcy czekają na przebudowę, ale prace stoją w miejscu, a na wykonawcę spadają kary po 10 tysięcy złotych za każdy dzień zwłoki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#0F1115;">Praskie skrzyżowanie żyje własnym, niebezpiecznym rytmem. Pędzące samochody, spieszący się piesi, dzieci idące do pobliskiej szkoły. To właśnie tu, <strong>na przecięciu Okrzei i Jagiellońskiej, kilka dni temu dachował policyjny radiowóz jadący na sygnałach</strong>. To nie pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni taki incydent. Miejsce ma opinię wyjątkowo niebezpiecznego.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3586,zielona-rewolucja-na-starej-pradze-tak-ma-wygladac-nowe-centrum-warszawy-po-prawej-stronie-wisly"></oembed></figure><h2><span style="color:#0F1115;">19 dni opóźnienia i rosnące kary</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Planowana przebudowa całego kwartału miała być remedią. Miała się rozpocząć w wakacje, ale w kalendarzu już kończy się wrzesień, a prac wciąż nie widać. Dlaczego?</span></p><p><span style="color:#0F1115;">-<i> Wykonawca na ul. Okrzei ma 16 dni opóźnienia, za każdy dzień naliczana jest mu kara w wysokości 10 tys. zł. Stara się o zaplecze w dzielnicy Praga-Północ. Nie jest zaakceptowany projekt czasowej organizacji ruchu</i>&nbsp;– wyjaśniał nam w czwartek Łukasz Puchalski z Zarządu Dróg Miejskich. W chwili publikacji artykułu to już <strong>19 dni, czyli 190 tys. kary dla wykonawcy.&nbsp;</strong></span></p><p><span style="color:#0F1115;"><strong>Główną przeszkodą jest uzgodnienie tymczasowej organizacji ruchu z władzami dzielnicy Praga-Północ</strong>, która musi zapewnić przejazd tysiącom samochodów oraz dostęp do posesji mieszkańcom. Bez tej zgody prace nie mogą ruszyć.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1350/1011;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/26/ulica-okrzei-i-most-20.jpg" width="1350" height="1011"><figcaption>Ulica Okrzei przed przebudową. / fot. UM Warszawa</figcaption></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Wizja nowego centrum a surowa rzeczywistość</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Wizje architektów są śmiałe. Konkurs na „Nowe Centrum Warszawy” po praskiej stronie wygrała pracownia RS Architektura Krajobrazu. Projekt zakłada stworzenie przyjaznej, zielonej przestrzeni z placem miejskim w miejscu części ulicy Jagiellońskiej. Skrzyżowanie ma zostać uspokojone, a Okrzei zwężona do jednego pasa ruchu.</span></p><p>Cała rozbudowa obejmie odcinek od ul. Wybrzeże Szczecińskie do ul. Jagiellońskiej. Po zakończeniu prac ul. Okrzei stanie się zielonym deptakiem – przestrzenią z priorytetem dla pieszych i rowerzystów. Zamiast asfaltu będzie tu estetyczna, kamienna nawierzchnia i szpalery drzew. Dla samochodów i autobusów zostanie jeden pas – ruch, tak jak dotychczas, będzie odbywał się jednokierunkowo. Po północnej stronie ul. Okrzei powstanie dwukierunkowa droga rowerowa, a po obu stronach szerokie deptaki dla pieszych i miejsce na ogródki gastronomiczne. W ramach przebudowy zostaną posadzone 74 nowe drzewa, które będą tworzyły szpalery. W planach są też nowe rabaty kwiatowe, krzewy i mała architektura. Główny pas zieleni zostanie podzielony poprzecznie miejscami odpoczynku.</p><p><span style="color:#0F1115;">Radny dzielnicy Praga-Północ, Krzysztof Michalski, widzi w tym szansę na poprawę bezpieczeństwa.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:#0F1115;"><i>- Problem na tym skrzyżowaniu jest taki, że <strong>tam jest sygnalizacja świetlna i bardzo często samochody (…) wjeżdżają na tak zwanym późnym żółtym</strong>, już niezgodnie z przepisami. I do takich sytuacji jak w ubiegłą środę dochodzi. Kierowca przyspiesza, siła odśrodkowa no i tu prawa fizyki są jakby bezwzględne&nbsp;</i>– mówi Michalski.</span></p></blockquote><p><span style="color:#0F1115;">Jednak ta wizja to daleka przyszłość. Na razie obowiązuje prozaiczna walka o każdy dzień i każdą uzgodnioną zgodę.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/900;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/26/okrzei-po-przebudowie-wizualizacja-02-graf-zdm-warszawa-1.jpg" width="1200" height="900"><figcaption>Projekt nowej ul. Okrzei. / źródło: UM Warszawa</figcaption></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Mieszkańcy między tranzytem a wizją architektów</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Zmiany nie budzą wyłącznie entuzjazmu. Mieszkańcy obawiają się utrudnień w dojeździe do swoich domów oraz redukcji miejsc parkingowych przy kamienicach pozbawionych podziemnych garaży.</span></p><p><span style="color:#0F1115;"><i>- Zdania są podzielone (…). Na pewno popierają ograniczenie takiego tranzytu w tej okolicy. Natomiast to, co budzi różne wątpliwości (…), to kwestia parkowania dla mieszkańców i kwestia dojazdów</i>&nbsp;– przyznaje radny Michalski.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3946,obwodnica-pragi-znowu-nie-powstanie-wszystkie-oferty-w-przetargu-za-drogie"></oembed></figure><p><span style="color:#0F1115;">Miasto zapewnia, że stara się znaleźć równowagę – część miejsc parkingowych ma zostać przeniesiona na sąsiednie ulice. Prawdziwym odciążeniem dla tej części Pragi miałoby być jednak dokończenie większych inwestycji drogowych, jak Trasa Świętokrzyska, co wciąż jest odległą perspektywą.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Tymczasem serce Starej Pragi wciąż bije w niebezpiecznym tempie, a mieszkańcy z nadzieją i niepokojem wypatrują początku prac, które wreszcie mają je uspokoić.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1333/1000;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/26/20250213-okrzei-dron-1-wizualizacja-v1-poprawka-1333x1000-1.jpg" width="1333" height="1000"><figcaption>Projekt nowej ul. Okrzei. / źródło: UM Warszawa</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Szarlotka jak dubajska czekolada. 8 zł za kilogram jabłek w Warszawie]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4205,szarlotka-jak-dubajska-czekolada-8-zl-za-kilogram-jablek-w-warszawie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4205,szarlotka-jak-dubajska-czekolada-8-zl-za-kilogram-jablek-w-warszawie</guid>
            <pubDate>Sat, 27 Sep 2025 09:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-szarlotka-jak-dubajska-czekolada-8-zl-za-kilogram-jablek-w-warszawie-1758554647.jpg</url>
                        <title>Szarlotka jak dubajska czekolada. 8 zł za kilogram jabłek w Warszawie</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4205,szarlotka-jak-dubajska-czekolada-8-zl-za-kilogram-jablek-w-warszawie</link>
                    </image><description>Średnia cena kilograma jabłek na stołecznych straganach to 8 złotych. Dlaczego za symbol krajowego sadownictwa płacimy tyle, ile za importowany owoc egzotyczny? Zapytaliśmy prezesa sadowników. Jego odpowiedź brzmi jak ostrzeżenie przed kolejnymi podwyżkami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#0F1115;">Przeszliśmy pół Warszawy, od straganu do warzywniaka. Wynik naszego badania? Średnia cena za kilogram najtańszych jabłek to 8 złotych. I wcale nie chodziliśmy po droższych rejonach stolicy. W tym samym czasie banany, które przypłynęły przez pół globu, kosztują połowę tej kwoty. Dlaczego polski owoc, który rósł „tuż za rogiem”, stał się tak drogi? <strong>Przecież jako kraj zawsze szczyciliśmy się naszym jabłkiem grójeckim, które rośnie niespełna 50 kilometrów od Warszawy</strong>. Zapytaliśmy o to prezesa sadowników. Odpowiedź to… mieszanka polityki, przymrozków i gospodarczych paradoksów.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/992,najlepsze-miejsca-do-zbierania-grzybow-w-warszawie-i-okolicach-sezon-juz-sie-zaczal"></oembed></figure><h2><span style="color:#0F1115;"><strong>Banany dwa razy tańsze od jabłek</strong></span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Nasza metodologia była prosta: wędrówka i obserwacja.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">W supermarketach było taniej (4-6 zł), ale tam królują owoce mniejsze, przechowywane przez wiele czasu w przemysłowych warunkach. Jak udało nam się ustalić, <strong>przeciętna cena za kilogram jabłek w hurcie na Broniszach to ok. 3,5 złotych za kilogram</strong>. Więc przebitka w stosunku market/hurt jest niewielka.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Według portalu dlahandlu.pl średnia cena jabłek w sieciach handlowych nie różni się w zależności od lokalizacji - czy wchodzimy do dyskontu w woj. świętokrzyskim, czy woj. mazowieckim - nie ma to większego znaczenia. Według ich wyliczeń za marketowe jabłko damy od 3,99 zł/kg do 7,99 zł/kg.</span></p><p><span style="color:#0F1115;"><strong>Na straganach i w osiedlowych warzywniakach ceny najtańszych jabłek sięgały ok. 8 zł/kg i więcej</strong>.&nbsp;Na bazarkach musiałam wierzyć handlarzom na słowo, co do pochodzenia „Grójeckiego”, ale jabłka faktycznie wydawały się większe i miały bardziej intensywne kolory. Smak, w moim subiektywnym odczuciu, dużo lepszy niż tych z marketu. Ale na bazarze oraz w warzywniaku cenę mamy też dwa razy wyższą: za topowe, popularne gatunki np. Ligol, Delikates czy Lobo płacimy od 6 do 10 złotych za kilogram. Średnio około 8 złotych za… 4 jabłka, bo tyle wychodzi, jeżeli weźmiemy kilogram bardziej dorodnych okazów.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Szokujące było jedno: banany, pomiędzy którymi leżą nasze jabłka, są dziś towarem niskobudżetowym. Kosztują około 4 złote za kilogram. To pierwszy sygnał, że z krajowym rynkiem jest coś nie tak.</span></p><h2><span style="color:#0F1115;">Prezes Sadowników: „Sieci sprzedają poniżej kosztów”</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Gdzie tkwi przyczyna tej dysproporcji? Pytamy u źródła. Odpowiedź Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP, jest bezlitosna dla wielkiego handlu.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:#0F1115;">- Niższe ceny w sieciach handlowych w stosunku do tych, które obserwujemy na bazarach wynikają z dominacji tych pierwszych, zmuszając dostawców do sprzedaży często poniżej kosztów wyprodukowania - tłumaczy prezes Maliszewski.</span></p></blockquote><p><span style="color:#0F1115;">Wyjaśnia, że <strong>stragany to często pośrednicy lub sami sadownicy</strong>, którzy nie są w stanie konkurować ceną z siłą rynkową sieciówek. To tłumaczy wyższą cenę, ale nie do końca wyjaśnia, czemu jest ona aż tak wysoka.</span></p><h2><span style="color:#0F1115;">Polityka i przymrozki. Recepta na drożyznę</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Prezes Maliszewski wskazuje dwa kluczowe problemy:</span></p><ul><li><span style="color:#0F1115;">Pierwszy to <strong>przyroda</strong>: „<i>w tym roku wystąpiły przymrozki wiosenne, które zredukowały plonowanie</i>”.</span></li><li><span style="color:#0F1115;">Drugi, znacznie poważniejszy, to <strong>kryzys kadrowy</strong>. „<i>Największym problemem, przed jakim stoją dziś gospodarstwa, to brak rąk do pracy</i>” – mówi.</span></li></ul><blockquote><p><span style="color:#0F1115;">I tu pada jego komentarz polityczny: „Sezonowo do tej pory pracowali głównie Ukraińcy, ale od czasu wybuchu wojny ich przyjazd (zwłaszcza mężczyzn) jest ograniczony. Dodatkowo antyukraińska „nagonka” niektórych środowisk politycznych zniechęca obywateli tego kraju do prac przy zbiorach”.&nbsp;</span></p></blockquote><p><span style="color:#0F1115;">Brak rąk do pracy oznacza wyższe koszty produkcji, a te – jak wiadomo – finalnie <strong>płaci konsument.</strong></span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4199,filharmonia-narodowa-rozpoczyna-nowy-sezon-na-co-wybrac-sie-w-tym-roku"></oembed></figure><h2><span style="color:#0F1115;"><strong>Czy jabłko stanie się produktem premium?</strong></span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Czy zatem jabłko z polskiego sadu, dotychczasowy symbol dostępności i zdrowia, ma szansę stać się naszym lokalnym, droższym odpowiednikiem awokado? Prezes nie pozostawia złudzeń: „<i>Bez otwarcia naszego rynku pracy dla migrantów zarobkowych grozi nam, że <strong>w następnych latach ceny jabłek i innych owoców będą jeszcze wyższe</strong></i>”.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Nasze warszawskie śledztwo pokazuje, że ta przyszłość może być bliższa, niż się wydaje.</span></p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Bitwa o parking. Mieszkańcy ursynowskiego osiedla idą na wojnę z ratuszem]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4220,bitwa-o-parking-mieszkancy-ursynowskiego-osiedla-ida-na-wojne-z-ratuszem</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4220,bitwa-o-parking-mieszkancy-ursynowskiego-osiedla-ida-na-wojne-z-ratuszem</guid>
            <pubDate>Thu, 25 Sep 2025 11:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-bitwa-o-parking-mieszkancy-ursynowskiego-osiedla-ida-na-wojne-z-ratuszem-1758720896.jpg</url>
                        <title>Bitwa o parking. Mieszkańcy ursynowskiego osiedla idą na wojnę z ratuszem</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4220,bitwa-o-parking-mieszkancy-ursynowskiego-osiedla-ida-na-wojne-z-ratuszem</link>
                    </image><description>Miasto rozbiera nowe parkingi przy ul. Płaskowickiej i Stryjeńskich, by poszerzyć park linearny. Mieszkańcy Kazury mówią o marnotrawstwie milionów, piszą petycje, oblegają sesje rady dzielnicy i prowadzą protesty. Mieszkańcy będą nadal blokować rondo na jednej z najważniejszych arterii Ursynowa, która prowadzi do trasy S2 - Południowej Obwodnicy Warszawy. - Dajemy miastu kilka dni na działanie - zapowiadają protestujący. Ale jest też druga strona medalu...</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ursynów znów gotuje się od emocji. Od blisko roku trwa spór, który już dawno przestał być lokalnym konfliktem sąsiadów. <strong>Parking przy Płaskowickiej, odtworzony przez firmę Astaldi w 2021 roku, dziś jest rozbierany.</strong> Zamiast miejsc postojowych mają pojawić się alejki i zieleńce. Dla tysięcy mieszkańców to nie tylko kwestia wygody, ale też symboliczny cios w zaufanie do władz.</p><blockquote><p>- <i>Tracimy 155 miejsc przy Płaskowickiej, a kolejne 124 przy Stryjeńskich. Łącznie 279. W zamian dostajemy park między jezdniami, hałasem i spalinami. Gdzie tu logika?</i> – wylicza Andrzej Grad ze spółdzielni „Wyżyny”.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3390,ponad-1600-mieszkancow-ursynowa-protestuje-chca-zatrzymac-likwidacje-parkingow-przy-plaskowickiej"></oembed></figure><h2>Miliony w błoto</h2><p>Dla mieszkańców sprawa ma wymiar nie tylko codzienny, ale i finansowy. Najpierw spółdzielnia w latach 80. wybudowała parkingi. Potem – za publiczne pieniądze – odtworzono je po budowie tunelu POW w 2021 roku. Teraz kolejny milionowy rachunek wystawiono wszystkim warszawiakom.</p><p>Parking przy ul. Kazury odtworzono w 2021 roku za 2,3 mln zł. Obecna rozbiórka i przebudowa to kolejne 1,5 mln zł. Według spółdzielni „Wyżyny” <strong>łącznie nawet 8 mln zł zostanie „zmarnotrawionych”.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1530/861;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/24/xga-park-czy-parking-mieszkancy-ursynowa-wsciekli-na-przebudowe-przy-plaskowickiej-1746000185.jpg" width="1530" height="861"><figcaption>Parking przy ul. Płaskowickiej. / fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2><strong>„Miasto milczy, nikt się nie odzywa”</strong></h2><blockquote><p>Podczas rozmowy z <i>Raportem Warszawskim</i> Andrzej Grad nie krył goryczy: „My próbujemy jakoś doprowadzić do kompromisu z miastem, ale Zarząd Zieleni o niczym nie decyduje. <strong>To władze miasta – prezydent, wiceprezydent – traktują to niemal jak dzieło życia.</strong> Żeby na filmiku z drona wyglądało ładnie. A że mieszkańcy cierpią? To już drugorzędna sprawa”.</p></blockquote><p>Grad przypominał, że mieszkańcy zebrali 1636 podpisów pod apelem do prezydenta Warszawy. - <i>Ludzie nie chcą uwierzyć, że nie było żadnej odpowiedzi. Trzy razy wysyłaliśmy monity. List zaginął w urzędzie</i> – mówił. Dodaje, że <strong>mieszkańcy Kazury są zawiedzeni taką postawą Rafała Trzaskowskiego</strong>, który jest ich niedalekim sąsiadem.</p><h2>Harmonogram kontra rzeczywistość</h2><p>Zarząd Zieleni pokazuje harmonogram – rozbiórki potrwają do lutego 2026 roku, nasadzenia i alejki gotowe mają być w połowie 2026, a montaż altany i małej architektury zakończy się latem. Otwarcie tego odcinka, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem, nastąpi zapewne za rok, we wrześniu. W teorii – zielony korytarz nad tunelem POW ma połączyć osiedla i stać się „warszawskim Central Parkiem”.</p><p>W praktyce oznacza to likwidację setek miejsc postojowych. <strong>ZZW utrzymuje, że realny ubytek to tylko ok. 40–45 miejsc</strong>, bo nowe parkingi przy Arenie Ursynów mają zrekompensować straty. Spółdzielnia i mieszkańcy nie wierzą w te wyliczenia. Podkreślają, że na Arenie Ursynów odbywają się cały czas wydarzenia i już teraz parking pod budynkiem jest obłożony.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/900;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/24/multimedia-2025-09-24t130738-405.jpg" width="1600" height="900"><figcaption>źrodło: ZZW</figcaption></figure><h2>Sesja, która dolała oliwy do ognia</h2><p>Nadzwyczajna sesja rady dzielnicy dwa tygodnie temu pokazała skalę konfliktu. <strong>Burmistrz Ursynowa Robert Kempa bronił inwestycji, przypominając, że park linearny był planowany od 2016 roku</strong>. Podkreślał, że „<i>nie można porównywać koncepcji sprzed lat z projektem budowlanym</i>” i że zmieniły się przepisy, uniemożliwiające np. projektowanie miejsc ukośnych przy ul. Płaskowickiej. Włodarz dzielnicy dodaje, że <strong>sprawa parkingu jest konsultowana od 9 lat.</strong></p><blockquote><p><strong>- </strong>W tym czasie można było naprawdę podjąć mnóstwo działań, przeanalizować różne warianty. Niestety z przykrością stwierdzam, że spółdzielnia wolała zorganizować akcję propagandową pod hasłem: źli urzędnicy likwidują parkingi wbrew ustaleniom z konsultacji - skwitował na początku sesji burmistrz.</p></blockquote><p>Ale w sali rozbrzmiewały inne głosy - mieszkańcy, którzy przekrzykiwali osoby zabierające głos przy mównicy. „<i>Co się stanie z tymi samochodami? Będą stały na trawie, zablokują drogę do żłobka. Jak dojedzie karetka?</i>” – pytał jeden z mieszkańców. <strong>Inny ursynowianin apelował: „</strong><i><strong>Radni mają jedną ważną możliwość – odwołać burmistrza!”</strong></i><strong>.</strong></p><p>Spór wokół parkingu to nie tylko starcie o liczby. To również dramat architektoniczny i planistyczny Ursynowa. <strong>Osiedla projektowane w latach 70. i 80. nie były gotowe na falę samochodów</strong> – wówczas jedno auto przypadało na kilkadziesiąt osób, dziś niemal każde gospodarstwo ma co najmniej jeden samochód. Wąskie uliczki na osiedlach Natolina nie są przystosowane do ruchu samochodowego, a już teraz pękają w szwach. Część osiedli, jak to przy ul. Kazury, zamontowało szlabany, aby uniknąć nadmiernego tłoku. To wciąż za mało.</p><p>- <i>Te osiedla nigdy nie były planowane pod ruch samochodowy. Teraz wciska się auta w każdą szczelinę. Nie wyobrażam sobie, żeby zabrano kolejne miejsca </i>– podkreślał Andrzej Grad.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/900;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/24/multimedia-2025-09-24t130715-491.jpg" width="1600" height="900"><figcaption>Burmistrz Robert Kempa w trakcie sesji nadzwyczajnej wygłosił informacje dot. parkingu i parku nad POW. / źrodło: screen z sesja.tv</figcaption></figure><h2>Zielony sen czy urzędniczy beton?</h2><p>W tle toczy się także inna opowieść – <strong>o mieszkańcach, którzy od lat marzyli o parku linearnym. </strong>Dla nich zieleń nad tunelem POW to nie fanaberia, ale konieczność. Wskazują, że w Warszawie każdy skrawek zieleni jest na wagę złota, a samochody i beton zajmują już za dużo przestrzeni. Chcą miejsca do spacerów, rekreacji i odpoczynku. - <i><strong>To nie jest prywatny parking ulicy Kazury. To teren publiczny, z którego powinni korzystać wszyscy</strong></i> – podkreślają zwolennicy parku.</p><p>Burmistrz Kempa i zastępczyni dyrektora Zarządu Zieleni Olga Rosłoń-Skalińska tłumaczyli, że <strong>park linearny nie jest „ad hoc”</strong>, lecz wynika ze strategicznych dokumentów miasta. Podkreślali, że <strong>celem jest poprawa jakości życia, budowa zielonych korytarzy i ekologiczne korytarze przyrodnicze.</strong></p><blockquote><p>- <i>Park nad Południową Obwodnicą Warszawy nie powstał ad hoc. Jest zapisany w strategicznych dokumentach dotyczących rozwoju miasta</i> – mówiła Rosłoń-Skalińska.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/900;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/24/multimedia-2025-09-24t130735-310.jpg" width="1600" height="900"><figcaption>źródło: ZZW</figcaption></figure><p>Dla mieszkańców takie argumenty brzmią jak biurokratyczny język, kompletnie oderwany od codzienności. Byli przekonani, że skoro parking został odtworzony, to już zostanie. Jednak z koncepcji z 2023 roku wynikało coś zupełnie innego.</p><p>Wciąż nie daje to odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie - <strong>kto odpowiada za taką milionową rozpustę i czemu nikt nie doszedł w 2021 roku do porozumienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad?</strong> Z odpowiedzią przyszedł włodarz dzielnicy - Robert Kempa.</p><blockquote><p>- Aż do 2018 roku próbowaliśmy dojść do porozumienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Ale mówiąc oględnie, w mojej ocenie i nie tylko mojej, po ich stronie takiej woli nie było. Bo nie może być uznane za wolę proponowanie rozwiązań trzy razy droższych niż te, które są w kosztorysie. (...) Tym samym każdy element już wykonany i te, które jeszcze będą wykonane w tej części, niestety zawierają demontaż naniesień i zastąpienie ich docelowym sposobem zagospodarowania terenu. Tak jest także jest w przypadku odcinka pierwszego. Porównując to do postulatu pierwotnego, żeby park powstał jako element zagospodarowania terenu nad tunelem, to na każdym odcinku <strong>część środków podatnika</strong>, mówię o tym z przykrością i z ubolewaniem,<strong> jest niestety marnotrawiona -</strong> uzasadniał burmistrz w trakcie sesji.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3030,park-czy-parking-mieszkancy-ursynowa-wsciekli-na-przebudowe-przy-plaskowickiej"></oembed></figure><h2>Ostatnie słowo jeszcze nie padło</h2><p>Na rondach Ursynowa znów szykują się blokady. <strong>Mieszkańcy zapowiedzieli protesty na 30 września oraz 1, 2 i 3 października.</strong> - <i>Spokojnie, porządnie, w granicach rozsądku. Ale będziemy walczyć. Nie pójdziemy jak owce na rzeź</i> – zapowiada Grad.&nbsp;</p><p>Pat w sprawie parkingu na Kazury stał się symbolem tego, jak miasto i mieszkańcy rozmawiają ze sobą w różnych językach. Z jednej strony Excel, strategie i wizualizacje. Z drugiej – ludzie, którzy po prostu chcą zaparkować pod własnym blokiem albo skorzystać z nowego parku. Zdaje się, że w tym przypadku ciężko będzie o konsensus. Albo ucierpią na tym mieszkańcy, albo zwolennicy parku.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/675;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/24/547946339-4452020775122801-5388584886677460986-n.jpg" width="1200" height="675"><figcaption>źródło: Parking nad POW - protest mieszkańców</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Co ze schronami w Warszawie? Wiele z nich się nie nadaje. Miasto chce użyć linii metra]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4219,co-ze-schronami-w-warszawie-wiele-z-nich-sie-nie-nadaje-miasto-chce-uzyc-linii-metra</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4219,co-ze-schronami-w-warszawie-wiele-z-nich-sie-nie-nadaje-miasto-chce-uzyc-linii-metra</guid>
            <pubDate>Wed, 24 Sep 2025 14:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-co-ze-schronami-w-warszawie-wiele-z-nich-sie-nie-nadaje-miasto-chce-uzyc-linii-metra-1758715397.png</url>
                        <title>Co ze schronami w Warszawie? Wiele z nich się nie nadaje. Miasto chce użyć linii metra</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4219,co-ze-schronami-w-warszawie-wiele-z-nich-sie-nie-nadaje-miasto-chce-uzyc-linii-metra</link>
                    </image><description>Pieniądze na obronę cywilną już są, ale przepisów brakuje. Warszawa chce dostosować pod schron pierwszą linię metra. W trzeciej podwójna funkcja (komunikacyjna i schronu) będzie już obowiązkiem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W przypadku schronów, miejsc ukrycia i doraźnego schronienia, trwa walka z przepisami. Po grudniowej nowelizacji okazało się, że aplikacja „Schrony” jest mocno nieaktualna. Wiele miejsc nie spełnia nowych warunków, a niektóre są… zamknięte. &nbsp;</p><p>- <i>Bazy na podstawie „starych miejsc” nie zbudujemy. Musimy szukać nowych</i> – mówi Mariusz Frankowski, wojewoda Mazowiecki. Aktualnie z budową jest problem, ponieważ wciąż nie ma dokładnych wymogów tego, jak powinien wyglądać schron, a jak miejsce ukrycia. Opracowano jedynie przepisy dla miejsca doraźnego schronienia. A co z resztą?&nbsp;</p><blockquote><p>- W przypadku miejsc ukrycia i schronów, rozporządzenie jest po konsultacjach. Za chwilę pojawi się ostateczna wersja, która da podstawę do projektowania odpowiednich miejsc – tłumaczy Frankowski.</p></blockquote><p>To pilna sprawa. Jak dowiedzieliśmy się, strażacy wraz z nadzorem budowlanym mają listę 270 schronów/miejsc ukrycia na Mazowszu, które chcą dokładnie sprawdzić. Teraz są mniej więcej w połowie, ale skutek kontroli jest ponury. Aż 32 proc. z nich nie nadaje się do niczego. Reszta przyda się, ale wymaga remontu. Na to – zgodnie z zapowiedziami – szybko znajdą się pieniądze.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4159,schrony-w-warszawie-nowa-rzeczywistosc-i-nowe-liczenie-co-sie-zmienia"></oembed></figure><h2><strong>Ponad 100 mln zł dla Warszawy na obronę cywilną. A co ze schronami?&nbsp;</strong></h2><p>Mazowiecki Urząd Wojewódzki, jako jeden z pierwszych w kraju, rozdysponował pieniądze z rządowego funduszu przeznaczonego pod obronę cywilną. Do Warszawy trafi ponad 100 milionów złotych. W tym roku będą to środki przeznaczone głównie na planowanie, ekspertyzy i doposażanie miejsc. Urzędnicy wojewódzcy przyznają, że z powodu braku przepisów, nie mogli dofinansować budowy np. schronu. Ale jest pewna furtka. Miasto chce już teraz dostosować niektóre stacje pierwszej linii metra pod obiekty obrony cywilnej.</p><blockquote><p>- Planowany jest remont na stacji Natolin (M1), a ekspertyzy (dotyczące szybkiego remontu – red.) mają dotyczyć stacji Natolin, Imielin i Stokłosy. Proszę pamiętać, że większość zadań inwestycyjnych będzie podejmowanych w kolejnych latach – mówi wojewoda Frankowski.</p></blockquote><p>Docelowo miasto chce dostosować pierwsza i drugą linię pod schrony. W przypadku M3 będzie to już obowiązek, który zostanie zrealizowany na etapie budowy. – <i>Będą to obiekty komunikacyjne podwójnego przeznaczenia. Kwestie transportowe to numer jeden, ale także będą spełniać warunki dotyczące ochrony ludności. Trwają w tej chwili konsultacje w sprawie przepisów. My jesteśmy tutaj bardzo aktywni</i> – mówił Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego.</p><p>W tym roku, poza Metrem Warszawskim środki z wojewódzkiego programu „Ochrona ludności i obrona cywilna” trafią do MPWiK czy MPO. Program będzie kontynuowany do 2030 roku.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4217,koniec-budowy-drugiej-linii-metra-a-co-z-przedluzeniem-do-ursusa-i-na-marymont"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wysyp biało-czerwonych słupków wzdłuż ulicy. Kolejne remonty? Nie, to przygotowania do imprezy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4204,wysyp-bialo-czerwonych-slupkow-wzdluz-ulicy-kolejne-remonty-nie-to-przygotowania-do-imprezy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4204,wysyp-bialo-czerwonych-slupkow-wzdluz-ulicy-kolejne-remonty-nie-to-przygotowania-do-imprezy</guid>
            <pubDate>Tue, 23 Sep 2025 07:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wysyp-bialo-czerwonych-slupkow-wzdluz-ulic-kolejne-remotny-nie-to-przygotowania-do-imprezy-1758550771.jpg</url>
                        <title>Wysyp biało-czerwonych słupków wzdłuż ulicy. Kolejne remonty? Nie, to przygotowania do imprezy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4204,wysyp-bialo-czerwonych-slupkow-wzdluz-ulicy-kolejne-remonty-nie-to-przygotowania-do-imprezy</link>
                    </image><description>Na początku września wzdłuż Alei Waszyngtona pojawił się tajemniczy szpaler białych pachołków. Mieszkańcy, przyzwyczajeni do ciągłych remontów, snuli domysły. Tymczasem prawda okazała się inna, niż się spodziewano. I rodzi pytania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#0F1115;">Podróżujący od strony Ronda Waszyngtona tramwajami, zwłaszcza liniami 9 i 24, od tygodni obserwują niecodzienny widok. Rząd plastikowych, biało-czerwonych słupków ciągnie się wzdłuż torowiska. Pierwsza myśl: kolejna ingerencja w świeżo remontowane tory <i>(remont torowiska wzdłuż al. Waszyngtona zakończył się rok temu</i>). A może chodzi o fizyczne oddzielnie torowiska od jezdni? Okazuje się, że odpowiedź jest bardziej prozaiczna, niż można by sądzić.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1338,tramwaje-od-poniedzialku-wracaja-na-al-waszyngtona-utrudnienia-dla-kierowcow-potrwaja-do-konca-listopada"></oembed></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Remont czy jednak nie? Tramwaje i drogowcy zaprzeczają</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Pytania do rzeczników przyniosły szybkie, ale i <strong>stanowcze zaprzeczenia</strong>. Witold Urbanowicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich, odciął się od działań:&nbsp;<i>„Nie, nic nie robimy z torowiskiem. Zdaje się, że to kwestia Zarządu Dróg Miejskich, tam proszę sprawdzić”</i>.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Kolejny telefon, tym razem do Jakuba Dybalskiego z ZDM, również nie potwierdził żadnych prac drogowych. Jednak rzecznik drogowców rzucił pierwszą poszlakę:&nbsp;<i>„Na 99% chodzi o Maraton Warszawski”</i>. Ta informacja, choć logiczna, od razu budzi zdumienie. Maraton zaplanowano bowiem na&nbsp;<strong>najbliższą niedzielę</strong>, a słupki stawiane są od blisko miesiąca.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/22/kolaz-1-68.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Po lewej zeszłoroczny remont, po prawej obecna sytuacja. Słupki są identyczne, jak te, używane podczas remontu torowiska. / źródło: Raport Warszawski, Maciej Gillert, Piotr Wróblewski</figcaption></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Maraton za kilka dni, a słupki stoją od tygodni. „Mamy nadzieję, że nikomu nie przeszkadzają”</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Fakt, że zabezpieczenia trasy jednego z największych biegów w stolicy pojawiły się na kilka tygodni przed imprezą, zastanawia. Czy naprawdę słupki, które widzimy wzdłuż al. Waszyngtona od miesiąca, to przygotowania do imprezy?</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Tobiasz Wierzgoń z biura prasowego Fundacji „Maraton Warszawski” potwierdza: <i><strong>Firma, która zabezpiecza bieg, ustawia już te słupki. Mamy nadzieję, że nikomu one nie przeszkadzają</strong></i><strong>.</strong></span></p><p><span style="color:#0F1115;">To właśnie te słupki wyznaczają granice trasy, która w&nbsp;<strong>najbliższą niedzielę o 9:00</strong>&nbsp;wypełni się tysiącami biegaczy. Organizatorzy zapewniają, że drogi będą stopniowo udrażniane, a do godziny 15:30 miasto ma wrócić do normalnego funkcjonowania.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4201,ostatni-rejs-gassy-karczew-czy-to-koniec-promu-na-wisle"></oembed></figure><p><span style="color:#0F1115;"><strong>Biegacze ruszą spod Pałacu Kultury i Nauki, a 42-kilometrowa pętla przemierzy ulicami, które sukcesywnie zabezpieczane są biało-czerwonymi słupkami:</strong></span></p><p><span style="color:#0F1115;"><i>Świętokrzyska, Marszałkowska, Aleje Jerozolimskie, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Miodowa, Bonifraterska, Słomińskiego, Wybrzeże Gdańskie, Wybrzeże Gdyńskie, Jagiellońska, Stefana Starzyńskiego, Wybrzeże Helskie, Wybrzeże Szczecińskie, Sokola, Zamoyskiego, Zieleniecka, Grochowska, Mińska, Dwernickiego, Grenadierów, Stanów Zjednoczonych, Fieldorfa „Nila”, Bora-Komorowskiego, Ostrobramska, Poligonowa, Płowiecka, Marsa, Grochowska, Wiatraczna, Targowa, Ząbkowska, Kijowska, Zamoyskiego, Sokola, Most Świętokrzyski, Solec, Czerniakowska, Gagarina, Belwederska, Spacerowa, Goworka, Puławska, Dolna, Sobieskiego, Sikorskiego, Idzikowskiego, Witosa, Wilanowska, Sobieskiego, Powsińska, Wiertnicza, Nałęczowska, Idzikowskiego, Sobieskiego, Czerniakowska, Solec, Ludna, Wybrzeże Kościuszkowskie, Karowa, Tamka, Kopernika, Świętokrzyska (meta).</i></span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:5000/3813;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/22/trasa-maraton-warszawski-2025-duzy.jpg" width="5000" height="3813"></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Ostatni rejs Gassy-Karczew. Czy to koniec promu na Wiśle?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4201,ostatni-rejs-gassy-karczew-czy-to-koniec-promu-na-wisle</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4201,ostatni-rejs-gassy-karczew-czy-to-koniec-promu-na-wisle</guid>
            <pubDate>Mon, 22 Sep 2025 14:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-ostatni-rejs-promu-gassy-karczew-czy-to-koniec-promow-na-wisle-1758535829.jpg</url>
                        <title>Ostatni rejs Gassy-Karczew. Czy to koniec promu na Wiśle?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4201,ostatni-rejs-gassy-karczew-czy-to-koniec-promu-na-wisle</link>
                    </image><description>Po 11 latach na wysokości Otwocka i Konstancina-Jeziorny, nieopodal Warszawy zamilkł charakterystyczny pomruk holowników. Ostatni samochodowy prom na środkowej Wiśle – łączący brzegi w Gassach i Karczewie – kończy działalność. Jego właściciel, zmęczony walką z naturą i systemem, odchodzi na emeryturę. Czy ktoś przejmie od niego tę drogocenną dla mieszkańców przeprawę?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#0F1115;">Niski stan wody, zniszczone holowniki, zaniedbana infrastruktura rzeczna, pandemia i… nowy most. Tak właściciel tłumaczy decyzję o zamknięciu kultowej przeprawy. Mimo że samorządy deklarują chęć pomocy, nikt nie chce przejąć odpowiedzialności za dalsze funkcjonowanie promu. Jego przyszłość wisi na włosku.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4099,spor-o-kopalnie-piasku-w-warszawie-miasto-potrzeba-piaskarek-spolecznicy-o-katastrofie-na-wisle"></oembed></figure><h2><span style="color:#0F1115;">„Spadek klienteli to nie aura, lecz most 10 km na północ”</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Decyzja o zawieszeniu działalności nie była nagła. Właściciel, Dariusz Jopowicz, sygnalizował problemy samorządom od miesięcy. Jednak w oficjalnym komunikacie pożegnalnym napisano tylko krótko:&nbsp;<i><strong>uprzejmie informujemy, że prom Gassy-Karczew po 11 latach pływania dnia 20.09.2025 kończy swoją działalność. Dziękujemy wszystkim sympatykom.</strong></i></span></p><p><span style="color:#0F1115;">Mieszkańcy od dawna obserwowali stopniowy zanik ruchu na promach rzecznych, wywołany poszerzeniem oferty infrastruktury drogowej. Pod koniec 2020 roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otworzyła Most Południowy, a nie dalej jak rok później kierowcy mogli skorzystać z całej Południowej Obwodnicy Warszawy.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Jeden z mieszkańców wskazuje to jako wyraźną przyczynę:&nbsp;<i>„Spadek klienteli promu to bynajmniej nie efekt aury, lecz uruchomienia m.in.&nbsp;Mostu Południowego, który znajduje się jedynie 10 kilometrów na północ od przeprawy. Również osobiście dostrzegłem to zjawisko... zanim odpalili POW wraz z mostem, bywało, że na prom stało się autem w kolejce, natomiast ostatnio mój samochód przeprawiał się nim samotnie”</i>.</span></p><h2><span style="color:#0F1115;">Walka z Wisłą, której nikt nie pielęgnuje</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Prawdziwy powód zamknięcia jest jednak bardziej złożony. To nie tylko ekonomia, ale też wyczerpanie 70-letniego już właściciela i techniczna porażka w nierównej walce z dziką, zaniedbaną rzeką.</span></p><p><span style="color:#0F1115;"><i>- Mam 70 lat i chciałbym odpocząć. Na emeryturę przejść</i>&nbsp;– mówi nam Dariusz Jopowicz, właściciel firmy Transeko. Jego opowieść to historia heroicznych, samotnych zmagań.&nbsp;Już od 2009 roku przygotowywał pozwolenia, infrastrukturę i promy, aby móc w 2014 otworzyć przeprawę, która cieszyła się, jeszcze przed pandemią, ogromną popularnością. Teraz niski stan Wisły i jej infrastruktury bardzo ograniczał możliwości promów.</span></p><blockquote><p><span style="color:#0F1115;"><i>- Przy ekstremalnie niskim poziomie wody te wjazdy na prom są strome. Część kierowców po prostu rezygnuje, bo boją się, że sobie samochód mogą uszkodzić</i>&nbsp;– tłumaczy.</span></p></blockquote><p><span style="color:#0F1115;"><strong>Jego załoga nie tylko przewoziła, ale i pogłębiała własnoręcznie wykonany tor</strong>.&nbsp;- <i>Jak nam zasypywało drogę tutaj między ostrogami, to odczepialiśmy holownik i żeśmy tę Wisłę orali. Robiliśmy coś w rodzaju kanału, który pogłębialiśmy. Tylko to wszystko są koszty, bo holownik pali 4-5 razy tyle paliwa co prom</i> – podkreśla właściciel.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Wszystkie cztery <strong>holowniki są teraz niesprawne,</strong> a ostatni incydent – gdy prom utknął na środku zasypanego koryta – był kropką nad i.&nbsp;<i>- Sprzęt jest do pływania po wodzie, a nie do jeżdżenia po piachu</i>&nbsp;– komentuje z goryczą Jopowicz.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:900/506;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/22/476610725-936545445291993-7942883169450422977-n.jpg" width="900" height="506"></figure><h2><span style="color:#0F1115;">Kto to przejmie? Każdy chce, ale nie ma kto finansować</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Właściciel nie składa jednak broni do końca. Jeszcze w zeszłym roku <strong>wystąpił z oficjalną prośbą o pomoc do marszałka województwa</strong> mazowieckiego, Adama Struzika.&nbsp;<i>- Wystąpiłem z propozycją jakiejś współpracy i ewentualnie przejęcia przez samorząd tej przeprawy. W Polsce najwięcej przepraw promowych jest w zarządach wojewódzkich albo powiatowych zarządach dróg – </i>opowiada właściciel promu.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Na swoje pismo nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi. Mimo że lokalni burmistrzowie deklarują wsparcie, a prom jest postrzegany jako&nbsp;<i>„ważna atrakcja turystyczna na Urzeczu”</i>&nbsp;– jak pisze Piaseczyński WOPR – to <strong>nikt nie chce przejąć na siebie ciężaru finansowania i remontu zniszczonych przyczółków na Wiśle.</strong></span></p><p><span style="color:#0F1115;"><i>- Ja mogę służyć radą i pomocą. Cały czas szkoliliśmy ludzi, to jest przeszkolona załoga. (…) Gdyby to przejął Mazowiecki Zarząd Dróg, to dla nich to jest kropla w morzu</i>&nbsp;– argumentuje Jopowicz. Pracownicy, którzy są już przeszkoleni, zdaniem właściciela – są gotowi do dalszej pracy. Nowy zarządca promu miały więc nie tylko wsparcie, „know-how”, ale i gotową ekipę do pracy.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Podobny problem dotyka bydgoski prom Flisak, który został uruchomiony w 2023 roku. Tam <strong>władze województwa kujawsko-pomorskiego mają pomysł na doinwestowanie połączenia i zamontowanie ruchomych pochylni, </strong>które pozwolą na dalsze kursowanie jednostki po Wiśle.</span></p><h2><span style="color:#0F1115;">Więcej niż transport. Zawór bezpieczeństwa i atrakcja</span></h2><p><span style="color:#0F1115;">Prom w Gassach-Karczewie był <strong>ostatnią tak dużą samochodową przeprawą w okolicach Warszawy</strong>, <strong>zdolną przewozić także ciężarówki.</strong> Pełnił rolę strategicznego zaworu bezpieczeństwa.&nbsp;<i>- Zawsze stanowiliśmy taką rezerwę, że jeżeli byłby jakiś wypadek na moście w Górze Kalwarii, to u nas się robił tłok. (…) Byliśmy zaworem bezpieczeństwa</i>&nbsp;– przypomina właściciel.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Jopowicz przypomina też, że na Wiśle brakuje przepraw, a w czasach niepewnych – wywołanych wojną tuż za naszą granicą – promy mogłyby posłużyć jako infrastruktura krytyczna.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4039,wisla-w-warszawie-ma-zaledwie-5-cm-czy-rzeka-zniknie"></oembed></figure><p><span style="color:#0F1115;">Dla regionu prom Gassy-Karczew był też czymś znacznie więcej. Stał się ikoną, elementem lokalnego krajobrazu i tożsamości. Piaseczyński WOPR żegna go ze smutkiem:&nbsp;<i>„Mamy nadzieję, że dzisiejsze zdjęcie promu w Gassach, nie jest ostatnim, które zrobiliśmy. (…) Prom w Gassach stał się już częścią naszego regionu, to nie tylko środek transportu pomiędzy dwoma brzegami, ale też ważna atrakcja turystyczna”</i>.</span></p><p><span style="color:#0F1115;">Cisza na Wiśle po 11 latach jest tym dotkliwsza, że brzmi jak echo większego problemu – całkowitego porzucenia żeglownej rzeki i jej infrastruktury. Jak podsumowuje Jopowicz: „<i>Pamiętam czasy, gdzie ja z Puław jestem, szkołę średnią w Puławach kończyłem, na Wiśle było biało od żagli. (…) W tamtym momencie jak był bardzo niski poziom wody, to Wisła po prostu robiła się o połowę albo i więcej węższa. Natomiast wytyczony szlak przez te ostrogi był na poziomie jednego metra lub więcej. A teraz? To wszystko wynika z ruiny całej tej infrastruktury”</i>.</span></p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Nocne wyścigi i ryk silników. Władze Warszawy bez pomysłu na walkę z hałasem]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4054,nocne-wyscigi-i-ryk-silnikow-wladze-warszawy-bez-pomyslu-na-walke-z-halasem</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4054,nocne-wyscigi-i-ryk-silnikow-wladze-warszawy-bez-pomyslu-na-walke-z-halasem</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Sep 2025 19:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nocne-wyscigi-i-ryk-silnikow-wladze-warszawy-bez-pomyslu-na-walke-z-halasem-1756298445.jpg</url>
                        <title>Nocne wyścigi i ryk silników. Władze Warszawy bez pomysłu na walkę z hałasem</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4054,nocne-wyscigi-i-ryk-silnikow-wladze-warszawy-bez-pomyslu-na-walke-z-halasem</link>
                    </image><description>Mieszkańcy stolicy od miesięcy skarżą się na nocny koszmar – nielegalne wyścigi, agresywną jazdę i przeraźliwy ryk silników. Choć władze deklarują walkę z hałasem, ich działania zdają się być niewystarczającą kroplą w morzu potrzeb. Czy miasto jest bezradne wobec nocnych rajdowców?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#404040;">Problem narasta od miesięcy, a protesty mieszkańców przybierają coraz bardziej desperackie formy. </span><a href="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas"><span style="color:#c0392b;"><strong>W sierpniu na plac Centralny wyszli w piżamach i szlafrokach, niosąc poduszki i koce.</strong></span><span style="color:#404040;"><strong> </strong></span></a><span style="color:#404040;">„My chcemy spać!”, „Warszawo, chcemy spać!” – skandowali. Ich apel, organizowany przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, był symbolicznym wołaniem o prawo do nocnego spokoju.</span></p><h2><strong>Już „wszyscy” mają dosyć hałasu</strong></h2><p><span style="color:#404040;">Presja społeczna stała się na tyle silna, że tematem hałasu zainteresowali się również radni spoza lewicowych kręgów. Stołeczny <strong>radny Wojciech Zabłocki z klubu Prawa i Sprawiedliwości zadał prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu serię konkretnych pytań</strong> w oficjalnej interpelacji. Dotyczyła ona „<i>podejmowanych przez władze miasta działań mających na celu przeciwdziałanie uciążliwościom wynikającym z nadmiernego hałasu oraz niebezpiecznych zachowań kierowców pojazdów mechanicznych</i>”.</span></p><p><span style="color:#404040;">W swojej interpelacji wskazał na liczne skargi mieszkańców dotyczące zakłócania spokoju, „<i>zwłaszcza w godzinach nocnych, przez kierujących pojazdami generującymi nadmierny hałas</i>”. Jako szczególnie uciążliwe wymienił nielegalne wyścigi, tzw. drifty oraz agresywną jazdę motocyklistów i kierowców samochodów, które są „<i>realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa</i>”.</span></p><p><span style="color:#404040;"><strong>Zabłocki zapytał wprost:</strong></span></p><ul><li><span style="color:#404040;">Jakie działania podjęto w tym roku, by ograniczyć te zjawiska?</span></li><li><span style="color:#404040;">Czy miasto planuje doposażyć policję w sonometry do pomiaru hałasu?</span></li><li><span style="color:#404040;">Czy planowane są dodatkowe środki na zwiększenie liczby policyjnych patroli, także nieoznakowanych, w godzinach nocnych?</span></li><li><span style="color:#404040;">Jakie inne działania są planowane na lata 2025-2026?</span></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3937,nocny-koszmar-saskiej-kepy-kiedy-wreszcie-bedziemy-mogli-spac"></oembed></figure><h2>Działania? Jak co roku</h2><p><span style="color:#404040;">Odpowiedzi na te pytania udzielił zastępca prezydenta, Tomasz Mencina. Jego odpowiedź maluje obraz działań, które w oczach protestujących są dalece niewystarczające.</span></p><p><span style="color:#404040;">Miasto poinformowało, że w ubiegłych latach przekazało Komendzie Stołecznej Policji <strong>środki na zakup specjalistycznych urządzeń do pomiarów poziomu dźwięku</strong> – sonometrów. Urządzenia te są rzekomo wykorzystywane podczas kontroli. Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa kieruje też do policji <strong>pisma z prośbą o „</strong><i><strong>objęcie wzmożonym nadzorem</strong></i><strong>”</strong> miejsc wskazanych przez mieszkańców.</span></p><p><span style="color:#404040;">Głównym flagowym działaniem, na które powołuje się urząd, są specjalne policyjne działania pod nazwą „Ciche miasto”. Mają one na celu „<i>kontrolowanie pojazdów emitujących nadmierny hałas oraz takich, które swoim stanem technicznym uniemożliwiają bezpieczne poruszanie się po drogach</i>”. W akcjach bierze udział <strong>grupa „Speed”</strong> oraz oznakowane i nieoznakowane pojazdy policji z Wydziału Ruchu Drogowego. Miasto deklaruje również, że w 2025 roku, wzorem lat ubiegłych, <strong>finansuje dodatkowe służby ponadnormatywne</strong> Policji.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3868,warszawa-walczy-z-halasem-113-mandatow-i-27-zatrzymanych-dowodow-mieszkancy-domagaja-sie-wiecej-kontroli"></oembed></figure><h2><span style="color:#404040;">Kropla w morzu potrzeb?</span></h2><p><span style="color:#404040;"><strong>Dla mieszkańców i aktywistów te działania to za mało.</strong> Jak tłumaczyła podczas protestu Marta Szczepańska, radna z Miasto Jest Nasze, <strong>pojedyncze akcje przynoszą marne efekty.&nbsp;</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:#404040;">- Jeśli przynoszą nam 100 mandatów, z czego pewnie tylko kilka z nich dotyczy kwestii związanych z hałasem, tak de facto, to nie jest taka forma, która realnie rozwiąże ten problem. To dobrze wygląda w komunikatach prasowych i na social mediach policji, ale to po prostu kropla w morzu potrzeb - mówiła radna w rozmowie z Raportem Warszawskim.</span></p></blockquote><p><span style="color:#404040;">Problem jest systemowy i dotyczy przede wszystkim ścisłego Centrum oraz centralnych dzielnic, gdzie w weekendowe noce dochodzi do wzmożonej aktywności fanów szybkiej jazdy, zmodyfikowanych wydechów i pojemnego silnika. Mieszkańcy relacjonują kolumny pojazdów poruszających się z nadmierną prędkością (np. Warsaw Night Racing), przy akompaniamencie hałasu daleko przekraczającego dopuszczalne normy, czemu towarzyszą agresywne zachowania na drodze.</span></p><p><span style="color:#404040;">Tymczasem <strong>odpowiedź miasta nie wskazuje na żadne nowe, przełomowe strategie</strong>. Plan na kolejne lata sprowadza się do „<i>dalszego utrzymania współpracy z Komendą Stołeczną Policji</i>”. Brakuje konkretów dotyczących zwiększenia liczby patroli, masowego wdrożenia stałych sonometrów czy radykalnych zmian w prawie miejscowym. Walka z hałasem zdaje się toczyć wyłącznie w ramach dotychczasowych, nieskutecznych schematów.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3788,prokuratura-wziela-sie-za-warsaw-night-racing-czy-to-koniec-nielegalnych-wyscigow"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Schrony w Warszawie. Nowa rzeczywistość i nowe liczenie. Co się zmienia?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4159,schrony-w-warszawie-nowa-rzeczywistosc-i-nowe-liczenie-co-sie-zmienia</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4159,schrony-w-warszawie-nowa-rzeczywistosc-i-nowe-liczenie-co-sie-zmienia</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Sep 2025 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-schrony-w-warszawie-nowa-rzeczywistosc-i-nowe-liczenie-co-sie-zmienia-1757919994.jpg</url>
                        <title>Schrony w Warszawie. Nowa rzeczywistość i nowe liczenie. Co się zmienia?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4159,schrony-w-warszawie-nowa-rzeczywistosc-i-nowe-liczenie-co-sie-zmienia</link>
                    </image><description>Schrony w Warszawie to wciąż trudny temat. Mimo sporych zmian, system obrony cywilnej dopiero raczkuje. Okazuje się, że obecnie schrony liczone są od nowa. Ale są też dobre informacje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Co ze schronami w Warszawie?&nbsp;</strong>W związku z napięciami za naszą wschodnią granicą, to temat bardzo delikatny. Przypomnijmy, że Ratusz w ostatnich latach – pytany o miejsca schronienia – odpowiadał, że brakuje odpowiednich przepisów. Chodziło o brak pojęcia „schron” oraz o przerzucenie odpowiedzialności za miejsca ukrycia na straż pożarną. Miasto nie zarządzało takimi miejscami, nie miało nawet ich ewidencji ze względu na braki w krajowych przepisach.</p><p>Wiele zmieniło się od początku roku. Jak zauważa radny Filip Frąckowiak (PIS), 1 stycznia weszła w życie ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Zdaniem radnego miasto, a dokładnie prezydent, ma obowiązek przygotować miejsca doraźnego schronienia (MDS), a także je wyposażyć. Do ustawy, w lipcu, rozporządzenie wydało MSWiA, które doprecyzowało przepisy.</p><h2><strong>Miejsca schronienia w Warszawie. Co zrobiło miasto?&nbsp;</strong></h2><p>Radny Frąckowiak, pyta m.in. o to czy oznaczono już miejsca doraźnego schronienia. W swojej interpelacji, skierowanej do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, prosi o odpowiedzi w sprawie: współpracy ze spółdzielniami mieszkaniowymi czy ubiegania się o dodatkowe środki na wyposażenie takich miejsc.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2188,gdzie-sa-schrony-w-warszawie-podajemy-szczegolowe-informacje"></oembed></figure><blockquote><p>- Miejsca doraźnego schronienia (MDS) nie są budowlami ochronnymi w rozumieniu przepisów ustawy. Są to pomieszczenia przewidziane do tymczasowego ukrycia ludności w czasie wojny w przypadku kiedy liczba budowli ochronnych jest niewystarczająca. (…) Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami prawa w pierwszej kolejności <strong>to właściciele budynków powinni sprawdzić czy na terenie należącym do nich obiektów można zorganizować MDS</strong> – odpowiada Tomasz Mencina, zastępca prezydenta Warszawy.&nbsp;</p></blockquote><p>Mencina dodaje, że to właściciel powinien np. zlecić ekspertyzę techniczną oraz przekazać informacje miastu. A rolą samorządu jest w tym przypadku jedynie kontrola i koordynacja. Wiceprezydent dodaje, że miasto „dostrzega potrzebę pomocy prywatnym podmiotom w procesie organizacji MDS”, ale wątpliwie są przepisy. Chodzi o fakt bezpośredniego finansowania prywatnych podmiotów. Stanowisko w tej sprawie ma wydać Regionalna Izba Obrachunkowa.</p><h2><strong>Co ze schronami w Warszawie?&nbsp;</strong></h2><p>W lipcu ubiegłego roku Państwowa Straż Pożarna opublikowała aplikację „schrony”. Wskazano w niej wszystkie, zinwentaryzowane przez służby, miejsca. Wśród nich zarówno te do chwilowego ukrycia, jak i pełnoprawne schrony. System obrony cywilnej tworzony był (jest) od nowa, praktycznie od zera.</p><p>W Warszawie schrony znajdują się głównie w Śródmieściu, a także na Bielanach i Pradze-Południe. To głównie starsze budynki administracji rządowej, często przedwojenne, ale także obiekty z czasów „zimnej wojny” jak kompleks schronów w okolicy Placu Hallera.</p><p>Jednak schrony, do końca roku liczone są po raz drugi. Wszystko dlatego, że dopiero od stycznia weszły w życie przepisy, a w lipcu MSWiA je uszczegółowiło. Czyli dopiero teraz sprawdzana jest rzeczywista liczba schronów – odpadną te, które są przestarzałe lub bez odpowiedniego wyposażenia. Analizą zajmuje się straż pożarna oraz nadzór budowlany.&nbsp;</p><p>Potwierdza to także miasto.&nbsp;</p><blockquote><p>- Weryfikacja polega na sprawdzeniu parametrów wymaganych dla budynków ochronnych. Proces jest prowadzony od kilku miesięcy. W pierwszej kolejności wytypowano miejsca, które znajdują się w placówkach oświatowych i placówkach ochrony zdrowia – tłumaczy Tomasz Mencina.</p></blockquote><h2><strong>Co z nowymi inwestycjami?</strong></h2><p>W lipcu informowaliśmy, że rozstrzygnięto konkurs na inwestycje w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej. Na Mazowsze trafi 665 mln zł, z czego aż 213 mln zł bezpośrednio do Warszawy. To środki, które zostaną przekazane na konkretne zadania – nabór trwa. Do tego miasto prowadzi swój program „Warszawa Chroni”, i jak zapewnia wiceprezydent, zarezerwowało też środki na przyszły rok.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2970,warszawa-rozwaza-adaptacje-pustek-technologicznych-w-metrze-na-schrony-powstana-tez-przy-nowych-stacjach"></oembed></figure><p>Pozostaje pytanie, co z budową nowych schronów w Warszawie. Jak na razie, jednym z głównych pomysłów jest wykorzystanie metra.&nbsp;</p><blockquote><p>- Trwają prace koncepcyjne dotyczące możliwości wykorzystania podziemnej infrastruktury metra, w tym adaptacji pustek technologicznych, na potrzeby ochrony ludności. W marcu przeprowadzono przegląd wybranych pomieszczeń metra pod kątek oceny ich potencjalnego wykorzystania – informowała kilka miesięcy temu Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak ustaliliśmy, schrony miałyby także powstać na każdej nowej stacji trzeciej linii metra. To jednak pieśń przyszłości, ponieważ budowa M3 wystartuje najwcześniej w 2028 roku.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tajemniczy ośrodek na Mazurach. Należy do Warszawy. Stanie się atrakcją turystyczną?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4162,tajemniczy-osrodek-na-mazurach-nalezy-do-warszawy-stanie-sie-atrakcja-turystyczna</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4162,tajemniczy-osrodek-na-mazurach-nalezy-do-warszawy-stanie-sie-atrakcja-turystyczna</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Sep 2025 11:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-tajemniczy-osrodek-na-mazurach-nalezy-do-warszawy-stanie-sie-atrakcja-turystyczna-1757929536.jpg</url>
                        <title>Tajemniczy ośrodek na Mazurach. Należy do Warszawy. Stanie się atrakcją turystyczną?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4162,tajemniczy-osrodek-na-mazurach-nalezy-do-warszawy-stanie-sie-atrakcja-turystyczna</link>
                    </image><description>Nieczynny ośrodek nad jeziorem Sasek Wielki. Okazuje się, że należy do Warszawy. Miejska nieruchomość stoi pusta od lat, choć – zdaniem radnej – mogłyby się tu odbywać obozy dziecięce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To dość zawiła historia. Zapuszczony, zamknięty ośrodek turystyczny, znaleźli społecznicy z Miasto Jest Nasze w 2020 roku. Znajduje się na mazurskiej wsi Kobyłocha, w gminie Szczytno, nad jeziorem Sasek Wielki. Stoją tam 33 drewniane domki, a także budynek gospodarczy, recepcja ze stołówką oraz stuletni mazurski ceglany dom. Do tego niewielka plaża, pomost i zaplecze do uprawniania sportów wodnych.&nbsp;</p><p>Pusty <strong>ośrodek należy do… miasta stołecznego Warszawy,&nbsp;</strong>co widać po znalezionej na miejscu tablicy: <i>„Ośrodek wypoczynkowy dzielnicowego domu kultury nauczyciela, Warszawa-Wola, w Kobylosze, gm. Szczytno”.</i> Powstał w latach 70. dla Związku Nauczycielska Polskiego, następnie przejął go wolski dom kultury, a później Zarząd Mienia. Wtedy – pięć lat temu – MJN ustaliło, że do 2010 roku ośrodek działał całkiem prężnie. Przeszedł nawet remont, ale potem został zamknięty.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4117,nie-bedzie-kapieliska-w-zalewie-bardowskiego-to-zbiornik-retencyjny-ale-miejscowi-i-tak-sie-kapia"></oembed></figure><p>Dzielnica Wola tłumaczył, że dom kultury nie miał środków i możliwości prowadzenia ośrodka. Próbowano go wydzierżawić, ale bezskutecznie. W końcu nieruchomość trafiła do Zarządu Mienia. Ale wtedy pojawiły się problemy formalnie. Okazuje się, że chodzi o trzy działki, z których jedna stanowi drogę dojazdową. Prawnie należy ona do gminy Szczytno, inaczej niż reszta nieruchomości.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:960/718;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/15/117891613-10158461962929137-1590345544967839313-n.jpg" width="960" height="718"><figcaption>Źródło: Miasto Jest Nasze</figcaption></figure><h2><strong>Co dalej z tajemniczym ośrodkiem?&nbsp;</strong></h2><p>W lipcu ubiegłego roku prezydent Trzaskowski podpisał dokument o wymianie działek. Warszawa miała oddać kawałek gruntów ośrodka, w zamian za dostęp do drogi. Było to konieczne, żeby miasto mogło np. zaplanować remont – który dwa lata temu szacowano na „kilka milionów złotych”. - <i>Jesteśmy na ostatniej prostej, po całej procedurze wydzieleniowej, została wisienka na torcie, czyli spotkanie u notariusza&nbsp;</i>– mówiła w lipcu ubiegłego roku Ewa Zawrotna, zastępczyni wójta gminy Szczytno w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, ale <strong>do transakcji nie doszło.</strong>&nbsp;</p><blockquote><p>„Podjęte przez m.st. Warszawę działania (…) zmierzające do zawarcia transakcji zamiany gruntów, nie zostały sfinalizowane z uwagi na jednostronne odstąpienie przez Gminą Szczytno od proponowanej transakcji zamiany” – informuje we wrześniu Karolina Bober, p.o. dyrektora ds. gospodarowania nieruchomościami.</p></blockquote><p>Następnie tłumaczy, że szykowana jest nowa propozycja „w innej procedurze prawnej”.</p><blockquote><p>- Nie tylko my jesteśmy stroną tego postępowania, są tam jeszcze Lasy Państwowe i osoba fizyczna - mówi nam Ewa Zawrotna, zastępczyni wójta gminy Szczytno, która przyznaje, że gmina na ostatniej prostej odrzuciła propozycję miasta. - Miasto stołeczne Warszawa musi jeszcze uregulować pewne kwestie. Nie możemy pozbawić mieszkańców dojazdu do nieruchomości. Negocjacje cały czas trwają - dodaje.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak przyznaje, nie wierzy w to, że uda się tę sprawę wyjaśnić przed końcem roku. &nbsp;&nbsp;</p><p>Miasto stara się też o plażę przed ośrodkiem, która również jest działką sporną. Obecnie należy ona do Starosty Szczycieńskiego.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:960/640;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/15/z26216620ihr-nieczynny-osrodek-wypoczynkowy-w-miejscowosci-koby.jpg" width="960" height="640"><figcaption>Źródło: Miasto Jest Nasze.</figcaption></figure><h2><strong>Warszawa wyremontuje ośrodek czy sprzeda?&nbsp;</strong></h2><blockquote><p>- Jako Miasto Jest Nasze odkryliśmy to miejsce kilka lat temu. Ten temat, mam wrażenie, że nie był zbytnio podejmowany. Trochę tracimy na to czas. Proponowałam, za sugestią mieszkania, żeby zrobić tam ośrodek do nauki pływania dla dzieci i młodzieży – mówi nam Melania Łuczak, radna z Miasto Jest Nasze. - Ośrodek od lat leży nieużywany przez miasto. Dziwię się, że to trwa tyle czasu. Wszystko miało być na dobrej drodze – dodaje.</p></blockquote><p>To właśnie radni zapewne będą decydować o przyszłości ośrodka. Po przejęciu praw do całej nieruchomości miejskie biura zbadają, ile kosztowałby remont, a także jaką funkcję mogłoby pełnić to miejsce.</p><p>Okazuje się jednak, że w tym roku ośrodek nie był zupełnie pusty. Przez tydzień, w dniach 24-30 sierpnia część terenu udostępniono Centrum Wspierania Rodzin. Zorganizowano tam letni obóz dla osiemnastu wychowanków placówki, „<i>Analiza realizacji powyższego przedsięwzięcia umożliwi m.st. Warszawa podejmowanie dalszych inicjatyw co do sposobów wykorzystania ww. nieruchomości” </i>– dodaje Karolina Bober.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Fort Piontek na sprzedaż. To był „amerykański sen” na warszawskiej Białołęce]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3720,fort-piontek-na-sprzedaz-to-byl-amerykanski-sen-na-warszawskiej-bialolece</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3720,fort-piontek-na-sprzedaz-to-byl-amerykanski-sen-na-warszawskiej-bialolece</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Sep 2025 18:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-fort-piontek-na-sprzedaz-to-byl-amerykanski-sen-na-warszawskiej-bialolece-1752824623.png</url>
                        <title>Fort Piontek na sprzedaż. To był „amerykański sen” na warszawskiej Białołęce</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3720,fort-piontek-na-sprzedaz-to-byl-amerykanski-sen-na-warszawskiej-bialolece</link>
                    </image><description>To lata 90. w pigułce. Od biznesu w amerykańskim stylu, przez szokującą, nieco groteskową zabudowę, po działalność grupy przestępczej. Słynny Fort Piontek właśnie idzie pod młotek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wygląda, jakby był nieco schowany. Zasłonięty szpalerem drzew, już nie przyciąga uwagi tak jak jeszcze dekadę czy dwie temu. Przy Modlińskiej, na warszawskiej Białołęce, stoi nietypowy kompleks budynków. Wszystko w nim jest szalone, przypominające kolorowe i chaotyczne lata 90. Nawet nazwa – Fort Piontek intryguje.</p><p><strong>Nietypowy obiekt w lipcu trafił na licytację komorniczą.</strong> Nieruchomość o powierzchni 13,8 tys. mkw. jest zadłużona na ok. 50 milionów złotych. I za co najmniej tyle syndyk chce ją sprzedać. Rzeczoznawczy oszacowali, że fort jest warty ponad 70 milionów złotych. We wrześniu okazało się, że chętnych brak - nikt nie chce dać tak dużych pieniędzy z nieruchomość będącą jednym z symboli poprzedniej epoki (przy najmniej jeżeli chodzi o budownictwo).</p><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/625,fort-piontek"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/18/szablon-galeria-57.png" width="1920" height="1080"></a><figcaption>Fort Piontek dzisiaj / fot. Anna Sochacka</figcaption></figure><h2><strong>Amerykański Sen na Białołęce &nbsp;</strong></h2><p>Kluczem do tej historii jest postać, nieżyjącej już, Danuty Piontek. Urodzona w Warszawie, tuż przed wojną, od zawsze miała smykałkę do biznesu. W latach 60., wraz z drugim mężem, wyjechała na kontrakt do Nigerii. Tam zajęła wysokie stanowisko w firmie hotelarskiej. Jak czytam we wspomnieniu o niej klubu biznesowego „Soroptimist Internationa”, - <i>Praca ta przyniosła jej prestiż i sławę,&nbsp; jako jedynej kobiety zatrudnionej na tak wysokim stanowisku w kraju muzułmańskim.</i></p><p>Po kilku latach, z nowym mężem, Piontek wróciła do Polski. Założyła firmę w branży bieliźniarskiej. Odniosła sukces. Wkrótce przekształciła ją w przedsiębiorstwo polonijne, sprzedające na eksport. W czasy wolnej Polski wchodziła jako pełnokrwista business women, do tego ze sporym kapitałem.&nbsp;</p><p>W latach 90. Piontek chciała stworzyć budynek-symbol swojej firmy, jak mówią amerykanie „headquarter”. Do współpracy zaprosiła wykładowcę rysunku z Politechniki Warszawskiej, Ludomira Słupeczańskiego, który projektował też dla J.W. Construction. Poprosiła, by było romantycznie, tak jak w Stanach Zjednoczonych. Chciała zbudować swój fort, dlatego w jego nazwie umieściła swoje nazwisko.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/625,fort-piontek"></oembed></figure><h2><strong>Fort Piontek&nbsp;</strong></h2><p>W 1999 roku zaczęła się budowa. Po trzech latach widać było charakterystyczne, wysokie na dwadzieścia metrów, dwie wieżyczki od strony ulicy Modlińskiej. Pierwsza nieco przypomina nadstawiony nad pseudozamkową zabudowę dom jednorodzinny, ale z witrażami. Druga jest bardziej „amerykańska”, przywodzi na myśl wieżę strażniczą.&nbsp;</p><p>Co ciekawe, dolne partie zabudowy wyglądają jak warownia. Zaprojektowano je nawiązując do wzorców sprzed setek lat, stąd m.in. ceglana elewacja. Jednak górny poziom odcina się od tej tradycji. Na górę nałożono pomieszane wzorce polsko-amerykańskie. Cały kompleks ma przypominać fort. Odgrodzony murami, z szerokimi bramami wjazdowymi. Z jedną uwagą, wewnątrz zamiast placu jest gigantyczny parking.&nbsp;</p><p>Danuta Piontek w rozmowie z „Wyborczą” przyznała, że inwestycja kosztowała 60 mln zł. W środku pawilony handlowe, sklepy, a także hotel. - <i>Chcę tu zrobić centrum biznesu z prawdziwego zdarzenia. (…)&nbsp;</i><span style="background-color:white;color:#15181B;"><i>Takie forty-centra handlowe widziałam w San Francisco i pod Londynem</i></span> – mówiła.&nbsp;</p><p>Do tego miksu stylów należy dodać sam hotel, który urządzono w stylu staroangielskim. Oraz – oczywiście – wielki napis „Fort Piontek” zawieszony tuż nad główną bramą wjazdową. Widać go jeszcze na zdjęciach sprzed lat.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1735/877;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/18/image.png" width="1735" height="877"><figcaption>Zdjęcie z 2009 roku, gdy szyld wciąż wisiał. Źródło: Google Street View</figcaption></figure><h2><strong>Fort został zdobyty…&nbsp;</strong></h2><p>Budynek szybko się zestarzał. W sieci wciąż znaleźć można wiele opinii gości Hotelu Fort. Piszą, że wygląda, jakby powstał… w latach 70. Biznes też nie kręcił się zbyt dobrze, a pomysłodawczyni – Danuta Piontek – wycofała się z zarządzania. Wkrótce jej nazwisko zniknęło nawet z nazwy kompleksu.</p><p>W 2007 roku Fort upadł. Firma zarządzająca inwestycją zbankrutowała. Jednak syndyk masy upadłościowej, który przejął kompleks, również zachowywał się rodem jak z lat 90. Po latach zatrzymało go Centralne Biuro Antykorupcyjne. Według prokuratury dochodziło do zmowy cenowej. Syndyk stworzył skomplikowany układ zależności – sprzedając Fort za ułamek wartości, nieruchomość trafiła do osób z nim powiązanych, które wspólnie czerpały spore korzyści, doprowadzając Skarb Państwa do gigantycznych strat.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3588,najdrozsze-mieszkanie-w-polsce-w-noho-one-sprzedano-apartament-za-30-mln-zl"></oembed></figure><p>Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął dopiero w 2022 roku. Syndykiem był Tomasz S., który w ubiegłym roku przyznał się do… kierowania gangiem nieruchomościowym. Na jego konto było wiele przekrętów. Według sądu zorganizowana grupa przestępcza wyprowadziła ponad 77 mln zł. Jedną z „ofiar” S. był Fort Piontek. Co ciekawe, sprawa jest tak skomplikowana, że wyrok zostanie ogłoszony dopiero za kilka lat. S. stara się nawet, by w tej sprawie być. tzw. małym świadkiem koronnym.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/4024;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/18/wit-5790.jpg" alt="Fort Piontek" width="6048" height="4024"><figcaption>Widok od strony ul. Modlińskiej / fot. Anna Sochacka.</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nie będzie kąpieliska w Zalewie Bardowskiego. „To zbiornik retencyjny”. Ale miejscowi i tak się kąpią]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4117,nie-bedzie-kapieliska-w-zalewie-bardowskiego-to-zbiornik-retencyjny-ale-miejscowi-i-tak-sie-kapia</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4117,nie-bedzie-kapieliska-w-zalewie-bardowskiego-to-zbiornik-retencyjny-ale-miejscowi-i-tak-sie-kapia</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Sep 2025 11:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nie-bedzie-kapieliska-w-zalewie-bardowskiego-to-zbiornik-retencyjny-ale-miejscowi-i-tak-sie-kapi-1757322444.jpg</url>
                        <title>Nie będzie kąpieliska w Zalewie Bardowskiego. „To zbiornik retencyjny”. Ale miejscowi i tak się kąpią</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4117,nie-bedzie-kapieliska-w-zalewie-bardowskiego-to-zbiornik-retencyjny-ale-miejscowi-i-tak-sie-kapia</link>
                    </image><description>Mimo wniosków radnego Jana Mencwela o utworzenie miejskiego kąpieliska w Zalewie Bardowskiego, władze miasta nie planują jego powstania. Wskazują na retencyjną funkcję zbiornika. Tę argumentację odrzucają mieszkańcy Targówka, którzy mimo to korzystają z kąpieli w tym miejscu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jeszcze przed wakacjami, radny Jan Mencwel z MJN zwrócił do miasta w sprawie Zalewu Bardowskego. Zaproponował, by w tym miejscu pojawiło się miejskie kąpielisko. <i>„Takie plany dotyczące tego zbiornika pojawiały się już wielokrotnie w przestrzeni publicznej, ale nigdy nie zostały dotąd zrealizowane” -</i> przekonywał w swojej interpelacji.&nbsp;<i>&nbsp;</i></p><p>Mencwel proponował, by miasto rozważyło uruchomienie kąpieliska, o które raz po raz pytają mieszkańcy Targówka. Ich zdaniem właśnie Zalew Bardowskiego byłby idealny do ochłodzenia się w czasie upalnych dni. Tym bardziej że w tym miejscu działa już plaża oraz miejsce do uprawniania wakeboardu, a ludzie i tak korzystają z kąpieli - mimo zakazu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2953,tylko-jedno-letnie-kapielisko-na-cala-warszawe-jest-uchwala-radni-beda-glosowac"></oembed></figure><h2><strong>„Zbiornik nie może służyć jako kąpielisko”&nbsp;</strong></h2><blockquote><p>- Według definicji zawartej w ustawie Prawo wodne, kąpieliska tworzy się na wodach powierzchniowych, a nie sztucznych zbiornikach. (…) W związku z ww. funkcją zbiornik (Bardowskiego – red.) nie może służyć jako kąpielisko – odpowiada Magdalena Młochowska, dyrektor koordynator ds. zielonej Warszawy.</p></blockquote><p>Jak tłumaczy, zbiornik przy Kanale Bródnowskim, służy retencji. „<i>Zadaniem zbiornika jest całoroczna funkcja retencyjna związana z przyjmowaniem nadmiaru wód z dzielnic Rembertów i Targówek oraz gminy Ząbki”. </i>Zaznacza, że zbiornik może przyjąć niemal dziesięć milionów litrów wody.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.google.com/maps/d/u/0/edit?mid=1tO0Rd-7v9kGpu7CndcgrvtmxE_8tyv0&amp;usp=sharing"></oembed></figure><p>Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Zalew Bardowskiego może stać się kąpieliskiem. W 2022 roku pisałem o staraniach w tej sprawie prowadzonych przez radną Katarzynę Górską-Maneczko. Wtedy dzielnica odpowiadała, że kąpielisko może tu powstać nie szybciej niż w 2024 roku, przy założeniu, że jakość wody będzie odpowiednia. Miejscowy klub „Rejs” przez pewien czas prowadził nawet badania wody.</p><p>Teraz wydaje się, że sprawa kąpieliska odsuwa się w czasie. Przynajmniej pod względem prawnym, bo faktycznym miejscem do kąpieli Zalew Bardowskiego jest od dawna.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mieszkańcy Chmielnej są na skraju wytrzymałości. „Nie możemy spać, bo żyjemy w jednej wielkiej imprezie”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1097,mieszkancy-chmielnej-sa-na-skraju-wytrzymalosci-nie-mozemy-spac-bo-zyjemy-w-jednej-wielkiej-imprezie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1097,mieszkancy-chmielnej-sa-na-skraju-wytrzymalosci-nie-mozemy-spac-bo-zyjemy-w-jednej-wielkiej-imprezie</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Sep 2025 19:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-mieszkancy-chmielnej-sa-na-skraju-wytrzymalosci-nie-mozemy-spac-bo-zyjemy-w-jednej-wielkiej-impre-1756990791.jpg</url>
                        <title>Mieszkańcy Chmielnej są na skraju wytrzymałości. „Nie możemy spać, bo żyjemy w jednej wielkiej imprezie”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1097,mieszkancy-chmielnej-sa-na-skraju-wytrzymalosci-nie-mozemy-spac-bo-zyjemy-w-jednej-wielkiej-imprezie</link>
                    </image><description>Chmielna niegdyś była ulicą handlową, dziś co kilka metrów ulokowane są tam głośne bary, przetaczają się przez nią tłumy imprezowiczów. Podobnie jest w całej okolicy. Mieszkańcy przez hałas nie mogą spać, niedawno zasadzona zieleń służy jako toaleta, a nocą plac Pięciu Rogów zamienia się w plac boju. Władze nie reagują, policja nie pomaga, tymczasem lokalna społeczność jest na skraju wytrzymałości. „To co my słyszymy to ciągłe pum, pum, pum, albo tak jak bicie serca, pum, pum. To jest jak tortury” – mówi nam Artur, mieszkający na Chmielnej od 20 lat.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy tekst z września 2024 roku</i></p><p>Z osiedlowym radnym Piotrem Zgutką i jego sąsiadem z Chmielnej Arturem spotykamy się wieczorem na placu Pięciu Rogów. To zrewitalizowany dwa lata temu teren. Wcześniej było tam skrzyżowanie, teraz pojawiła się zieleń, restauracyjne ogródki i ławki. Jak słyszymy, ta przebudowa była kolejnym krokiem w stronę przeistoczenia Chmielnej z ulicy handlowej w hałaśliwą imprezownię. Artur mieszka tam od 20 lat, <strong>pamięta, jak otworzył się pierwszy głośny pub</strong>. „Dał tak ludziom do wiwatu, że sporo osób się wyprowadziło, potem dochodziły kolejne, z roku na rok było coraz gorzej,&nbsp;to jest takie wolne gotowanie żaby” – mówi.&nbsp;</p><p>Jest po godz. 22, to ostatni weekend lata, przez plac przetaczają się tłumy, wiele osób jest już pijanych. Z knajp dochodzą odgłosy głośnych rozmów. Artur wyciąga telefon z miernikiem decybeli. Na ekranie widzimy, <strong>że jest ich ponad 80.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- To jeszcze nic przy tym, co się tu dzieje w środku sezonu letniego, najgorsi są ci uliczni grajkowie. Niewyobrażalny jest ten hałas, basy, to się kumuluje i wpada do mieszkań z dziesięciokrotną siłą. Jak ktoś przechodzi, to słyszy to tylko chwilę i zaraz odchodzi, ale my musimy przy tym siedzieć godzinami. Po kilku godzinach grajek zniknie, a w jego miejsce pojawi się kolejny – mówi Artur.&nbsp;</p></blockquote><p>Idziemy kawałek dalej, radny wskazuje na niedawno zasadzone na Brackiej drzewa. Obok na ławce siedzi grupa osób w kryzysie bezdomności. Mają <strong>butelki z alkoholem i bagaże.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- Wizualnie jest teraz ładnie, zielono, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że ludzie nie mogą teraz podjechać pod mieszkanie z ciężkimi zakupami, poza tym do tej zieleni załatwiają się osoby bezdomne. Podcień przy Smyku jest przez nich zaanektowany, nie ma tu toalet publicznych, a do restauracji ich nie wpuszczą. Później mieszkańcy muszą to wąchać – mówi radny Piotr Zgutka.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/2250;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/IMG_20240920_222455.jpg" alt="Brama na ulicy Szpitalnej w Warszawie " width="3000" height="2250"><figcaption>Brama na ulicy Szpitalnej w Warszawie / autor: Jakub Szyda / Raport Warszawski.&nbsp;</figcaption></figure><h4>„Nie możemy spać, następnego dnia jesteśmy nieprzytomni”</h4><p>Pobliska Biedronka jest otwarta do godziny 23:45, jak słyszymy, do niedawna była czynna przez całą dobę. Co chwilę wychodzą z niej osoby z butelkami z piwem i wódką. Wchodzimy do środka. Przez chwilę patrzymy na to, co kupują klienci. <strong>Większość z nich do kas samoobsługowych podchodzi z alkoholem</strong>. „Ta Biedronka od godziny 20 jest sklepem monopolowym, wszyscy kupują tu alkohol, później piją to na tych ławkach, przy Chmielnej, przy Brackiej, to samo dzieje się w tej drugiej Biedronce” – słyszymy. Rzeczywiście w drugim markecie na samym wejściu wita nas ściana ze szklanymi butelkami, to właśnie tam <strong>kłębi się najwięcej klientów.&nbsp;</strong></p><p>Jak relacjonują mieszkańcy Chmielnej, problem alkoholu trawi ich okolice. Osoby, które wychodzą ze sklepów, piją go na skwerkach, na ławkach, na ulicach. Wchodzą też do bram. Upodobali sobie szczególnie jedną na ulicy Szpitalnej,<strong> tam wejścia nie blokuje żaden szlaban ani ogrodzenie,</strong> więc wejść może każdy. To podwórko w typie studni, nad naszymi głowami świeci się jeszcze światło w kilku oknach.</p><blockquote><p>- To jest jeden wielki kibel. Ludzie wchodzą tutaj zapalić marihuanę, jak w środku nocy przyjdzie tu kilka osób i rozmawia to w takiej studni się to niesie, w mieszkaniu słychać jakbyś stał z nimi. Tutaj te wspólnoty nie mogą dogadać się, żeby wstawić bramę, jedna z właścicielek nie chce zapłacić i to tak zostało – mówi Piotr Zgutka.&nbsp;</p></blockquote><p>To samo dzieje się w innych miejscach. „Zapłaciliśmy za renowację bramy w naszym podwórku ponad 20 tys. złotych, nie minął tydzień, a jakiś debil ją zdewastował” – słyszymy od radnego. Kawałek dalej z kolei mieści się podwórko będące <strong>zagłębiem barów</strong>. Gra tam muzyka, widzimy ustawioną scenę i ogródki restauracyjne wypełnione ludźmi pijącymi piwo. Przez całe lato w każdy weekend były tam koncerty, muzyka niosła się po okolicznych kamieniach, w tym po tych, gdzie mieszkają nasi rozmówcy.<strong> Źródeł hałasu jest tam zresztą o wiele więcej</strong>. Niektóre bary wystawiają głośniki na zewnątrz i puszczają muzykę. Wszędzie niesie się gwar głośnych rozmów, krzyki, po płytach pędzi deskorolka.&nbsp;</p><blockquote><p>- My nie możemy spać, a gdy nie możemy spać, to następnego dnia jesteśmy nieprzytomni, to można wytrzymać przez kilka dni, przez tydzień, dwa, ale kiedy to trwa latami, to już po prostu jest nie do wytrzymania – mówi Artur.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak słyszymy, bary na Chmielnej regularnie przekraczają dopuszczalne normy hałasu, jednak <strong>służby nie interweniują</strong>. Nie pomagają także sąsiedzkie rozmowy z właścicielami, z kolei zarządzający wspólnotami zazwyczaj nawet tam nie mieszkają, liczą jedynie zyski.&nbsp;</p><blockquote><p>- To co my słyszymy to ciągłe pum, pum, pum, albo tak jak bicie serca, pum, pum. To jest jak tortury. Najgorsza jest ta bezsilność, człowiek leży o drugiej w nocy, przerzuca się z boku na bok, wyciąga zatyczki z uszu, bo i tak to słychać w zatyczkach, i nie może nic zrobić. Policja nie pomaga, nikt nie pomaga, ta bezsilność jest najgorsza – mówi Artur.</p></blockquote><h4>Sceny jak z Mortal Kombat w centrum Warszawy i kosmiczne ilości alkoholu</h4><p>Stajemy pod blokiem będącym częścią urbanistycznego założenia Ściany Wschodniej, przy Pasażu Wiecha<strong>. Na jego parterze działa całodobowy klub</strong>. Na płotku ogradzającym skrawek zieleni wiszą kłódki. „Większość osób już wyprowadziła się z tego budynku przez ten lokal, teraz jest tu głównie najem krótkoterminowy” – słyszymy od radnego Zgutki. „Bójki i wrzaski to tutaj codzienność” – dodaje i opowiada o tym, jak niedawno karetka przyjechała tam do pobitego o 7 rano człowieka. Kilka minut później pada na nas niebieskie światło. <strong>Pod budynkiem znów jest pogotowie</strong>. Jak mówią nasi rozmówcy, bijatyki w tej okolicy są zjawiskiem niezwykle częstym. „Tu są sceny jak z Mortal Kombat, nie sądziłem, że to może mieć miejsce poza grami wideo” – mówi Artur.</p><blockquote><p>- W kwietniu lało się około 20 osób na placu Pięciu Rogów, to była największa bójka, jaką widziałem. Straż Miejska na to patrzyła i nic nie zrobiła. To była normalna prawilna awantura. Po 10 minutach przyjechała policja i zaczęła ich gazować – relacjonuje Piotr Zgutka.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2988/2250;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/IMG_20240920_224036.jpg" alt="Całodobowy klub na Chmielnej w Warszawie / autor: Jakub Szyda / Raport Warszawski." width="2988" height="2250"><figcaption>Całodobowy klub na Chmielnej w Warszawie / autor: Jakub Szyda / Raport Warszawski.</figcaption></figure><p>Radny wskazuje jedną z bram obok. <strong>„Tu zaopatrują się w narkotyki” </strong>- mówi. Ten sam budynek jest ozdobiony wielkim pseudografitti, które znajduje się tuż pod dachem. Podobne malowidła są nieodłącznym elementem krajobrazu Chmielnej, choć miasto regularnie je usuwa, to ciągle pojawiają się nowe. Artur o taki stan rzeczy obwinia też władze Warszawy. Jak mówi, <strong>stwarzają one środowisko sprzyjające tym wszystkim ekscesom</strong>, przez lata policja przymykała oko, chociażby na picie w miejscu publicznym w tej okolicy.</p><blockquote><p>- Miasto też tu organizuje potańcówki, w ubiegłym roku było to co sobotę, muzyka była nie do wytrzymania. Miasto nie tyle się pogodziło z tym stanem rzeczy, ile w tym uczestniczy. Kultura, sztuka, chamstwo, hałas, to się równa, nie ma rozgraniczenia. Prostactwo, chamstwo, przekroczenia norm hałasu, wszyscy traktują tu to jako rzecz normalną – mówi Piotr Zgutka.</p></blockquote><p>Przechodzimy na ulicę Zgody. <strong>Tam znajduje się irlandzki bar.</strong> Przed wejściem kłębi się wielu Brytyjczyków. Od mieszkańców słyszymy, że to prawdziwe utrapienie dla całego kwartału, głównie przez całonocne, głośne imprezy i brak jakiekolwiek reakcji ze strony właścicieli lokalu.</p><blockquote><p>- W takim ogródku przeznaczonym dla 10 osób bywa po 50-60 osób. Potrafią też wystawić głośnik o 1 w nocy, wtedy jest jazda taka, że pod palmą słychać. To jest nie do wytrzymania. Te bary działają do rana. Dużo ludzi mieszka w kamienicy Zgoda 4, ale nie mogą dogadać się właścicielami baru – mówi Piotr Zgutka. Kawałek dalej wskazuje na lokal z szyldem „Breakfast and Prosecco” – tu się to dzieje od rana – dodaje. Podobne sygnały o brytyjskim lokalu spływają do nas również od innych mieszkańców.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/688,kary-dla-restauracji-na-starym-miescie-za-dzialalnosc-po-godz-22-inne-starowki-zyja-do-poznych-godzin-nocnych"></oembed></figure><h4>Mieszkańcy Chmielnej chcą zmian. Mają dość życia na wiecznej imprezie</h4><p>„Żyjemy w jednej wielkiej imprezie” – słyszę. Pytam Artura i Piotra, co można z tym zrobić, czego oczekują od miasta.&nbsp;</p><blockquote><p>- Coraz mniej osób tu zostaje. W starciu z tym lokalami jesteśmy bez szans, oni tu nie mieszkają, pojadą sobie do mieszkania i się wyśpią, zarabiają sobie tu pieniądze, a my tracimy zdrowie, mieszkając tutaj, to się odbija też na naszej pracy — mówi Artur — My mamy w tej chwili dwie możliwość, podjąć ostatnią próbę walki o nasze prawa, bo nasze podstawowe potrzeby są niezaspokojone, my jesteśmy traktowani tu jako obywatele drugiej kategorii, albo się wyprowadzić — dodaje.</p></blockquote><p>Jak tłumaczy, <strong>lokalna społeczność chce dbać o dziedzictwo Chmielnej,</strong> o stare kamienice, ale przychodzący tam imprezowicze są tam tylko po to, by się napić, dlatego nie obchodzi ich, co po sobie zostawią. „Chcemy tutaj turystów, ale nie takich” – mówi.</p><blockquote><p>- Wszyscy mówią, że to jest centrum i że to jest okej. Wiadomo, że to jest Śródmieście, gwar jest normalny, ale to chamstwo, darcie ryja, bójki już nie. Nie ma tutaj toalet publicznych, spożywa się tu kosmiczne ilości alkoholu, później wszędzie są tu siki, w bramach, w krzakach, na ścianach – mówi Piotr Zgutka.</p></blockquote><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/107,chmielna-i-nowy-swiat-smieci#zdjecie-1"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/SZABLON%20GALERIA%20%20%20(17)(3).png" alt="Chmielna i okolice - zdjęcia od mieszkańców." width="1920" height="1080"></a><figcaption>Chmielna i okolice - zdjęcia od mieszkańców.</figcaption></figure><p><strong>Sytuacja nie jest jednak beznadziejna. </strong>Niedawno na Chmielnej pojawiło się światełko w tunelu. Od kilku tygodni na ulicy prowadzone są nocne patrole policji. Jest nieco bezpiecznej, ale hałas wciąż jest nie do wytrzymania. Mieszkańcy widzą kilka rozwiązań, które ich zdaniem powinno wprowadzić miasto. Chodzi przede wszystkim o uregulowanie działania ogródków w restauracjach, co postuluje rada osiedla Centrum. „Trzeba też uporządkować kwestię nagłośnienia, puszczania muzyki z głośników, są przepisy prawne na to, ale nikt tego nie przestrzega”.</p><p>Najwięcej nadziei mieszkańcy wiążą jednak z niedawno zakończonymi konsultacjami dotyczącym <strong>nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu w Warszawie.</strong></p><blockquote><p>- To absolutna konieczność, żeby to ucywilizować, w knajpach piwo jest drogie, więc części ludzi na to nie stać, dlatego małolaty najpierw idą do sklepu, by nażłopać się tu na ławkach i w bramach – mówi Piotr Zgutka, krytykuje jednak propozycje miasta dotyczącą wprowadzenia zakazu dopiero od godziny 23 - 22 czy 23 to jest bardzo duża różnica, jak ktoś kupi sobie siatkę wódki o 22, to będzie siedział godzinę dłużej. A jak ktoś kupi o 23, to dopiero zacznie pić, efekt będzie widoczny dopiero później. To nie tak, że po wprowadzeniu zakazu o 22 nagle będzie tu cisza jak makiem zasiał. Nie rozumiemy, skąd miasto wzięło tę 23, bo to nie ma żadnego uzasadnienia. W innych miastach to jakoś działa wcześniej, a w Warszawie są problemy, że trzeba zasłaniać lodówki w Żabkach… - dodaje.</p></blockquote><p>Mieszkańcy liczą na to, że miasto zauważy, że w centrum mieszkają też ludzie, że<strong> nie jest to jedynie jedna wielka impreza</strong>. Mają nadzieję, że kolejny sezon letni będzie dla nich łaskawszy, choć żaden z nich nie jest nastawiony zbyt optymistycznie. „Miasto nie powinno stwarzać środowiska, które jest przyjazne dla takiego zachowania, ale chcielibyśmy też konsekwencji, jeśli chodzi o przestrzeganie prawa” – mówi Artur. „U mnie w mieszkaniu, gdy otwieram okno, to po prostu uczestniczę w imprezie. Ludzie się śmieją, że w lecie tu można wybrać sobie śmierć od hałasu albo przez uduszenie" – dodaje Piotr.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/936,stare-miasto-umiera-dzis-nie-da-sie-tam-mieszkac-choc-to-nie-mial-byc-tylko-skansen-i-park-rozrywki"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>m.piotrowski@rw24.pl (Miłosz Piotrowski)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Spór o kopalnie piasku w Warszawie. Miasto: „Potrzeba piaskarek”. Społecznicy o katastrofie na Wiśle]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4099,spor-o-kopalnie-piasku-w-warszawie-miasto-potrzeba-piaskarek-spolecznicy-o-katastrofie-na-wisle</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4099,spor-o-kopalnie-piasku-w-warszawie-miasto-potrzeba-piaskarek-spolecznicy-o-katastrofie-na-wisle</guid>
            <pubDate>Thu, 04 Sep 2025 15:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-spor-o-kopalnie-piasku-w-warszawie-miasto-potrzeba-piaskarek-spolecznicy-o-katastrofie-na-wisle-1756988298.jpg</url>
                        <title>Spór o kopalnie piasku w Warszawie. Miasto: „Potrzeba piaskarek”. Społecznicy o katastrofie na Wiśle</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4099,spor-o-kopalnie-piasku-w-warszawie-miasto-potrzeba-piaskarek-spolecznicy-o-katastrofie-na-wisle</link>
                    </image><description>Kopalnie piasku na Wiśle, w Warszawie, stały się osią sporu. Społecznicy apelują, że obniżają one stan rzeki, miasto przekonuje, że są niezbędne... dla jej dobra.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Trwa spór o kopalnie piasku</strong> – jak mówią społecznicy, czy spór o piaskarki – jak określa tę działalność miasto. Sprawa jest delikatna jak ziarnko piasku, a zarazem dość skomplikowana. W tle pojawiają się sprzeczne opinie dotyczące potrzeby prowadzenia tego rodzaju biznesu.</p><p>Zacznijmy od początku.</p><p>Równo rok temu Miasto Jest Nasze wraz z Koalicją Ratujmy Rzeki, opowiedzieli o „niszczycielskiej trójce”. Wymienili kilka czynników, które ich zdaniem mają ogromny – i negatywny – wpływ na Wisłę. Jednym z nich było działanie kopalni piasku. To funkcjonujące od lat biznesy, które „wyciągają” z dna materiał niesiony przez rzekę i sprzedają go na wolnym rynku.</p><p>W Warszawie działa pięć takich kopalni. Dwie, na Mokotowie i w Wilanowie, czekają na nowe pozwolenia. Bez nich nie będą mogły dalej działać. I tu zaczyna się główny spór. Wydawać decyzję pozytywną? A może zatrzymać działalność?</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4073,wisla-sie-kurczy-a-piaskarnia-trwa-kolejne-odroczenie-decyzji-w-sprawie-degradujacej-rzeke-inwestycji"></oembed></figure><h2><strong>Kopalnie niezgody. Społecznicy nie chcą, Wody Polskie mówią o celu publicznym</strong></h2><blockquote><p>- <i>Z czego wynika, że na wodowskazie przy bulwarach wody jest tak mało? Mamy trzy kopalnie przed strategicznym ujęciem wody „Gruba Kaśka”. To trochę tak, jakby był pożar domu, a my wlewalibyśmy kanister z benzyną</i> – irytuje się Jan Mencwel, radny Warszawy i członek stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.&nbsp;</p></blockquote><p>Dodaje, że miasto powinno w tej sprawie interweniować. Apeluje więc do radnych, a przede wszystkim do Rafała Trzaskowskiego, by odmówił wydania pozwolenia. Tym samym prezydent zamknąłby działalność kopalni piasku.</p><p>Mencwela popiera szereg organizacji pozarządowych (m.in. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Towarzystwo na Rzecz Ziemi, Miasto Jest Nasze czy Koalicja Ratujmy Rzeki). Razem wystosowali apel do prezydenta Trzaskowskiego. Piszą w nim, że <i>„pobór piasku odpowiedzialny jest aż za 60-70 proc. erozji dna”</i>. I dalej, że rzeka niesie ok. 540 tys. ton osadu rocznie, a piaskarnie – prawdopodobnie – wydobywają ponad milion. W piśmie apelują wprost o <i>„zaniechanie poboru piasku z koryta Wisły”.&nbsp;</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/982,koniec-zeglugi-na-wisle-i-masowe-wymieranie-ryb-aktywisci-domagaja-sie-zatrzymania-niszczycielskiej-trojki"></oembed></figure><p>Z tą argumentacją nie zgadza się Magdalena Młochowska, dyrektor, koordynator ds. zielonej Warszawy, która w ratuszu odpowiada m.in. za kwestie związane z Wisłą. Uważa, że to daleko idące skróty myślowe. - <i>Wody Polski napisały do nas jasno, że dla nich piaskarka jest inwestycją celu publicznego</i> – mówi Młochowska. - <i>Oni potrzebują piaskarek, bo Wisła niesie tony piachu. Gdyby nie piaskarki, to Wody Polskie za swoje pieniądze musiałyby pogłębiać dno</i> – dodaje.&nbsp;</p><p>Następnie przypomina, że pierwsze piaskarki pojawiły się na Wiśle, w Warszawie, w XVII wieku. To działalność, która istnieje od lat i zdaniem dyrektor pomaga rzece, a nie jej przeszkadza. Nie oznacza to, że miasto wyda dokument środowiskowy (nazwany wodną „wuzetką”) tylko na podstawie przypuszczeń.&nbsp;</p><blockquote><p>- Przez wiele lat działania piaskarek nie wymagały decyzji środowiskowych. Zmieniły się zapisy rozporządzenia, w związku z czym, przed wydaniem decyzji, zażądaliśmy pełnego raportu oddziaływania na środowisko, z elementami konsultacji społecznych. Pracujemy nad prawidłową wersją raportu – to dosyć długa wymiana korespondencji z RDOŚ, Sanepidem, Wodami Polskimi. Razem staramy się przypilnować, żeby raport był właściwy – tłumaczy Młochowska.</p></blockquote><p><strong>Jak słyszymy, w tej sprawie – prawdopodobnie jeszcze w tym roku – odbędą się konsultacje społeczne</strong>. Jednak miasto zapewne zgodzi się na dalszą działalność piaskarek/kopalni piasku.</p><blockquote><p>- Na 95 proc. niemożliwe jest zabronienie działalności piaskarek. Mamy ustawowo tylko dwie możliwości zabronienia realizacji takiej inwestycji. Pierwsza, gdy jest niezgodna z planem miejscowym. I druga, gdy istnieje negatywny wpływ na jednolite części wód. A Wody Polskie już wypowiedziały się, że takiego wpływu nie ma – słyszymy.&nbsp;</p></blockquote><h2><strong>A co z mieszkańcami?&nbsp;</strong></h2><p>Radny z Mokotowa, Jacek Grzeszak (MJN), zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię – mieszkańców. Przez Augustówkę od samego rana przejeżdżają tiry wożące piasek. Drogi są zniszczone, materiał z ciężarówek częściowo zostaje na ulicy, a mieszkańcy narzekają na hałas i obawiają się o bezpieczeństwo.</p><blockquote><p>- Mieszkańcy Siekierek od lat apelują do władz miasta. Cały czas słyszą, że piaskarnia jest bardzo potrzebna dla środowiska, bo ratuje nas przed powodziami. Oni to akceptują, ale chcą, by dali im żyć. W lipcu mieliśmy spotkanie z burmistrzem i prezesem firmy Sandex. Ten drugi powiedział, że muszą od rana jeździć, bo inaczej zakorkowaliby Warszawę. Ale udało się przesunąć pierwsze wyjazdy ciężarówek z godziny 4 (nad ranem – red.) na 6. Tylko, że od września wszystkie ustalenia zostały złamane – mówi Grzeszak.&nbsp;</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/01/kolaz-1-58.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Wał Zawadowski i kursujące piaskarki. / źródło: google.maps.pl</figcaption></figure><p>Miasto tłumaczy, że wszystkie ważne tematy zostaną poruszone w czasie konsultacji społecznych. W tym także – podnoszony przez społeczników – problem konkretnych danych dotyczących wydobycia. W czasie rozmów sugerują, że kopalnie wydobywają dwa razy więcej piasku, niż Wisła transportuje, co bezpośrednio powoduje obniżanie dna rzeki.</p><blockquote><p>- Na pewno nie będzie tak, że będzie się wydobywać więcej piasku niż Wisła nanosi. Nie chcę rozpoczynać tej dyskusji, bo nie mamy od inwestora szczegółów: ile chce wydobywać i w jakim okresie. Przed nami wiele miesięcy procedury. Nie było jeszcze konsultacji społecznych. Nie skończymy procedury dopóki inwestor nie złoży dobrego raportu – stawia sprawę Magdalena Młochowska.&nbsp;</p></blockquote><h2><strong>Kto podejmuje decyzję?</strong></h2><p>Jan Mencwel tłumaczy, że polityczna odpowiedzialność za kopalnie piasku ciąży na prezydencie Warszawy. Bo to miasto wyda decyzję środowiskową. Ale urzędnicy odpowiadają, że sprawa jest bardziej skomplikowana, bo finalną zgodę na piaskarki/kopalnie podejmuje ktoś inny.&nbsp;</p><blockquote><p>- Podstawowym dokumentem jest pozwolenie wodno-prawne, które wydają Wody Polskie. Wcześniej będą musieli od nas dostać decyzję środowiskową. Zgodnie z procedurą zażądaliśmy pełnego raportu oddziaływania na środowisko, z elementami konsultacji społecznych. Pracujemy nad prawidłową wersją raportu – odpowiada Młochowska.</p></blockquote><p>- <i>To nie jest wina piaskarzy i Warszawy, że poziom wody jest, jaki jest. W tych realiach musimy działać sensownie, dobrze dla przyrody i zgodnie z prawem </i>– dopowiada Monika Beuth, rzeczniczka ratusza.&nbsp;</p><p>Do sprawy będziemy wracać.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=xwX7dTjP5qw"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wielka reklama na hotelu Intercontinental. „Każda ściana w tym mieście musi zarabiać”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4091,wielka-reklama-na-hotelu-intercontinental-kazda-sciana-w-tym-miescie-musi-zarabiac</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4091,wielka-reklama-na-hotelu-intercontinental-kazda-sciana-w-tym-miescie-musi-zarabiac</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Sep 2025 14:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wielka-reklama-na-hotelu-intercontinental-1756886348.jpg</url>
                        <title>Wielka reklama na hotelu Intercontinental. „Każda ściana w tym mieście musi zarabiać”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4091,wielka-reklama-na-hotelu-intercontinental-kazda-sciana-w-tym-miescie-musi-zarabiac</link>
                    </image><description>Słynny wieżowiec Intercontinental w Warszawie obwieszony ogromną reklamą, obejmująca kilkanaście kondygnacji. To już kolejny przypadek, gdy budynek staje się nośnikiem reklamowym, a pytania o zgodność tej akcji z prawem pozostają bez odpowiedzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Słynny wieżowiec na nóżce – Intercontinental – został przykryty ogromną reklamą. <strong>Płachta zajmuje kilkanaście (!) kondygnacji</strong>, wypełniając charakterystyczne wcięcie 164-metrowego wieżowca. Obecnie jest to najlepiej widoczna reklama w centrum Warszawy.</p><p>Na ogromną reklamę zwrócili udział Czytelnicy. Dziwią się, że w centrum miasta jest zgoda na tak wielką płachtę. Sprawdziliśmy, to nie pierwszy raz, gdy Intercontinental staje się nośnikiem reklamowym. Podobna reklama pojawiła się w 2012 roku – tuż przed piłkarskim Euro. Kolejna płachta wisiała przez chwilę w 2023 roku. Teraz pojawiła się znowu.&nbsp;</p><blockquote><p>- <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">Każda ściana w tym mieście musi zarabiać.</span> - komentuje Maciej, znany jako „Pogromca Reklamozy”.&nbsp;</p></blockquote><p>Zwróciliśmy się też do zarządcy hotelu z pytaniem, czy to jednorazowa akcja, czy nośnik będzie od teraz wykorzystywany regularnie. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3570,miasto-tonie-w-morzu-reklam-czesto-nielegalnych-sam-warszawy-nie-posprzatam-rozmawiamy-z-pogromca-reklamozy"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/03/rw-szablony-3.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Reklama na hotelu Intercontinental / fot. Czytelnik</figcaption></figure><h2><strong>Co dalej z uchwałą krajobrazową?&nbsp;</strong></h2><p>Reklama, prawdopodobnie, nie mogłaby wisieć, gdyby w Warszawie obowiązywała uchwała krajobrazowa. Przypomnijmy, że w stolicy taki dokument już istniał w 2020 roku, ale został zawetowany przez wojewodę, Konstantego Radziwiłła. Konieczne było przygotowanie przepisów od nowa.&nbsp;</p><p>Do sprawy wrócono z opóźnieniem, dopiero w 2025 roku. Prezydent Trzaskowski zapowiedział wtedy przystąpienie do prac nad nową uchwałą. &nbsp;- <i>Jesteśmy w trochę nowej rzeczywistości prawnej, dlatego musimy do niej dostosować zapisy naszego dokumentu</i> – mówiła przewodnicząca Komisji Ładu Przestrzennego Ewa Janczar.</p><p><strong>Na jakim etapie są prace?</strong> Do 14 września można składać wnioski dotyczące uchwały. Na ich podstawie, a także wykorzystując pierwotną wersją i doświadczenie urzędników z BAiPP stworzony zostanie nowy dokument. Następnie odbędą się konsultacje, a po nich głosowanie na Radzie Warszawy. To kwestia minimum kilku miesięcy.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4085,rosnie-nowy-kamionek-soho-w-miejscu-hal-i-muzeum-neonow-co-proponuje"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ceny mieszkań nadal ukryte? Obywatele sami zmieniają reguły gry. Wystarczyły dwa dni i piwo]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4092,ceny-mieszkan-nadal-ukryte-obywatele-sami-zmieniaja-reguly-gry-wystarczyly-dwa-dni-i-piwo</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4092,ceny-mieszkan-nadal-ukryte-obywatele-sami-zmieniaja-reguly-gry-wystarczyly-dwa-dni-i-piwo</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Sep 2025 12:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-deweloperuch-pl-spoleczna-inicjatywa-od-ktorej-politycy-powinni-sie-uczyc-rynek-nieruchomosci-wr-1756893470.jpg</url>
                        <title>Ceny mieszkań nadal ukryte? Obywatele sami zmieniają reguły gry. Wystarczyły dwa dni i piwo</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4092,ceny-mieszkan-nadal-ukryte-obywatele-sami-zmieniaja-reguly-gry-wystarczyly-dwa-dni-i-piwo</link>
                    </image><description>W Polsce od lat panuje ponadpartyjna zgoda co do uległości wobec lobby deweloperskiego — wbrew oczekiwaniom społecznym. Portal DOM to dopiero pieśń przyszłości. Na szczęście dla nas, obywatele zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. Ruszyła inicjatywa „Deweloperuch.pl”, dzięki której poznamy dokładne kwoty sprzedaży nieruchomości. Te dane są już dostępne w Rejestrze Cen Nieruchomości, jednak trzeba za nie zapłacić. „Deweloperuchy” je kupią i opublikują w sieci za darmo. Zbiórka nadal trwa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Deweloperzy jako skarb narodowy, ponad partyjnymi podziałami</h2><p>Przekazywanie informacji o nieprawidłowościach na rynku nieruchomości, czy wręcz o przykładach patodeweloperki, to jedno z ulubionych zajęć warszawskich dziennikarzy. Oczywiście problem ten dotyka każdego większego miasta, lecz to stolica stała się symbolem bezradności samorządu oraz rządu wobec niektórych działań przedsiębiorców.&nbsp;</p><ul><li>Budowanie nowych bloków kilkanaście metrów od już istniejących,</li><li>wyburzanie zabytków lub doprowadzanie ich do ruiny przez zaniechanie,</li><li>polowanie na <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„wuzetki”,</span></li><li><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">czy wreszcie cała epoka warszawskich czyścicieli kamienic, świetnie ukazują patologie tej gałęzi biznesu w naszym kraju.&nbsp;</span></li></ul><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Betonowe złoto, w odróżnieniu od np. inwestowania w innowacyjne rozwiązania, jest gwarantem pewnego i bezpiecznego zarobku — z jedną z najwyższych marż w Europie.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Nie dziwi więc, że w pewnym momencie obywatele wymusili na politykach działanie. Cudownym rozwiązaniem miało być uruchomienie rządowego portalu DOM, na którym możliwe byłoby sprawdzenie cen transakcyjnych nieruchomości, czyli tego, ile faktycznie zapłacono za dom czy mieszkanie.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4067,zrujnowana-kamienica-przy-nowogrodzkiej-14-konserwator-ma-zwiazane-rece-a-wlasciciel-robi-co-chce"></oembed></figure><h2><strong>Portal DOM za dwa lata, ale dane są już dostępne</strong></h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Pierwsze kroki w tej kwestii postawił jeszcze rząd Mateusza Morawieckiego w 2023 roku. Po zmianie władzy pomysł najpierw zamrożono, a później wyrzucono do kosza. Z ideą portalu DOM powróciło Ministerstwo Rozwoju i Technologii we wrześniu 2024 roku. Zmieniło się niewiele — strona miała nadal być prowadzona przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, a pieniądze na utrzymanie serwerów brano by z Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, utrzymywanego ze składek deweloperów.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">DOM miał udostępniać za darmo takie informacje dotyczące średnich </span>cen transakcyjnych mieszkań i domów w wybranej lokalizacji, co pozwoliłoby kupującemu na wybór najkorzystniejszej oferty. Statystyki byłyby generowane na podstawie takich parametrów jak np.:&nbsp;</p><ul><li>rodzaj rynku,</li><li>rodzaj nabywcy,</li><li>liczba pokoi,</li><li>rodzaj nieruchomości mieszkalnej,</li><li>czy powierzchnia użytkowa.&nbsp;</li></ul><p>Byłoby to ogromne ułatwienie zarówno dla kupujących, jak i władz lokalnych czy inwestorów. Jednak dane pojawiałyby się tylko, jeśli na danym terenie dokonano co najmniej sześciu transakcji.</p><p>Projekt ustawy przyjęto dopiero 26 sierpnia. Natomiast MRiT dało sobie czas 20 miesięcy od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw, na postawienie i pełne uruchomienie serwisu. Jest to o tyle dziwne, że dane, jakie DOM miałby udostępniać, są już gotowe do pobrania, na innej stronie — w <a href="https://www.geoportal.gov.pl/pl/dane/rejestr-cen-nieruchomosci-rcn/"><strong>Rejestrze Cen Nieruchomości</strong></a> (RCN). Jednakże za dostęp do zgromadzonych tam danych trzeba płacić.</p><p>Z tą sytuacją nie zgadza się wielu Polaków, a pewna grupa zdecydowała się zadziałać.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4038,na-bielanach-wydali-deweloperowi-zgode-na-wuzetke-posrodku-drogi-s7-mieli-taki-obowiazek"></oembed></figure><h2>Obywatele wzięli sprawy w swoje ręce — na szczęście!</h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Grupa ludzi, woląca pozostać anonimowa, rozpoczęła inicjatywę „Deweloperuch.pl”. Cel był prosty — zorganizować zbiórkę w serwisie</span><a href="https://buycoffee.to/deweloperuch/rcn"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"> </span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:#2980b9;"><strong>BuyCoffie.to</strong></span></a><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">, a za zebrane pieniądze, ok. 5 tys. złotych, wykupić dane za rok 2025 w całej Warszawie, a później opublikować je w sieci. Inicjatywa przeszła najśmielsze oczekiwania jej twórców.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Pomysł na stworzenie „Deweloperucha” zrodził się spontanicznie z poczucia bezsilności wobec opieszałości Ministerstwa Rozwoju i Technologii we wprowadzaniu portalu DOM, działań deweloperów, portali ogłoszeniowych oraz ekspertów rynku nieruchomości, którzy dostarczają informacje o stanie rynku z opóźnieniem, ograniczając ich dostępność do wąskiej grupy osób gotowych zapłacić za subskrypcję” - odpowiadają na moje pytanie twórcy zbiórki.</span></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:936/660;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/03/image_1.png" width="936" height="660"><figcaption>Akcja spotkała się z wielkim zainteresowaniem / źródło: deweloperuch.pl</figcaption></figure><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Akcja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem internautów: w tym dziennikarzy oraz polityków. Początkowy próg 5 tys. złotych został przebity dziesięciokrotnie. To pozwoli „Deweloperuchom” zadziałać szerzej — zamiast Warszawy, wykupią one dane dla ośmiu miast, takich jak Kraków, Katowice czy Poznań. Zbiórka nadal trwa i niewykluczone, że jej twórcy będą rozszerzać działalność o kolejne miasta.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Stworzenie portalu było decyzją spontaniczną i nie zabrało nam dużo czasu. W zasadzie zbudowaliśmy stronę w jeden weekend przy piwku” - dodają.</span></p></blockquote><p>Zebrane dane zostaną udostępnione na platformie <a href="https://deweloperuch.pl/"><strong>deweloperuch.pl</strong></a> — całkowicie za darmo i jawnie. Od strony technicznej twórcy deklarują, że są przygotowani na większy ruch i ewentualne ataki DDoS.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4002,nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada"></oembed></figure><h2><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Klienci traktowani są wyjątkowo podle”</span></h2><p>Rozmawiając z pomysłodawcami, nie sposób zadać pytania <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„dlaczego?”, co zmotywowało ich do podjęcia działania, o którym pisze teraz cała Polska? Ich zdaniem to efekt bezradności rządzących oraz traktowanie klientów przez deweloperów w wyjątkowo podły sposób. Stąd narodził się pomysł portalu zapewniającego jawny, darmowy i natychmiastowy dostęp do danych o nieruchomościach.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Chcemy zlikwidować asymetrię informacyjną obecną na rynku, umożliwiając konsumentom świadome decyzje przy zakupie nieruchomości – miejsca, w którym będą mieszkać przez lata, a na które często przeznaczają oszczędności całego życia. Inspiracją dla nas był m. in. przykład zza czeskiej granicy, gdzie grupa pasjonatów stworzyła bezpłatnie rządowy system winiet elektronicznych”.</span></p></blockquote><p>Oberwało się również mediom.</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Dostępne serwisy, często zależne od branży, promują w mediach wyłącznie jeden, opłacany głos „ekspercki”. Konsumenci padają ofiarą fałszywych danych, manipulacji statystycznych i chwytów sprzedażowych. Wierzymy, że dobro kupujących leży także w interesie sprzedających<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">” - mówią pomysłodawcy</span>.</p></blockquote><p>Twórcy zbiórki bardzo krytycznie odnoszą się do działań podejmowanych przez obecne kierownictwo MRiT. Mocne zarzuty są kierowane zwłaszcza wobec wiceministra Tomasza Lewandowskiego, którego <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„opieszałość można czasem pomylić z sabotażem projektu”. Jak dodają, brak uwolnienia cen z RCN to „</span>idealny przykład jak państwo nie działa na rzecz obywateli<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">”</span>.</p><h2>Trafiają się także uczciwi deweloperzy</h2><p>Autorzy zbiórki zapewniają, że ich działania nie mają na celu uderzyć w deweloperów, lecz uzdrowić rynek nieruchomości. Jawność cen może przełożyć się na realną sprzedaż. Co istotne, sami pracownicy biur sprzedaży deweloperów mają kontaktować się z <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„deweloperuchami”</span>, informując o obniżkach w odniesieniu do danych dostępnych na stronie.</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>To dowód, że istnieją uczciwi deweloperzy, którym zależy na transparentności oferty i rzeczywistej sprzedaży – takie podejście bardzo cenimy i szanujemy<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">” - komentują</span>.</p></blockquote><p>Przedsięwzięcie <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„Deweloperuch.pl” </span>jest oddolną inicjatywą społeczną, która wyrosła z grupy osób sfrustrowanych nierównościami na rynku nieruchomości. Trudno określić, ile jeszcze potrwa ta akcja, jednakże deklarowany cel jest jasny, normalizacja rynku nieruchomości.</p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„</span>Dopóki nie wyrównamy szans na pozyskanie informacji pomiędzy obiema stronami transakcji — będziemy działać<span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">” - dodają</span>.</p></blockquote> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Warszawska Szkoła Ukraińska. Gorzko-słodki początek roku. Jest nowy budynek, ale nie ma pieniędzy]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4086,warszawska-szkola-ukrainska-gorzko-slodki-poczatek-roku-jest-nowy-budynek-ale-nie-ma-pieniedzy</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4086,warszawska-szkola-ukrainska-gorzko-slodki-poczatek-roku-jest-nowy-budynek-ale-nie-ma-pieniedzy</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Sep 2025 15:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-warszawska-szkola-ukrainska-gorzko-slodki-poczatek-roku-jest-z-nowy-budynek-ale-nie-ma-pieniedzy-1756817655.jpg</url>
                        <title>Warszawska Szkoła Ukraińska. Gorzko-słodki początek roku. Jest nowy budynek, ale nie ma pieniędzy</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4086,warszawska-szkola-ukrainska-gorzko-slodki-poczatek-roku-jest-nowy-budynek-ale-nie-ma-pieniedzy</link>
                    </image><description>Nowy budynek, setki absolwentów i prestiżowe nagrody. Warszawskiej Szkole Ukraińskiej, która stała się symbolem polsko-ukraińskiej solidarności, grozi jednak kryzys. Wzrastające czesne, obniżki pensji dla nauczycieli i niepewna sytuacja prawna sprawiają, że projekt, który dał uchodźcom nadzieję, teraz sam jej potrzebuje. - Niektóre dzieci odeszły. Niektórzy nauczyciele też musieli odejść – przyznaje dyrektorka.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:#404040;"><strong>„</strong><i><strong>Każdy może walczyć o Ukrainę na swój sposób. Ty będziesz uczyć dzieci</strong></i><strong>”</strong></span></h2><p><span style="color:#404040;">Gdy 24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, granice Polski przekroczyły setki tysięcy ukraińskich rodzin z dziećmi. W chaosie i traumatycznej ucieczce, jednym z najpilniejszych pytań było: co dalej z edukacją? Odpowiedź narodziła się szybko, niemal z godziny na godzinę, w środowisku Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK) i Fundacji Ukraiński Dom.</span></p><blockquote><p><span style="color:#404040;">- 17 marca zadzwonił Kuba z KIK-u i powiedział: „jest tyle dzieci, które nie potrafią wyjść z domu, nie mogą skończyć roku szkolnego przez to, że muszą uciekać przed wojną. Czy możemy się spotkać i porozmawiać, co robimy?” – wspomina Myroslava Keryk z Fundacji Ukraiński Dom. – Nie mieliśmy niczego, nie znaliśmy się, nigdy nie prowadziliśmy szkół – dodaje.</span></p></blockquote><p><span style="color:#404040;">Mimo to, <strong>w 24 dni udało się stworzyć działającą placówkę</strong>. Jej sercem została Oksana Kolesnyk, dyrektorka z Ukrainy, która sama była uchodźczynią. Jak wspomina, usłyszała wtedy słowa, które nadały sens jej misji: „<i>Oksana, każdy może walczyć o Ukrainie na swój sposób. Ktoś będzie na froncie, ktoś będzie wolontariuszem, Ty będziesz uczyć dzieci</i>”.</span></p><h2><span style="color:#404040;"><strong>Dwa systemy, dwa dyplomy i bezpieczna przystań</strong></span></h2><p><span style="color:#404040;">SzkoUA od początku była innowacyjnym projektem <strong>na mapie nie tylko Polski, ale i Europy</strong>. Jej filozofia wykraczała poza zwykłą asymilację. Chodziło o integrację, która nie wymazuje tożsamości. - <i>To jest nasz trzeci rok, kiedy zaczyna się działanie programu według systemów ukraińskich i systemów polskich. Chcemy, żeby nasze dzieci zachowały swoją tożsamość, ale równocześnie integrowały się w polskie społeczeństwo. Nie tworzymy tutaj getta</i> – tłumaczy dyrektorka Kolesnyk.</span></p><p><span style="color:#404040;"><strong>Uczniowie kończą szkołę z dwoma dyplomami: ukraińskim i polskim. </strong>Oprócz swojego krajowego programu uczą się języka polskiego, historii i kultury Polski. Daje im to swobodę wyboru przyszłej ścieżki – czy to na ukraińskich, czy polskich uczelniach. Ale najważniejsza jest różnica, którą trudno przecenić...</span></p><blockquote><p><span style="color:#404040;">- Tutaj na głowę dzieci nie spadają bomby, nie muszą schodzić do podziemia, nie muszą uczyć się w piwnicach. Oni tu przychodzą do szkoły wypoczęte, a nie po męczącej nocy, kiedy walczyły o życie – mówi Kolesnyk.</span></p></blockquote><p><span style="color:#404040;">Jeden z uczniów podsumowuje to prosto: „<i>Tutaj jestem jak w domu u siebie na Ukrainie. Rozumiem wszystkich nauczycieli. Mam dużo kolegów i no w sumie lubię tę szkołę i nie chcę już iść z niej</i>”.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2040/1148;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/02/whatsapp-image-2025-09-02-at-12-01-40-4.jpeg" width="2040" height="1148"><figcaption>Dzieci na rozpoczęciu roku szkolnego przedstawiły sztukę w języku polskim. / fot. Greta Sulik, Raport Warszawskim</figcaption></figure><h2><span style="color:#404040;"><strong>Sukces, który kosztuje. Kryzys finansowy i „ucieczka” uczniów</strong></span></h2><p><span style="color:#404040;">Historia szkoły to opowieść o niezwykłym sukcesie oddolnej inicjatywy. Otrzymała II nagrodę S3KTOR w 2023 roku i I nagrodę Europejskiego Banku Rozwoju Rady Europy. Każdego roku uczy się w niej 250–270 dzieci, ma już <strong>ponad setkę absolwentów</strong>. W tym roku ponad <strong>40 uczniów zdało egzamin ósmoklasisty – również z języka polskiego.</strong></span></p><p><span style="color:#404040;">Za tymi liczbami kryje się jednak permanentna walka o budżet. Szkoła zaczynała jako bezpłatna, utrzymywana w 100% przez organizację Save the Children. Z czasem, gdy pomoc międzynarodowa zaczęła maleć, wprowadzono czesne: najpierw 500 zł, potem 800 zł, by wreszcie osiągnąć kwotę <strong>1050 zł miesięcznie.</strong></span></p><p><span style="color:#404040;">- <i>Pomoc w kryzysie uchodźczym z każdym rokiem staje się mniejsza, mniejsza i mniejsza</i> – wyjaśnia dyrektorka. Gdy Save the Children ogłosiło zamknięcie swojego biura w Polsce, szkoła została z tylko dwoma źródłami finansowania: <strong>z subwencją od rządu i z opłatami rodziców.</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:#404040;">- <i>Z tego powodu musieliśmy podnieść ceny i oczywiście, że trochę przepracować te zasady, na jakich pracowaliśmy do tej pory. No i niestety to spowodowało, że niektórzy <strong>nauczyciele musieli od nas odejść.</strong> Nie tylko nauczyciele, ale również niektórzy rodzice nie mogą sobie pozwolić na to, żeby ich dzieci tutaj chodziły do szkoły. Po tym podniesieniu ceny niektórzy <strong>uczniowie też odeszli</strong></i> – przyznaje z ciężkim sercem Kolesnyk.</span></p></blockquote><h3><span style="color:#404040;"><strong>Nowy budynek, stare problemy. Ambasador Japonii i deweloper musieli dołożyć</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Uroczyste otwarcie nowej siedziby przy ul. Terespolskiej 19 na warszawskiej Pradze-Południe 2 września 2025 roku miało być symbolem nowego, stabilnego rozdziału. To ogromny krok naprzód w porównaniu z ciasną salką na Ochocie. <strong>Inwestycja była możliwa dzięki hojności darczyńców.</strong></span></p><p><span style="color:#404040;">Decydującego wsparcia, ocenianego na większość potrzebnej kwoty, udzielił Dom Development S.A. poprzez swoją Fundację Nasz Dom. Łączna wartość ich darowizny to&nbsp;dwa miliony złotych. Mimo tak ogromnego zastrzyku gotówki, zabrakło pieniędzy na wykończenie wszystkich elementów. Placówce na ratunek przyszedł ambasador Japonii, Akira Kono, który sfinansował brakującą część inwestycji. <strong>Na boisko już nie wystarczyło i szkoła wciąż poszukuje na nie funduszy.</strong></span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/02/kolaz-1-63.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Nowe klasy w SzkoUA. / fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Weto prezydenta i niepewna przyszłość. „Czuję się zagrożona”</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Największą niewiadomą dla przyszłości szkoły i tysięcy podobnych jej inicjatyw jest niepewna sytuacja prawna. Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, co – jak czytamy w komunikacie MEN – „utrudniło organizację zajęć w polskich szkołach, wprowadzając niepewność w realizacji opieki nad dziećmi i młodzieżą będącymi obywatelami Ukrainy”.</span></p><p><span style="color:#404040;">Dla dyrektorki Oksany Kolesnyk to osobisty cios.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:#404040;">- Jest to trudne dla nas. Jestem też sama uchodźczynią, przyjechałam po rozpoczęciu wojny i myślałam, że tutaj w Polsce będzie się czuła bezpiecznie. A <strong>po tym</strong> <strong>zablokowaniu specustawy dla Ukraińców, znowu czuję się zagrożona</strong>, bo nie ma takiego uczucia pewności jutra – mówi dyrektorka. - Poczucie zagrożenia i niepewność towarzyszą uchodźcom od samego początku wojny. Tutaj, w tej szkole, czuliśmy się pewnie, ale teraz ta pewność się wykruszyła – dodaje.</span></p></blockquote><p><span style="color:#404040;">MEN uspokaja, że do 30 września 2025 roku obowiązują dotychczasowe przepisy, co ma gwarantować „spokojny start”. Rząd deklaruje, że „pilnie pracuje nad nowymi rozwiązaniami”. Jednak dla tych, którzy na co dzień budują stabilność cegiełka po cegiełce, brzmi to niewystarczająco. - <i>Zawsze staramy się przestrzegać norm prawa. Ale jeżeli to weto nie będzie odwołane, jeżeli to wejdzie w życie, to będziemy kontynuować pracę tak, jakby tego nie było</i> – dodaje dyrektorka.</span></p><h3><span style="color:#404040;"><strong>„</strong><i><strong>Żyjcie, rozwijajcie się, bądźcie Ukraińcami</strong></i><strong>”</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Mimo wszystkich wyzwań SzkoUA pozostaje przede wszystkim miejscem nadziei. Miejscem, gdzie rodzą się marzenia o byciu lekarzem, piłkarzem, choreografem czy rysownikiem mangi. Gdzie ukraińskie dzieci mogą po prostu być dziećmi.</span></p><p><span style="color:#404040;">Jak powiedziała podczas otwarcia Mirosława Kerek: „Żyjcie, rozwijajcie się, bądźcie Ukraińcami, uczycie się polskiej kultury, bądźcie tym miejscem, które jednoczy nasze narody”. Zachęciła też </span><a href="https://www.siepomaga.pl/kik-dla-szkoua" target="_blank" rel="nofollow"><span style="color:#404040;">do wspierania szkoły poprzez dobrowolne wpłaty.</span></a></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2040/1148;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/02/whatsapp-image-2025-09-02-at-12-01-40-2_1.jpeg" width="2040" height="1148"><figcaption>Rozpoczęcie roku szkolnego w Warszawskiej Szkole Ukraińskiej. / fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Wisła się kurczy, a piaskarnia trwa. Kolejne odroczenie decyzji w sprawie degradującej rzekę inwestycji]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4073,wisla-sie-kurczy-a-piaskarnia-trwa-kolejne-odroczenie-decyzji-w-sprawie-degradujacej-rzeke-inwestycji</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4073,wisla-sie-kurczy-a-piaskarnia-trwa-kolejne-odroczenie-decyzji-w-sprawie-degradujacej-rzeke-inwestycji</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Sep 2025 10:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wisla-sie-kurczy-a-piaskarnia-trwa-kolejne-odroczenie-decyzji-w-sprawie-degradujacej-rzeke-inwesty-1756711903.jpg</url>
                        <title>Wisła się kurczy, a piaskarnia trwa. Kolejne odroczenie decyzji w sprawie degradującej rzekę inwestycji</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4073,wisla-sie-kurczy-a-piaskarnia-trwa-kolejne-odroczenie-decyzji-w-sprawie-degradujacej-rzeke-inwestycji</link>
                    </image><description>Kilka tysięcy ciężarówek tygodniowo, niszczone drogi, opadające dno rzeki i rekordowo niski poziom wody. Mieszkańcy i radni Wilanowa od lat walczą z piaskarnią na terenie chronionego obszaru Natura 2000. Teraz urzędnicy znów przeciągają decyzję, przedłużając niepewność do końca listopada. Czy to gra na zwłokę?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:#404040;">„Szczególnie skomplikowana sprawa”</span></h2><p><span style="color:#404040;">Na biurku urzędników z Biura Ochrony Środowiska od ponad trzech lat leżą teczki ze znakiem sprawy piaskarni na Wiśle w Wilanowie. Przez te wszystkie lata urzędnicy wciąż podtrzymują decyzję, która budzi w mieszkańcach i radnych duże niezadowolenie.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#404040;">Teraz, w najnowszym dokumencie z 27 sierpnia br. urzędnicy informują, że <strong>wydanie decyzji „nie jest możliwe” w ustawowym terminie</strong>, więc przesuwają termin decyzji, pozwalając jednocześnie piaskarni na dalszą działalność. Jako <strong>powód wskazują „szczególnie skomplikowany charakter sprawy” i konieczność uzyskania dodatkowych uzgodnień</strong>. Nowy, już kolejny, termin wyznaczono na&nbsp;<strong>28 listopada 2025 roku</strong>.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4039,stan-wody-w-wisle-spadnie-w-czwartek-do-5-cm-czy-rzeka-wyschnie-hydrolog-nie-ma-co-liczyc-na-poprawe"></oembed></figure><h2><span style="color:#404040;">Radny o piaskarni w sercu Natura 2000: „To jest absurd”</span></h2><blockquote><p><span style="color:#404040;">– Piaskarnia znajduje się na terenie obszaru Natura 2000, więc to jest dla mnie dziwne, że w ogóle trwa dyskusja jakaś na ten temat – mówi w rozmowie z nami Daniel Kość, radny dzielnicy Wilanów. – To jest naprawdę ściśle chroniony teren. Żeby wydobywać piasek na tak masową skalę, nawet kilka tysięcy piaskarek przejeżdża tam tygodniowo… z perspektywy dzielnicy Wilanów to naprawdę to jest jakiś absurd – dodaje.</span></p></blockquote><p><span style="color:#404040;">Radny nie ukrywa swojego zniecierpliwienia przedłużającym się postępowaniem. Jego zdaniem urząd nie powinien mieć szerokiego pola manewru. – <i>Nie powinien wydawać takiej decyzji, absolutnie, o przedłużeniu koncesji</i> – stwierdza stanowczo. Kość obawia się, że wydłużanie terminów będzie trwało w nieskończoność.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1468/684;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/01/zrzut-ekranu-2025-09-01-092409.jpg" width="1468" height="684"><figcaption>Piaskarnie na południu Warszawy. / źródło: ukosne.um.warszawa.pl</figcaption></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Niszczyciele dróg i dna rzeki. Mieszkańcy płacą rachunek</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Problem to nie tylko degradacja przyrody. To także codzienna udręka mieszkańców i zamieszkujących rezerwat zwierząt. Ciężarówki mają niszczyć lokalną infrastrukturę. – <i>Tam autobus nie jest w stanie przejechać, a tam jeżdżą piaskarki</i> – alarmuje radny Kość.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#404040;">Faktycznie - <strong>droga jest wąska i pełna rozsypanego piachu</strong>. Gdy z naprzeciwka wyjeżdża auto – rowerzyści są zmuszeni do zejścia z roweru i ustąpienia mu drogi.</span></p><p><span style="color:#404040;">Radny widzi w tym klasyczny przykład <strong>przerzucania kosztów na społeczność</strong>. – <i>Ja to widzę jako prywatyzację zysków i uspołecznienie kosztów. Piaskarnie płacą naprawdę bardzo małe opłaty na rzecz Miasta Stołecznego Warszawy i Wód Polskich, a mają z tego ogromny zysk kosztem środowiska naturalnego i całej społeczności</i> – dodaje.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/09/01/kolaz-1-58.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Wał Zawadowski i kursujące piaskarki. / źródło: google.maps.pl</figcaption></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Niska Wisła to też ich „zasługa”. Naukowcy nie mieli wątpliwości</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Jak podkreśla radny Kość, działalność piaskarni ma bezpośredni wpływ na pogłębianie problemu niskiego stanu Wisły. – <i>To jest też jeden z powodów, obok zmian klimatycznych, dlaczego Wisła teraz sięga 6 centymetrów. Właśnie pogłębianie dna w nieskończoność pogłębia jeszcze ten problem</i> – wyjaśnia.</span></p><p><span style="color:#404040;">Tezę tę potwierdzają naukowcy. Jak pisaliśmy w 2024 roku, badacze z <strong>SGGW</strong> dowiedli, że&nbsp;<strong>wydobywanie piasku z dna Wisły jest jedną z głównych przyczyn niskiego poziomu wody w rzece</strong>. - <i>Na zachodzie odchodzi się już od wydobycia piasku z rzek, w zasadzie się już tego nie robi</i> – mówił wtedy inny wilanowski radny, Tomasz Kuszłejko.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/972,wydobycie-piasku-z-wisly-przyczyna-niskiego-poziomu-wody-warszawskie-piaskarnie-straca-koncesje"></oembed></figure><p><span style="color:#404040;">Wszystko wskazuje na to, że walka toczy się nie tylko na argumenty, ale i na czas. Radny Kość obawia się, że zwłoka może trwać w nieskończoność. – <i>Boję się, że w listopadzie będzie kolejne odroczenie. Będzie to tak mogło t</i>rwać nieskończoność – przyznaje.</span></p><p><span style="color:#404040;"><strong>Zapraszamy do przesłuchania rozmowy z Pełnomocnikiem Prezydenta m. st. Warszawy ds. Wisły Janem Piotrowskim:</strong></span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=xwX7dTjP5qw"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zrujnowana kamienica przy Nowogrodzkiej 14. Konserwator ma związane ręce, a właściciel robi co chce]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4067,zrujnowana-kamienica-przy-nowogrodzkiej-14-konserwator-ma-zwiazane-rece-a-wlasciciel-robi-co-chce</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4067,zrujnowana-kamienica-przy-nowogrodzkiej-14-konserwator-ma-zwiazane-rece-a-wlasciciel-robi-co-chce</guid>
            <pubDate>Fri, 29 Aug 2025 14:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-zrujnowana-kamienica-przy-nowogrodzkiej-14-konserwator-ma-zwiazane-rece-a-wlasciciel-robi-co-chce-1756472582.jpg</url>
                        <title>Zrujnowana kamienica przy Nowogrodzkiej 14. Konserwator ma związane ręce, a właściciel robi co chce</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4067,zrujnowana-kamienica-przy-nowogrodzkiej-14-konserwator-ma-zwiazane-rece-a-wlasciciel-robi-co-chce</link>
                    </image><description>Przy ulicy Nowogrodzkiej 14 wznosi się prawdziwe straszydło. Chodzi o zabytkową kamienicę z lat 70. XIX wieku, w której swego czasu mieszkała i została zamordowana znana aktorka teatru dramatycznego Maria Wisnowska. Obecnie właściciel nieruchomości pozwala budynkowi niszczeć. Interweniował wojewódzki konserwator, acz sprawa utknęła w ministerstwie. Kamienica rozpada się dalej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Zapadła rudera w sercu stolicy</h2><p>Ulica Nowogrodzka jest jedną z najbardziej znanych i reprezentatywnych nie tylko w Warszawie, ale i w Polsce. Ta wąska, jednokierunkowa droga poprzez otaczającą ją zabudowę przywodzi na myśl miejski kanion. Pierzeje przylegających do siebie kamienic po obu stronach jezdni tworzą niesamowity i unikalny na skalę miasta widok. Zabudowa stanowi mozaikę różnych stylów, bowiem koło siebie wznoszą się zarówno kamienice z XIX wieku, 20-lecia międzywojennego, jak i głębokiego PRL-owskiego socrealizmu. Takich ulic nie ma za dużo.&nbsp;</p><p>Doświadczenie ze spacerowania tą ulicą psuje <strong>Nowogrodzka 14</strong> - czteropiętrowa kamienica o niesamowitej historii i niepewnej przyszłości. Obecnie jej kremowa elewacja oraz unikalna, półkolista, różowa brama, przybierają kolor brązu, od nagromadzonego kurzu i nieczystości. Budynek otoczony jest siatką zabezpieczającą, ponieważ w każdej chwili na ulice może odpaść kawałek elewacji. Okna mają albo zabrudzone szyby, albo nie mają ich wcale. Ściany są pomazane paskudnymi graffiti, zasłonięte płytami drzwi i okna stanowią <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„idealną” przestrzeń reklamową. Nie brakuje również zgniecionych puszek po piwie czy butelek po wódce. Po dawnym boniowanym parterze i pilastrowym piętrze zostało już niewiele.</span></p><p>Kamienica, wybudowana ok. 1870 roku, jest wpisana do rejestru zabytków, to oznacza, że pieczę nad nią stanowi mazowiecki konserwator — Marcin Dawidowicz. <strong>Dlaczego więc nieruchomość jest w tak paskudnym stanie?</strong> To proste, właściciel nie robi sobie nic z wezwań, kontroli i kar.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3972,we-wrzesniu-otwarcie-highline-warsaw-cennik-najwyzszego-tarasu-widokowego-w-europie-zaskakuje"></oembed></figure><h2>Konflikt z konserwatorem trwa od prawie dekady</h2><p>Problem porzuconej kamienicy nie jest niczym nowym. O konfliktach właściciela ze stołecznym konserwatorem zabytków, Michałem Krasuckim, pisały m. in. TVN Warszawa czy Warszawa Nasze Miasto. Za każdym razem przekazywana była ta sama historia — brak legalnej możliwości kontroli, z powodu uchylania się od niej właściciela. Robił to w dosyć prosty sposób, poprzez nieodbieranie korespondencji czy unikania oględzin. Niestety skutecznie uniemożliwiało to działania konserwatora.</p><figure class="image"><a href="https://www.raportwarszawski.pl/galeria/643,kamienica-przy-ul-nowogrodzkiej-14" target="_blank"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/szablon-galeria.png" width="1920" height="1080"></a><figcaption>Kamienica od lat pozostaje opuszczona / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Właścicielem kamienicy jest spółka <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">"Inspiracja" Puziuk spółka jawna, która poza sprzedażą hurtową zajmuje się, a jakże, obsługą rynku nieruchomości. Jak przekazał nam Mateusz Węgrzyn, rzecznik Śródmieścia, Nowogrodzka 14 została pierwotnie zbyta przez Warszawę w 2011 roku na rzecz osoby fizycznej w drodze przetargu nieograniczonego.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Pierwotnie "Inspiracja" miała plany przebudowy kamienicy na hotel, wraz z nadbudową. Na to w 2017 roku nie zgodził się konserwator. Co więcej, ze swojej strony zalecił konserwację struktury murów oraz stropów budynku do wysokości drugiej kondygnacji. Mówiono wtedy również o zabezpieczeniu i stabilizacji budynku. Do przebudowy dopuszczono jedynie ostatnie dwa piętra, które powstały już po wojnie. Zachowane musiałby być jednak obecne gabaryty, w tym wysokość kalenicy dachu. To właśnie ta odmowa rozpoczęła impas, który trwa do dzisiaj.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Obecnie problemem nieruchomości zajmuje się mazowiecki konserwator zabytków. Po latach przepychanek z właścicielem udało się w kwietniu 2024 roku przeprowadzić kontrolę stanu zachowania kamienicy. Urzędnicy chcieli sprawdzić, jak przebiega wykonanie zaleconych przez konserwatora prac. Nie będzie zaskoczeniem fakt, że właściciel nie zrobił prawie nic. MWKZ zdecydował się nałożyć na niego karę finansową.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6048/3402;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/29/wit-4022.jpg" width="6048" height="3402"><figcaption>Poza nakładaniem kar na właściciela, konserwator niewiele może zrobić, by uratować zabytek / autor: Anna Sochacka, Raport Warszawski</figcaption></figure><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">- Organ konserwatorski nałożył na dysponenta zabytku karę pieniężną za niewykonanie zaleceń pokontrolnych, decyzją administracyjną na podstawie art. 107e z dnia 20 grudnia 2024 roku — przekazała bam Anna Śmigielska, rzecznik prasowy mazowieckiego konserwatora.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Chociaż dokładna kwota nie została nam ujawniona, zgodnie z prawem pojedyncza kara może wynosić maksymalnie 50 tys. złotych. Co dla takich firm jak "Inspiracja"&nbsp;stanowi raczej drobny wydatek. Oczywiście właściciel zdecydował się odwołać od kary administracyjnej do organu II instancji, która przekazana do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przez tutejszy urząd 23 stycznia bieżącego roku. Do dzisiaj MKiDN nie rozpatrzyło ww. odwołania.</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Jednak nawet jeżeli decyzja o karze zostanie podtrzymana, niewiele dobrego zrobi ona dla odrestaurowania zabytku. Zdaniem lokalnych mieszkańców właściciel prawdopodobnie czeka, aż kamienica się zawali, aby móc zrealizować swoją wizję hotelu.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4060,permanentny-kryzys-inwestycji-na-ochocie-mieszkancy-dostaja-to-czego-nie-chcieli"></oembed></figure><h2>W kamienicy doszło do słynnego morderstwa</h2><p>Kamienica przy ul. Nowogrodzkiej 14 warszawiakom znana jest najlepiej z historii morderstwa Marii Wisnowskiej. W 1890 rok 31-letnia Maria Wisnowska była u szczytu popularności. Jako aktorka teatru dramatycznego, stała się obiektem westchnień wielu mężczyzn, co Wisnowska konsekwentnie wykorzystywała, uwodząc kawalerów (i nie tylko) z ówczesnej warszawskiej śmietanki towarzyskiej.&nbsp;</p><p>Na jej nieszczęście jednym z adoratorów był Aleksandr Barteniew, młody, 24-letni oficer armii carskiej. Młodzieniec nie widział świata poza Wisnowską i starał się zapewnić jej wszystkie zachcianki oraz pragnienia. Wbrew woli ojca poprosił ją o rękę oraz udostępnił mieszkanie, właśnie przy Nowogrodzkiej 14. Korzystając z nowego lokum, Maria nie zaprzestała widywać się z innymi mężczyznami, wielokrotnie upokarzając 24-latka.</p><p>Ich kłótnie wkrótce stały się znane w całej kamienicy. Jednak wieczorem, z 30 czerwca na 1 lipca Aleksandr odwiedził Marię po raz ostatni. Za zastrzelenie kobiety oficer carski został skazany na osiem lat ciężkich robót, jednak dzięki wpływom ojca 24-latek został szybko ułaskawiony.</p><p>Historia tego burzliwego i tragicznego romansu do dzisiaj owiana jest mgłą tajemnicy. Stała się również inspiracjom dla wielu autorów: pisarzy czy reżyserów. Grób Marii Wisnowskiej można odnaleźć na Powązkach Starych.</p><figure class="media"><oembed url="https://maps.app.goo.gl/YorWQXSwdv8LTJpu8"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Permanentny kryzys inwestycji na Ochocie. Mieszkańcy dostają to, czego nie chcieli]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4060,permanentny-kryzys-inwestycji-na-ochocie-mieszkancy-dostaja-to-czego-nie-chcieli</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4060,permanentny-kryzys-inwestycji-na-ochocie-mieszkancy-dostaja-to-czego-nie-chcieli</guid>
            <pubDate>Fri, 29 Aug 2025 07:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-mieszkancy-ochoty-od-lat-czekaja-na-obiecane-inwestycje-w-zamian-dostaja-hale-ktorej-nie-chcieli-1756387555.jpg</url>
                        <title>Permanentny kryzys inwestycji na Ochocie. Mieszkańcy dostają to, czego nie chcieli</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4060,permanentny-kryzys-inwestycji-na-ochocie-mieszkancy-dostaja-to-czego-nie-chcieli</link>
                    </image><description>Ochota to dziś dzielnica niedoceniona przez miejskich urzędników - miejsce gdzie czas się zatrzymał. Mieszkańcy latami czekają na obiecane inwestycje. Zamiast nich - miasto funduje im konflikt o halę dla Legii na Polu Mokotowskim. „To systemowo bez sensu” - alarmuje wiceburmistrz dzielnicy w rozmowie z Raportem Warszawskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#404040;">Ochota miała być perłą w koronie powojennej Warszawy. Jej socrealistyczna architektura, nowoczesna w latach 40. i połowie lat 50., szybko straciła na wartości - stała się symbolem przerostu formy nad funkcją. Dziś to dzielnica kontrastów: między monumentalną architekturą a straszącymi starymi budami, między zaangażowaniem mieszkańców a miejskim zapomnieniem.</span></p><p><span style="color:#404040;">Plany urbanistyczne z końcówki lat 40. szybko przestały spełniać swoją rolę. Krytyka socrealizmu nastała już w połowie 1955 roku, jeszcze w trakcie realizacji Nowej Ochoty. Dyskutowano wtedy o „przerostach reprezentacyjnych form, bogactwie detali i monumentalnej urbanistyce”. Dziś te same budynki straszą odpadającymi tynkami, a <strong>mieszkańcy czekają na modernizację, która od kilkunastu lat nie nadchodzi.</strong></span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3784,nowa-ochota-i-szosa-krakowska-wielkie-osiedla-powojennej-ochoty"></oembed></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Niedotrzymane obietnice</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Na Ochocie nie zrealizowano żadnej z dawno wyczekiwanych inwestycji, bo urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością albo „zapominają” o dawnych projektach. Jak wylicza w rozmowie z Raportem Warszawskim zastępczyni burmistrza Ochoty, Justyna Glusman:&nbsp;</span></p><blockquote><p>- Na Ochocie nie zrealizowano żadnej z dawno wyczekiwanych przez mieszkańców inwestycji – <strong>przebudowy Pl. Narutowicza</strong>, którą miasto zaczęło planować w 2011, budowy drugiej nitki <strong>Al. Jerozolimskich</strong>, aby wjazd do Warszawy nie odbywał się lokalną ul. Niemcewicza, <strong>remontu Grójeckiej,</strong> mimo że kilka lat temu powstał projekt Zielona Grójecka. Nie możemy także się doczekać usunięcia nielegalnych <strong>16 bud przy ul. Dickensa</strong>, bo miejskie jednostki przerzucają się odpowiedzialnością za ich likwidację, a tak naprawdę nie mają na to środków. Za to mieszkańcy mają otrzymać halę, której akurat nie oczekują, bo pogorszy ona tylko jakość życia w tej dzielnicy - mówi Glusman.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1530/1032;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/28/xga-przebudowa-placu-narutowicza-ma-zabezpieczone-finansowanie-ale-kiedy-ruszy-najpierw-przeniesienie-1738242915.jpg" width="1530" height="1032"><figcaption><i>Wizualizacja nowego pomnika Narutowicza na placu Narutowicza.. / fot. um.warszawa</i></figcaption></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Hala, która nie służy mieszkańcom</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">W tym kontekście plan budowy wielkiej hali dla klubu Legia na terenach Skry brzmi dla dzielnicy jak zły żart. „<i>To jest po prostu zły pomysł - nagły, zupełnie nieprzygotowany w kontekście infrastrukturalnym</i>” - ocenia Glusman. I podaje twarde dane: „<i>Przecież tam zaplanowano <strong>101 miejsc do parkowania na 7 tysięcy widzów</strong></i>”. To przepis na paraliż komunikacyjny. „<i>Zapraszam na Torwar podczas jakiegoś koncertu, żeby zobaczyć, jak zakorkowane są okoliczne ulice. Planowana hala ma być jeszcze większa</i>”.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3929,kiedy-nowy-plac-zabaw-na-ochocie-po-pozarze-odszkodowanie-nadal-nie-trafilo-do-dzielnicy"></oembed></figure><p><span style="color:#404040;">Po jednej stronie sporu stoją Robert Lewandowski, Maryla Rodowicz czy Tomasz Lis, którzy w apelu do prezydenta Trzaskowskiego nazywają halę <i>„projektem strategicznym”, </i>który powinien powstać na terenie Pola Mokotowskiego. Po drugiej - mieszkańcy, których głos został zdaniem radnej Uli Kałłaur „<i>całkowicie zignorowany”</i>. <i>„Kilku celebrytów się skrzyknęło, więc tak ma być</i>” - komentowała radna. Jej zdaniem nie miało znaczenia, <i>„że nie było konsultacji społecznych ani referendum</i>”. Przypomnijmy, że 7 tys. osób opowiadało się za koniecznością przeprowadzenia konsultacji społecznych w sprawie zagospodarowania terenu Skry.</span></p><p><span style="color:#404040;">Kolejnym zarzutem jest potencjalne zniszczenie terenów zielonych. - <i>Architekci twierdzą, że wykop pod halę spowoduje obniżenie wód podziemnych, a w konsekwencji uschnięcie drzew na Polu Mokotowskim. A właśnie włożyliśmy w remont tego parku ok. 40 milionów złotych</i> - alarmuje wiceburmistrz.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1216/684;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/28/konkurs-na-koncepcje-modernizacji-skry-i-nagroda.jpg" width="1216" height="684"><figcaption>Projekt Skry z 2018 roku. / autor: Aleksander Wadas</figcaption></figure><h3><span style="color:#404040;"><strong>Czego tak naprawdę chcą mieszkańcy?</strong></span></h3><p><span style="color:#404040;">Wiceburmistrz przypomina projekty na zagospodarowanie Skry, które powstawały przez ostatnie lata, ale nic z nich nie wynikało. Glusman zwraca szczególną uwagę na pracę z 2018 roku - architekt z Gdańska </span><span style="background-color:rgb(254,254,254);color:rgb(43,42,41);">Aleksander Wadas otrzymał pierwszą nagrodę i 70 tys. złotych za wizualizację nowej Skry. Projekt przepadł, jak wiele innych.</span></p><p><span style="color:#404040;">Glusman podkreśla: „<i>Mieszkańcy chcą infrastruktury sportowej, ale takiej, która może być użytkowana przez wszystkich</i>”. Tymczasem hala ma charakter elitarny. Co tam mogłoby powstać? Może baseny, jak kiedyś, w latach 60.? Glusman przytakuje na nasze pytanie: „<i>Baseny mieszkańcy by przyjęli naprawdę z bardzo dużą satysfakcją, przede wszystkim dlatego, że jest ich zbyt mało, a istniejące są latem bardzo zatłoczone</i>”. Jednak jaka przyszłość będzie czekała Skrę, Pole Mokotowskie i całą Ochotę? Czekamy na decyzję władz Warszawy. Prezydent Rafał Trzaskowski obiecał, że na jednej z najbliższych sesji Rady Miasta będzie omawiał z radnymi koncepcję przyszłej hali sportowej.</span></p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Na Bielanach wydali deweloperowi zgodę na „wuzetkę” pośrodku drogi S7? Mieli taki obowiązek]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4038,na-bielanach-wydali-deweloperowi-zgode-na-wuzetke-posrodku-drogi-s7-mieli-taki-obowiazek</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4038,na-bielanach-wydali-deweloperowi-zgode-na-wuzetke-posrodku-drogi-s7-mieli-taki-obowiazek</guid>
            <pubDate>Thu, 28 Aug 2025 11:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-na-bielanach-wydali-deweloperowi-zgode-na-wuzetke-na-dzialce-posrodku-drogi-s7-jakim-prawem-1756369620.png</url>
                        <title>Na Bielanach wydali deweloperowi zgodę na „wuzetkę” pośrodku drogi S7? Mieli taki obowiązek</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4038,na-bielanach-wydali-deweloperowi-zgode-na-wuzetke-posrodku-drogi-s7-mieli-taki-obowiazek</link>
                    </image><description>Od 20 lat wiemy, że na Bielanach powstanie droga ekspresowa S7, mimo że inwestycja nie posiada jeszcze kompletu dokumentów. W międzyczasie „sprytny” deweloper złożył wniosek o warunkach zabudowy dla bloku, pośrodku trasy. Ku zaskoczeniu wszystkich urzędnicy z Bielan zgodę wydali.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:#2c2c2c;">Nieużytek na Bielanach z myślą o S7</span></h2><p><span style="color:#2c2c2c;">Południowa część ulicy Kwitnącej na Bielanach, w bezpośredniej okolicy lotniska Warszawa-Babice, poza kilkoma blokami to gęsto zalesiony, niezagospodarowany teren. Jeden z nielicznych tego typu w całej dzielnicy. Patrząc na mapy satelitarne, jest to wręcz idealne miejsce pod inwestycję deweloperską. Wbrew pozorom jest to jednak bardzo ważna część Bielan, ponieważ właśnie tutaj zaplanowany został przebieg trasy ekspresowej S7, czyli nowej, północnej wylotówki z Warszawy, w kierunku Gdańska.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1171,trasa-s7-z-warszawy-na-polnoc-w-2032-roku-dwa-tunele-piec-wezlow-i-estakada"></oembed></figure><p><span style="color:#2c2c2c;"><strong>Droga posiada obecnie ważną decyzję środowiskową.</strong> Nie ma jednak jeszcze decyzji ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Niemniej od 20 lat jej przebieg jest wyznaczony w studium zagospodarowania, dokumencie wyznaczającym kierunek rozwoju miasta na lata i dekady wprzód. Innymi słowy, od dawna wiadomo, że w tym miejscu prędzej czy później zostanie wylany asfalt pod ekspresówkę.</span></p><p><span style="color:#2c2c2c;">Tym bardziej zdziwienie budzi decyzja urzędników z Bielan, którzy tydzień temu, 22 sierpnia wydali decyzję o warunkach zabudowy, tzw. </span><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">„wuzetki”, dla bloku wielorodzinnego, który miałby stanąć kilka metrów od tunelu trasy S7. Z kolei sama działka znajduje się dosłownie pośrodku planowanej drogi. Czy mamy do czynienia z bublem urzędniczym? A może jest to świadome działanie dewelopera?</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1133/521;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/28/zrzut-ekranu-2025-08-26-121304.png" width="1133" height="521"><figcaption>Źródło: Mapa UM Warszawa</figcaption></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4053,jest-przetarg-na-remont-warszawy-wschodniej-inwestycja-warta-jest-ponad-4-mld-zlotych-zakonczy-sie-do-2029-roku"></oembed></figure><h2><span style="color:#2c2c2c;"><strong>Urząd dzielnicy dał WZ na działce pośrodku trasy S7</strong></span></h2><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">W miniony piątek, 22 sierpnia, na elektronicznej tablicy ogłoszeń opublikowana została decyzja urzędu dzielnicy Bielany, dot. warunków zabudowy. Urzędnicy na wniosek dewelopera, firmy&nbsp;Dekpol Inwestycje – Warszawa 1 Sp. z o.o., wydali zgodę na budowę wielorodzinnego bloku mieszkalnego z usługami na parterze, parkingiem podziemnym oraz niezbędnym zagospodarowaniem terenu.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:#2c2c2c;">Inwestor początkowo dokument złożył jeszcze 23 maja 2024 roku. Po licznych perturbacjach urzędniczych oraz uzupełnianiu wniosków ostatecznie Samorządowe Kolegium Odwoławcze 28 maja br. uchyliło decyzję władz dzielnicy i odesłało wniosek do Bielan, do ponownego rozpatrzenia. Tym razem Dekpol Inwestycje dopiął swego, „wuzetkę” otrzymał. Od razu należy zaznaczyć, ze decyzja nie wynikała z dobrej woli urzędników, bowiem tak długo jak wniosek spełnia wszystkie wymogi prawe, urząd ma obowiązek<strong> </strong>go przyjąć.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:#2c2c2c;">- Należy pamiętać, że dla rzeczonych działek, tj. nr 95, 99 i część 28/2 z obrębu 7-08-13, została już wydana decyzja o warunkach zabudowy, i to dziewięć lat temu, w 2016 roku. Nie została nigdy wyłączona z obrotu. Kiedy wydawaliśmy tę pierwszą decyzję nie został jeszcze wybrany konkretny wariant przebiegu S7, tym samym nie wytyczono linii rozgraniczających dla tej trasy. Znaczące zmiany w tej sprawie nastąpiły dopiero w 2020 roku - wyjaśnia w rozmowie z nami </span><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">zastępca burmistrza dzielnicy Bielany, Włodzimierz Piątkowski.</span></p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1020/574;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/28/zrzut-ekranu-2025-08-26-121327.png" width="1020" height="574"><figcaption>Działka, na której wystąpiono o <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„wuzetkę” to obecnie gęsto porośnięty teren / źródło: Mapy UM Warszawa</span></figcaption></figure><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">Jak dodaje, co prawda istniał już korytarz zarezerwowany dla drogi ekspresowej, acz studium zagospodarowania miasta nie jest wiążące dla decyzji WZ. Zastępca burmistrza zapewnia, że ta historia jest kluczowa dla zrozumienia piątkowej decyzji urzędu. - <i>WZ dla tej nieruchomości, czyli decyzja&nbsp;73/BIE/WZ/2025, była już opiniowana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Tym samym ewentualna realizacja inwestycji dotyczy relatywnie małej części działki, stykającej się z ul. Kwitnącą. Ponad 2/3 tego terenu jest już zablokowane pod S7 </i>- dodaje Piątkowski.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">Tutaj zaczyna się cały problem. Opinia GDDKiA była negatywna, ze względu na budowę tunelu, którym zostanie poprowadzona S7 w tym miejscu. Jednak sami drogowcy wskazali, że <strong>potencjalny budynek jest poza rozgraniczeniami planowanej ekspresówki.&nbsp;</strong></span></p><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;"><i>„W przypadku podjęcia przez Dzielnicę decyzji o wydaniu rozpatrywanych warunków zabudowy w opinii GDDKiA realizacji nowej zabudowy powinna odbywać się w sposób <strong>niekolidujący z nowoprojektowaną drogą ekspresową S7</strong>, przy zachowaniu warunków i wymagań ładu przestrzennego określonego w projekcie decyzji oraz pod warunkiem skoordynowania i uzgodnienia projektu z Wykonawcą prac projektowych dla drogi ekspresowej S7 (uzyskania pisemnego uzgodnienia wykonawcy prac projektowych)” - brzmi dokładnie treść pisma z 31 lipca.</i></span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">- Jednak z naszego punktu widzenia ta opinia nic nie znaczy. Ponieważ nie mamy trwałego rozstrzygnięcia co do przebiegu S7. Ponadto Dekpol niemal skopiował treść wcześniejszej&nbsp;„wuzetki” z 2016 roku, łącznie z gabarytami budynku. Tym samym nie mieliśmy prawnej możliwości odmówienia — mówi zastępca burmistrza W. Piątkowski</span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;color:#2c2c2c;">Nawet jeśli założymy, że tak musiało być, a wydanie tej „wuzetki” było obowiązkiem urzędników, co dalej?&nbsp;</span></p><h2><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;"><strong>„Łowcy wuzetek” w akcji?</strong></span></h2><p><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">Nie jest tajemnicą, że posiadanie WZ znacząco wpływa na wysokość odszkodowania za wywłaszczoną nieruchomość — nawet teoretyczną, istniejącą jedynie na desce kreślarskiej architekta. Takie podejście wielokrotnie potwierdzały wyroki sądów. Wydanie decyzji WZ ma realne konsekwencje, w tym wypadku negatywne dla Skarbu Państwa, korzystne dla dewelopera.&nbsp;</span></p><p><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">Wniosek o warunki zabudowy na danym terenie może złożyć każdy: firma deweloperska, zwykły mieszkaniec, nawet niepełnoletni. Ponadto nie trzeba być właścicielem danego gruntu, by WZ otrzymać — to tylko wstępne zarysowanie gabarytów inwestycji, a nie pozwolenie na budowę.&nbsp;</span><span style="color:#2C2C2C;">W branży deweloperskiej zachowania takich podmiotów jak Dekpol określa się mianem </span><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">„łowienia wuzetek”.</span></p><p><span style="color:#2C2C2C;">W urzędach niekiedy prowadzonych jest kilka </span><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">postępowań dla tego samego terenu, ponieważ firmy wnoszące o WZ nie muszą być właścicielami danej działki. Warunki zabudowy są wydawane na konkretne podmioty. Czy w przypadku ul. Kwitnącej sprytne, wątpliwe moralnie, ale legalne zagranie dewelopera doprowadzi do otrzymania odszkodowania w wysokości milionów złotych — z naszych pieniędzy? Na szczęście niekoniecznie.</span></p><p><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">Jak dodaje zastępca burmistrza, GDDKiA twierdzi, że jeszcze na początku 2026 roku ten wariant trasy S7 otrzyma w końcu zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Jeżeli decyzja ZRID nie zmieni przyjętych już linii rozgraniczających, to część działki objętej warunkami zabudowy nie będzie podlegała wywłaszczeniu. <strong>Tym samym inwestor otrzyma całe 0 złotych odszkodowania.</strong></span></p><p><span style="background-color:white;color:#2C2C2C;">Oczywiście nadal pozostaje kwestia budowy nowego bloku, kilka metrów od tunelu nowej drogi ekspresowej. Jednak zdaniem zastępcy burmistrza Piątkowskiego, uzyskanie pozwolenia na budowę hipotetycznego bloku jest bardzo trudne.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4055,trasa-lazienkowska-w-tunelu-na-gorze-zielen-i-nowa-zabudowa-do-tego-kladka-na-agrykoli"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojna o baseny nad Wisłą. Były najemca nie chce ich oddać. Miasto zabroni mu sprzedaży alkoholu]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4040,wojna-o-baseny-nad-wisla-byly-najemca-nie-chce-ich-oddac-miasto-zabroni-mu-sprzedazy-alkoholu</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4040,wojna-o-baseny-nad-wisla-byly-najemca-nie-chce-ich-oddac-miasto-zabroni-mu-sprzedazy-alkoholu</guid>
            <pubDate>Tue, 26 Aug 2025 16:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-wojna-o-baseny-nad-wisla-byly-najemca-nie-chce-ich-oddac-miasto-zabroni-mu-sprzedazy-alkoholu-1756210746.jpg</url>
                        <title>Wojna o baseny nad Wisłą. Były najemca nie chce ich oddać. Miasto zabroni mu sprzedaży alkoholu</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4040,wojna-o-baseny-nad-wisla-byly-najemca-nie-chce-ich-oddac-miasto-zabroni-mu-sprzedazy-alkoholu</link>
                    </image><description>Zakaz sprzedaży alkoholu i wniosek do sądu. Miasto zaczyna ofensywę w sprawie basenów nad Wisłą. Przypomnijmy, że po zakończeniu 27-letniej dzierżawy, były najemca nie chce oddać terenu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wraca sprawa gigantycznej działki przy Wale Miedzeszyńskim nad Wisłą. W czerwcu skończyła się umowa ze spółką Domex, która przez 27 lat za niewielkie pieniądze (ok. 2,5 tys. dolarów miesięcznie) dzierżawiła ogromny teren na Saskiej Kępie, o powierzchni aż 11 hektarów.</p><p>Miasto dzierżawy nie przedłużyło, ale spółka nie oddała ziemi. Mimo pism, wezwań i wizytacji, dalej nielegalnie zajmuje teren. Co więcej, podnajmuje go kilku podmiotom, w tym klubowi Lunapark, organizującemu nocne imprezy, na które skarżą się mieszkańcy Saskiej Kępy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3560,27-lat-dzierzawil-baseny-przy-wale-miedzeszynskim-za-grosze-teraz-nie-chce-oddac-terenu"></oembed></figure><h2><strong>Zabierają zezwolenie na alkohol. „Działamy z zaskoczenia”&nbsp;</strong></h2><p>Po nieudanej próbie odzyskania nieruchomości, wiele osób obawiało się powtórki ze Skry. W tamtym przypadku spór prawny, o teren ze stadionem, trwał aż trzynaście lat. Teraz – jak słyszymy – powinno być znacznie szybciej. Jak ustaliliśmy, miasto rozpoczęło ofensywę. Na początek zabrało największemu klubowy – Lunapark – zezwolenie na sprzedaż alkoholu.</p><blockquote><p>- Rozpoczęliśmy, jako dzielnica, działania towarzyszące. Wygasiliśmy zezwolenie (klubu Lunapark – red.) na sprzedaż alkoholu. Dzielnica jest uprawniona by to zrobić, gdy wygasa tytuł prawny do nieruchomości – mówi nam Michał Błotny, radny dzielnicy z KO.</p></blockquote><p>Klub zakwestionował decyzję i odwołał się do SKO. Teraz rozpoczęła się pierwsza batalia, jednak radny jest spokojny o jej wynik. - <i>Dzielnicowy Wydział Działalności Gospodarczej ma stuprocentową skuteczność, jeżeli chodzi o wykonawstwo swoich decyzji. Po decyzji SKM możemy decyzja (zakazująca sprzedaży alkoholu – red.) będzie już wykonalna</i> – dodaje Błotny.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1683/1248;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/26/1756209855904.jpg" alt="klub lunapark" width="1683" height="1248"><figcaption>Klub Lunapark, fot. Raport Warszawski</figcaption></figure><p>To tylko pierwszy element większej strategii. Jak słyszymy, miasto chce „działać z zaskoczenia”. Nieco więcej szczegółów przedstawiła Aktywna Warszawa, właściciel nieruchomości, podczas posiedzenia komisji sportu, rekreacji i turystyki.</p><blockquote><p>- Kolejnym krokiem, po wezwaniu przedsądowym, będzie wniosek o wydanie nieruchomości. Naliczane są też kary administracyjne za nielegalne zajmowanie nieruchomości – mówi nam Mariusz Budziszewski, przewodniczący komisji z KO.&nbsp;</p></blockquote><p>Pozew zostanie skierowany prawdopodobnie we wrześniu. Jeżeli nie dojdzie do polubownego rozwiązania, a na to się nie zanosi, sprawa skończy się w sądzie. Miasto, mając już doświadczenia Skry za sobą, liczy, że tym razem uda się odzyskać grunty szybciej.</p><h2><strong>Hałas i nocne harce. Będzie drugie Moczydło?&nbsp;</strong></h2><blockquote><p>- Szukamy kolejnych rozwiązań, żeby oddalić mieszkańców od tego klubu. Żeby zniechęcić ich do tego miejsca. Rozpatrywane są też inne rozwiania, ale z uwagi na strategię procesową nie mogę ich ujawnić – mówi nam radny Michał Błotny.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak tłumaczy, problemem od dawna był brak współpracy klubu Lunapark ze środowiskiem sąsiednim. Głośne, nocne imprezy nie dawały żyć mieszkańcom Saskiej Kępy. Radny zauważa, że to nie „fanaberia”, ponieważ w innych miejscach nad Wisłą udaje się dojść do porozumienia. Jak przykład podaje klub La Playa, który po godz. 23 ścisza muzykę tylko dlatego, że w pobliżu znajduje się zoo i hałas przeszkadzałby zwierzętom. – <i>A Lunapark nie reagował na nasze prośby</i> – dodaje.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4002,nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada"></oembed></figure><p>Radni czekają na eksmisję klubu, ale w międzyczasie dyskutują o przyszłości tego, świetnie położonego miejsca. Wiele pomysłów pojawiło się na jednej z dzielnicowych sesji. Uchwalono wtedy stanowisko w sprawie konieczności zachowania przy Wale Miedzeszyńskim funkcji sportowo-rekreacyjnej.&nbsp;</p><blockquote><p>- Rada dzielnicy zajęła jednoznaczne stanowisko. Chcemy w tym miejscu terenu sportowo-rekreacyjnego. Zależy nam na basenach, a jeżeli będzie można zrobić tutaj drugie Moczydło, to będzie świetnie. Co ważne, miasto się z nami zgadza w tej kwestii – dodaje Błotny.&nbsp;</p></blockquote><p>Na razie baseny wyglądają w tym miejscu tak. Operator nie otworzył ich w tym sezonie.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/26/kolaz-1-9.jpg" width="1920" height="1080"><figcaption>Baseny przy Wale Miedzeszyńskim, fot. Raport Warszawski.&nbsp;</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy blok tuż obok starego. Odległość jest minimalna. „Będzie ciemnica”. Kto za to odpowiada?]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4002,nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4002,nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada</guid>
            <pubDate>Mon, 25 Aug 2025 07:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada-1756276299.jpg</url>
                        <title>Nowy blok tuż obok starego. Odległość jest minimalna. „Będzie ciemnica”. Kto za to odpowiada?</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4002,nowy-blok-tuz-obok-starego-odleglosc-jest-minimalna-bedzie-ciemnica-kto-za-to-odpowiada</link>
                    </image><description>Z każdym kolejnym dniem koszmar mieszkańców Księcia Janusza 62 staje się coraz bardziej namacalny. Betonowy szkielet kontrowersyjnego apartamentowca jest już prawie skończony. Nowy budynek powstaje kilkanaście metrów od stojącego PRL-owskiego bloku. Lokatorzy mówią jednoznacznie — to patologia. Niestety dla nich w pełni zgodna z prawem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>To jedna z lepiej skomunikowanych okolic Woli</h2><p>Ulica Księcia Janusza jest jedną z lepiej skomunikowanych okolic Woli. Tamtejsi mieszkańcy mają w zasięgu kilkunastominutowego spaceru m. in.: pętlę tramwajową na Kole, stację metra, park, las oraz centrum handlowe Wola Park. Z kolei przy pobliskiej ul. Newelskiej znajduje się słynny Bazar na Kole, gdzie kupić można wszelakie akcesoria.</p><p>Nie powinno dziwić, że walory tej okolicy dostrzegli także deweloperzy. Atrakcyjna, dobrze skomunikowana z centrum lokalizacja, w otoczeniu licznych sklepów oraz parków i lasu to obietnica udanej finansowo inwestycji. Z takiej okazji zdecydowała się skorzystać spółka <strong>Kompania Domowa</strong>, zaprzęgając do pracy architektów z pracowni <strong>POLE Architekci</strong>.</p><p>Po czasie udało się znaleźć dogodną działkę, o długości prawie 100 metrów, ale o szerokości ledwie 30 m. Na wyznaczonym terenie powstanie budynek o charakterystycznej bryle, pozbawionej ostrych kątów. Na czterech kondygnacjach nadziemnych zmieścić ma się 28 mieszkań, z kolei na parterze powstanie aż dziewięć lokali usługowych. Nieco wbrew warszawskim trendom nie będzie w nim mikrokawalerek, a pełnoprawne mieszkania i apartamenty, od 31 do 120 m kw, w tym lokale dwupoziomowe. Każde ma mieć własną loggię lub taras. Budynek będzie miał także podziemny garaż, na 34 samochody. Wszystkie okna skierowane będą na ul. Księcia Janusza. Cena za metr to ok. 25 tys. zł.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4001,rdos-zamyka-skarpe-ursynowska-radny-zapowiada-dzialania"></oembed></figure><h2>Budują apartamentowiec kilkanaście metrów od innego bloku</h2><p>Kontrowersje i oburzenie mieszkańców budzi nie tyle sama inwestycja, a jej lokalizacja. Patrząc na ul. Księcia Janusza, szybko dojdziemy do wniosku, że jest ona dosyć gęsto zabudowana — głównie przez bloki mieszkalne i domy jednorodzinne. Jedyny, niezagospodarowany fragment terenu, dość duży, aby pomieścić nowoczesny budynek mieszkalno-usługowy, deweloper znalazł... kilkanaście metrów od <strong>stojącego od dekad</strong> 10-piętrowego, PRL-owskiego bloku z numerem 62.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2058/1154;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/21/wola-ksiecia-janusza-wiz4.webp" width="2058" height="1154"><figcaption>Jednolita, czterokondygnacyjna zabudowa skutecznie odbierze dostęp do światła wielu mieszkańcom drugiego bloku / źródło: POLE Architekci</figcaption></figure><p>Mieszkańcy są <strong>przerażeni </strong>powstającą na ich oczach inwestycją. Problem dotyka zwłaszcza lokatorów zamieszkujących parter od niższe piętra. Do tej pory mogli się oni cieszyć takimi udogodnieniami jak światło słoneczne czy mały ogródek. Zasadzony przy jezdni szpaler drzew stanowił ponadto skuteczną barierę przed hałasem i zanieczyszczeniami spalin. Niestety w ciągu najbliższych lat zamiast drzew czy parkingu za oknami widoczna będzie jedynie goła ściana <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">„prestiżowego” apartamentowca.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">- Od czasu rozpoczęcia budowy wszędzie unosi się pył, a hałas jest niesamowity. Ludzie tutaj mieszkający są negatywnie nastawieni do budowy. Jak to skończą, będzie ciemnica. <strong>To wszystko to patologia</strong> — komentuje jedna z mieszkanek.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);">Niestety raczej nikt nie ujmie się za mieszkańcami, głównie seniorami, w przypadku tej kontrowersyjnej inwestycji. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co robi deweloper, jest jak najbardziej <strong>zgodne z prawem</strong>.</span></p><h2>Zachowanie złe, ale w pełni legalne</h2><p>Kompania Domowa jeszcze w 2020 roku otrzymała decyzję dotyczącą m. in. pozwolenia na budowę. Wtedy prezydent Rafał Trzaskowski odmówił zatwierdzenia projektu. Deweloper jednak odwołał się od tej decyzji do ówczesnego wojewody mazowieckiego, <strong>Konstantego Radziwiłła z PiS-u</strong>. W czerwcu Radziwiłł cofnął decyzję prezydenta Warszawy i skierował wniosek dewelopera do ponownego rozpatrzenia w pierwszej instancji. Trzaskowski we wrześniu tego samego roku nakazał usunąć wszelkie nieprawidłowości w projekcie inwestora. Finalnie pozwolenie na budowę zostało wydane 19 marca 2024 roku.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2040/1148;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/21/microsoftteams-image-4.png" width="2040" height="1148"><figcaption>Betonowy szkielet apartamentowca jest niemal gotowy / autor: Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Co do parametrów budynku, ten powstanie cztery metry od granic działki, a kilkanaście od ściany PRL-owskiego bloku. W najbliższym miejscu będzie to<strong> jedynie 13,46 m,</strong> najdalej niemal 17 m. Minimum przeciwpożarowe wynosi osiem metrów. Warto dodać, że inwestycja w momencie powstawania jak najbardziej respektowała miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, uchwalonego jeszcze w 2009 roku.</p><p>Mieszkańcy mogą już niewiele zrobić, poza wyprowadzką, ponieważ jeśli dokumentacja projektowa spełnia warunki formalne i nie łamie prawa, władze dzielnicy i miasta mają obowiązek wydać pozytywną decyzję.</p><h2>Kto ponosi winę za tę sytuację?</h2><p><strong>Kto na to pozwolił?</strong> Mniej więcej takie pytanie ciśnie się na usta po zapoznaniu się z tą historią. Urzędnicy i planiści, którzy jeszcze w 2009 roku dopuścili w mpzp możliwości powstania takiego obiektu, czy deweloper, który z takiej okazji skorzystał? Być może błędem było uchwalenie takiego planu miejscowego? Zdaniem Małgorzaty Dembowskiej, <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">architekt z pracowni WXCA, ponura sytuacja mieszkańców Księcia Janusza 62 to pokłosie grzechów przeszłości.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1152;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/21/microsoftteams-image-6.png" width="2048" height="1152"><figcaption>Parter i niższe piętra bloku nr 62 niedługo pogrążą się w półmroku / autor: Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">Przygotowana przez projektanta propozycja mpzp dla tego obszaru musiała zostać poddana konsultacjom, m. in. z mieszkańcami. Niestety plan pochodzi z 2009 roku, kiedy świadomość społeczna nie była tak rozwinięta. Celem projektanta było najpewniej stworzenie warunków do powstania spójnej pierzei dla ul. Księcia Janusza. </span><span style="background-color:white;color:#333333;">Jak wskazuje Dembowska, plan wyraźnie określa obowiązującą linię zabudowy od strony nie tylko ul. Księcia Janusza, ale także od strony ul. Lędzkiej.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;color:#333333;">- Wysokość zabudowy na tym terenie ustalona jest na minimalnie 14,5 metra, maksymalnie 20,5 m. Trudno mi uwierzyć w to, że intencją projektanta było powstanie tak wysokiego obiektu w takiej odległości od istniejącego bloku, jednak parametry planu<strong> jednoznacznie na to pozwalają</strong>. Myślę, że dziś taki dokument<strong> nie miałby już szansy uchwalenia</strong>.&nbsp;Choć rzeczywiście PRL-owskie osiedla warto miejscami uzupełniać, ale na tego typu działkach można to robić&nbsp;punktowo, w postaci mniejszych obiektów. Alternatywnie — w tak trudnych przypadkach, lepiej pierzeję zbudować z zieleni, a miejski charakter ulicy stworzyć dopiero wtedy, kiedy zabudowa z czasów PRL osiągnie granice swojej trwałości użytkowej — komentuje architekt Dembowska.</span></p></blockquote><p>Podsumowując, mamy do czynienia z inwestycją, która od samego początku prowadzona jest legalnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami i planami miejscowymi. Problem tak naprawdę pojawił się jeszcze na etapie uchwalania mpzp. Niestety 16 lat temu świadomość społeczna była dużo niższa niż dzisiaj i najpewniej nikt nie zgłosił uwag co do uchwalanego wtedy planu.</p><p>Zakończenie inwestycji planowane jest na IV kwartał 2026 roku. Mieszkańcom Księcia Janusza 62 został więc niecały rok dostępu do światła słonecznego.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3994,warszawa-zachodnia-z-kawiarniami-i-sklepami-pkp-podpisalo-umowy"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Budowa II linii metra na Bemowie. Wykonawca poprawi rażące oświetlenie]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3979,budowa-ii-linii-metra-na-bemowie-wykonawca-poprawi-razace-oswietlenie</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3979,budowa-ii-linii-metra-na-bemowie-wykonawca-poprawi-razace-oswietlenie</guid>
            <pubDate>Sun, 24 Aug 2025 09:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-budowa-ii-linii-metra-na-bemowie-wykonawca-poprawi-razace-oswietlenie-1755593129.jpg</url>
                        <title>Budowa II linii metra na Bemowie. Wykonawca poprawi rażące oświetlenie</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3979,budowa-ii-linii-metra-na-bemowie-wykonawca-poprawi-razace-oswietlenie</link>
                    </image><description>Na Bemowie trwa budowa II linii metra. Przy ul. Górczewskiej oświetlenie przejścia dla pieszych w godzinach nocnych było jednak dość rażące dla kierowców. Po interwencji Raportu Warszawskiego rzecznik prasowy budowy bemowskiego odcinka metra poinformował, że kąt nachylenia lamp zostanie zmieniony w taki sposób, aby piesi byli wciąż widoczni, a światło nie raziło kierowców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:white;color:#474747;">Rzecznik firmy Gulermak Bartosz&nbsp;</span><span style="background-color:white;color:#767676;"><i>Sawicki</i></span><span style="background-color:white;color:#474747;">&nbsp;wyjaśnił naszej redakcji, że lampy przy ul. Górczewskiej w okolicy budowy II linii metra na Bemowie to „</span>oświetlenie przejścia dla pieszych po to, żeby pieszy był widoczny”.</p><h2>Zmiana ustawienia oświetlenia</h2><blockquote><p>- Natomiast rzeczywiście to się pokrywa z sygnalizacją świetlną. Ta lampa tam pozostanie, natomiast po prostu zmienimy jej kąt nachylenia, żeby dalej pieszy był widoczny przy przejściu i przy wejściu na przejście, ale żeby było mniej uciążliwe dla kierowców – zapewnił rzecznik <span style="background-color:white;color:#474747;">wykonawcy budowy odcinka II linii metra.</span></p></blockquote><p>Jak też wyjaśniał, lampy na ul. Górczewskiej jeszcze przed ul. Lazurową zostały zainstalowane ze względu na obowiązek oświetlenia przejścia dla pieszych.&nbsp;</p><blockquote><p>- To nie wynika wprost z projektu, natomiast standard w mieście stołecznym Warszawa jest taki, by nie pozostawiać przejść nieoświetlonych. Od kilku lat istnieje duży program oświetlania wszystkich przejść. Zwłaszcza na tak dużym skrzyżowaniu po prostu w nocy pieszy wchodzący na skrzyżowanie musi być widoczny i przejścia dla pieszych muszą być oświetlone – zaznaczył Sawicki.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3596,usterka-oswietlenia-na-mokotowie-podczas-remontow-bedzie-to-naprawione-w-ramach-gwarancji"></oembed></figure><p>Jednak podczas jazdy nocą białe światło mogło utrudniać kierowcom prowadzenie pojazdu.</p><p>- <i>Te lampy tam pozostaną, tylko zmienimy kąt nachylenia; światło będzie bardziej padało na chodnik i na jezdnię</i> – poinformował rzecznik<span style="background-color:white;color:#474747;"> firmy Gulermak.</span></p><h2><span style="background-color:white;color:#474747;">Budowa II linii metra na Bemowie</span></h2><p>Na Bemowie cały czas trwają prace budowlane przy kolejnych stacjach linii metra M2. Jak przekazał pod koniec lipca Urząd Miasta st. Warszawy,&nbsp;<span style="color:#2B2A29;">na stacji Lazurowa powstają podłogi i ściany kolejnych pomieszczeń technicznych i przyszłych peronów, a także&nbsp;korytarzyki, którymi poprowadzone będzie okablowanie;&nbsp;montowane są też systemy wentylacyjne i inne instalacje. Na stacji Chrzanów trwa budowa peronu. Prace nad zachodnim odcinkiem linii M2 (stacje Lazurowa, Chrzanów, Karolin) mają się zakończyć pod koniec 2026 r. Natomiast koniec prac&nbsp;na Stacji Techniczno-Postojowej Mory zaplanowano na listopad br.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3719,ciemnosc-na-ulicy-jasnej-w-centrum-warszawy-trwaja-prace-nad-przywroceniem-zasilania"></oembed></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/900;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/19/immagine-whatsapp-2025-08-18-ore-23-23-09-24af3d86.jpg" width="1600" height="900"><figcaption>Przejście dla pieszych przy budowie II linii metra na Bemowie (fot. Czytelnik)</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[RDOŚ zamyka Skarpę Ursynowską. Radny zapowiada działania]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4001,rdos-zamyka-skarpe-ursynowska-radny-zapowiada-dzialania</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4001,rdos-zamyka-skarpe-ursynowska-radny-zapowiada-dzialania</guid>
            <pubDate>Thu, 21 Aug 2025 10:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-rdos-zamyka-skarpe-ursynowska-radny-zapowiada-dzialania-1755757147.jpg</url>
                        <title>RDOŚ zamyka Skarpę Ursynowską. Radny zapowiada działania</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/4001,rdos-zamyka-skarpe-ursynowska-radny-zapowiada-dzialania</link>
                    </image><description>Skarpa Ursynowska zostanie całkowicie zamknięta. Stanie się to już we wrześniu. O decyzji zamknięcia furtki i bramy ogrodzenia do rezerwatu przyrody poinformowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Jak wyjaśniono, powodem jest „zagrożeniem życia i zdrowia osób, które pomimo obowiązujących zakazów, wchodzą na ten teren”. Sprawę dla Raportu Warszawskiego skomentował radny Ursynowa Paweł Lenarczyk.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>We wrześniu furtka i brama ogrodzenia Skarpy Ursynowskiej zostaną zamknięte. RDOŚ tłumaczy, że bezpośrednim powodem takiej decyzji jest „<span style="background-color:white;"><i>rosnące <strong>zagrożenie dla zdrowia i życia</strong> ludzi, wchodzących pomimo zakazu wstępu na teren rezerwatu</i>”.</span></p><p>Pracownicy RDOŚ w trakcie kontroli znaleźli <strong>w rezerwacie liczne połamane i wywrócone drzewa</strong>. Jak wyjaśniła instytucja, „<i>to efekt naturalnych procesów prowadzących do stopniowego zamierania drzew i zjawisk pogodowych, takich jak wichury, burze, ulewne deszcze</i>”.</p><p>Wskazano też, że mimo obowiązującego zakazu wstępu do większej części tego terenu, zauważono tam „<i>spacerowiczów i liczne ślady obecności ludzi”</i>. Oceniono, że w związku z zaistniałymi okolicznościami konieczne „jest podjęcie wszelkich działań mogących ograniczyć ryzyko wypadku”.</p><blockquote><p>- Od kilku lat podejmujemy działania informacyjne i edukacyjne. Zależy nam na tym, aby mieszkańcy Mazowsza poznali najcenniejsze elementy przyrody naszego regionu (w tym rezerwaty) i wiedzieli, jak ich zachowanie wpływa na otaczającą nas naturę – powiedziała Aneta Adamska, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, regionalny konserwator przyrody w Warszawie, cytowana w komunikacie RDOŚ.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak przekazała Adamska, „<i>w ramach tych działań m.in. Skarpa Ursynowska została w pełni oznakowana tablicami informującymi o zakazach, jakie obowiązują w tym obszarze chronionym</i>”. Oceniła, że „<i>troska o przyrodę nie dla wszystkich jest wystarczającym argumentem przemawiającym za przestrzeganiem obowiązujących zasad</i>”.&nbsp;</p><blockquote><p>- W obliczu niewystarczającej skuteczności ww. działań, z uwagi na odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa spoczywającą na zarządzającym terenem, na chwilę obecną nie widzimy innego rozwiązania niż zamknięcie wejść do rezerwatu – podkreśliła zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.</p></blockquote><p>W rezerwacie Skarpa Ursynowska obecnie udostępnione są zabytkowe tarasy (Ogród Tarasowy),&nbsp;zlokalizowane w sąsiedztwie budynku rektoratu. Obecnie <strong>nie ma możliwości otwarcia </strong>reszty części terenu, gdyż wiązałoby się to z usunięciem licznych drzew na skarpie oraz z jej dodatkowym zabezpieczeniem w celu wytyczenia „<i>bezpiecznych ścieżek wzdłuż istniejących przedeptów</i>”. Jak wyjaśniał RDOŚ, ewentualne poszerzenie dostępu do rezerwatu „<i>w przyszłości wymaga szczegółowej analizy wszystkich uwarunkowań i możliwości</i>”</p><blockquote><p>- Specyfika tego miejsca, wynikająca m.in. z ukształtowania terenu i wieku drzewostanu, wiąże się z koniecznością pogłębionej diagnozy sytuacji, oceny zagrożeń dla przyrody i możliwych form gospodarowania – takie analizy planujemy w ramach prac nad planem ochrony – poinformował Sławomir Bełko, naczelnik Wydziału Ochrony Przyrody i Obszarów Natura 2000 RDOŚ w Warszawie.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak dodał, „<i>opracowanie planu ochrony wymaga jednak czasu - zarówno na pozyskanie środków finansowych, jak i na rzetelną inwentaryzację przyrody i opracowanie niezbędnej dokumentacji</i>”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1852,droga-niezgody-patkowskiego-bis-ma-przebiegac-obok-rezerwatu-i-spokojnych-osiedli-mieszkancy-protestuja"></oembed></figure><p>Berełko zaapelował „<i>o rozwagę i stosowanie się do zakazu wstępu, nie tylko do rezerwatu przyrody Skarpa Ursynowska, ale do wszystkich nieudostępnionych rezerwatów</i>”.&nbsp;</p><p>- <i>Prosimy o zrozumienie i społeczną akceptację dla planowanego trwałego, fizycznego zamknięcia rezerwatu, poprzez zamknięcie furtek i bram w ogrodzeniach</i> – zaznaczył.</p><p>RDOŚ&nbsp;zauważyła, że planowane ograniczenia w dostępie do Skarpy Ursynowskiej mogą budzić sprzeciw wśród mieszkańców. Jak wyjaśniono, jednak <strong>bez wdrożenia odpowiednich działań nie da się skutecznie chronić cennych walorów przyrodniczych tego miejsca</strong>, ani zagwarantować bezpieczeństwa osobom, które – nie zdając sobie sprawy z zagrożeń – mogłyby poruszać się po rezerwacie.</p><p>Temat ten skomentował Otwarty Ursynów. Wiceprzewodniczący Rady Ursynowa Paweł Lenarczyk planuje zaś interweniować w tej sprawie.</p><blockquote><p>- <span style="color:#080809;">Jako </span>Otwarty Ursynów <span style="color:#080809;">uważamy, że dostęp do parków, rezerwatów, lasów, terenów zielonych powinien być otwarty dla mieszkańców. Uważamy, że<strong> RDOŚ zamiast zamykać teren Skarpy powinien zając się pielęgnacją drzewostanu tam rosnącego</strong> – napisało stowarzyszenie w mediach społecznościowych.</span></p></blockquote><h2><span style="color:#080809;">Ogrody rektorskie</span></h2><p>Przypomniano też o<span style="color:#080809;"> otwarciu niedawno razem z </span><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(64,64,64);">Szkołą Głównej Gospodarstwa Wiejskiego</span><span style="color:#080809;"> ogrodów rektorskich tej Uczelni, które są również elementem Skarpy Ursynowskiej.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:#080809;">- Ten teren nadal będzie otwarty dla mieszkańców. Walczymy również o otwarcie Parku Natolińskiego, który jest częściowo również elementem Skarpy – dodał Otwarty Ursynów we wpisie.&nbsp;</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2784,ogrod-rektorski-sggw-zostanie-otwarty-mieszkancy-walczyli-o-to-od-blisko-dekady"></oembed></figure><p>O otwarciu ogrodów we współpracy z uczelnią przypomniał także radny Lenarczyk w rozmowie z Raportem Warszawskim.&nbsp;</p><blockquote><p>-&nbsp;<span style="background-color:white;">Otworzyliśmy z rektorem SGGW właśnie część Skarpy Ursynowskiej, czyli ogrody tarasowe SGGW po wieloletniej - można powiedzieć – batalii. A dzisiaj mamy sytuację, że właśnie ta Skarpa Ursynowska jest definitywnie zamykana. Mieszkańcy nie będą mieli do niej dostępu – wskazał&nbsp;</span>wiceprzewodniczący Rady Ursynowa.</p></blockquote><h2>Troska o naturę i wytyczone ścieżki</h2><p><span style="background-color:white;">Zwrócił uwagę, że po tym, jak urzędnicy w RDOŚ zobaczyli drzewostan w nie najlepszej kondycji, to <strong>„</strong><i><strong>zamiast zacząć pielęgnować ten drzewostan</strong></i><strong>”, to w tym momencie RDOŚ zamyka tę przestrzeń definitywnie.</strong></span></p><blockquote><p>-&nbsp;<span style="background-color:white;">Uważam, że powinna powstać jakaś dyskusja na temat tego, żeby jednak przez ten rezerwat w jakiś sposób usankcjonować ścieżkę wzdłuż tego obszaru. Szczególnie, że jest to <strong>ścieżka wskazywana przez PTTK</strong>. Na pewno o to będę wnioskował, żeby takie dopuszczenie miało miejsce – zapowiedział nasz rozmówca.</span></p></blockquote><p><span style="background-color:white;">Przypomniał też, że „<i>w większej skali</i>” drogi są wytyczone Lesie Kabackim, który również jest rezerwatem. Jego zdaniem, „<i>tak samo powinno być w rezerwacie Skarpa Ursynowska</i>”.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1637,dewastacja-kanalu-natolinskiego-deweloper-przyczynil-sie-do-zniszczenia-srodowiska"></oembed></figure><p><span style="background-color:white;">W jego ocenie stan zieleni w rezerwacie na Ursynowie, rzeczywiście może być zły. Nawiązując do zagrożeń, radny przypomniał <strong>tragiczny wypadek z 2019 roku, gdy w parku Skaryszewskim drzewo spadło na matkę z niemowlęciem</strong>. W wyniku tego zdarzenia dziecko zmarło, a kobieta została poważnie ranna.</span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;">- Ja o tyle rozumiem urzędników, bo pamiętamy tragiczny wypadek w parku Skaryszewskim, (…) gdzie drzewo się zwaliło i do odpowiedzialności został pociągnięty urzędnik, który nie dopilnował tego, żeby to drzewo było należycie chronione bądź obcięte. Rozumiem, że musimy poważnie podchodzić do kwestii bezpieczeństwa</span> – wskazał.</p></blockquote><p><span style="background-color:white;">Jak jednak zaznaczył, <strong>nie można pozostawiać przyrody samej sobie, a zwalone drzewa należy uporządkować.&nbsp;</strong></span></p><blockquote><p><span style="background-color:white;">- Pielęgnujmy, dbajmy o tę przyrodę.</span> Możemy robić nowe nasadzenie; jeśli dane drzewo nawet spadnie, to przecież możemy przeciąć te drzewo tak, żeby można było przejść. Jeśli dane drzewo zagraża, to może ono też w jakiś sposób zostać ścięte, ale też pozostawione w jakiś sposób – mówił radny dzielnicowy.</p></blockquote><h2>Okolica rezerwatu</h2><p><span style="background-color:white;">Przypomniał też, że w momencie ustanawiania rezerwatu, to Ursynów nie był jeszcze tak osiedlony.</span></p><p><span style="background-color:white;">Jak też wskazał, wówczas na polach wilanowskich <i>„nie było żadnego miasteczka Wilanów, nie było aż takiej dużej urbanizacji</i>”.</span>&nbsp;</p><blockquote><p><span style="background-color:white;">- Dzisiaj już szczególnie z kierunku wilanowskiego zabudowy podchodzą prawie pod ten rezerwat. I to jest w bardzo ścisłym, zabudowanym terenie i to też ma inny zupełnie charakter. Teraz będzie wygrodzony teren, ale czemu on będzie służył? – mówił Lenarczyk.</span></p></blockquote><h2><span style="background-color:white;">Zapowiedź działań radnego</span></h2><p><span style="background-color:white;">Radny Ursynowa zapowiedział też działania związane z decyzją RDOŚ.</span></p><blockquote><p>- Będę pisał interpelację, pytając się, dlaczego my jako Rada Dzielnicy nie zostaliśmy włączeni w proces opiniowania tych decyzji, bo chciałbym jako radny, chociażby wysłuchać, a nie dowiadywać się z mediów i komentować na podstawie doniesień medialnych. Chciałbym dowiedzieć się, co się dzieje na moim tym terenie tak, żeby przekazywać dalej informacje mieszkańcom. Chciałbym też wejść w jakiś dialog, czy te decyzje są słuszne, czy one nie są słuszne. Do tego jest potrzebna jakaś dyskusja – podkreślił wiceprzewodniczący Rady Ursynowa.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/1521,skarpa-ursynowska-niedostepna-dla-mieszkancow-park-publiczny-ktory-jest-traktowany-jak-prywatny-teren"></oembed></figure><p><strong>Jego zdaniem, RDOŚ zupełnie zlekceważył Radę Dzielnicy.</strong></p><blockquote><p>- Będę starał się wnioskować o to, czy w jakiś sposób ustanowienie tej ścieżki, która by ją „zalegalizowała” jest możliwe; czy można byłoby wejść w taką procedurę. Wydaje się, że jest to potrzebne – ocenił.</p></blockquote><p><span style="background-color:white;">Lenarczyk</span> wskazał też, że Otwarty Ursynów uważa, że „<i>przyroda i zieleń powinna być dla mieszkańców, oczywiście z jej uszanowaniem</i>”. I dodał: „<i><strong>Wolimy otwierać tę zieleń niż ją zamykać</strong></i>”.</p> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Nielegalna przebudowa zabytkowej PAST-⁠y. Ktoś próbował dobudować piętro w symbolu Powstania. Szkoda sięga 2 mln zł]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</guid>
            <pubDate>Wed, 20 Aug 2025 13:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-czeka-samowola-w-budynku-past-y-ktos-probowal-zbudowac-prowizoryczne-pietro-w-stuletnim-zabytku-1749475748.png</url>
                        <title>Nielegalna przebudowa zabytkowej PAST-⁠y. Ktoś próbował dobudować piętro w symbolu Powstania. Szkoda sięga 2 mln zł</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3364,nielegalna-przebudowa-zabytkowej-past-y-ktos-probowal-dobudowac-pietro-w-symbolu-powstania-szkoda-siega-2-mln-zl</link>
                    </image><description>Ikona Warszawy z początku XX wieku, budynek PAST-y, był nielegalnie przebudowywany. Jak zobaczyliśmy, na piątym piętrze ktoś spróbował zbudować dodatkowy poziom. Nie miał pozwolenia na budowę, ani zgody konserwatora. Sprawa jest obecnie w sądzie. - Szkoda sięga prawdopodobnie blisko 2 mln zł - tłumaczy obecny zarządca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>W nocy z 19 na 20 sierpnia 1944 roku Powstańcy </i><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(32,33,34);"><i>z 6 kompanii „Wawer” batalionu „Kiliński” przeprowadzili zakończony sukcesem szturm na zajętą przez hitlerowskie wojska PAST-ę.</i></span><i> W rocznicę odzyskania budynku przypominamy nasz tekst z czerwca tego roku.</i></p><p>Dość osobliwego odkrycia dokonali miejscy urzędnicy w historycznym budynku PAST-y, przy ul. Zielnej. Okazało się, że<strong> ktoś – samowolnie – próbował dobudować kondygnację.</strong> Przypomnijmy, PAST-a to zabytkowy kompleks zbudowany w latach 1904-1910, gdzie swego czasu mieściła się najnowocześniejsza centralna telefoniczna, szwedzkiego towarzystwa Cedergren.</p><p>Budynek-ikona, nazywany czasem pierwszym wysokościowcem w Warszawie (51,5 metra), wzorowano na amerykańskich wieżowcach. Ważną rolę odegrał w czasie Powstania Warszawskiego. Zdobycie PAST-y stanowiło jeden z największych sukcesów Armii Krajowej. Na szczycie zawieszono biało-czerwoną flagę.</p><h2><strong>Samowola w budynku PAST-y. Próba budowy dodatkowego poziomu</strong></h2><p>Wróćmy do wspomnianego odkrycia.</p><figure class="image image_resized" style="width:50%;"><img style="aspect-ratio:2164/2885;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/06/13/PAST_building_in_Warsaw.jpg" width="2164" height="2885"><figcaption>Budynek PAST-y. Źródło: domena publiczna</figcaption></figure><p>Samowola dotyczy piątego piętra (307 mkw.), gdzie przez wiele lat znajdowały się szafy centrali telefonicznej. To najwyższa (pod względem wysokości od podłogi do sufitu kondygnacja budynku). Jak usłyszeliśmy, kilka lat temu, poprzedni najemca za zgodą ówczesnego zarządcy, na własną rękę próbował dokonać przebudowy. Dopytaliśmy obecnego zarządcę o szczegóły.&nbsp;</p><blockquote><p>- W marcu 2021 roku ówczesny Zarządca Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego (tu pada imię i nazwisko - red.) wynajął V piętro spółce „Przestrzeń Walcząca”, która w porozumieniu z nim przeprowadziła rozbiórkę wnętrza V piętra budynku PAST-y w zamiarze dobudowania dodatkowego piętra. <strong>Działał samodzielnie i bez jakichkolwiek zezwoleń budowlanych.</strong> Usunięto z V piętra prawie wszystko pozostawiając jedynie zewnętrzne ściany. <strong>Szkoda, którą spowodowano, sięga prawdopodobnie blisko 2 mln złotych</strong> - wyjaśnia dr Krzysztof Pajączek z Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, która zarządza zabytkowym budynkiem PAST-y.&nbsp;</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3200,mlyn-michla-na-sprzedaz-miasto-rezygnuje-z-zabytku-a-mial-byc-tam-dom-rzemiosla"></oembed></figure><p><strong>Wspomniany najemca w środku zaczął stawiać konstrukcję pod dodatkową kondygnację. </strong>Prace musiały być prowadzone przez dłuższy czas, ponieważ jej szkielet był niemal gotowy (co widać na zdjęciach). Wiercono w zabytkowej tkance, na filarach stanęły dodatkowe podpory. Wszystkie działania odbywały się bez zezwolenia budowlanego i bez zgody konserwatora. Nie wiedziała o nim także Rada Fundacji.&nbsp;</p><p>Wspomniany zarządca (imię i nazwisko do wiadomości redakcji - red.) został usunięty z funkcji w sierpniu 2022 roku. Następnie powołano nowy zarząd, który utrzymał się niecały rok. W międzyczasie trwał spór o władzę. Po wygranym procesie nadzór nad fundacją przejął Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, co poskutkowało wymianą władz. Rada Fundacji poleciła szybką weryfikację i efektywną komercjalizację pomieszczeń.</p><p>Nowy zarząd złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodziło o, tu cytat, „wielką szkodę majątkową” związaną ze wspomnianą rozbiórką. Wspomniano także o stracie niemal 800 tys. zł w postaci utraconego czynszu. Trzecim zarzutem było wynajęcie, zdaniem nowego zarządu znacznie poniżej wartości, pomieszczeń Fundacji „Ordo Iuris”. Pisano również o „ryzyku katastrofy budowlanej”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/06/09/kolaż 2 (94).png" alt="wnętrza PAST-y" width="1920" height="1080"><figcaption>Wnętrza PAST-y / Piotr Wróblewski, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Zawiadomienie do prokuratury złożono we wrześniu 2023 roku. Na początku sprawa została umorzona, ale Fundacja odwołała się do Sądu Okręgowego w Warszawie, który nakazał przeprowadzenie postępowania karnego. - <i>W dniu 26 marca 2025 roku Prokuratura podjęła postanowienie o zawieszeniu śledztwa, by przeprowadzić dowód z opinii biegłego z zakresu rachunkowości. Prokuratura bowiem przewiduje, że na tę opinię będzie musiała oczekiwać dość długo</i> - tłumaczy Krzysztof Pajączek.&nbsp;</p><p>Z uwagi na to, że sprawa jest przedmiotem prokuratorskiego śledztwa, nie podajemy imienia i nazwiska osoby pozwanej.</p><h2><strong>Czy PAST-a jest bezpieczna?</strong></h2><p>Po odkryciu miasto dokładnie sprawdziło budynek, pod kątem trwałości. Na szczęście okazało się, że samowola nie wpłynęła znacząco na stan techniczny PAST-y. Budynek nie będzie wymagał generalnego remontu, jednak dodane elementy trzeba będzie rozebrać.&nbsp;</p><blockquote><p>- Powstały działania, które mogłyby zaburzyć tę (historyczną tkankę budynku – red.). Zdecydowaliśmy się zatem wynająć piętra dla miejskich instytucji – przekazała Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydent Warszawy. Dom Spotkań z Historią przeniesie część swojej działalności właśnie do PAST-y. Zajmie dwa dodatkowe piętra: czwarte i piąte.</p></blockquote><p>- <i>Z czynszów trudno byłoby ten budynek zachować. Jesteśmy gotowi wesprzeć finansowo zachowanie tych pięter i tego budynku</i> - słyszymy od urzędników.</p><p>Służby konserwatorskie na razie nie komentują tej sytuacji także dlatego, że sprawa jest przedmiotem zainteresowania prokuratury.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3362,muzeum-powstania-warszawskiego-do-rozbudowy-rzad-przyznal-na-nia-100-mln-zl-odchudzilismy-ten-projekt"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czemu Marriott ewakuował się z Centrum LIM? Trudny rozwód Polaków i Amerykanów. W tle miliony i oskarżenie o fikcyjne zatrudnienie]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/763,czemu-marriott-ewakuowal-sie-z-centrum-lim-trudny-rozwod-polakow-i-amerykanow-w-tle-miliony-i-oskarzenie-o-fikcyjne-zatr</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/763,czemu-marriott-ewakuowal-sie-z-centrum-lim-trudny-rozwod-polakow-i-amerykanow-w-tle-miliony-i-oskarzenie-o-fikcyjne-zatr</guid>
            <pubDate>Sun, 17 Aug 2025 19:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-czemu-marriott-ewakuowal-sie-z-centrum-lim-trudny-rozwod-polakow-i-amerykanow-w-tle-miliony-i-fikc-1723803193.jpg</url>
                        <title>Czemu Marriott ewakuował się z Centrum LIM? Trudny rozwód Polaków i Amerykanów. W tle miliony i oskarżenie o fikcyjne zatrudnienie</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/763,czemu-marriott-ewakuowal-sie-z-centrum-lim-trudny-rozwod-polakow-i-amerykanow-w-tle-miliony-i-oskarzenie-o-fikcyjne-zatr</link>
                    </image><description>To koniec słynnego hotelu Marriott w centrum Warszawy. Znana marka nagle wypowiedziała umowę zaskakując nie tylko klientów, ale nawet – podobno - właścicieli budynku. W tle są jednak zarzuty o malwersacje finansowe. I to z obu stron.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Przypominamy artykuł z sierpnia 2024 roku.</i></p><p>Wygląda na to, że małżeństwo polsko-amerykańskie upadało powoli. Pojawiało się coraz więcej sporów, problemów i oskarżeń. Głównie za zamkniętymi drzwiami. W końcu, gdy przekroczona została granica, problemy „z domu” trafiły na salę sądową. Czy takie małżeństwo w ogóle dało się uratować?&nbsp;</p><p>Ta historia, to nie dramat jednej z rodzin, a skrótowy opis relacji Centrum LIM i sieci Marriott. A zaczęło się od wielkiego polsko-amerykańskiego „ślubu”. W 1987 roku powołano spółkę „LIM Joint Venture”, której udziałowcami byli:&nbsp;</p><ul><li>LOT</li><li>Ilbau GmbH – austriacka firma budowlana</li><li>Marriott International.</li></ul><p>Austriacy pojawili się w tej bajce tylko na chwilę – mieli dokończyć budowę wieżowca, który stał rozgrzebany w centrum Warszawy. Z kolei Polacy i Amerykanie mieli wprowadzić luksusy nieznane społeczeństwu końca PRL-u. No i tak faktycznie było. We wrześniu 1989 roku spółka zaczęła swoją działalność już jako LIM, czyli LOT i Marriott.&nbsp;</p><p>W dokumentach od początku zaznaczano, że powołano ją głównie do „świadczenia usług hotelarskich w ramach Warsaw Marriott Hotel”, ale także do zarządzania całym budynkiem nazywanym oficjalnie Centrum LIM, tj. biurami czy parkingiem.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/686,koniec-hotelu-marriott-w-warszawie-slynny-obiekt-musi-zmienic-nazwe-amerykanie-wycofuja-sie-w-tle-spor-o-pieniadze"></oembed></figure><h2>LIM bez „L” i „M”&nbsp;</h2><p>Sieć Marriott – będącą literką „M” z nazwy – od dawna nie jest już współwłaścicielem charakterystycznej wieży. W 2007 roku z biznesu wycofał się też LOT, który za 430 mln zł sprzedał budynek spółce Lilium powiązanej kapitałowo ze spółkami z Luksemburga. Sprawa ta – niezwykle kontrowersyjna – trafiła nawet pod obrady sejmowej komisji skarbu.&nbsp;</p><p>Mimo, że wśród właścicieli nie ma już ani linii LOT, ani sieci Marriott, hotel dalej funkcjonował. Amerykanie udzielali licencji i zarządzali. Wyglądało to następująco. Co pewien czas podpisywano umowę na świadczenie usług hotelowych. Ostatnią parafowano 28 lipca 2010 roku między spółką LIM Center – należącą do Lilium – a Luxury Hotels International Management Company B.V. – należącą do grupy Marriott.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/1889;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/MG7_5846%20(1).jpg" alt="wieżowiec w Warszawie" width="3000" height="1889"><figcaption>Widok na Centrum LIM / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Treścią umowy było: <i>„prowadzenie hotelu w części wielofunkcyjnego budynku”</i>. Co więcej, z zapisów wynika, że wszystkich pracowników hotelu zatrudnia spółka LIM. Marriott daje know-how oraz nazwę.</p><h2>Zgrzyty i szwajcarski arbitraż</h2><p>W sprawozdaniu z działalności spółki Lilium za rok 2022 czytamy, że „relacje biznesowe LIM z Grupą Marriott International, (…) stanowią solidny fundament sytuacji finansowej spółki.” Ale od dawna już tak nie było. Obie strony angażowały w gorący spór swoich prawników.</p><p>Pierwszy uderzył Marriott, który odezwał się do Trybunału Arbitrażowego z siedzibą w Zurychu. Pozwał Centrum LIM oraz Lilium o roszczenia, które <i>„wywodzą się z umów zawartych w przeszłości przez Spółkę i Powodów”</i> – tak podaje w sprawozdaniu sama spółka Lilium.&nbsp;</p><p>W dokumentach czytamy, że wyrok zapadł w marcu 2024 roku. LIM musi zapłacić ponad 11 milionów euro na rzecz grupy Marriott. Do tego musi poświadczyć, że <i>„uznaje istniejące umowy z grupą Marriott jako ważne i obowiązujące”.&nbsp;</i></p><p>Ale spółka nie zgadza się z wyrokiem. Wniosła odwołanie do sądu w Zurychu twierdząc, że sprawa powinna zostać unieważniona ze względu na poważne błędy proceduralne oraz – tu cytat – <i>„stronniczość składu sędziów arbitrażowych”.&nbsp;</i></p><h2>20 milionów złotych i fikcyjny menadżer&nbsp;</h2><p>Z drugiej strony sprawa trafiła do Prokuratury Warszawa-Śródmieście. Tutaj od 2023 roku toczy się postępowanie w sprawie<i> „przywłaszczenia w okresie od 2015 do 2021 roku (…) środków pieniężnych w łącznej kwocie 20.975.159,58 zł oraz 328.180,55 dolarów”</i>. Rzecznik prokuratury podaje nam, że chodziło o<i> „dokonanie nieuprawnionych przelewów z rachunku bankowego należącego do LIM Center”.&nbsp;</i></p><p>Według LIM sytuacja wyglądała następująco – zarządca hotelu otrzymał pełnomocnictwo do dysponowania kontem, a następnie samodzielnie otworzył rachunek skąd przelano wymienioną wyżej kwotę.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="color:black;"><i>„Przedstawiciele Zarządzającego dokonali samodzielnego otwarcia rachunku bankowego na Luxury Hotels International Management Company B.V., na który dokonano szeregu przelewów na łączną kwotę 20.041.683,98 złotych” –</i> czytamy w aktach sprawy. Dalej jest jeszcze o „nieuprawnionych bonusach”, które rzekomo miał otrzymywać jeden z pracowników zarządcy hotelu. Wszystko to miało dziać się przez lata.</span></p></blockquote><p>Ale to nie wszystko, Centrum LIM oskarża spółkę z grupy Marriott także o<i> „poświadczenie nieprawdy w dokumentach” </i>na kwoty:&nbsp;<span style="color:black;">5.174,68 dolarów, 31.974,38 euro oraz 67.004,41 złotych. I tutaj trzeba się na chwilę zatrzymać. Wspomniane kwoty dotyczą konkretnego, wysoko postawionego pracownika, o którego działalność spór toczą obydwie spółki. LIM uważa, że został fikcyjnie zatrudniony jesienią 2022 roku.&nbsp;</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3000/2102;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/MG7_5866.jpg" alt="hotel marriott" width="3000" height="2102"><figcaption>Wieżowiec w którym do niedawna znajdował się Hotel Marriott / fot. Maciej Gillert, Raport Warszawski</figcaption></figure><p><i>„</i><span style="color:black;"><i>Zarządzający, pomimo sprzeciwu spółki LIM Center podjął działania celem przymuszenia spółki do zatrudnienia na stanowisku (dane do wiadomości redakcji). LIM Center spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sprzeciwiała się tego rodzaju praktykom i nigdy nie zawarła umowy o pracę z XXX”</i> – czytamy w aktach sprawy.</span></p><p>Wspomniany menadżer pracował wcześniej w krajach afrykańskich. Jak donoszą lokalne media, popadł w konflikt z zespołem, a pracodawca – po interwencji związków zawodowych - uruchomił w jego sprawie postępowanie wyjaśniające.&nbsp;</p><p><span style="color:black;"><i>„Pokrzywdzona spółka (Centrum LIM - red.) stoi na stanowisku, iż nigdy nie zatrudniała XXX, a faktury zostały wystawione bez zaistnienia rzeczywistego zdarzenia prawnego”</i> – czytamy w aktach sprawy.</span></p><p>Mimo oskarżeń, dokumentów i liczb sprawa stanęła. Została zawieszona w połowie zeszłego roku. Prokuratura tłumaczy nam to w ten sposób.&nbsp;</p><blockquote><p><span style="color:black;">- Konieczne jest przesłuchanie&nbsp;pracowników grupy Marriott, powiązanych z wyżej wymienionymi zdarzeniami,&nbsp;w charakterze świadków w celu ustalenia wszystkich niezbędnych okoliczności sprawy, w tym celowości dokonanych transakcji oraz zatrudniania XXX. Postępowanie w dniu 21 czerwca 2023r. zostało zawieszone z uwagi na konieczność przeprowadzania czynności w drodze pomocy prawnych na terenie Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i RFN. Do chwili obecnej nie uzyskaliśmy informacji – przekazał nam Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.</span></p></blockquote><p>Nim prokuratura „ściągnęła” informacje z innych krajów, sprawa – po części – się rozwiązała, bowiem Marriott wycofał się z zarządzania słynnym hotelem w centrum miasta. Ma on już nową nazwę „Warsaw Presidential Hotel”. Wygląda na to, że kłótnie będą trwały dalej. Kolejny jej epizod właśnie trwa – Marriott zażądał jak najszybszego ściągnięcia szyldu z nazwą z budynku.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/700,warszawa-idzie-na-wojne-z-graffiti-mieszkancy-apeluja-o-dzialanie"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pociąg zatrzymuje się w tunelu między Natolinem, a Kabatami. Metro nie widzi problemu]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3927,pociag-zatrzymuje-sie-w-tunelu-miedzy-natolinem-a-kabatami-metro-nie-widzi-problemu</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3927,pociag-zatrzymuje-sie-w-tunelu-miedzy-natolinem-a-kabatami-metro-nie-widzi-problemu</guid>
            <pubDate>Sun, 17 Aug 2025 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-pociag-zatrzymuje-sie-w-tunelu-miedzy-natolinem-a-kabatami-metro-nie-widzi-problemu-1754922291.jpg</url>
                        <title>Pociąg zatrzymuje się w tunelu między Natolinem, a Kabatami. Metro nie widzi problemu</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3927,pociag-zatrzymuje-sie-w-tunelu-miedzy-natolinem-a-kabatami-metro-nie-widzi-problemu</link>
                    </image><description>Remont miał zakończyć przymusowe postoje w tunelu między Natolinem a Kabatami. Minęły miesiące, a metro wciąż tam zwalnia lub staje. Mieszkańcy mówią o ciągłej uciążliwości, a Metro Warszawskie twierdzi, że problem jest… sporadyczny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jeszcze kilka miesięcy temu ursynowska część linii M1 przechodziła wielotygodniową modernizację. W oficjalnych komunikatach zapowiadano, że nowe rozjazdy i zmieniony układ torowy na stacji Kabaty mają wyeliminować przymusowe postoje w tunelu – szczególnie te między stacjami Natolin i Kabaty.</p><p><strong>Kosztowało to mieszkańców osiem kolejnych weekendów bez metra</strong> i spore nakłady finansowe.</p><blockquote><p>– Jeżeli miasto coś obiecuje, to powinno to realizować. Nawet jeśli chodzi tylko o pięć minut wydłużonej jazdy. Metro powinno być niezawodne, a to jest, mam wrażenie, wierzchołek góry lodowej problemów – podkreśla radny Mateusz Rojewski, który w tej sprawie złożył interpelację.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3581,ursynow-bez-metra-to-powrot-do-lat-80-wyjazd-z-dzielnicy-graniczy-z-cudem-felieton"></oembed></figure><h3>Z Kabat na Natolin płynnie, w drugą stronę – postoje</h3><p>Mieszkańcy Kabat, z którymi rozmawialiśmy, potwierdzają, że problem występuje niezależnie od pory dnia. Jadąc z Natolina na Kabaty, najpierw metro zwalnia, a potem zatrzymuje się w tunelu – <strong>czasem na dwie minuty, czasem nawet na dziesięć.</strong> W odwrotnym kierunku, z Kabat na Natolin, wszystko przebiega bez opóźnień. Problem miał być szczególnie uciążliwy w roku szkolnym, ale i w wakacje sprawia pasażerom dyskomfort.</p><blockquote><p>– Być może to się wydaje błaha sprawa, ale jeśli liczbę dni roboczych w miesiącu pomnożymy przez te dodatkowe minuty, to robi się poważna strata czasu. Warszawa to duże miasto. Metro powinno jechać szybciej, a nie toczyć się pięćdziesiąt na godzinę i jeszcze stawać w tunelu – zaznacza Rojewski.</p></blockquote><h3>Metro Warszawskie: „To sporadyczne”</h3><p>Rzeczniczka Metra Warszawskiego Anna Bartoń w odpowiedzi na nasze pytania podkreśla, że „<i>przejazd pomiędzy stacjami Kabaty i Natolin to około 2 minuty</i>” i „<i><strong>za wyjątkiem sytuacji awaryjnych nie występują sytuacje, jak opisana</strong></i>”.</p><p>Według spółki wydłużony postój <strong>zdarza się sporadycznie</strong> w szczycie porannym i jest spowodowany wprowadzaniem na linię pociągów szczytowych. Metro dodaje, że inwestycja w rozbudowę układu torowego stacji A1 Kabaty jest zaplanowana, a dokumentacja przetargowa w przygotowaniu.&nbsp;</p><p>Radny Rojewski pozostaje sceptyczny: – <i>Słowo „sporadycznie” jest nieprecyzyjne. Dla jednego to raz na dziesięć kursów, dla innego raz na pięć. Chciałbym konkretów - tak jak w przypadku innych miejskich danych </i>- ocenia.</p><p>A czy Ty zauważyłaś lub zauważyłeś, że metro zwalnia przed Kabatami? <strong>Weź udział w naszej ankiecie poniżej.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3762,metro-pokazalo-tunel-stacji-c3-lazurowa-na-bemowie-niedlugo-zaczna-klasc-tory"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Nocny koszmar Saskiej Kępy. „Kiedy wreszcie będziemy mogli spać?”]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3937,nocny-koszmar-saskiej-kepy-kiedy-wreszcie-bedziemy-mogli-spac</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3937,nocny-koszmar-saskiej-kepy-kiedy-wreszcie-bedziemy-mogli-spac</guid>
            <pubDate>Wed, 13 Aug 2025 09:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nocny-koszmar-saskiej-kepy-kiedy-wreszcie-bedziemy-mogli-spac-1755002948.jpg</url>
                        <title>Nocny koszmar Saskiej Kępy. „Kiedy wreszcie będziemy mogli spać?”</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3937,nocny-koszmar-saskiej-kepy-kiedy-wreszcie-bedziemy-mogli-spac</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Saskiej Kępy i Pragi-Południe od tygodni nie mogą liczyć na spokojną noc. Hałaśliwe imprezy, koncerty na PGE Narodowym i kluby ignorujące przepisy – radny Robert Migas alarmuje: „To wstyd dla władz”. Czy Warszawa przestanie być miastem niekończącej się zabawy?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Robert Migas, radny Pragi-Południe z MJN, nie przebiera w słowach:<strong>&nbsp;„</strong><span style="color:#404040;"><i><strong>Lunapark miał być zamknięty po 30 czerwca. Minęło 7 tygodni, a klub działa dalej. Gdzie są obiecane działania?”</strong></i></span>&nbsp;W interpelacji pyta władze dzielnicy i spółkę AKTYWNA WARSZAWA, czy sprawa trafiła już do sądu i czy odebrano koncesję.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3645,miasto-walczy-o-baseny-nad-wisla-byly-dzierzawca-wciaz-nie-chce-ich-oddac"></oembed></figure><p>Ale Lunapark to nie jedyny problem.&nbsp;<span style="color:#404040;"><strong>-</strong> <i>Pojechałem sprawdzić, skąd hałas – myślałem, że to Lunapark, a okazało się, że Przyjaźń</i><strong> -</strong></span> mówi Migas. W tle – kolejne imprezy:&nbsp;<span style="color:#404040;"><strong>nielegalny rave pod Mostem Siekierkowskim (14/15.08)</strong></span>, całodobowa zabawa na Basenach Kora, a wcześniej – event nad Zalewem Bardowskiego.</p><h2><span style="color:#404040;">„Stadion Narodowy to państwo w państwie”</span></h2><blockquote><p>Przemysław Popkowski ze Stowarzyszenia Obywatelskiego Saska Kępa nie kryje frustracji:&nbsp;- <span style="color:#404040;"><strong>Najgorszy koszmar to PGE Narodowy.</strong> Gdy otworzą dach, trzęsą się ściany w domach - mówi.</span></p></blockquote><p>Wspomina jeden z pierwszych koncertów na PGE Narodowym, zagrał wtedy Coldplay:&nbsp;<span style="color:#404040;">„<i>Mam duży fortepian – kandelabr z niego spadał, lampy sufitowe latały. <strong>Ściany popękały.</strong> Musiałem remontować mieszkanie na własny koszt</i>”</span>.</p><p>Problem? Stadion działa legalnie.&nbsp;<span style="color:#404040;">„Jeśli od klubokawiarni i klubów wymagamy ciszy po 22, dlaczego Narodowy ma przywilej?”</span>&nbsp;– pyta Popkowski. I dodaje:&nbsp;<span style="color:#404040;"><strong>„To jest chore. Kibice, koncerty, imprezy – wszystko rządzi się innymi prawami”</strong></span>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski"></oembed></figure><h2><span style="color:#404040;">„Można dogadać się z klubami, ale kto dogada się z Narodowym?”</span></h2><p>Popkowski przyznaje, że z niektórymi lokalami da się wynegocjować kompromis:&nbsp;„<span style="color:#404040;"><i>Z Lunaparkiem przez 2-3 lata był spokój, dopóki nie zmieniła się ekipa</i>”</span>. A może wprowadzić kary?&nbsp;<span style="color:#404040;"><i><strong>„To naiwne myślenie. Kluby przerzucą koszty na klientów, a imprezy i tak będą trwać”</strong></i></span><i>.</i></p><p>Tymczasem Migas wraz z radną Martą Szczepańską i posłami (m.in. Wichą i Zawiszą) naciskają na zmiany w prawie.&nbsp;- <span style="color:#404040;"><i>W Ministerstwie Klimatu trwają prace, ale na razie musimy działać doraźnie</i></span><i>&nbsp;</i>– mówi Migas.</p><p>Pytanie brzmi:&nbsp;<span style="color:#404040;"><strong>kiedy Warszawa przestanie być miastem, w którym nocny hałas jest normą?</strong></span>&nbsp;Mieszkańcy Saskiej Kępy czekają na odpowiedź – i na ciszę.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Niewyspani mieszkańcy protestują w pidżamach. „Warszawa nie śpi” przez hałas]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas</guid>
            <pubDate>Fri, 08 Aug 2025 20:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas-1754678839.jpg</url>
                        <title>Niewyspani mieszkańcy protestują w pidżamach. „Warszawa nie śpi” przez hałas</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3914,niewyspani-mieszkancy-protestuja-w-pidzamach-warszawa-nie-spi-przez-halas</link>
                    </image><description>Warszawa w piżamach wyszła na ulice. Wieczorem, w piątek 8 sierpnia na placu Centralnym rozpoczął się nietypowy protest przeciwko nocnemu hałasowi w mieście. To apel Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze - by w pidżamach i szlafrokach wyrazić swój sprzeciw wobec uciążliwego zgiełku, który uniemożliwia im spokojny sen.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/player/embed/c84cf35e085c06dccbb521258ed16146b56a5159" data-mid="71"></oembed></figure><h2><strong>„Chcemy móc się wyspać we własnych domach”</strong></h2><p>Na niedawno otwartym Placu Centralnym pod Pałacem Kultury i Nauki w piątek wieczór zebrała się grupa ludzi w pidżamach. - <i>My chcemy spać!</i> - krzyczą z poduszkami w ręku. O co chodzi? Wyjaśnia Raportowi Warszawskiemu Marta Szczepańska, warszawska radna z Miasto Jest Nasze:</p><blockquote><p>- To nie jest kaprys, ale kwestia podstawowego komfortu życia. W nocy powinniśmy mieć prawo do wypoczynku, a zamiast tego słyszymy wyjące <strong>silniki, basy z klubów i odgłosy imprez</strong>. To nie jest normalna sytuacja w cywilizowanym mieście. Chcieliśmy dać szansę mieszkańcom, żeby tę frustrację spowodowaną brakiem reakcji służb porządkowych, tym, że widać, że ten problem narasta, a nie znika. Żeby mogli po prostu spotkać się wspólnie, pokazać swój problem - tłumaczy radna, która na wydarzenie przyszła oczywiście w... pidżamie.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/08/img-20250808-202325.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Organizatorzy happeningu podkreślają, że problem hałasu dotyczy całej Warszawy - od Śródmieścia, przez Żoliborz, po odległe dzielnice, gdzie dźwięk niesie się na duże odległości. Ostatnio na Gocławiu słychać było imprezę, która odbywała się nad Zalewem Bardowskiego - to też pokazuje, że problem nie bierze się znikąd.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski"></oembed></figure><p>Uczestnicy w nietypowych strojach - piżamach, szlafrokach i kapciach - przeszli głównymi ulicami stolicy z hasłami: „<i>Warszawo, chcemy spać!</i>”, „<i>sen to prawo</i>” i „<i>hałas zabija</i>”. Niektórzy nieśli poduszki i koce, inni nucili kołysanki. <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(64,64,64);">Najpierw zebrali się pod Pałacem Kultury, by potem zrobić przemarsz ulicami: Marszałkowską, Świętokrzyską i Tamka.</span></p><blockquote><p>- <i>Pidżama to symbol - pokazujemy, że powinniśmy teraz spać, a nie protestować na ulicach</i> - tłumaczą uczestnicy. - <i>Lekarze mówią, że chroniczne niewyspanie się pogarsza zdrowie, ale co mamy zrobić, kiedy pod oknem do rana słychać wyścigi samochodów?</i> - pytają.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/08/img-20250808-204520.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><h2><strong>„To nie walka z życiem nocnym, ale o jego rozsądne granice”</strong></h2><p>Marta Szczepańska podkreśla w rozmowie z Raportem Warszawskim: <i>Nie chcemy zabraniać imprez czy życia nocnego. Chcemy, tylko żeby odbywało się to z poszanowaniem praw mieszkańców do snu. W innych europejskich miastach to działa - można się bawić i można spać.</i></p><p><strong>Jako przykład podała Barcelonę</strong><i><strong>,</strong> </i>która kojarzy się z bardzo bogatym życiem ulicznym i hałasem drogowym, a jednak władze tego miasta zwracają coraz większą uwagę kwestię hałasu - bo to jest po smogu drugi najbardziej degradujący nasze zdrowie czynnik.</p><blockquote><p>- Da się planować miasto tak, żeby stworzyć strefy na koncerty, takie imprezy masowe, które nie będą przeszkadzać. Obecnie jest tak, że bardzo często te lokale są zlokalizowane w bardzo gęsto zaludnionych miejscach - dodaje Szczepańska.</p></blockquote><p>Wskazuje także na konkretne rozwiązania stosowane w innych, europejskich miastach: automatyczne systemy pomiaru hałasu, specjalne strefy dla nocnych lokali, lepsze wygłuszanie klubów.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/08/img-20250808-201719.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure><p>Policja w ostatnim czasie prowadzi kontrole „ciche miasto”, jednak efekty tych akcji, zdaniem protestujących, są niewystarczające. Także mieszkańcy pod wpisami stołecznej komendy apelują do funkcjonariuszy o ciągłe prowadzenie kontroli, a nie tylko „od akcji do akcji”.</p><blockquote><p>- Lata mijają, kiedy ten problem narasta. Pojedyncze kontrole, takie akcje, tak zwane „ciche miasto”, wykonywane przez policję - jeśli przynoszą nam 100 mandatów, z czego pewnie tylko kilka z nich dotyczy kwestii związanych z hałasem, tak de facto, to nie jest taka forma, która realnie rozwiąże ten problem. To dobrze wygląda w komunikatach prasowych i na social mediach policji, ale to po prostu kropla w morzu potrzeb - tłumaczy Szymańska.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3868,warszawa-walczy-z-halasem-113-mandatow-i-27-zatrzymanych-dowodow-mieszkancy-domagaja-sie-wiecej-kontroli"></oembed></figure><h2><strong>Sen to luksus?</strong></h2><p>Organizatorzy zapowiedzieli, że to dopiero początek działań. - <i>Będziemy naciskać na konkretne zmiany w prawie i jego egzekwowaniu</i> - zapowiedziała Szczepańska.&nbsp;</p><p><strong>Wśród postulatów są m.in.:</strong></p><ul><li>Wprowadzenie automatycznych systemów pomiaru hałasu</li><li>Utworzenie specjalnych stref dla lokali nocnych</li><li>Większa liczba kontroli policyjnych</li><li>Kampanie edukacyjne o wpływie hałasu na zdrowie</li></ul><p>Protest kończy się pod Pomnikiem Syrenki, gdzie uczestnicy symbolicznie idą spać. - <i>To nie jest walka przeciwko komuś, ale walka o prawo do normalnego życia </i>- podsumowują organizatorzy.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4096/2304;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/08/08/img-20250808-202148.jpg" width="4096" height="2304"><figcaption>Fot. Greta Sulik, Raport Warszawski</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Afera KPO. W Warszawie chcą łodzi, mieszkań na wynajem i kijów do golfa. To ma uchronić przed kryzysem]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3908,afera-kpo-w-warszawie-chca-lodzi-mieszkan-na-wynajem-i-kijow-do-golfa-to-ma-uchronic-przed-kryzysem</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3908,afera-kpo-w-warszawie-chca-lodzi-mieszkan-na-wynajem-i-kijow-do-golfa-to-ma-uchronic-przed-kryzysem</guid>
            <pubDate>Fri, 08 Aug 2025 14:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-afera-kpo-w-warszawie-chca-lodzi-mieszkan-na-wynajem-i-kijow-do-golfa-to-ma-uchronic-przed-kryzys-1754656706.jpg</url>
                        <title>Afera KPO. W Warszawie chcą łodzi, mieszkań na wynajem i kijów do golfa. To ma uchronić przed kryzysem</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3908,afera-kpo-w-warszawie-chca-lodzi-mieszkan-na-wynajem-i-kijow-do-golfa-to-ma-uchronic-przed-kryzysem</link>
                    </image><description>Rząd pokazał na co przeznaczy część środków z KPO. W założeniu miały być to projekty, które uchronią firmy przed kryzysem. Sprawdziliśmy. W Warszawie pieniądze pójdą m. in. na kije do golfa, łodzie czy mieszkania na najem krótkoterminowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Miało być spektakularnie i z pompą. Rząd ogłosił, na co wydane zostanie 1,2 miliarda (!) złotych z Krajowego Planu Odbudowy. W sieci pojawiła się mapa przedsiębiorstw, które dostały wsparcie, liczone czasem w setkach tysięcy złotych. Problem w tym, że większość tej kwoty przeznaczono na… bardzo kontrowersyjne zakupy.</p><p>W sieci krążą już takie „perełki” jak pieniądze na produkcję piwa bezalkoholowego, zamówienie garderoby czy mobilnych ekspresów kawowych. Większość kontrowersji dotyczy środków dla sektora HoReCa (hotelarstwo, gastronomia, catering). Liczba co najmniej dziwnych dotacji była tak duża, że urzędnicy postanowili… wyłączyć stronę pokazującą wsparcie z KPO.&nbsp;</p><p><strong>Nam udało się jednak przejrzeć listę przedsiębiorstw z Warszawy.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3905,trzaskowski-odzyl-po-przegranej-na-wrzesien-szykuje-nowe-otwarcie-sprawdzamy-co-jest-w-grze"></oembed></figure><h2><strong>Afera KPO. Pieniądze na „wynajem krótkoterminowy” czy kije do golfa&nbsp;</strong></h2><p><strong>Zacznijmy od tego, że nie wszyscy przedsiębiorcy chcieli „cwaniakować”.</strong> Wiele projektów dotyczy faktycznego rozwoju firmy, otwierania nowych działów czy szkoleń pracowników. Zaskakująco wiele restauracji pomyślało o tym samym – przygotowywaniu cateringu. Trudno nazwać to działanie innowacyjnym, ale i tak jest lepsze niż to, co znalazłem potem.</p><p>Pierwszym „hitem” jest przedsiębiorca z Warszawy, który otrzymał niemal 400 tys. zł na „wdrożenie nowej usługi wynajmu krótkoterminowego”. Na co pójdą te pieniądze? <strong>Otóż właściciel chce postawić na swojej działce ekodomek.</strong> Następnie go wynajmować. W ten sposób jego firma uodporni się przed kryzysem.&nbsp;</p><p>Kolejna firma idzie jeszcze dalej. Tym razem chodzi aż o <strong>490 tys. zł na zakup sprzętu do gry w golfa. </strong>Ale nie tylko same kije (męskie i damskie). We wniosku czytamy, że z pieniędzy KPO sfinansujemy także trójkołowe wózki golfowe oraz symulator do gry. W tym przypadku przedsiębiorca zaznaczył też, że sam sfinansuje część zadania, oszacowanego na ponad 700 tys. zł.&nbsp;</p><p>Zaskakująco wiele przedsiębiorców chce chronić się przez kryzysem branży gastronomicznej w ten sam sposób – kupując łodzie. Tutaj, w Warszawie, znalazłem szereg przykładów:&nbsp;</p><ul><li>zakup łodzi kabinowej z napędem elektrycznym – 533 tys. zł</li><li>zakup, a następnie „czarter jachtów na Zegrzu jako dywersyfikacja i uodpornienie na przyszłe kryzysy działalności gastronomicznej” – 539 861,4 zł</li><li>„wdrożenie wynajmu kabinowej łodzi rekreacyjnej z napędem elektrycznym” – 533&nbsp;511 zł</li><li>zakup dwóch żaglówek Maxus 26 oraz umieszczenie na nich dwóch paneli fotowoltaicznych – 509&nbsp;258 zł</li><li>zakup jachtu żaglowego z napędem elektrycznym, co według przedsiębiorcy z Warszawy jest: „szansą na rozwój mikroregionu Jeziora Włocławskiego w województwie mazowieckim”.</li></ul><p>Biorąc pod uwagę, że wielu przedsiębiorców chce trzymać swoje łodzie w przystaniach nad Zalewem Zegrzyńskim, może się okazać, że wkrótce zabraknie tam miejsca.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3907,kryzys-w-warszawskich-szkolach-nauczyciele-wypaleni-klasy-przepelnione-dzieci-bez-wsparcia"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przyczółek Grochowski w rejestrze zabytków? Spór o „Pekin” między spółdzielnią, a społecznikami]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3900,przyczolek-grochowski-w-rejestrze-zabytkow-spor-o-pekin-miedzy-spoldzielnia-a-spolecznikami</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3900,przyczolek-grochowski-w-rejestrze-zabytkow-spor-o-pekin-miedzy-spoldzielnia-a-spolecznikami</guid>
            <pubDate>Thu, 07 Aug 2025 16:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-przyczolek-grochowski-w-rejestrze-zabytkow-spor-o-pekin-miedzy-spoldzielnia-a-spolecznikami-1754577670.jpg</url>
                        <title>Przyczółek Grochowski w rejestrze zabytków? Spór o „Pekin” między spółdzielnią, a społecznikami</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3900,przyczolek-grochowski-w-rejestrze-zabytkow-spor-o-pekin-miedzy-spoldzielnia-a-spolecznikami</link>
                    </image><description>Warszawa znów staje przed dylematem - chronić powojenne dziedzictwo czy iść na kompromis z potrzebami mieszkańców? Spór o modernistyczny pawilon na osiedlu Przyczółek Grochowski podzielił Pragę-Południe. Społecznicy zebrali 4600 podpisów w obronie obiektu, podczas gdy spółdzielnia przekonuje o konieczności zmian. Decyzja należy teraz do konserwatora.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Warszawskie osiedle Przyczółek Grochowski, znane też jako „Pekin”, zaprojektowane w latach 60. przez wybitnych architektów Oskara i Zofię Hansenów, stało się areną gorącego sporu o ochronę modernistycznego dziedzictwa. W centrum dyskusji znalazł się charakterystyczny pawilon usługowy przy ul. Ostrzyckiej, którego przyszłość dzieli mieszkańców, aktywistów i władze spółdzielcze.</p><h2><span style="color:#404040;">Unikatowe dziedzictwo powojennego modernizmu</span></h2><p>Przyczółek Grochowski to jedno z najciekawszych osiągnięć polskiej architektury powojennej. Zaprojektowany w koncepcji „Formy Otwartej” przez małżeństwo Hansenów, stanowi przykład nowatorskiego podejścia do urbanistyki. Przechadzając się tym osiedlem, widzimy faliste, kilkusetmetrowe bloki tworzą unikalny układ przestrzenny, który dziś uznawany jest za ważną część dziedzictwa architektonicznego stolicy. Swoistą „bramą” do osiedla jest pawilon usługowy, który od dłuższego czasu jest obiektem dyskusji spółdzielców Przyczółku Grochowskiego, prażan i pasjonatów architektury. Wszystko to <strong>za sprawą decyzji spółdzielni</strong> o konieczności „zrobienia czegoś” z przestarzałym, jej zdaniem, budynkiem.</p><p>Osiedle zyskało dodatkową sławę jako plener filmowy - kręcono tu sceny do popularnym seriali „Ślepnąc od świateł” i netfliksowej nowości „Aniela” oraz teledyski znanych artystów, w tym Taco Hemingwaya. To właśnie ta medialna obecność w ostatnich latach zwróciła większą uwagę na jego architektoniczną wyjątkowość.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3777,aniela-na-netflix-czy-praga-poludnie-to-naprawde-patologia-i-zlodzieje"></oembed></figure><h2><span style="color:#404040;">Pawilon usługowy - „brama” osiedla w niebezpieczeństwie?</span></h2><p>Spór rozgorzał wokół przyszłości modernistycznego pawilonu usługowego, który od dziesięcioleci pełni funkcję wejścia na osiedle od strony Trasy Łazienkowskiej. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze oraz Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej złożyło do Mazowieckiego Konserwatora Zabytków <strong>wniosek o wpis osiedla Przyczółek Grochowski do rejestru zabytków</strong>.</p><blockquote><p>- Zareagowaliśmy na niepokojące działania spółdzielni, która początkowo planowała w tym miejscu budowę kolejnego bloku mieszkalnego. Nasz wniosek o wpis do rejestru zabytków to odpowiedź na te plany i próba ochrony unikalnego układu urbanistycznego Hansenów - wyjaśnia dzielnicowy radny Robert Migas ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.</p></blockquote><p>Migas podkreśla też potencjalne korzyści ze wpisu: <i>Ochrona konserwatorska otwiera drogę do specjalnych funduszy. Rada Miasta mogłaby przekazać środki na remont, który przywróciłby pawilonowi dawny blask, zachowując jego historyczny charakter.</i></p><p>Miasto Jest Nasze zebrało <strong>ponad 4600 podpisów pod petycją</strong> przeciwko wyburzeniu obiektu.&nbsp;</p><blockquote><p>- To nie są działania oderwane od społeczności. <strong>Mieszkańcy sami zgłaszali nam obawy</strong> dotyczące przyszłości pawilonu. To nie tylko kawałek betonu - to integralna część koncepcji Hansenów i ważny element tożsamości osiedla - dodaje Migas.</p></blockquote><h2><span style="color:#404040;">Spółdzielnia: „potrzebny remont, nie muzealizacja”</span></h2><p>Choć wcześniejsze doniesienia sugerowały plany wyburzenia, obecnie Spółdzielnia Mieszkaniowa Przyczółek Grochowski zapewnia, że nie dąży do rozbiórki. Problemem pozostaje jednak zły stan techniczny budynku i rosnące koszty jego utrzymania.</p><p>Adam Jankowski, <strong>przewodniczący rady osiedla Przyczółek Grochowski mówi stanowcze „nie”</strong> dla tej formy wniosku do konserwatora. Jego zdaniem prośba o wpis nie została skonsultowana ze spółdzielcami. Radny wyraża obawę, że <strong>opieka konserwatorska może skutecznie uniemożliwić przebudowę lub modernizację obiektu.</strong></p><blockquote><p>- Pawilon wymaga pilnego remontu, ale wpis do rejestru zabytków może znacząco podnieść koszty i utrudnić modernizację. Chcemy zachować jego funkcje, ale w nowoczesnej formie. Sam Hansen przyznawał, że realizacja odbiegła od pierwotnej koncepcji. Nie możemy traktować tego miejsca jak muzeum - musi służyć współczesnym mieszkańcom - mówi radny osiedla, a jednocześnie radny dzielnicy Praga-Południe.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3262,pekin-w-niebezpieczenstwie-kultowe-pawilony-na-przyczolku-grochowskim-znikna"></oembed></figure><h2><span style="color:#404040;"><strong>Decyzja w rękach konserwatora</strong></span></h2><p>Sprawa trafiła już na biurko Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Zapytaliśmy biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków o stanowisko w tej sprawie, ponieważ to on aktualnie sprawuje pieczę nad budynkiem - <strong>Przyczółek Grochowski jest objęty wpisem do Gminnej Ewidencji Zabytków.&nbsp;</strong></p><blockquote><p>- Poziom ochrony w tej chwili jest wystarczający do chronienia przed nadbudowami i mocnymi ingerencjami. <strong>Na tym etapie</strong> <strong>na wyburzenie osiedla trzeba byłoby mieć zgodę stołecznego konserwatora</strong> - mówi Stołeczny Konserwator Zabytków, Michał Krasucki.</p></blockquote><p>Wpis do ewidencji chroni zatem przed wyburzeniem pawilonu. To, co na pewno istotne, jeżeli osiedle zostanie objęte opieką przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - na pewno nie będzie można ustalać szczegółów związanych z kolorystyką czy ociepleniem Przyczółka Grochowskiego. Każda, drobna zmiana, będzie musiała zostać zaakceptowana przez mazowieckiego konserwatora.</p><p>Decyzja o objęciu wpisem do rejestru będzie miała kluczowe znaczenie nie tylko dla przyszłości samego pawilonu, ale także dla szerszej dyskusji o ochronie powojennego modernizmu w Warszawie. Spór na Przyczółku Grochowskim odzwierciedla bowiem fundamentalne pytanie - jak pogodzić ochronę architektonicznego dziedzictwa z potrzebami współczesnych użytkowników przestrzeni miejskiej. W kwietniu tego roku do rejestru zabytków zostało wpisane najmłodsze dotąd osiedle - Zatrasie na warszawskim Żoliborzu, które powstało w latach 1962-1968.</p> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Nowy blok na Pradze-Północ. Dzielnica utworzy miejsca parkingowe dla mieszkańców Konopackiej]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3850,nowy-blok-na-pradze-polnoc-dzielnica-utworzy-miejsca-parkingowe-dla-mieszkancow-konopackiej</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3850,nowy-blok-na-pradze-polnoc-dzielnica-utworzy-miejsca-parkingowe-dla-mieszkancow-konopackiej</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-blok-na-pradze-polnoc-dzielnica-utworzy-miejsca-parkingowe-dla-mieszkancow-konopackiej-1754051700.jpg</url>
                        <title>Nowy blok na Pradze-Północ. Dzielnica utworzy miejsca parkingowe dla mieszkańców Konopackiej</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3850,nowy-blok-na-pradze-polnoc-dzielnica-utworzy-miejsca-parkingowe-dla-mieszkancow-konopackiej</link>
                    </image><description>Dzielnica Praga Północ utworzy dodatkowe miejsca parkingowe między budynkami przy ul. Konopackiej. Będą one przeznaczone jedynie dla mieszkańców tej ulicy. Poinformował o tym naszą redakcję radny dzielnicy Karol Szyszko. Niedawno deweloper postawił tam nowy budynek mieszkalny, ale bez miejsc parkingowych. Ponadto dzielnica ponownie sfinansuje zagospodarowanie terenu po zniszczonym niedawno placu zabaw.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W okolicy nowej inwestycji przy ul. Konopackiej 12 powstaną dodatkowe miejsca parkingowe przeznaczone jedynie dla mieszkańców tej ulicy. Koszt ich budowy pokryje Zakład Gospodarowania Nieruchomościami. Mieszkańcy tamtejszej ulicy będą się mogli ubiegać o identyfikatory. Dzielnica ponownie zagospodaruje też teren po zniszczonym placu zabaw z 2021 roku. Ma to wszystko związek z przekazanym niedawno nowym budynkiem Konopacka, liczącym 119 nowych mieszkań. To inwestycja firmy Profit Development, w ramach której nie powstał ani garaż, ani zewnętrzne miejsca parkingowe.</p><h2>Projekt Konopacka</h2><p>Budowa w ramach projektu Konopacka ruszyła w 2023 roku, a blok mieszkalny został oddany do użytku w II kwartale 2025 r. Nie wszystkie mieszkania zostały jeszcze wykupione – dowiadujemy się ze strony internetowej firmy deweloperskiej. W udostępnionym prospekcie informacyjnym na 16 lipca wskazano m.in. na „warunki i szczegółowe zasady obsługi w zakresie komunikacji”.&nbsp;</p><p>Czytamy m.in.:</p><ul><li><i>„Zaleca się zastosowanie wskaźnika parkingowego dla funkcji mieszkaniowej 0.5 miejsc postojowych/1 mieszkanie.</i></li><li><i>Wskaźnik wg Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego m. st. Warszawy dla podstrefy lb: nie więcej niż 1 miejsce / 1 mieszkanie dla biur i urzędów nie więcej niż 10 miejsc parkingowych /1000 m2 powierzchni użytkowej biur i urzędów; dla handlu i usług- nie więcej niż 15 miejsc postojowych/ 1000 m2 powierzchni użytkowych handlu i usług”.</i></li></ul><p>Firma deweloperska informuje na swojej stronie internetowej, że „<span style="color:black;"><strong>projekt obejmuje 30 mieszkań w historycznej oficynie oraz 119 mieszkań w nowym budynku</strong>.&nbsp;</span></p><blockquote><p><span style="color:black;">- Mieszkania o powierzchni od 25 m² do 59 m² oferują nowoczesne udogodnienia, takie jak komórki lokatorskie, rowerownie czy stacje naprawy rowerów - wymieniono.</span></p></blockquote><p><span style="color:black;">Zwróciliśmy się do firmy o komentarz i czekamy na odpowiedź.</span></p><h2><span style="color:black;">Problemy Pragi-Północ</span></h2><p>O sprawę związaną z ulicą Konopacką Raport Warszawski zapytał radnego dzielnicy Praga-Północ Karola Szyszko. Ocenił, że to brak planów miejscowych jest problematycznych w związku z inwestycjami budowlanymi.</p><blockquote><p>- Chyba <strong>największym problemem tej inwestycji, jak i wielu innych na terenie Pragi jest brak planów miejscowych</strong>. My jako radni, samorządowcy, a również mieszkańcy <strong>dopominamy się tego, żeby jak najszybciej powstawały plany miejscowe, które właśnie określają między innymi liczbę miejsc postojowych przy nowych inwestycjach</strong>. Niestety na tym obszarze przy Konopackiej nie ma uchwalonego planu miejscowego i <strong>ta inwestycja powstała na podstawie wydanej decyzji o warunkach zabudowy, która tutaj nie przewidywała miejsc postojowych, bo w okolicy jest też stara zabudowa</strong> – wskazał radny&nbsp;Prawa i Sprawiedliwości.</p></blockquote><p>Jak dodał, „największym problemem jest to, że ponad połowa Pragi nie ma jeszcze uchwalonych planów miejscowych”.</p><blockquote><p>- W związku z tym <strong>prywatni inwestorzy mogą budować na podstawie warunków zabudowy</strong>. Tutaj urząd nie ma zbytnio pola do jakiejś interwencji czy kształtowania właśnie tej polityki przestrzennej – wyjaśniał.&nbsp;</p></blockquote><p>Szyszko zaapelował „do władz miasta, żeby jak najszybciej te plany powstawały”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3671,mieszkancy-pragi-polnoc-zaniepokojeni-czy-na-skwer-plk-zurowskiego-wroci-monitoring"></oembed></figure><p>Odnosząc się do inwestycji Konopacka, &nbsp;dzielnicowy radny wskazał, że deweloper mógł wybudować budynek zgodnie ze swoim projektem. Ocenił, że ze względu na tak dużą liczbę nowych mieszkań bez miejsc parkingowych „rzeczywiście może powstać dość spory problem”.</p><p>- To jest mleko rozlane. <strong>Inwestor miał prawo w ten sposób zaprojektować ten budynek i zgodnie z późniejszą decyzją o pozwoleniu na budowę wybudował </strong>– zauważył Szyszko.</p><p>Radny PiS poinformował też, że wkrótce „ul. Środkowa będzie zmodernizowana”.&nbsp;</p><p>- <i>Tam też zostaną usunięte miejsca parkingowe, więc może nasilić się problem z miejscami parkingowymi</i> – powiedział.</p><h2>Zobowiązania dewelopera</h2><p>Firma Profit Development zrealizowała rewitalizację zabytkowej 150-letniej oficyny obok nowego budynku. To jednak niejedyne zobowiązanie inwestora.</p><blockquote><p>- Wiem, że deweloper też zobowiązał się odtworzenia ul. Konopackiej, bo tam też w ramach budowy działał (…). Jeszcze kilka tygodni temu toczyły się prace remontowe na ulicy Konopackiej – mówił Szyszko.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3745,zabytkowa-kamienica-na-pradze-polnoc-odzyska-blask-rusza-remont-targowej-62"></oembed></figure><h2>Nowe miejsca parkingowe sfinansuje dzielnica</h2><p>Radny Pragi-Północ poinformował naszą redakcję, że dzielnica zapewni miejsca parkingowe dla mieszkańców.&nbsp;</p><blockquote><p>- Rozmawiałem z przedstawicielami naszego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, które opiekuje się tymi terenami pomiędzy tymi budynkami, tymi terenami zielonymi. <strong>Jest plan, żeby zorganizować dodatkowych kilka-kilkanaście miejsc parkingowych</strong>. <strong>Będzie to finansowane środkami dzielnicy, środkami dzielnicowej jednostki ZGN-u. </strong>Rozmawiałem z władzami tej jednostki i rzeczywiście <strong>w planie jest utworzenie tych dodatkowych miejsc postojowych z identyfikatorami dla mieszkańców</strong> – zapewniał Szyszko.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3628,atak-na-pradze-polnoc-napastnik-uzyl-przedmiotu-przypominajacego-maczete"></oembed></figure><p>Jak wyjaśniał, „mieszkańcy ulicy Konopackiej będą mogli starać się o wyrobienie identyfikatorów” w celu wyłącznego korzystania z dodatkowych miejsc parkingowych. W związku z tym organizacja ruchu zostanie specjalnie zaaranżowana.&nbsp;</p><p>- <i>Pojawi się znak informujący, że parking jest tylko dla mieszkańców z identyfikatorami. Tam pomiędzy budynkami jest dość spora przestrzeń</i> – dodał.&nbsp;</p><h2>Zagospodarowanie terenu na Pradze-Północ</h2><p>Karol Szyszko zwrócił też uwagę, że „deweloper miał umowę z ZGN i zobowiązał się do części prac związanych z zagospodarowaniem terenu wokół”.</p><blockquote><p>- Deweloper miał wykonać część nasadzeń, uporządkować część terenu, nie tylko przy samej inwestycji, ale też na przykład przy Konopackiej 2 i 4. Tam, gdzie były dzielnicowe inwestycje na przykład związane z budową windy zewnętrznej, to tam miał zagospodarować teren zieleni, oprócz oczywiście odrębnej umowy związanej z samym remontem nawierzchni ulicy i przywróceniem tego stanu pierwotnego sprzed inwestycji – mówił.</p></blockquote><p><br>Podobną kwestię poruszyła w czerwcu 2024 roku radna ze stowarzyszenia „Porozumienie Dla Pragi” Wanda Grudzień. W interpelacji zapytała o stan „podwórka w kwartale Środkowa / Stalowa / Konopacka / Strzelecka, które ZZW wyremontował kilka lat temu za ponad milion złotych”. Zwróciła się ona „z prośbą o przeprowadzenie niezbędnych napraw na podwórku, regularne dbanie o zieleń i wygrodzenie jej, by zabezpieczyć ją przed niszczeniem przez samochody oraz o wprowadzenie identyfikatorów parkingowych dla mieszkańców”. Zapytała też, „czy inwestor wyremontuje ten fragment, oraz czy naprawi wyrządzone przez siebie szkody na już zagospodarowanym terenie”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3357,kolejny-cios-w-nielegalny-hazard-policjanci-zabezpieczyli-14-automatow-na-pradze-polnoc"></oembed></figure><p>W odpowiedzi burmistrz dzielnicy Gabriela Szustek przekazała informacje — od Bożeny Salich — dyrektora Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Praga-Północ m.st. Warszawy — dotyczące obszaru pomiędzy budynkami Konopacka 16, Strzelecka 2,4,6.</p><blockquote><p>- Teren nieruchomości o powierzchni około 1500,00 m kw. jest objęty umową dzierżawy. Dzierżawca terenu jest zobowiązany do naprawy nawierzchni drogi dojazdowej, wymiany latarni znajdujących się blisko elewacji budynku przy ul. Konopackiej 12, odtworzenia donic oraz terenów zielonych będących w kolizji z sieciami gazową, ciepłowniczą i innymi instalacjami w terminie 30 dni od daty zakończenia budowy. Jednocześnie informuję, że kwestie związane z utrzymaniem i pielęgnacją istniejącej zieleni leżą w kompetencjach Zarządu Praskich Terenów Publicznych, gdzie zostanie przekazana prośbą o wykonanie niezbędnych prac – napisała wówczas dyrektor dzielnicowego ZGN.</p></blockquote><h2>Odtworzenie zniszczonego placu zabaw</h2><p>W rozmowie z naszą redakcją radny dzielnicy Praga-Północ odniósł się też do kwestii zniszczenia placu zabaw w trakcie prac budowlanych przy inwestycji Konopacka.&nbsp;</p><blockquote><p>- Dostałem informację, że kiedy Zarząd Zieleni w 2021 roku montował te urządzenia, to <strong>nie wszystkie zamontował na działkach miejskich</strong>, więc <strong>część tych urządzeń była też zlokalizowana na jakiejś działce prywatnej</strong> — chyba jeszcze jakiegoś trzeciego podmiotu, nawet nie tego dewelopera. Z jednej strony więc one <strong>zostały uszkodzone bądź zdewastowane w przeciągu tych czterech lat, ale też wtedy zostały ustawione nie do końca zgodnie z przepisami</strong>, dlatego ten plac zabaw nie wróci w pierwotne miejsce. W ramach zagospodarowania tej przestrzeni <strong>jakaś forma placu zabaw ma być odtworzona</strong>, ale to już za środki dzielnicowe – przekazał radny PiS.</p></blockquote><p>Praga-Północ będzie więc inwestować pieniądze w ten sam obszar w ciągu kilku lat.</p><blockquote><p>- <strong>Można się zastanawiać nad zasadnością podwójnego wydatkowania środków,</strong> bo ta przestrzeń częściowo była zrewitalizowana przez Zarząd Zieleni niecałe pięć lat temu. Mogę tylko ubolewać nad tym, że troszeczkę bez jakiegoś głębszego przemyślenia część tych inwestycji miejskich jest prowadzonych na terenie Pragi – mówił Szyszko.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3325,rowerowe-inwestycje-po-prawej-stronie-wisly-jakie-projekty-w-ramach-budzetu-obywatelskiego"></oembed></figure><p>Jak zauważył, „po kilku latach trzeba będzie jeszcze raz po prostu wydatkować środki publiczne nawet nie na odtworzenie, tylko na <strong>ponowne zagospodarowanie tej przestrzeni</strong>”.&nbsp;</p><blockquote><p>- Więc tutaj oczekiwałbym od jednostek miejskich, żeby bardziej konsultowały z dzielnicą swoje plany, i żeby to się odbywało we współpracy, a nie odgórnie załatwiane – tylko przy współpracy oraz z szerszą perspektywą – podkreślił.</p></blockquote><p>Jak zwrócił uwagę, problem odpowiedniego zarządzania terenem i pieniędzmi nie dotyczy tylko tej jednej dzielnicy.</p><blockquote><p>- Nie tylko na Pradze mamy często do czynienia, że coś powstanie, ale potem już nie ma się kto tym opiekować i po kilku latach po prostu wracamy do stanu pierwotnego, i zastanawiamy się, jak zabezpieczyć kolejne środki, żeby jeszcze raz zrobić to, co już kilka lat temu stało – powiedział radny dzielnicy.</p></blockquote><h2>Rewitalizacja miejskich kamienic</h2><p>Pragę-Północ czekają też kolejne rewitalizacje. Karol Szyszko przekazał Raportowi Warszawskiemu, że kamienice miejskie przy ul. Konopackiej z początkowymi numerami również „będą rewitalizowane w ramach programu rewitalizacji”. Jak zapewnił, tamtejszy teren zieleni także zostanie zagospodarowywany.</p><blockquote><p>- Na całej ulicy Konopackiej planowane są w ramach programu rewitalizacji dzielnicowej inwestycje w miejskie kamienice. Teraz znajduje się to na etapie projektowania – poinformował.&nbsp;</p></blockquote><p>Jak podsumował radny Pragi-Północ, „nie tylko inwestycje prywatne” są realizowane, „ale również tam, gdzie kamienice są w 100 proc. własnością miasta, to w ramach programu rewitalizacji ZGN również planuje wykonać projekty budowlane”. Szyszko zapewnił, że okoliczne kamienice miejskie „również będą zmodernizowane”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3334,czy-miasto-ma-plan-na-nowy-swiat-61-63-radni-czuja-zal-do-urzednikow"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Mieszkańcy Pruszkowa bez linii autobusowej do Warszawy. Jest petycja]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3778,mieszkancy-pruszkowa-bez-linii-autobusowej-do-warszawy-jest-petycja</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3778,mieszkancy-pruszkowa-bez-linii-autobusowej-do-warszawy-jest-petycja</guid>
            <pubDate>Thu, 31 Jul 2025 13:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-mieszkancy-pruszkowa-bez-linii-autobusowej-do-warszawy-jest-petycja-1753948195.jpg</url>
                        <title>Mieszkańcy Pruszkowa bez linii autobusowej do Warszawy. Jest petycja</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3778,mieszkancy-pruszkowa-bez-linii-autobusowej-do-warszawy-jest-petycja</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Pruszkowa składają podpisy pod petycją w sprawie przywrócenia jednego z autobusów. Zarząd Transportu Miejskiego zawiesił na okres letni niektóre linie, funkcjonujące jedynie w roku szkolnym. Pasażerowie jednak wyrażają zapotrzebowanie na komunikację publiczną. Wspierają ich w tym politycy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Partia Razem w imieniu mieszkańców Pruszkowa skierowała do prezydenta tego miasta Piotra Bąka i do urzędu miejskiego petycję „<a href="https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_przeksztacenia_linii_autobusowej_817_w_lini_strefow_z_numeracj_z_zakresu_od_700_do_799" rel="nofollow">w sprawie przekształcenia linii autobusowej <strong>817 w linię strefową z numeracją z zakresu od 700 do 799</strong></a>”. Jak wskazano, „zawieszenie linii 817 w okresie wakacyjnym ogranicza mobilność mieszkańców Pruszkowa oraz okolicznych miejscowości”. W chwili publikacji artykułu, <strong>podpisów jest już blisko 850</strong>.</p><p>Trasa linii 817 prowadzi wzdłuż Al. Jerozolimskich. Mieszkańcy powiatu pruszkowskiego zaznaczyli, że autobus ten jest dla wielu ważnym środkiem komunikacji łączącym z Warszawą, „zarówno <strong>w celach edukacyjnych, zawodowych jak i rekreacyjnych</strong>”.&nbsp;</p><p>W związku z tym zwrócili się z prośbą „o zmianę charakteru linii autobusowej 817, która łączy Pruszków z Warszawą z linii strefowej okresowej na linię strefową całoroczną z numeracją z zakresu od 700 do 799”.&nbsp;</p><p><strong>Celem proponowanej zmiany byłoby:&nbsp;</strong></p><ul><li><i>„Zagwarantowanie całorocznego funkcjonowania linii, bez zawieszania kursów w okresie wakacyjnym;</i></li><li><i>Umożliwienie kursowania autobusów także poza godzinami szczytu;</i></li><li><i>Wprowadzenie kursów weekendowych;</i></li><li><i>Przekształcenie linii 817 w linię strefową z numeracją z zakresu od 700 do 799 pozwoliłoby na jej stabilne funkcjonowanie, dostosowanie do realnych potrzeb społeczności lokalnej - również w dni wolne oraz poza godzinami szczytu”.&nbsp;</i></li></ul><p>– <i>Uważamy, że taka zmiana zwiększy dostępność komunikacyjną i pozytywnie wpłynie na jakość życia mieszkańców Pruszkowa i okolic</i> – napisali w petycji mieszkańcy powiatu pruszkowskiego.</p><p>W tej chwili mieszkańcy mają do wyboru tylko komunikację szynową - WKD i SKM.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3765,warszawa-w-weekendowym-korku-remonty-sparalizuja-kluczowe-trasy"></oembed></figure><h2>Okres wakacyjny</h2><p>Jeszcze przed wakacjami szkolnymi ZTM zapowiedziało zmiany w warszawskiej komunikacji.&nbsp;</p><p>Od 28 czerwca do 31 sierpnia obowiązują inne rozkłady jazdy niż w pozostałej części roku kalendarzowego. Dotyczy to kilkudziesięciu linii autobusowych i tramwajowych, a metro jeździ z inną częstotliwością. Część tras autobusowych zostało zawieszonych.&nbsp;ZTM informował w czerwcu, że bada „napełnienia pojazdów”, stąd wie, „które linie może odciążyć” w lato.</p><p>O kwestię możliwości przywrócenia linii autobusowych przynajmniej do Pruszkowa nasza redakcja zapytała Zarząd Transportu Miejskiego tydzień przed publikacją artykułu. Do chwili emisji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.</p><h2><span style="color:#1D1D1B;">Zawieszenie kursowania linii na okres wakacyjny</span></h2><p><strong>W wakacje nie kursują autobusy linii:</strong>&nbsp;196, 263, 308, 320, 332, 340, 356, 809, 815, <strong>817, </strong>E-2.</p><p>Autobusy linii&nbsp;326&nbsp;jeżdżą w godzinach szczytu, podobnie jak linia&nbsp;256, która dodatkowo ma wolne w soboty, niedziele i święta.</p><p>Autobusy trzech linii:&nbsp;164, 198 i 201&nbsp;nie podjeżdżają pod szkoły. Tymczasowo zawieszono też linie kursujące w dni nauki szkolnej i akademickiej: 114, 121, 142, 150, 152, 211&nbsp;(są one oznaczane odpowiednim symbolem literowym).</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3825,fotoradar-rekordzista-wraca-na-aleje-jerozolimskie-po-ataku-siekiera-ale-tylko-na-chwile"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Impreza hardtechno nad Zalewem Bardowskiego obudziła pół Pragi. Klub wyciąga wnioski]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Jul 2025 12:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski-1753778650.jpg</url>
                        <title>Impreza hardtechno nad Zalewem Bardowskiego obudziła pół Pragi. Klub wyciąga wnioski</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3814,impreza-hardtechno-nad-zalewem-bardowskiego-obudzila-pol-pragi-klub-wyciaga-wnioski</link>
                    </image><description>W sobotnią noc mieszkańcy Pragi i Targówka słyszeli potężny łomot. Nie chodziło o wybuch, ale o imprezę hardtechno nad Zalewem Bardowskiego, której basy niosły się przez całą prawobrzeżną Warszawę. Lokalny klub REJS przeprasza - czy wyciągnie wnioski na przyszłość?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zgłoszenia o hałasie zaczęły spływać już przed północą. Mieszkańcy zastanawiali się, skąd dobiega dudnienie – niektórzy myśleli nawet, że to ich sąsiedzi imprezują. Dopiero po godzinach ustalono, że źródłem dźwięku był klub REJS nad Zalewem Bardowskiego, gdzie trwała impreza <i>"SCHISSMA pres. SUMMER SSSSESSIONS"</i>.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3741,do-rejestru-zabytkow-wpisano-fragment-wilenskiej-tamtejsze-kamienice-przetrwaly-wojne-i-prl"></oembed></figure><p><strong>Klub jest oddalony od zabudowań</strong>, między gęstwinami drzew. Jednak to nie zatrzymało fali basu. Dodatkowo woda w zalewie stała się studnią dla przekraczających normy decybeli. Dźwięk rozchodził się nawet na 10 kilometrów.</p><blockquote><p>– <i>Było słychać na Grochowie. I to w takim poziomie, jakby impreza była u sąsiadów piętro wyżej. Basy ustały o 9 rano!!!</i> – relacjonują zirytowani mieszkańcy.</p></blockquote><figure class="image"><img style="aspect-ratio:817/169;" src="https://static2.raportwarszawski.pl/data/wysiwig/2025/07/29/image.png" width="817" height="169"></figure><h2><strong>Policja interweniowała dwukrotnie</strong></h2><p>Według kom. Pauliny Onyszko z komendy rejonowej, funkcjonariusze interweniowali dwukrotnie. Na miejscu zjawili się ok. 3:30 w nocy z soboty na niedzielę. – <i>Policjanci dotarli do menadżera klubu, który przyciszył muzykę i przeprosił za hałas</i> – mówi oficer prasowa. Organizatorzy mieli zostać poinformowani przez policjantów „odnośnie zachowania zgodnego z prawem, zachowania ciszy, spokoju”. Całość miała być udokumentowana przez funkcjonariuszy, a organizatorzy mieli przy nich przyciszyć muzykę.</p><p>Mimo to impreza trwała do białego rana, a basy rozchodziły się nawet w okolicach Dworca Wileńskiego. – <i>Czy Wy jesteście normalni? Słychać Was było aż na Pradze. Pół miasta nie może spać, bo banda oszołomów się bawi do 9 rano</i> – komentują mieszkańcy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.google.com/maps/d/u/0/edit?mid=1tO0Rd-7v9kGpu7CndcgrvtmxE_8tyv0&amp;usp=sharing"></oembed></figure><h2><strong>Klub REJS przeprasza i odwołuje imprezy</strong></h2><p>W odpowiedzi na falę krytyki klub wydał oświadczenie, w którym przyznaje, że <i>„muzyka była zdecydowanie za głośna”</i> i zapowiada <strong>odwołanie wszystkich nocnych wydarzeń</strong> w tym sezonie. Imprezę zdaniem klubu miał prowadzić <strong>zewnętrzny promotor</strong>, który nie zastosował się do zaleceń odnośnie poziomu głośności. Mimo to REJS nie zrzucił pełni odpowiedzialności i sam postanowił podjąć zdecydowane kroki.</p><p><i>- Rejs to miejsce, które chce żyć w zgodzie z sąsiadami. Podjęliśmy trudną decyzję o <strong>odwołaniu wieczorno-nocnych wydarzeń</strong></i> – czytamy w oświadczeniu klubu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3809,lex-deweloper-i-koniec-wojny-o-parkingi-samorzady-odzyskuja-kontrole"></oembed></figure><p>Mimo przeprosin, wielu mieszkańców wątpi, czy to wystarczy. – <i>Żałuję, że nie dało się szybciej rozwikłać, skąd ten hałas. Kto by się domyślił, że można mieć taką wyobraźnię...</i> – komentują.</p><p>Czy REJS zdoła odbudować zaufanie? Na razie nocny klimat nad Zalewem Bardowskiego został wyciszony – przynajmniej na papierze.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.facebook.com/share/p/1C5qgWLJsD/"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>g.sulik@rw24.pl (Greta Sulik)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Walka z wielkoformatowymi reklamami. Z zabytkowego Dworca Centralnego zniknął baner]]></title>
            <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3811,walka-z-wielkoformatowymi-reklamami-z-zabytkowego-dworca-centralnego-zniknal-baner</link>
            <guid>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3811,walka-z-wielkoformatowymi-reklamami-z-zabytkowego-dworca-centralnego-zniknal-baner</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Jul 2025 10:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.raportwarszawski.pl/data/articles/xga-16x9-walka-z-wielkoformatowymi-reklamami-z-zabytkowego-dworca-centralnego-zniknal-baner-1753774001.jpg</url>
                        <title>Walka z wielkoformatowymi reklamami. Z zabytkowego Dworca Centralnego zniknął baner</title>
                        <link>https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3811,walka-z-wielkoformatowymi-reklamami-z-zabytkowego-dworca-centralnego-zniknal-baner</link>
                    </image><description>Z budynku Dworca Centralnego zniknął baner. Polskie Koleje Państwowe rozwiązały umowę z firmą zajmującą się reklamami wielkoformatowymi. To wynik działań pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie. Budynek dworca głównego od 2019 roku jest wpisany na listę zabytków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W poniedziałek z elewacji budynku dworca „Warszawa Centralna” od strony al. Jana Pawła II zdemontowano ogromną reklamę.</p><blockquote><p>- Polskie Koleje Państwowe w wyniku działań podjętych przez pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie rozwiązały umowę z firmą specjalizującą się w reklamach wielkoformatowych – poinformował Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.facebook.com/mazowiecki.wojewodzki.konserwator.zabytkow/posts/1205236901616733"></oembed></figure><p>Budynek dworca głównego powstał w latach 1972-1975 według projektu Arseniusza Romanowicza przy współpracy Piotra Szymaniaka. W 2019 roku obiekt wpisano do rejestru zabytków województwa mazowieckiego.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3570,miasto-tonie-w-morzu-reklam-czesto-nielegalnych-sam-warszawy-nie-posprzatam-rozmawiamy-z-pogromca-reklamozy"></oembed></figure><p>Do sprawy odniosło się też stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, które od lat walczy z warszawską „reklamozą”.</p><blockquote><p>- Dzięki naszym działaniom Mazowiecki Konserwator Zabytków przeprowadził kontrolę obiektu. W jej wyniku, a także dzięki działaniom podejmowanym od lat zarówno przez MJN, jak i innych społeczników miejskich, usunięto wielkoformatową reklamę. Dziękujemy Mazowieckiemu Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków i PKP S.A. – napisali aktywiści w mediach społecznościowych.</p></blockquote><p>Jak zauważono, w Warszawie wciąż widnieją inne reklamy, w tym wiele nielegalnych.</p><blockquote><p>- Nie spoczywajmy na laurach! Przed nami wciąż wiele pracy - m.in. wielki ekran od strony Emilii Plater oraz ledowa reklama na szybie od strony Al. Jerozolimskich. (…) Czekamy na uchwałę krajobrazową, która pozwoli skuteczniej oczyścić miasto z reklam. Do dzieła, Miasto Stołeczne<strong>&nbsp;</strong>Warszawa! – dodał stowarzyszenie.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.facebook.com/miastojestnasze/posts/1202500705254896"></oembed></figure><h2>Interpelacja ws. nielegalnych reklam</h2><p>W kwietniu w interpelacji sprawę usuwania nielegalnych reklam na elementach infrastruktury miejskiej poruszyła radna Marta Szczepańska z MJS. W odpowiedzi z końca czerwca zastępca prezydenta Warszawy Renata Kaznowska wyjaśniała m.in. kwestię popełnienia wykroczenia i kary. Odniosła się do cytowanego przez radną artykułu z Kodeksu wykroczeń: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/3552,wielka-reklama-squid-game-szpeci-centrum-warszawy-czy-to-zgodne-z-prawem"></oembed></figure><p>Kaznowska zwróciła uwagę, że został on uzupełniony „na podstawie art. 2 ustawy z dnia 24 kwietnia 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu, o dodatkowe zapisy”, w tym artykuły o następujących treściach:</p><ul><li>„Podżeganie i pomocnictwo są karalne”</li><li>„W razie popełnienia wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących lub przeznaczonych do popełnienia wykroczenia, choćby nie stanowiły własności sprawcy, oraz nawiązkę w wysokości do 1500 złotych lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego”.</li></ul><blockquote><p>- Zapisy te, za podżeganie i pomocnictwo w popełnieniu wykroczenia, przewidują karę oraz przepadek mienia służącego lub przeznaczonego do popełnienia wykroczenia – wyjaśniła zastępca prezydenta Warszawy..</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2745,klamliwy-napis-na-kamienicy-przy-wolskiej-67-reklama-miala-finansowac-remont-ale-remontu-nie-bedzie"></oembed></figure><p>Jak wskazała w odpowiedzi na interpelację, „zasadą jest, że za wykroczenie odpowiada sprawca, zaś inne osoby, jak pomocnik lub podżegacz, tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi i tylko w razie dokonania przez sprawcę czynu zabronionego (art. 14 § 1 kodeksu wykroczeń)”.&nbsp;</p><blockquote><p>- Zgodnie z art. 1 § 1 Kodeksu wykroczeń, odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Zgodnie z § 2 ww. przepisu nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu. Podmiot reklamujący się na danym nośniku nie jest sprawcą czynu społecznie szkodliwego, o którym mowa w art. 63a Kodeksu wykroczeń, ponieważ w tym przypadku hipotezą tej normy jest objęte działanie polegające na umieszczaniu w miejscu publicznym ogłoszenia, plakatu, ulotki, napisu lub rysunku – napisała Kaznowska.</p></blockquote><h2>Kara za wykroczenie</h2><p>Zwróciła też uwagę, że „ustalenie podmiotu lub osoby podżegającej i udowodnienie im popełnienia takiego czynu, a tym samym nałożenie kary za popełnienie wykroczenia, wymaga jednoznacznego ustalenia bezpośredniego sprawcy wykroczenia, polegającego na umieszczaniu ogłoszeń na elementach infrastruktury”.</p><blockquote><p>- Wiąże się to z koniecznością jego zatrzymania w momencie popełniania tego wykroczenia, co ze względu na charakter działania jest trudne. Samo ogłoszenie pozostawione na elementach infrastruktury nie pozwala na jednoznaczne określenie podmiotu lub osoby podżegającej – zaznaczyła zastępca prezydenta Warszawy.&nbsp;</p></blockquote><p>Dodała, że „wobec niskiej wykrywalności sprawców wykroczeń, karanie zarówno za popełnianie czynów z art. 63a kodeksu wykroczeń, jak i za pomocnictwo oraz&nbsp; podżeganie nie jest powszechne”.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.raportwarszawski.pl/artykul/2572,zamiast-3-metrowej-reklamy-przy-ul-towarowej-jest-baner-wielkosci-bloku-kiedy-w-koncu-go-usuna"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>b.sylwestrzak@rw24.pl (Beata Sylwestrzak)</author></item></channel>
</rss>
