Reklama
Reklama

Agent ABW potrącił uczestniczki Strajku Kobiet. Teraz stanie przed sądem

Funkcjonariusz ABW z zarzutami prokuratorskimi. Zdaniem śledczych to on wjechał BMW w tłum protestujących pięć lat temu. Chodzi o manifestację z października 2020 roku, którą zorganizowano w odpowiedzi na wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji. Początkowo postępowanie umorzono.
Agent ABW potrącił uczestniczki Strajku Kobiet. Teraz stanie przed sądem
Mężczyzna miał przejechać protestujące kobiety.

Źródło: YouTube

Funkcjonariusz ABW miał wjechać w tłum

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że skierowała akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K., funkcjonariuszowi ABW, który miał wjechać w tłum ludzi. Śledczy zarzucają mu, że 26 października 2020 roku na skrzyżowaniu ul. Puławskiej i Goworka, naraził cztery osoby na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Co więcej, miał działać z zamiarem ewentualnym. 

- Oskarżony wjechał kierowanym przez siebie samochodem osobowym marki BMW 320 w przebywający na ulicy tłum protestujących osób, w którym znajdowali się pokrzywdzeni, powodując u dwojga z nich obrażenia stanowiące rozstrój zdrowia i naruszenie czynności narządu ciała na okres poniżej 7 dni, tj. o czyn z art. 160 § 1 k.k — informuje Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej.

Poszkodowani manifestowali przeciwko zakazie aborcji

Przypomnijmy, że 26 października 2020 roku na ulicach Warszawy organizowany był masowy protest. Związany był z wydanym kilka dni wcześniej wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że aborcja z powodu „ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” jest niezgodna z konstytucją. Przemarsz odbywał się m.in. ul. Puławską w kierunku centrum miasta. 

Około godz. 16:50 w okolicach skrzyżowania ul. Puławskiej i Goworka zgromadził się tłum demonstrantów blokujący ruch samochodów. Wśród nich byli pokrzywdzeni. Manifestanci skoncentrowali się na jezdni skrzyżowania, uniemożliwiając kierującym pojazdami przemieszczanie się. Wśród oczekujących na przejazd w kierunku Pl. Unii Lubelskiej znajdował się m.in. podejrzany Paweł K. kierujący pojazdem marki BMW 320.

- W pewnym momencie kierowca zbliżył się do manifestantów. Następnie otworzył okno od strony kierowcy i rozpoczął dyskusję, usiłując przekonać protestujących do umożliwienia mu przejazdu. Między rozmawiającymi doszło do kłótni. Jednocześnie manifestujący pozostawali na jezdni skrzyżowania i znajdowali się wokół pojazdu podejrzanego, w tym przed maską tego pojazdu, jednakże w pewnej odległości. Nagle mężczyzna rozpoczął jazdę do przodu, mimo że przejazd nadal blokowali mu protestujący i nie było możliwości przejazdu bez wjechania w tłum i potrącenia niektórych manifestantów — wyjaśnia prok. Skiba

Przejechał tłum i wymusił pierwszeństwo

Jak czytamy w komunikacie prokuratury, w momencie kiedy Paweł K. wcisnął gaz, nikt nie dotykał karoserii jego pojazdu, ani nie był agresywny wobec kierowcy.

- Pojazd powoli zbliżał się do manifestantów, wjeżdżając w tłum. Wtedy szereg osób z tłumu, także znajdujące się przed maską pojazdu, oparło się o nią, próbując tym wymusić na kierowcy natychmiastowe zatrzymanie. Wśród osób próbujących zatrzymać pojazd była jedna z pokrzywdzonych kobiet — dodaje rzecznik.

Niestety Paweł K. miał kontynuować jazdę. Co więcej, zdaniem śledczych przyśpieszył, przejeżdżając przez tłum, przewracając kobietę i przejeżdżając jej stopę. Dodatkowo zawadził lusterkiem o inną kobietę, która trzymając je, próbowała zatrzymać samochód. Następnie chcąc utrzymać równowagę, chwyciła się drzwi na wysokości odsuniętej szyby.

- W konsekwencji kobieta przez kilkanaście metrów trzymała się jadącego pojazdu, po czym odskoczyła i upadła na ziemię. W wyniku przejazdu pojazdu przez tłum doszło też do potrącenia i przewrócenia stojącego w nim rowerzysty, którego tożsamości nie zdołano ustalić. W trakcie jazdy pojazdu w tłum, przed maską znajdowali się również inne osoby, które jednak widząc jadące na nich auto, odskoczyły w bok, dzięki czemu nie mieli fizycznej styczności z pojazdem — wyjaśnia prokurator.

Po przejechaniu przez tłum kierowca miał dojechać do znajdującego się kilkadziesiąt metrów dalej przejścia dla pieszych, przez które przechodziła grupa osób. Widząc, że w jego kierunku biegnie tłum krzyczący „zatrzymać go”, mimo początkowego zwolnienia, wymusił pierwszeństwo na przejściu, po czym uciekł. Kiery Paweł K. przejeżdżał przez pasy, nieznajoma osoba rzuciła w przednią szybę auta przedmiot z cieczą, najpewniej kubek.

Poza czterema osobami nie ustalono danych innych pokrzywdzonych. Nie ustalono także tożsamości wspomnianego rowerzysty potrąconego przez pojazd w trakcie jego przejazdu przez tłum.

- Paweł K. był w chwili zdarzenia i jest nadal funkcjonariuszem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył bardzo obszerne wyjaśnienia — dodaje prok. Skiba.

Początkowo sprawę umorzono

Postępowanie dotyczące tego zdarzenia zostało pierwotnie umorzone w  maju 2021 roku z uwagi na brak ustawowych znamion czynu zabronionego. W dniu 6 maja 2024 roku sprawa została podjęta na nowo, celem kontynuowania, z uwagi na uznanie decyzji o umorzeniu za przedwczesną. Zdaniem prokuratury skierowanie aktu oskarżenia w tej sprawie jest wynikiem dogłębnej analizy materiału dowodowego, który w ciągu ostatnich miesięcy został uzupełniony.

Pawłowi K. grożą teraz trzy lata więzienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Masz temat dotyczący Warszawy? Napisz do nas. Zajmiemy się Twoją sprawą.

Reklama
Reklama
Reklama