Reklama
Reklama

Od „Twierdzy Kulczyka” do miejskiej dżungli. Ocalili V Tower przed losem Intraco

Gdy jedne ikony późnego warszawskiego modernizmu, jak Intraco, idą pod młot, inny wieżowiec przeżywa drugą młodość. V Tower, dawna Warta Tower, nie dość, że uniknął rozbiórki, to stał się manifestem nowej ery w architekturze. Era szkła i betonu odchodzi w zapomnienie. Jej miejsce zajmuje zieleń. Otwarcie biurowca w najbliższych tygodniach.
Od „Twierdzy Kulczyka” do miejskiej dżungli. Ocalili V Tower przed losem Intraco

Źródło: mat. pras.

Warszawska Wola to dziś wielki plac budowy. Stare biurowce ustępują miejsca nowym, lśniącym wieżowcom z prestiżowymi, zielonymi dachami i innymi nowoczesnymi rozwiązaniami. W tym pędzie do wymiany los takich budynków jak Intraco, Ilmet czy PZU Tower wydaje się przesądzony. - Nie da się, nie opłaca, nie ma najemców, stara architektura – słychać z ust deweloperów. 

A jednak przy Chmielnej 85 dzieje się inaczej. V Tower, postmodernistyczny wieżowiec z 2000 roku, zaprojektowany przez Leszka Kazimierza Klajnerta i Jerzego Czyża, nie tylko stoi, ale przechodzi gruntowną rewitalizację. To świadoma decyzja nowego właściciela, Cornerstone Investment Management, który stawia pod znakiem zapytania sens masowych wyburzeń.

Z zamkniętego „sejfu” w otwartą dżunglę

Budynku, który warszawiacy nazywali „twierdzą Kulczyka” (niegdyś to właśnie Jan Kulczyk był właścicielem Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie „Warta”) lub „sejfem”, nie poznają jego dawni bywalcy. Architekci z pracowni APA Wojciechowski postawili na naturę. Sercem projektu nie są nowe technologie, a 2000 metrów kwadratowych bujnej zieleni, której większość już tam była.  

Wewnętrzny, zielony dziedziniec V Tower. / źródło: mat. pras.

Pomiędzy szklaną wieżą a granitowym „podium” powstaje prawdziwy, wielopoziomowy ekosystem – ogrody i patia, które przez ostatnie ćwierćwiecze zdążyły samoistnie zarosnąć, tworząc unikalny mikroklimat. Teraz ten dziki charakter zostanie wzmocniony i ujarzmiony.

– Zieleń w V Tower to coś, czego nie da się stworzyć z dnia na dzień. To lata wzrostu, pielęgnacji i dbałości, które dziś dają efekt miejskiej dżungli. Od początku wiedzieliśmy, że to musi być integralna część rewitalizacji – bo właśnie ona nadaje temu miejscu wyjątkowy charakter – mówi Karol Klin, Dyrektor Komercyjny w Cornerstone Investment Management.

W zabieganym centrum miasta te zielone dziedzińce staną się kameralnymi enklawami do wypoczynku i pracy. – To będą prawdziwe „tajemnicze ogrody” w środku tętniącego życiem miasta – dodaje Joanna Karlikowska-Fojt, architektka z APA Wojciechowski Architekci.

Wewnętrzny, zielony dziedziniec V Tower. / źródło: mat. pras.

Zielona ściana i nowe życie lobby

Zmiany nie ominą też wnętrz. Budynek pożegna się z ciężkim, granitowym lobby, które zastąpią lżejsze, naturalne materiały, jak drewno. Jednak największym akcentem wizualnym ma być trzykondygnacyjna zielona ściana o powierzchni 90 mkw. To nie tylko element dekoracyjny, ale i funkcjonalny, mający poprawiać mikroklimat pomieszczeń. To wyraźny sygnał: współczesny biurowiec ma służyć nie tylko firmom, ale przede wszystkim ludziom, którzy w nim pracują.

Lobby V Tower. / źródło: mat. pras.

Czy rewitalacja to nowy luksus?

Inwestycja, której zakończenie planowane jest już w październiku, ma ubiegać się o najwyższe certyfikaty: BREEAM Excellent, WELL i Obiekt bez barier. To nie tylko prestiż. To konkretne wskaźniki: 40% redukcja emisji operacyjnych i 31% mniejsze zużycie energii. Szacunki pokazują, że przebudowa wygeneruje zaledwie 4 tys. ton śladu węglowego, podczas gdy wyburzenie i postawienie nowego budynku – aż 27 tys. ton.

V Tower staje się więc testem dla całego rynku. Czy w dobie kryzysu klimatycznego prawdziwym luksusem i dowodem na nowoczesność nie jest już szklana, najnowsza fasada, a umiejętność adaptacji i ocalenia tego, co już istnieje? 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Masz temat dotyczący Warszawy? Napisz do nas. Zajmiemy się Twoją sprawą.

Reklama
Reklama
Reklama