Reklama
Reklama

Tajemnicze plakaty na Placu Piłsudskiego

Tajemnicze plakaty na Placu Piłsudskiego

Autor: Fot. T. Tołłoczko / Pałac Saski sp. z o.o.

Historia odkryta. Propagandowy plakat Hitlera na placu Piłsudskiego

To co wiemy o historii, często zawdzięczamy przypadkowi. Historia dzisiejszego Placu Piłsudskiego jest tego najwymowniejszym przykładem. Fakt, że fragment kolumnady Pałacu Saskiego z Grobem Nieznanego Żołnierza nie został całkowicie zniszczony i w częściowo zrekonstruowanej formie przetrwał do naszych czasów, był prawdopodobnie wynikiem nieuwagi, pośpiechu lub braków materiałowych niszczącego Warszawę okupanta.

Na tych łamach opisywaliśmy znacznie mniejsze, choć czasem równie ciekawe przypadkowe znaleziska, na które archeolodzy trafiają w rejonie Osi Saskiej – choćby butelki z czasów dawnej Rzeczpospolitej, czy ślady po ogrodzie przy tzw. Pawilonie Becka. Zdarzają się jednak znaleziska zupełnie inne, opowiadające równie ciekawe, aczkolwiek mroczniejsze historie.

Tajemnicze plakaty

Podczas prac archeologicznych prowadzonych na Placu Piłsudskiego w Warszawie odnaleziono nadpalone fragmenty niemieckiego plakatu propagandowego z czasów okupacji. Na zachowanych częściach widnieje wizerunek Adolfa Hitlera oraz napis w języku białoruskim „Гітлер визволитель”, oznaczający „Hitler wyzwoliciel”.

Fot. T. Tołłoczko / Pałac Saski sp. z o.o.

Do odkrycia doszło 1 września podczas badań archeologicznych poprzedzających odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz kamienic przy ulicy Królewskiej. Archeolodzy natrafili na wiele nadpalonych fragmentów materiałów propagandowych. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, plakaty mogły zostać wcześniej zrzucone na stertę i podpalone. Ogień prawdopodobnie został jednak przygaszony wewnątrz stosu, dzięki czemu część papierowych materiałów przetrwała. 

Jak wyjaśnił Sławomir Kuliński, rzecznik spółki Pałac Saski, odnaleziony plakat przygotowano dla Generalnego Okręgu Białoruś (Generalbezirk Weißruthenien), który podczas II wojny światowej znajdował się w granicach niemieckiego Reichskommissariat Ostland. Materiał miał wyraźny cel polityczny. Niemiecka propaganda przedstawiała inwazję na Związek Radziecki rozpoczętą w 1941 roku jako „wyzwolenie” spod władzy bolszewików i Stalina, a Adolfa Hitlera kreowała na wybawcę. Tego rodzaju przekazy miały pomóc okupantom w zdobyciu przychylności części miejscowej ludności, a także osób współpracujących z niemieckimi władzami. Podobny wizerunek Hitlera wykorzystywano również na terenach Ukrainy. W tym przypadku zachowywano portret, ale zmieniano treść hasła na język ukraiński.

Dlaczego na placu?

Fot. T. Tołłoczko / Pałac Saski sp. z o.o.

Nie wiadomo jeszcze, w jakich okolicznościach plakaty trafiły pod powierzchnię dzisiejszego Placu Piłsudskiego. Nie wiemy też, w jakich okolicznościach plakaty zostały podpalone. Ich odnalezienie stanowi jednak cenne świadectwo sposobu, w jaki niemiecki aparat okupacyjny wykorzystywał propagandę i próbował wpływać na ludność terenów zajętych podczas II wojny światowej.

Kiedy materiały te powstawały, zapewne przed lub w pierwszych dniach operacji Barbarossa, Plac Saski (wtedy już przemianowany na Adolf-Hitler-Platz) pełnił ważne funkcje propagandowe w niemieckiej machinie okupacyjnej. Już sama zmiana nazwy, nadanie placowi imienia dyktatora III Rzeszy było elementem symbolicznego zawłaszczania podbitej Warszawy i budowania nowej historii zwycięzców (oficjalnie zmiany dokonano 1 września 1940 roku, czyli w pierwszą rocznicę napaści na Polskę). Na placu stała „V-ka”, makieta białej litery V, będącej skrótem od łacińskiego słowa „Victoria”, symbol niezwyciężonej siły Wehrmachtu, notabene spalona w jednej z najgłośniejszych akcji małego sabotażu, 20 lipca 1941 roku przez Czesława Zadrożnego.

Niemcy w latach czterdziestych wchodzili na dobrze już rozchodzony szlak – przestrzeń ta służyła przecież zaborcy rosyjskiemu do wyrażenia dominacji nad Królestwem Polskim, przez umieszczenie tzw. pomnika lojalistów (monumentu ku pamięci sześciu generałów i pułkownika wojska Królestwa Polskiego, którzy odmówili dołączenia do zrywu przeciw zaborcy i zostali zastrzeleni przez powstańców w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku), a potem budowę soboru Aleksandra Newskiego – świątyni prawosławnej, ale przede wszystkim rosyjskiego symbolu, którego kopuła górowała nad centrum Warszawy.

 

Fot. T. Tołłoczko / Pałac Saski sp. z o.o.

W ten czy inny sposób dzisiejszy Plac Piłsudskiego, a w minionej epoce Plac Zwycięstwa, używały w swojej propagandzie władze komunistyczne. W efekcie, nawet społeczna reakcja przeciw komunizmowi zaczęła się kojarzyć z tym miejscem, gdy wielka msza papieska z 2 czerwca 1979 roku, podczas której padły słynne słowa głowy Kościoła katolickiego o odnowieniu oblicza „tej ziemi”, stała się okazją do wyrażenia społecznego oporu.

Fakt, że ślady po propagandowej wizji narodowosocjalistycznej znaleźliśmy akurat w miejscu, które było przestrzenią do uprawiania propagandy dla co najmniej trzech różnych obcych reżimów może być przypadkiem, ale stanowi dobrą okazję do namysłu nad znaczeniem konkretnej przestrzeni w publicznym dyskursie.

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Masz temat dotyczący Warszawy? Napisz do nas. Zajmiemy się Twoją sprawą.

Reklama
Reklama
Reklama