Reklama
Reklama

Lotnisko Chopina na granicy możliwości. 15% wzrostu w październiku

Lotnisko Chopina bije rekordy pasażerskie, ale działa na granicy możliwości. W tym roku przepustowość portu może zostać przekroczona o milion osób, a problemów nie rozwiązuje ani zatłoczony Modlin, ani pustawy Radom. Czy rozbudowa stołecznego lotniska ma sens, skoro za kilka lat ma ustąpić miejsca CPK? A może powinniśmy latać z Radomia?
Lotnisko Chopina w Warszawie.
Lotnisko Chopina w Warszawie.

Autor: Maciej Gillert

Źródło: Raport Warszawski

Warszawskie Lotnisko Chopina osiągnęło kolejne rekordy w liczbie obsłużonych pasażerów. Tegoroczny wynik najpewniej przekroczy 21 milionów, co oznacza, że port działa powyżej swojej maksymalnej przepustowości wynoszącej 20 milionów pasażerów rocznie. W październiku przez stołeczny port przewinęło się prawie 1,9 miliona pasażerów, czyli o 14,6% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Modlin również zmaga się z tłokiem, podczas gdy Radom... pozostaje niemal pusty.

Rekordowe wyniki i ciasnota na Chopinie

Od początku roku Lotnisko Chopina obsłużyło już ponad 18 milionów pasażerów, z czego większość korzystała z rejsów wewnątrz strefy Schengen. Szczególny wzrost zanotowano w ruchu czarterowym, gdzie liczba pasażerów wzrosła o ponad 400 tys. w porównaniu z rokiem ubiegłym i o 800 tys. w porównaniu z 2019 rokiem. Popularne kierunki to Antalya, Marsa Alam i Hurghada, a w ruchu rozkładowym królują Londyn, Paryż i Amsterdam.

Nieustanny wzrost ruchu wywołuje jednak problemy infrastrukturalne. W okresie zimowym ograniczona liczba miejsc postojowych na płycie lotniska utrudnia zarządzanie operacjami, szczególnie w przypadku przekierowań. Władze lotniska podjęły działania, by zwiększyć dostępność miejsc postojowych, jednak pełne możliwości zostaną osiągnięte dopiero w 2029 roku – niemal w przededniu otwarcia Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Rozbudowa w cieniu CPK

Pomimo planowanego zamknięcia lub ograniczenia działalności Lotniska Chopina w 2032 roku, władze zdecydowały o jego rozbudowie. Powiększenie przepustowości do 30 milionów pasażerów ma kosztować setki milionów złotych. Choć ma to być krok w stronę wspierania CPK, decyzja budzi kontrowersje – nowa infrastruktura może zostać niewykorzystana zaledwie trzy lata po zakończeniu prac.

- Bez modernizacji i rozbudowy, Lotnisko Chopina nie będzie w stanie obsłużyć tak znaczącego ruchu do czasu otwarcia CPK. Konsekwencją byłoby przeniesienie ruchu międzynarodowego z Warszawy do Wiednia, Pragi czy Budapesztu. Trzeba pamiętać, że Lotnisko Chopina pracuje dziś na sukces CPK. Dlatego jego rozwój jest konieczny – dodaje Andrzej Ilków. 

Alternatywą mogłoby być przekierowanie części ruchu do Radomia, ale przewoźnicy, zarówno tradycyjni, jak i niskokosztowi, nie są zainteresowani lotami z tego portu. A przepustowość Radomia to dokładnie nadwyżkowy milion Chopina. W przypadku Modlina dodatkowym problemem jest konflikt z Ryanairem, który ogranicza możliwości rozwoju tego lotniska. 

Nowi przewoźnicy, stare problemy

Mimo trudności warszawskie lotniska przyciągają nowych graczy. W sezonie zimowym Air Arabia zainauguruje loty do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a kolejne linie czekają na możliwość operowania z Lotniska Chopina. Rozwój siatki połączeń jest jednak ograniczany przez brak miejsca – zarówno na pasach startowych, jak i w terminalach.

Czy pasażerowie będą zmuszeni korzystać z lotów z Radomia, jeśli Chopin i Modlin nie zdołają ich pomieścić? Odpowiedź na to pytanie pozostaje w sferze domysłów. Pewne jest jedno – infrastruktura lotnicza w regionie pilnie potrzebuje kompleksowych rozwiązań.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Masz temat dotyczący Warszawy? Napisz do nas. Zajmiemy się Twoją sprawą.

Reklama
Reklama
Reklama