Zimą Ogród Saski zmieniał swoje oblicze, stając się jedną z najważniejszych przestrzeni rekreacyjnych Warszawy. Gdy opadały liście, a alejki pokrywał śnieg, park nie zapadał w sen, tętnił życiem i przyciągał mieszkańców spragnionych ruchu, rozrywki i spotkań towarzyskich. Zimowa pora w Ogrodzie Saskim była czasem, w którym natura, miejska codzienność i rozrywka splatały się w charakterystyczny dla epoki sposób.
Jedną z największych atrakcji były ślizgawki, które co roku organizowano na wyznaczonych fragmentach ogrodu. Naturalny lód, starannie przygotowywany i utrzymywany, przyciągał zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jazda na łyżwach była nie tylko formą aktywności fizycznej, lecz także ważnym elementem życia towarzyskiego. Na lodzie spotykali się urzędnicy, uczniowie, rzemieślnicy i przedstawiciele warszawskiej inteligencji. Ślizgawki stawały się miejscem rozmów, flirtów i obserwowania miejskich mód, od krojów zimowych płaszczy po najnowsze fasony łyżew.

Zimą Ogród Saski pełnił również funkcję spacerową, choć przechadzki miały zupełnie inny charakter niż w cieplejszych miesiącach. Ośnieżone alejki, zamarznięte fontanny i rzeźby przykryte białymi czapami tworzyły scenerię sprzyjającą refleksji i wyciszeniu. Jednocześnie park był regularnie odśnieżany, aby umożliwić bezpieczne poruszanie się mieszkańcom. Popularne były niedzielne spacery całych rodzin, często połączone z wizytą przy lodowisku lub krótkim odpoczynkiem na ławkach ustawionych w miejscach osłoniętych od wiatru.
Istotnym, choć mniej oczywistym elementem zimowego funkcjonowania Ogrodu Saskiego była infrastruktura ogrodnicza. Tuż przy Instytucie Wód Mineralnych wybudowano cieplarnię, przeznaczoną do przechowywania w okresie zimowym egzotycznych roślin zdobiących ogród w cieplejszych porach roku. Dzięki niej możliwe było zabezpieczenie delikatnych gatunków przed mrozem oraz utrzymanie bogatego zaplecza roślinnego, które wiosną ponownie wracało na parkowe rabaty. Cieplarnia stanowiła dowód nowoczesnego podejścia do zarządzania przestrzenią zieloną i świadczyła o randze Ogrodu Saskiego jako reprezentacyjnego założenia miejskiego.
Szczególną rolę w zimowym krajobrazie parku odgrywała rzeźba „Zima”, wykuta przez Jana Plersza w latach 40. XVIII wieku. Dzieło to, należące do zespołu alegorii pór roku, nabierało w chłodnych miesiącach wyjątkowego znaczenia. Przedstawiająca postać uosabiającą zimę rzeźba zdawała się harmonizować z otoczeniem, mrozem, śniegiem i skróconym dniem. Dla spacerowiczów była nie tylko elementem dekoracyjnym, lecz także symbolicznym komentarzem do pory roku, przypominającym o cykliczności natury i przemijaniu czasu.
Nie brakowało również atrakcji dla najmłodszych. Dzieci korzystały z sanek, które sunęły po ubitych śnieżnych trasach i łagodnych wzniesieniach. Zimowe zabawy, bitwy na śnieżki i wspólne zjazdy tworzyły atmosferę beztroski, tak cennej w chłodniejszych miesiącach roku. Ogród Saski stawał się miejscem, gdzie miejska zima była bardziej przyjazna i oswojona.
Ważnym elementem zimowego funkcjonowania parku byli sprzedawcy gorących napojów i drobnych przekąsek. Herbata, kawa czy grzane napoje pozwalały ogrzać się po dłuższym pobycie na mrozie. Choć oferta była skromniejsza niż współcześnie, jej obecność sprawiała, że Ogród Saski stawał się przestrzenią dłuższego pobytu, a nie tylko krótkiego przejścia.
Zimowy Ogród Saski miał także wymiar społeczny i symboliczny. Pozostawał przestrzenią wspólną, dostępną dla wszystkich mieszkańców miasta, niezależnie od ich statusu materialnego. W czasach, gdy wiele form rozrywki miało charakter elitarny, park oferował otwartą i demokratyczną przestrzeń rekreacji. Zima nie odbierała mu tej roli, przeciwnie, podkreślała jego znaczenie jako miejsca integracji i wspólnego spędzania czasu.

Dziś archiwalne opisy i fotografie pozwalają dostrzec, że zimowy Ogród Saski był czymś więcej niż tylko parkiem przykrytym śniegiem. Był sceną codziennego życia Warszawy, miejscem aktywności, odpoczynku i spotkań, gdzie ślizgawki, spacery, cieplarnia chroniąca egzotyczne rośliny oraz obecność takich dzieł jak rzeźba „Zima” Jana Plersza współtworzyły niepowtarzalny obraz miejskiej zimy.






Napisz komentarz
Komentarze