Trwa dyskusja dotycząca roli Starego Miasta w Warszawie. Niedawno opublikowaliśmy artykuł, który pokazuje stronę mieszkańca tej okolicy. Pan Bolesław, mieszkający na starówce od lat 50., ma dość pijackich burd i awantur. Tłumaczy, że te problemy skutecznie wygoniły stąd mieszkańców. Ich lokale zajęli lokatorzy chwilowi, turyści przebywający w apartamentach na wynajem.
- Tutaj ruch turystyczny jest jak najbardziej wskazany, ale turystów, a nie ludzi, którzy tu przyjeżdżają, żeby się nachlać, szczególnie w nocy – mówi nam Bolesław, który przyczyn wyludniania Starego Miasta dopatruje się głównie w coraz częstszych chuligańskich wybrykach.
Okazuje się, że miasto pochyliło się nad problemem. Jak tłumaczy Tomasz Bratek, obecnie wiceprezydent Warszawy, ale wcześniej burmistrz Śródmieścia, „wprowadzono szereg zmian w umowach najmu, czy zezwoleniach na zajęcie pasa drogowego”. Bratek opisuje, co zmieniło się od listopada 2020 roku, gdy Rada Dzielnicy Śródmieście przygotowała zestaw rekomendacji, których celem miało być ograniczenie hałasu emitowanego przez lokale gastronomiczne i rozrywkowe. O wprowadzenie tych rekomendacji, w interpelacji pyta radna Marta Szczepańska z Miasto Jest Nasze.
Restauracje płacą kary za hałas?
Wśród zmian, które wprowadzono w ostatnich latach, Bratek wymienia m.in. obowiązek pozostawienia 180 cm przejścia chodnikiem. Najciekawsze zdanie dotyczy jednak nowych obowiązków dla restauratorów.
„ (Wprowadzono - red.) obowiązek przestrzegania ciszy nocnej w godz. 22-6. Restaurator ponosi odpowiedzialność za zakłócanie ciszy nocnej przez gości ogródka, w umowach są też zapisy o zakazie organizacji imprez związanych z organizacją okazjonalnych uroczystości oraz imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych lub innych wydarzeń z użyciem instalacji lub urządzeń nagłaśniających” – tłumaczy Tomasz Bratek.

Co ciekawe, miasto chce też wprowadzić nocne dyżury urzędników. Nie wiadomo czy zrealizowana zostanie wizja zaprezentowana przez Rafała Trzaskowskiego jeszcze podczas jego pierwszego startu w wyborach na prezydenta Warszawy. Postulował wtedy wprowadzenie stanowiska tzw. nocnego burmistrza. Bratek przyznaje, że obecnie analizowane są „możliwości formalno-prawne oraz (…) weryfikowane zadania obecnie realizowane na tym obszarze”.
Nowe przepisy bywają różnie interpretowane przez restauratorów. Goście skarżą się, że „życie” na starówce zamiera. Zamykane są ogródki, a niektóre restauracje kończą działalność nie później niż o dziesiątej wieczorem, mimo że w środku trwa jeszcze zabawa. - Byliśmy z gośćmi spoza Warszawy na kolacji biznesowej w restauracji „Polka” na placu Zamkowym. Mimo sporego obłożenia, chwilę przed godz. 22 obsługa poinformowała nas, że… zaraz zamykają lokal – mówi nam Rafał Bielski, który sam doświadczył efektów nowych przepisów.
- Inne starówki polskich miast np. we Wrocławiu, Poznaniu czy Krakowie, żyją do późnych godzin nocnych. Nie wiem dlaczego w Warszawie tak nie może być. To przyczynia się do sytuacji, że coraz mniej gości chce wieczorem wybrać się na Stare Miasto – dodaje.
Napisz komentarz
Komentarze